Powrót
Teoria ekonomii

Thornton: O nieuchwytnym dobru Giffena 

0
Mark Thornton
Przeczytanie zajmie 6 min
Thornton_O nieuchwytnym dobru Giffena1
Pobierz w wersji
PDF

Źródło: mises.org 

Tłumaczenie: Jakub Juszczak  

Tajemniczy paradoks Giffena po raz kolejny odrodził się z popiołów. Tym razem chodzi o srebro, funkcjonujące na rozgrzanym do czerwoności rynku metali szlachetnych. Ta tak zwana anomalia stanowi świetny temat do dyskusji i posiada interesujące wyjaśnienie, ale nie stanowi prawdziwego wyjątku ani uzasadnionego podważenia podstawowych praw mikroekonomii. Jest to kolejny przykład wątpliwej rzetelności naukowej „Wielkiego Czarodzieja” ekonomii głównego nurtu, Alfreda Marshalla. 

W podcastach niektórzy z najlepszych umysłów na rynku metali szlachetnych kwestionowali zachowanie srebra jako tzw. dobra Giffena. Kanał Money Metals poświęcił tej kwestii nawet szczegółową analizę. Odkąd Alfred Marshall poruszył ten temat w trzecim wydaniu (1895 r.) swoich Zasad ekonomiki, temat ten budzi wręcz fascynację. 

Dobro Giffena stanowi rzekomą anomalię, ponieważ sugeruje, że w odpowiednich warunkach ludzie będą kupować więcej danego dobra po wyższych cenach niż po niższych wcześniej. Jest To sprzeczne z prawem popytu, zgodnie z którym ludzie kupują więcej po niższej cenie niż po wyższej. 

Sytuacja wygląda następująco: cena srebra rośnie w historycznym tempie – w ciągu ostatniego roku wzrosła o ponad 200 procent – a mimo to coraz więcej osób kupuje srebro nawet przy wyższych cenach. Anomalią jest to, że popyt rzekomo rośnie w odpowiedzi na wyższe ceny, co sugeruje, że krzywe popytu uległy odwróceniu z opadających na wznoszące się. Oznacza to, że rynek srebra wymknie się spod kontroli z powodu fundamentalnej wady praw ekonomii. 

Choć ekonomiści głównego nurtu, inżynierowie i politycy chcieliby, aby nasze krzywe popytu były na zawsze stałe i jednorodne, rzeczywistość teorii ekonomicznej jest taka, że każdego dnia możemy przejawiać na rynku zupełnie inne krzywe popytu. 

Rozwiązaniem tej zagadki jest to, że wraz ze wzrostem cen spowodowanym zmieniającymi się warunkami rynkowymi zmienia się również krzywa popytu ludzi. To, co nazywam scenariuszem Giffena lub sytuacją Giffena, zakłada, że osoby stosunkowo ubogie mogą wydawać większą część swoich dochodów na towary pierwszej potrzeby, gdy ceny rosną, a realne dochody spadają. Fakt, że z czasem zwiększamy nasz popyt (w ramach nowej krzywej) na towary pierwszej potrzeby, gdy stajemy się biedniejsi, nie jest naruszeniem prawa popytu, ale jego przejawem. 

Kolejny rzekomy przypadek pogwałcenia prawa ekonomicznego, tzw. „dobro Veblena”, również wynika z błędnego rozumienia praw ekonomii. Zakłada on, że wraz ze wzrostem ceny danego towaru wzrasta popyt na niego, ponieważ jest on postrzegany jako towar luksusowy lub symbol statusu społecznego. Fakt, że ludzie traktują srebrne łańcuszki jako towary użytkowe, gdy kosztują 20 dolarów za uncję, a jako towary luksusowe, gdy ich cena wzrasta do 200 dolarów za uncję, nie stanowi zaprzeczenia teorii popytu, lecz jej praktyczne zastosowanie. 

Innymi słowy, to, co nakładamy na nasze ciało lub wprowadzamy do naszego organizmu, to zupełnie inny proces niż to, w jaki składniki odżywcze i pierwiastki są wykorzystywane w organizmie w procesach biologicznych i chemicznych. Ludzie mają możliwość dokonywania wyborów każdego dnia. 

