Powrót
Finanse osobiste

Sieroń: Kluczowa rola stopy oszczędności

0
Arkadiusz Sieroń
Przeczytanie zajmie 9 min
Sieroń_Kluczowa rola stopy oszczędności
Pobierz w wersji
PDF EPUB MOBI

Tekst stanowi fragment książki Jak osiągnąć nieprzebrane bogactwo i finansową niezależność. W weekend – lub trochę dłużej!, którą można nabyć w sklepie Instytutu Misesa.

Ważne pytanie: Kiedy będziecie mogli przejść na emeryturę pod palmami czy osiągnąć finansową niezależność, jeśli wasza stopa oszczędności wynosi zero? Zgadza się: Nigdy! Jeśli stopa oszczędności wynosi zero, to znaczy, że wydajecie dokładnie tyle, ile zarabiacie. Jesteście wtedy jak ktoś, kto chce się wykąpać, ale nie zatkał korkiem wanny i napływająca woda od razu odpływa. Nigdy się wtedy nie umyjecie, nawet stóp.

Teraz trudniejsza zagadka: Kiedy będziecie mogli zacząć zajadać się kokosami na Hawajach przy stopie oszczędności 100 procent? Tak, znowu prawidłowa odpowiedź: Już, od teraz! Jeśli wszystkie swoje zarobki możecie odłożyć, oznacza to, że wasze wydatki są pokrywane z innego źródła. Czyli jesteście już np. rentierami, którzy żyją z odsetek i dywidend ze swoich inwestycji. Możecie w spokoju odpalać cygara banknotami. Gorzej jednak, gdy wasze wydatki są ciągle pokrywane przez rodziców, którzy nie mają serca wyrzucić was z domu i odciąć od kieszonkowego, bo jesteście ich ukochanymi syneczkami, choć macie już trzydzieści trzy lata, wyrok w zawieszeniu i troje nieślubnych dzieci, wszystkie z różnymi kobietami. Równie niedobrze jest, gdy wasze koszty utrzymania są opłacane przez zamożną przyjaciółkę waszej matki, której – w wyniku pewnej suto zakrapianej alkoholem imprezy oraz trudnego do wyjaśnienia, choć interesującego dla waszej psychoterapeutki, splotu okoliczności – staliście się utrzymankiem. Wtedy też nie musicie pracować, ale nie do końca o to chodzi w finansowej niezależności. Chodzi nie tylko o to, aby być niezależnym od rynku pracy, ale również od bycia utrzymywanym przez innych.

Jak zatem widać, stopa oszczędności będzie miała kluczowe znaczenie dla tego, kiedy będziecie mogli osiągnąć finansową niezależność. Różnica między już a nigdy jest znaczna! Ale do tej pory rozważaliśmy skrajne przykłady. Przeanalizujmy bardziej realistyczne scenariusze – chociaż na razie, dla ułatwienia, przy założeniu braku jakichkolwiek dochodów z oszczędności (oraz inflacji). Zakładam zatem tutaj, że odkładacie pieniądze do sympatycznej świnki skarbonki, do tajnej kieszonki w materacu, albo do magicznego kuferka na pawlaczu.

Ale zanim do tego przejdziemy, musimy jeszcze krótko zdefiniować stopę oszczędności. Jest to stosunek oszczędności do dochodów, czyli w większości przypadków do wynagrodzenia netto. Stopa oszczędności pokazuje zatem, jaką część swoich pieniędzy do dyspozycji dana osoba odkłada. Jeśli zatem ktoś dostaje na rękę 5000 zł, wydaje 4750 zł, a oszczędza jedynie 250 zł, to stopa oszczędności wynosi zaledwie 5 procent (250 zł dzielimy przez 5000 zł).

okladka-page-0001.jpeg

Okej, to weźmy na początek stopę oszczędności w wysokości 10 procent, czyli sugerowaną tradycyjnie wartość w dawniejszych publikacjach poświęconych finansom osobistym. Załóżmy, że zarabiacie 4000 zł netto miesięcznie (nieco mniej niż średnia krajowa w 2021 roku), czyli 48 000 zł rocznie. Przy 10-procentowej stopie oszczędności odkładacie zatem 400 zł miesięcznie (4800 zł rocznie), a wydajecie 3600 zł (43 200 zł rocznie). Pojawia się teraz kluczowe pytanie: ile czasu musicie pracować, aby sfinansować sobie jeden rok emerytury (wakacji)?

