Pełna treść dostępna wyłącznie dla Członków Klubu Przyjaciół Instytutu Misesa – społeczności regularnych, miesięcznych Darczyńców Instytutu. Wejdź na stronę, poznaj benefity i dołącz już teraz. Wkrótce po dołączeniu prześlemy Ci pełny artykuł Arkadiusza Sieronia.
- Po kułakach, prywaciarzach i spekulantach na jednego z największych wrogów publicznych wyrastają flipperzy.
- Obwiniani są oni między innymi za wykupywanie i podbijanie cen mieszkań.
- Wbrew tym oskarżeniom, flipping jest rynkową reakcją na wzrost cen, nie jego przyczyną.
- Co postaram się pokazać, flipping działa raczej na obniżanie cen.lipping działa raczej na obniżanie cen.
- Generuje do tego inne korzyści społeczne.
- Krytycy tak naprawdę mylą flipping ze spekulacją.
- Jednak spekulanci również pełnią społecznie korzystne funkcje.
- Niechęć do flippingu i spekulacji wydaje się zatem stanowić kontynuację odwiecznej niechęci do handlu i finansów, która bierze się z niezrozumienia tego, jak kreowana jest wartość na rynku.
1. Wprowadzenie, czyli czym jest flipping?
„Młode małżeństwo na dorobku kupi mieszkanie” — kogóż nie denerwują takie ulotki walające się po klatkach schodowych? Mnie wkurzają, tak samo jak sukcesy jutuberów i konieczność wstawania rano do pracy, ale staram się o tym nie pisać oraz nie przekierowywać mojej zawiści i frustracji na inne osoby czy system gospodarczy. Prawa ekonomiczne nie zależą bowiem od tego, co mnie denerwuje, zaś moje gusta i preferencje nie wpływają nijak na związki przyczynowo-skutkowe i chociażby to — jak pokażę w tym tekście — że flipperzy nie podnoszą cen mieszkań. Fakt, że niektórzy z nich posuwają się do wątpliwych etycznie sztuczek, nie wpływa na ocenę ekonomiczną ich działalności. Warto pamiętać, że nawet najwstrętniejsze wady mogą nieść za sobą dobro publiczne.
Dobrze, ale czym właściwie jest flipping? Po angielsku to flip oznacza obracać, przerzucać coś szybko, np. naleśniki na patelni. W mniej smakowitym kontekście ekonomicznym flipping oznacza generalnie kupno nieruchomości z zamiarem jej odsprzedaży po wyższej cenie, najczęściej po jej odnowieniu, wyremontowaniu lub jakiejś innej formie jego przekształcenia.
Cechą charakterystyczną flippingu jest to, że osoby zaangażowane w ten biznes starają się odsprzedać nieruchomość w relatywnie krótkim czasie, w przeciągu kilkunastu, kilkudziesięciu tygodni. A nic tak nie denerwuje ludzi jak osiąganie przez innych szybkich, niemałych zysków…
2. Czy flipperzy to spekulanci?
Niestety, w dyskursie publicznym pojęcia te są ze sobą mylone. Flipperzy powinni być wyraźnie odróżniani od tzw. czystych spekulantów, ponieważ, co do zasady, przekształcają w różny sposób nabywane przez siebie mieszkania. Flipperzy remontują albo odnawiają lokale, usuwają różne ich wady bądź w inny sposób zwiększają ich wartość. Tymczasem spekulanci grają na wzrost cen mieszkań i wrzucenie ich na rynek w takim momencie, aby osiągnąć zyski przewyższające rynkową stopę procentową.
Co ważne, spekulanci również przynoszą społeczeństwu korzyści, nawet jeśli nie dokonują żadnych fizycznych przekształceń posiadanych mieszkań. Pomagają oni bowiem łączyć sprzedawców z finalnymi nabywcami. Kupują wszak mieszkania i odsprzedają je (drożej) innym ludziom — tym samym robią coś, czego pierwotni właściciele nie byli w stanie zrobić. Spekulanci mają większą wiedzę, jak znaleźć kupców gotowych zapłacić więcej za daną nieruchomość, tym samym pomagają dobrom trafiać do osób najwyżej je wyceniającym, co zwiększa społeczny dobrobyt. Do tego spekulanci zwiększają płynność na rynku — można dokonywać transakcji szybciej i po niższym koszcie.
Innymi słowy, spekulanci — oraz flipperzy — zarabiają na tym, że kupują niedowartościowane z jakichś przyczyn mieszkania po to, aby je następnie odsprzedać po cenie rynkowej. Tym samym kierują oni ceny do poziomu równowagowego. Tak samo jak arbitrażyści działający na innych rynkach, którzy kupują taniej i sprzedają drożej, dzięki czemu równoważą rynki. Jeśli ktoś kupuje na dołku, to kupuje, gdy popyt jest niski, a podaż duża. Jeśli ktoś sprzedaje na „górce”, to sprzedaje, gdy popyt jest wysoki, a podaż niska, czyli również w pożądanym społecznie momencie. W obu przypadkach dokonane transakcje stabilizują rynek.
Pozostała część artykułu dostępna dla członków Klubu Przyjaciół Instytutu Misesa. Zachęcamy do dołączenia!
Źródło ilustracji: pixabay
