Nie zapomnij rozliczyć PIT do końca kwietnia
KRS: 0000174572
Powrót
Społeczeństwo

Tucker: O co naprawdę chodzi z drukowaniem broni palnej?

0
Jeffrey Tucker
Przeczytanie zajmie 6 min
Tucker_O-co-naprawdę-chodzi-z-drukowaniem-broni-palnej.jpg
Pobierz w wersji
PDF

Autor: Jeffrey A. Tucker
Źródło: aier.org
Tłumaczenie: Mateusz Czyżniewski
Wersja PDF

Artykuł z 2018 roku

Temat projektu pistoletu drukowanego w technologii 3D autorstwa Cody'ego Wilsona – pseudonim Liberator – stał się ponownie głośny w USA. Stało się tak, ponieważ firma Cody'ego (o dziwo) zawarła korzystną ugodę z Departamentem Stanu, który wcześniej wydał zakaz działania dla Defense Distributed, powołując się na przepisy dotyczące międzynarodowego obrotu bronią.

Pobrzmiewają tu echa długiej walki o PGP (Pretty Good Privacy), która ostatecznie została wygrana z wielką korzyścią dla wolności i prywatności jednostki. Tym, co uratowało tę sprawę, był aspekt wolności słowa. Właśnie to może ostatecznie ocalić prawo do pobierania projektów i drukowania broni.

Przypominam sobie zlecenie usunięcia projektu broni. Cody wdał się wtedy w walkę na najwyższym szczeblu. To była bitwa, której rozpoczęcia bardzo pragnął. Pragnienie to ziściło się, i odtąd jego życie już nigdy nie będzie takie samo.

Poprzedni zakaz wobec Defense Distributed (DD) został uchylony, co pozwoliło jego firmie na udostępnienie plików cyfrowych – dzięki którym każdy, kto posiada drukarkę 3D – może wyprodukować w domu działający pistolet. Broń ta omija zwykłe przepisy dotyczące posiadania numerów seryjnych, rejestracji i regulacji. To aż nadto, by wywołać panikę u kontrolerów broni.

Panika dotyczy nie tylko masowej dystrybucji nieuregulowanej broni, ale utraty kontroli na bronią w ogóle.

Koniec z kontrolą

Pojawienie się tej broni jest przejawem nowej cyfrowej rzeczywistości: świat fizyczny stał się oparty na informacji. Jedynym sposobem kontroli nad nim jest nałożenie ludziom kagańców, pogwałcenie prawa do wolności słowa i fundamentalne przekształcenie zasady – w którą uwierzyliśmy – dotyczącej relacji między jednostką a państwem.

Należy pamiętać, że DD nie zajmuje się ani produkcją, ani dystrybucją broni. Zajmuje się jedynie handlem i przepływem informacji. Jest firmą i zarazem stroną internetową, ale nie zachowuje żadnych relacji własnościowych wobec informacji, które rozpowszechnia. Każdy pobrany plik może być (i był) powielany i reprodukowany w nieskończoność za pomocą dowolnej platformy cyfrowej: sieci ogólnodostępnej, darknetu, komunikatorów internetowych, szyfrowanej poczty elektronicznej, SMS-ów, wszelkich aplikacji opartych na SMS-ach i innych.

Można próbować kontrolować dystrybucję informacji, ale nie udało się to nawet największym współczesnym reżimom totalitarnym. Informacja to rzeczywiście wielogłowa hydra, lecz to porównanie nie wyjaśnia tego, o czym tu mówimy. Jedynym sposobem na pełną kontrolę nad przepływem informacji w epoce cyfrowej jest przejęcie pełnej kontroli nad samą myślą. Jest to ambicją nie do zrealizowania w tym świecie, nawet w przypadku najbardziej kompletnego i skutecznego systemu kontroli myśli, jaki można sobie wyobrazić.

I to jest właśnie to, o co chodziło Cody'emu.

Gorące dni 2013 roku

Cody należy do pokolenia intelektualistów i aktywistów, którzy widzieli, jak świat odradza się po roku 2008. W świecie cyfrowym zaczęło się dziać wiele wcześniej niewyobrażalnych i niesamowitych rzeczy. Wymiana plików w sieciach rozproszonych uwolniła ogromne ilości materiałów chronionych prawem autorskim. Władze podjęły zdecydowane kroki, ale bezskutecznie: system rozproszonej wymiany plików rozwijał się przez dziesięciolecia i będzie trwać jeszcze długo po upadku rządowej opresji.

W 2009 roku stało się coś niesamowitego: pieniądz który rząd znacjonalizował 100 lat temu i którego postać dominowała ludzkie życie przez tysiące lat, wszedł do sfery gospodarki informacyjnej. To był – że tak powiem – ostatni element tej układanki. Wszystkie istotne filary życia gospodarczego i kulturalnego zostały przeniesione do świata informacji, czyli przerzuciły się do sfery, w której działania władzy nie były już skuteczne.

W tamtych czasach wydawało się, że rewolucja jest nie do zatrzymania. W pierwszej dekadzie XXI wieku ludzie ci byli znani jako cyberpunks, ponieważ używali kodu i kryptografii do obchodzenia i naruszania oficjalnych kanałów produkcji i dystrybucji informacji.