Policzyliście? No to sprawdźmy. Wasze roczne wydatki wynoszą 43 200 zł. Musimy zatem tę kwotę podzielić przez 4800 zł, bo tyle oszczędzacie w ciągu roku, aby ustalić, ile lat musicie oszczędzać, aby cieszyć się rokiem laby. Odpowiedź to 9 lat. Sporo, prawda? Jeszcze raz, dla pełnej jasności: aby cieszyć się roczną wolnością, musicie pracować przez aż dziewięć lat! Może być kłopot z przejściem na emeryturę w takim wypadku. Dlaczego? Średnia oczekiwana dalsza długość życia 65-letniego mężczyzny to w Polsce ok. 15 lat[1]. Czyli musielibyście pracować 135 lat (15×9), aby sobie sfinansować emeryturę! Powodzenia, dajcie znać, jak już skończycie!

Oczywiście, na mocy założeń nie wzięliśmy tutaj pod uwagę odsetek od naszych oszczędności ani wielkich strumieni pieniędzy płynących do nas obficie od ZUS-u, niemniej jeden wniosek wydaje się nie podlegać dyskusji: 10-procentowa stopa oszczędności jest zdecydowanie za niska i musimy oszczędzać więcej, aby zapewnić sobie finansową niezależność!

Ile? Nie wiem, zobaczmy, co będzie, gdy będziecie oszczędzać dwa razy więcej, czyli 20  procent. Przy takiej stopie oszczędności odkładacie już 800 zł miesięcznie, czyli 9600 zł rocznie. Wydajecie zaś 3200 zł miesięcznie, czyli 38 400 zł rocznie. Ponieważ koszty utrzymania spadły, zaś oszczędności wzrosły, potrzebujecie teraz pracować i odkładać „zaledwie” cztery lata na każdy rok wczasów pod palmami. Aby przejść na 15-letnią emeryturę, potrzebujecie pracować 60  lat. Wciąż zbyt dużo, biorąc pod uwagę mniej więcej czterdziestoletni staż pracy, ale doliczając do tego odsetki oraz nieprzebrane bogactwo ubezpieczeń społecznych, może dalibyście radę[2].

Przynajmniej mężczyźni, bo kobiety mają gorzej pod tym względem. Przechodzą na emeryturę szybciej (ustawowy wiek emerytalny to 60 lat), a żyją dłużej (ZUS doesn’t like it). Oczekiwane dalsze trwanie życia sześćdziesięciolatki to ok. 23 lata. Czyli panie potrzebowałyby pracować 92 lata. Fatalnie!

Będzie pewnie podobnie, ale przekonajmy się, co się stanie, gdy zwiększymy stopę oszczędności do 25 procent. W takim przypadku odkładacie równego kafla miesięcznie, czyli 12 000 zł rocznie. Wydajecie zatem trzy tysiaki, czyli 36 000 zł rocznie. Na rok niepracowania musicie pracować trzy lata, czyli na 15 lat emerytury musicie tyrać w fabryce azbestu przez całe 45 lat. O ile zdrowie dopisze, to się wam generalnie uda. Panie jednak wciąż będą musiały dorabiać sobie na boku, sprzedając konfitury, bo na 23-letnią emeryturę potrzebują oszczędzać przez 69 lat. Ups.

No dobrze, a sprawdźmy, jak te obliczenia kształtują się dla 50-procentowej stopy oszczędności. Cóż, jak łatwo obliczyć, z zarobków 4000 zł miesięcznie wydajecie tylko 2000 zł, i dokładnie taką samą kwotę odkładacie. W ujęciu rocznym byłoby to po 24 000 zł. Oznacza to, że musicie już tylko jeden rok pracować na jeden rok laby! Czyli na 15-letnie wakacje z poprzednich przykładów musielibyście pracować tylko 15 lat. Celowo napisałem „15-letnie wakacje”, bo na dożywotnią emeryturę trzeba byłoby pracować dłużej, co wynika z tego, że czterdziestolatkowie (zakładam tutaj rozpoczęcie aktywności zawodowej w wieku 25 lat) mają znacznie dłuższy oczekiwany czas trwania życia niż 65-latkowie. Zatem panowie mogliby pracować od 25. do mniej więcej 50. roku życia, a potem fajrant, zaś panie od 25. do ok. 54. roku życia (bo wtedy czas pracy równa się czasowi dalszego oczekiwanego trwania życia). Brzmi już nieźle, prawda?