Czas i informacja to jedne z podstawowych elementów składowych naszego naukowego pojmowania podstawowych praw ekonomii. W związku z tym, popyt jednostki w dowolnym momencie opiera się na założeniu ceteris paribus, że wszystkie inne czynniki pozostają niezmienne w naszej mentalnej konstrukcji. Oznacza to, że można oczekiwać, iż zmieniające się warunki rynkowe będą miały wpływ na nasz popyt. 

Zbadajmy więc burzliwą historię anomalii, która okresowo nęka umysły ludzi, odwraca naszą uwagę od ważnych momentów historycznych i podważa poparcie dla polityki wolnorynkowej. 

Skoro więc to Alfred Marshall wprowadził to pojęcie do rozważa ekonomicznych, dlaczego nazywa się je dobrem Giffena? Zostało ono nazwane na cześć Sir Roberta Giffena – XIX-wiecznego szkockiego statystyka i ekonomisty – ale tak naprawdę nie jesteśmy pewni związku ze wspomnianym Giffenem. Marshall nie przytoczył żadnego źródła. 

Giffen był niezwykle płodnym autorem wielu książek, współautorem licznych raportów rządowych, a także dziennikarzem piszącym dla wielu czasopism, w tym pełniącym funkcję redaktora naczelnego magazynu „The Economist” przez prawie dziesięć lat, a w 1878 roku założył czasopismo „The Statist”. Jak dotąd nikomu nie udało się odnaleźć materiałów źródłowych Marshalla dotyczących Giffena. Naukowcy, tacy jak laureat Nagrody Nobla, George Stigler – będący zresztą cenionym historykiem myśli ekonomicznej – nie zdołali znaleźć żadnego powiązania z Giffenem. 

Zapraszamy do lektury innych artykułów Autora
Thornton_Ekonomia preperstwa1

Filozofia polityki

Thornton: Ekonomia preperstwa

W przeciwieństwie do swojej wysokiej pozycji w środowisku ekonomistów, Alfred Marshall był mało wiarygodny, jeśli chodzi o opinie na temat innych ekonomistów. Wybitny angielski teoretyk Edgeworth skrytykował Marshalla w odniesieniu do dobra Giffena, co właściwie nie spotkało się z jego odpowiedzią. Marshall miał tendencję do wywyższania mniej znaczących autorów oraz bagatelizowania i dyskredytowania tych bardziej znaczących, jak choćby swojego rodaka, znakomitego ekonomistę Williama Stanleya Jevonsa. W przypadku dobra Giffena wydaje się, że błędnie przypisał je Giffenowi, zniesławiając tym samym tego człowieka i jego karierę. 

Co gorsza, dwoma godnymi uwagi uczniami Marshalla, którzy zrobili dużo więcej, aby podważyć dobrą teorię ekonomiczną niż ktokolwiek inny w historii, byli John Maynard Keynes i Arthur Cecil Pigou. Keynes i Pigou wykazywali skłonności do socjalizmu, a podczas gdy Keynes próbował podważyć teorię dotyczącą gospodarki rynkowej z poziomu makroekonomicznego, to Pigou próbował to zrobić na poziomie mikroekonomicznym.  

Masuda i Newman (1981) przeprowadzili jeszcze dokładniejsze badania nad źródłem pochodzenia terminu „dobra Giffena” i ponownie nie zdołali znaleźć żadnego związku z postacią Giffena. Odkryli jednak powiązanie z Simonem Grayem. Jednak z punktu widzenia Marshalla Gray był całkowicie nieprzydatny, ponieważ był on przeciwnikiem teorii i fanatykiem ekscentrycznych rozwiązań ekonomicznych. 

Podobnie jak nieuchwytny jednorożec i potwór z Loch Ness, rzekome dobro Giffena-Graya również funkcjonowało jako idea długie lata bez żadnych akceptowalnych dowodów na swoje istnienie. Najbardziej znanym przykładem jest irlandzki kryzys ziemniaczany, ale ekonomiści obecnie odrzucają go jako miarodajny przykład. Ekonomiści próbowali wykorzystać myszy w laboratorium, a nawet ludzi jako króliki doświadczalne na chińskiej wsi, aby uzyskać wiarygodniejsze dowody na rzecz dobra Giffena, jednak bez większego powodzenia. 