Zjawisko to później ewoluowało i skrystalizowało się w ruchu znanym jako kryptoanarchizm. Nie chodziło o to, że trzeba przekonać ludzi do jakiejś filozofii. Chodziło o to, by pokazać, że dysponujemy dziś narzędziami, dzięki którym możemy wreszcie urzeczywistnić wolność. Nauczyliśmy się, jak obejść dwie zalety państwa – jego jurysdykcyjny monopol na przemoc oraz zdolność do wymuszania i nakładania kagańca na wszystko, co fizyczne – i obejść je za pomocą narzędzi wolności, które nie mają centralnej koordynacji.

Broń drukowana w 3D istniała już przed Codym Wilsonem, ale jego genialnym wkładem była chęć i pragnienie, by stać się twarzą procesu zmiany sposobu myślenia. Wiedział, że media potrzebują kogoś, na kogo można zrzucić winę, kogoś, kogo można demonizować, jakiegoś jednego produktu (broni!), na którym można się skupić. Tak, aby napisać o nim artykuł i przedyskutować związane z nim konsekwencje. Jego celem było zainspirowanie tej debaty.

Cody nie był i nie jest fanatykiem broni. Był i jest fanatykiem informacji, który dostrzegł to, co wielu z nas. Postanowił działać zgodnie z nowymi ideałami. Był gotów stać się dzieckiem z plakatu ruchu, który faktycznie nie miał przywództwa.

Tu nie chodzi o Cody’ego

Dziennikarze, którzy piszą na ten temat, nie rozumieją, o co tak naprawdę chodzi. Są przyzwyczajeni do opisywania problemów poprzez skupianie się na ludziach, instytucjach i produktach, rozróżniając i wyławiając dobrych i złych w oparciu o doktryny „religii obywatelskiej”. Nie są przygotowani do zajmowania się zmianami paradygmatów na dużą skalę w relacjach między jednostką a państwem. Nie rozumieją skutków decentralizacji, skutków urynkowienia sieci informacyjnych i tego, co to oznacza dla kontroli nad światem.

I to właśnie dlatego relacje z pierwszego tygodnia sierpnia 2018 roku były tak absurdalne. Chcieli skupić się na Codym i rzucić światło na tego „diabła” w naszym skądinąd „rajskim ogrodzie” neoliberalnego, uregulowanego, odgórnie sterowanego socjaldemokratycznego państwa opiekuńczego. To, co im umknęło, to istota punktu widzenia Cody'ego: świat fizyczny, który kiedyś kontrolował rząd, przenosi się do innej sfery – do świata informacji, którego nikt nie jest w stanie odgórnie zarządzać. Świat przyszłości jest niekontrolowany i niesterowalny.

To był jego główny postulat. Nie chodziło o broń jako taką. Nie chodziło nawet o druk 3D jako taki. Chodziło o przepływ informacji i niemożność sprawowania władzy w cyfrowym świecie. Nic już nigdy nie będzie takie samo. Taka jest nasza obecna rzeczywistość. Nie jest to jednak nasza obecna polityka czy stan prasy.

Z pewnością on i my nie doceniliśmy odporności sił reakcyjnych w dzisiejszym świecie. Paradygmat się zmienia, ale nie bez tarć, nie bez ofiar, nie bez głębokich zakłóceń w statusie quo, które zwalczałoby się za pomocą narzędzi, które znamy, i tych, których jeszcze nie rozumiemy.

Żyjemy z dnia na dzień, doświadczając jedynie przelotnych scen, które widzimy w mediach społecznościowych. Działają tu jednak większe siły. Nie ma szans na ostateczne ocenzurowanie przyszłości za pomocą narzędzi, które kształtowały przeszłość. Ta wielka migracja od gospodarki opartej na rzeczach, regulowanej przez państwo, do gospodarki opartej na ideach, regulowanej jedynie przez wybory jednostek tworzących społeczeństwo, już się dokonała.

Kategorie
Społeczeństwo Teksty

Czytaj również

Bylund_Zrozumiec_rewolucje_sztucznej_inteligencji

Innowacje

Bylund: Zrozumieć rewolucyjność sztucznej inteligencji

Choć czasami używamy czasowników takich jak „uczyć się” i „rozumieć” w odniesieniu do maszyn, są to tylko przenośnie, a nie dosłowne określenia.

Tucker_Narodziny_nowoczesności_w_akompaniamencie_muzyki_Beethovena

Społeczeństwo

Tucker: Narodziny nowoczesności w akompaniamencie muzyki Beethovena

Jego kreatywny geniusz uchwycił ducha czasów.

Nyoja_O-„dekolonizacji”-praw-własności

Społeczeństwo

Nyoja: O „dekolonizacji” praw własności

Twierdzi się, że zasady wolności jednostki i własności prywatnej są po prostu kwestią pewnych preferencji kulturowych...

Magness_Jak-aktywizm-w-akademii-zrujnował-proces-recenzji-w-czasopismach-naukowych.jpg

Wiedza

Magness: Jak aktywizm w akademii zrujnował proces recenzji w czasopismach naukowych

Kłamstwa na temat Ludwiga von Misesa.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.