Sieroń_3 najgorsze wymówki, aby nie oszczędzać

Finanse osobiste

Sieroń: 3 najgorsze wymówki, aby nie oszczędzać

To spójrzcie jeszcze na stopę oszczędności w wysokości 75 procent! Przy niej oszczędzacie 3000 zł miesięcznie (36 000 zł rocznie), zaś wydajecie tylko 1000 zł miesięcznie (12 000 zł rocznie). W tym scenariuszu wasze oszczędności są trzy razy wyższe niż wydatki. To oznacza, że musicie – uwaga, uwaga? – pracować tylko cztery miesiące na rok emerytury! Super, nie? Czyli po pięciu latach pracy możecie odpoczywać przez lat piętnaście – to są odpowiednie proporcje! A jak z dożywotnią emeryturą, uwzględniającą oczekiwaną długość życia? Mężczyźni musieliby pracować tylko około 12 lat – od 25. do 37. roku życia (12 lat pracy pozwala nie pracować przez 36 lat, czyli mniej więcej oczekiwaną dalszą długość życia 37-latków); zaś kobiety „aż” 14 lat – do 39. roku życia.

Podsumowanie tych obliczeń (dla zarobków w wysokości 4000 zł netto, niemniej stosunek czasu pracy do niepracowania jest taki sam dla wszystkich poziomów zarobków) przedstawia poniższa tabela.

Tabela 1Konieczny czas pracy na emeryturę przy różnych stopach oszczędności i zarobkach 4000 zł

Stopa oszczędności (%)

Oszczędności

Wydatki

Czas pracy na rok niepracowania

Czas pracy na 15-letnie wakacje

0

0

4 000

niepracowanie niemożliwe

niepracowanie niemożliwe

10

400

3 600

9

135

15

600

3 400

5,67

85

20

800

3 200

4

60

25

1 000

3 000

3

45

50

2 000

2 000

1

15

75

3 000

1 000

0,33

5

100

4 000

0

niepracowanie już możliwe

wakacje już możliwe

No dobrze, a jakie z tych wszystkich obliczeń można wyciągnąć wnioski? Przypomnę pierwszy: zapomnijcie o oszczędzaniu 10 procent swoich dochodów – to po prostu za mało! Może wystarczy, aby zaspokoić sumienie, ale nie wystarczy, aby osiągnąć finansową niezależność. Po 45 latach ciężkiej pracy będzie mogli utrzymać się przez raptem pięć lat. A potem już tylko rozpaczliwe czekanie na listonosza z emeryturą, ziemniaki i halucynacje z niedożywienia.

Drugi wniosek jest taki, że oszczędzanie kupuje czas. Wspominałem już o tym, ale powyższa tabela dobitnie to pokazuje. O co mi chodzi? Wzrost stopy oszczędności z 10 do 20 procent skraca czas pracy potrzebny na sfinansowanie jednego roku byczenia się z dziewięciu do czterech lat. Gdy naszym celem jest 15 szczęśliwych lat na emeryturze, to wspomniany wzrost stopy kupuje nam 75 lat pracy! W naszym przykładzie rozchodzi się o 400 zł miesięcznie, czyli o, powiedzmy, paczkę papierosów albo kawusię na mieście dziennie. Czy to latte każdego dnia jest aby na pewno więcej warte niż 75 lat pracy? Jeśli taki wzrost stopy oszczędności wydaje się wam za duży, to może chociaż z 10 do 15 procent (chodzi o zaledwie 200 zł miesięcznie), dzięki czemu wykupicie się z 50 lat tyrania (na 15-letnią emeryturę)?

Teraz powinno być dla wszystkich jasne, że oszczędzanie to nie jest wyrzeczenie. To po prostu dobry interes! To wyzwalanie się z jarzma pracy. To inwestycja w kapitał, który w przyszłości zaoszczędzi nam wielu lat harówki. Mnie to przekonuje!