Dobro Giffena jest niemożliwe od strony teoretycznej, ale mimo to możemy je zaakceptować jako społeczno-historyczne wyjaśnienie warunków panujących w trudnych czasach: gdy stają się coraz trudniejsze, a ceny żywności i innych towarów rosną z powodu inflacji, osoby o niskich dochodach są zmuszone przeznaczać większą część swoich dochodów na żywność niezbędną do przetrwania. 

Wskazówkę tego rodzaju daje sam Simon Gray, który w 1804 roku pracował w brytyjskim Ministerstwie Wojny, kiedy to napisał swoją książkę „The Happiness of States” („Szczęście państw”), opublikowaną ostatecznie w 1814 roku. Był to okres, w którym Wielka Brytania znajdowała się w stanie ciągłej wojny z Francją, Ameryką i Indiami. Nic dziwnego, że rząd naraził społeczeństwo na ogromne wydatki publiczne, zadłużenie i inflację. Gray był świadkiem tego, co nazywam tutaj scenariuszem Giffena. 

W obliczu bardzo wysokiej inflacji cenowej i stagnacji realnych wynagrodzeń angielska klasa robotnicza była z biegiem czasu zmuszona , przeznaczać coraz większą część swoich dochodów na zakup żywności niezbędnej do przeżycia – scenariusz Giffena. Irlandzki głód ziemniaczany – wraz z następującą po nim falą interwencji rządowych – w bardzo podobny sposób istotnie zubożył irlandzkich robotników, doprowadzając do faktycznego powszechnego głodu. Zapraszam w tym celu do lektury mojego artykułu: Co spowodowało irlandzki głód ziemniaczany? 

Srebro nie stanowi więc dobra Giffena, ale jako „złoto ubogich” jest jedynie najnowszym przykładem scenariusza Giffena. 

Źródło ilustracji: pixabay 

Kategorie
Teksty Teoria ekonomii Tłumaczenia


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Jasay_Dylemat-dóbr-publicznych.jpeg

Ekonomia sektora publicznego

Jasay: Dylemat dóbr publicznych

Dobra publiczne są swobodnie dostępne dla wszystkich członków danej społeczności i każdy może z nich korzystać bez płacenia za nie. Powodem dla tej anomalii, jak twierdzi standardowa teoria ekonomii, jest to, że dóbr publicznych technicznie nie da się wyłączyć z konsumpcji. Nie ma sposobu, aby wykluczyć osobę z dostępu do takiego dobra, o ile w ogóle jest ono produkowane. Przykłady takich dóbr obejmują obronę kraju, praworządność, czyste powietrze lub kontrolę ruchu ulicznego. Jeśli wszyscy mogą z nich korzystać, nie musząc dokładać się do opłaty ich kosztów, nikt nie wniesie wkładu, a dobro nie zostanie wyprodukowane w ogóle.

Ekonomia sektora publicznego

Bitner: Dobra publiczne

Co legitymizuje działalność państwa w tak wielu społeczno-gospodarczych obszarach? Skoro nieudolność państwowego zarządzania przedsiębiorstwami jest powszechnie znana, to czy grupy nacisku i politycy żerujący na umiejętnie podsycanym strachu przed zmianą wystarczą do uruchomienia aktywności państwa w jakiejś dziedzinie? Bo, że gwarantują kontynuację interwencjonizmu przez wiele lat, to zrozumiałe. Czy jednak mniejszościowa grupa interesu jest w stanie doprowadzić do jego narodzin? Wydaje mi się, że w większości przypadków nie. Problem w tym, że od lat towarzyszą jej ekonomiści.

Tłumaczenia

Thornton: Leki: dobre, złe i brzydkie

Zamiast być odpowiedzialnymi za swoją własną opiekę zdrowotną, amerykańscy konsumenci stali się biernymi pochłaniaczami produktów i usług medycznych. Co gorsza, jeśli mają kompleksowe ubezpieczenie zdrowotne i niskie stawki współpłatności, stają się odporni na cenę jako czynnik odstraszający. Skutkiem tego jest nadkonsumpcja niebezpiecznych produktów. Gdy środki farmaceutyczne stają się substytutem zdrowego stylu życia, poziom opieki zdrowotnej, a raczej „zdrowia”, ciągle się obniża, stąd też wysoki koszt opieki medycznej w Ameryce.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.