Trzeci wniosek jest taki, że występują malejące przychody ze zwiększania stopy oszczędności. Co mam tutaj na myśli? Spójrzcie, proszę, jeszcze raz na tabelę. Wzrost stopy oszczędności z 10 do 15 procent kupuje nam trzy lata i cztery miesiące (z 9 do 5,67) pracy na jeden rok odpoczynku. Dalszy wzrost stopy oszczędności o 5 punktów procentowych (do 20 procent) również zmniejsza potrzebne nakłady pracy, ale już tylko o jeden rok i osiem miesięcy (z 5,67 do 4). Nie mówię tego po to, aby zniechęcić was do wysokich stóp oszczędności. Zwracam na to uwagę raczej po to, aby uzmysłowić wam, że możecie sporo zyskać na relatywnie niewielkim powiększeniu swojej stopy oszczędności, jeśli jest ona niewielka. Chodzi mi o podkreślenie, że nie trzeba mieć bardzo wysokiej stopy oszczędności, aby oszczędzanie miało sens – w pewnym sensie na początku drogi oszczędzanie przynosi największe korzyści. To w sumie dobra wiadomość, bo – jak wiadomo – najtrudniej jest zacząć, więc miło, że na początku korzyści są największe.

Czwarty wniosek – przy niskiej stopie oszczędności generalnie nigdy nie będziecie mogli osiągnąć finansowej niezależności. Będziecie właściwie ciągle uzależnieni od rynku pracy albo zmuszeni do utrzymania się też za środki otrzymywane z ZUS-u.

Piąty wniosek stanowi drugą stronę medalu i jest bodaj najsilniejszym argumentem za solidnym oszczędzaniem. Jest on doprawdy fundamentalny i właściwie może odmienić wasze życie. Moje odmienił – w  tym sensie, że naprawdę przekonał mnie do idei oszczędzania i dążenia do finansowej niezależności. Gotowi? O tym, kiedy będziecie mogli osiągnąć finansową niezależność (czy też emeryturę), decyduje zasadniczo wasza stopa oszczędności. Ona jest kluczowa! I nie ma tutaj haczyków, to czysta matematyka. Przy odpowiednio wysokiej stopie oszczędności możecie relatywnie bardzo szybko osiągnąć finansową niezależność. To kwestia wyłącznie naszego wyboru i tego, jak wysoką stopę oszczędności jesteście gotowi zaakceptować. Przy 75-procentowej stopie oszczędności możecie cieszyć się emeryturą po wsze czasy po zaledwie kilkunastu latach pracy! I to nawet dzięki samemu odkładaniu pieniędzy do materaca – przy dodatnich stopach procentowych sytuacja będzie jeszcze lepsza.

Tekst stanowi fragment książki Jak osiągnąć nieprzebrane bogactwo i finansową niezależność. W weekend – lub trochę dłużej!, którą można nabyć w sklepie Instytutu Misesa.

Źródło ilustracji: Pixabay

Bibliografia i przypisy
Kategorie
Finanse Finanse osobiste Teksty


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj nas, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Sieroń_Głosy-emerytów-plus-fatalne-skutki-tzw.-czternastej-emerytury.jpg

Transfery społeczne

Sieroń: Głosy emerytów plus - fatalne skutki tzw. czternastej emerytury

Po trzynastej emeryturze rząd nie zwalnia tempa...

Juszczak_Recenzja_Sieron

Recenzje

Juszczak: Recenzja książki Arkadiusza Sieronia „Jak osiągnąć nieprzebrane bogactwo i finansową niezależność..."

Cel jaki Autor proponuje Czytelnikowi też nie jest wygórowany, a jest w zasięgu większości społeczeństwa.

Sieroń_Biedni-sześćdziesięcioletni-–-skutki-obniżenia-wieku-emerytalnego.jpg

Ubezpieczenia społeczne

Sieroń: Biedni sześćdziesięcioletni – skutki obniżenia wieku emerytalnego

W listopadzie 2016 r. Sejm uchwalił ustawę przewidującą obniżenie wieku emerytalnego od 1 października 2017 r. do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, cofając tym samym zmiany wprowadzone ustawą z dnia 11 maja 2012 r., które zakładały stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego do 67 lat dla obu płci.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.