Powrót
Komentarze

Falkowski: Kryzys w pigułce

5
Witold Falkowski
Przeczytanie zajmie 2 min

1. Czy rzeczywiście można powiedzieć, że mamy światowy kryzys?

Przede wszystkim powinniśmy uściślić, co rozumiemy pod określeniem „kryzys”. Jeśli przez „kryzys” rozumiemy nagromadzenie nietrafnych decyzji inwestycyjnych, spowodowane nieodpowiedzialną polityką finansową rządów, to na pytanie należy odpowiedzieć twierdząco. Na przykład rząd USA zmuszał banki do udzielania kredytów na budowę domów, które nie powinny być budowane. W tym znaczeniu kryzys jest. Środki zainwestowane w budowę domów w USA (kapitał, praca) zostały zmarnowane. Na szczęście nie mamy do czynienia z innym rodzajem kryzysu, na przykład z kryzysem spowodowanym przez zarazę, wojnę czy klęskę żywiołową, więc z kryzysu możemy wyjść eliminując jego przyczyny.

2. Czy w związku z kryzysem grozi nam nagły wzrost bezrobocia?

Grozi nam wzrost bezrobocia, ale należy pamiętać, że pracy jako takiej nigdy nie brakuje, bo zawsze są jakieś niezaspokojone potrzeby, które wymagają nakładów pracy. Tylko w raju wszystkiego jest pod dostatkiem. Z tego punktu widzenia kryzys to okres, w którym ludzie muszą porzucić pracę w branżach zaspokajających mniej pilne potrzeby, by przejść do branż zaspokajających pilniejsze potrzeby. W okresie przejściowym wielu z nich będzie bez pracy, będzie musiało zdobyć nowe kwalifikacje, poświęcić czas na poszukiwania pracodawcy itd. Jeśli czynniki instytucjonalne (rząd, regulacje, zakazy) nie zakłócą tego procesu, to okres przejściowy będzie stosunkowo krótki.

3. Czy kryzys wpłynie na życie Kowalskiego?

Najdotkliwiej odczują kryzys ci, którzy wykazują się małą elastycznością: przedsiębiorcy uzależnieni od jednego dużego kontrahenta, pracownicy, którzy nie potrafią zmienić specjalizacji, inwestorzy, którzy zainwestowali tylko w jeden rodzaj aktywów, np. w akcje lub fundusze powiernicze. Ludzie otwarci i przedsiębiorczy nie mają się czego obawiać.

4. Które dziedziny gospodarki są najbardziej narażone na wpływ kryzysu?

Kryzys zaczął się na Zachodzie i tam spowodował konieczność ograniczeń. Polska musi się liczyć ze spadkiem popytu na towary, które eksportuje na Zachód, zwłaszcza do Niemiec, toteż skutki kryzysu najbardziej odczują branże eksportowe. Ponadto kryzys wiąże się z ograniczeniem kredytu, co dotkliwie odczują wielkie firmy, takie jak huty czy fabryki samochodów, które funkcjonują dzięki kredytom. Stosunkowo niewrażliwa na kryzys będzie branża spożywcza, bo popyt na żywność jest w miarę stały.

Kategorie
Bańki i kryzysy finansowe Finanse Komentarze Teksty

Czytaj również

Jasiński Nieprzewidziane konsekwencje zakazu sprzedaży „energetyków” nieletnim

Interwencjonizm

Jasiński: Nieprzewidziane konsekwencje zakazu sprzedaży „energetyków” nieletnim

Pozory podejmowania odpowiedzialnych decyzji w imię „wspólnego dobra”?

Sieroń_Jastrzębie odleciały. RPP obniża stopy

Polityka pieniężna

Sieroń: Jastrzębie odleciały. RPP obniża stopy

Skala cięcia nie jest uzasadniona merytorycznie.

Jasiński_Wyższe ceny paliw to efekt monopolu Orlenu

Interwencjonizm

Jasiński: Wyższe ceny paliw to efekt monopolu Orlenu

Mogłoby się wydawać, że występują sprzyjające warunki do obniżenia cen paliw...

Rapka_Tanie kredyty hipoteczne to kosztowne kłopoty

Transfery społeczne

Rapka: Tanie kredyty hipoteczne to kosztowne kłopoty

Ile to będzie kosztować?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Komentarze 5
Marek Ł

Pytanie trochę z innej beczki. Czy będzie można w tym roku również przekazać 1 % dla Misesa, jak w roku poprzednim? Nie będę ukrywał, że swój (a także rodziny, której wypełniałem pity i nie mieli swojej organizacji 1%) przekazałem ostatnio i chciałbym to również uczynić w tym roku. Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Michał

Bardzo ciekawa merytoryczna wypowiedź.

Pozdrawiam

Odpowiedz

wf

Instytut Misesa jest organizacją pożytku publicznego i można na jego rzecz przekazywać darowizny, odpisując 1% podatku dochodowego. Szczegóły na stronie: http://www.mises.pl/wesprzyj-instytut-misesa/wsparcie-materialne/
Z góry dziękujemy.

Odpowiedz

Paweł Bałos

Kryzys to pół biedy. Największym wyzwaniem może stać się zespół działań, które mniej lub bardziej socjalistyczne rządy nazywają ratowaniem. Ten "ratunek" może spowodować sytuacje, w których podany powyżej, w miarę racjonalny tekst może się okazać tak błędny jak i oparte na nim przewidywania i działania. Jednak będzie zapewne ciekawie. Dla klasy średniej jedno jest pewne, że w ramach "pomocy" rządy chcą nas okraść. Życzę wszystkim dowcipu i szczęścia w uniknięciu skutków "pomocy".

Odpowiedz

marioosz

Ad 3 Czy kryzys wpłynie na życie Kowalskiego?

Ja myślę, że będzie miał wpływ na wszystkich. W czasie kryzysu będzie zmniejszała się "dóbr do podziału" w społeczeństwie, więc nawet ludzie "otwarci i przedsiębiorczy" to odczują.
Tak jak jest to opisane w odpowiedzi na to pytanie byłby pod warunkiem, takim ja napisano wyżej czyli "Jeśli czynniki instytucjonalne (rząd, regulacje, zakazy) nie zakłócą tego procesu, [...]". Jednak chyba wszyscy wiemy, że tak się nie stanie. Powiedziałbym wręcz ze ludzie przedsiębiorczy odczują kryzys _bardziej_ niż inni, ponieważ to w nich głównie będą wymierzone będą regulacje i interwencje rządowe (płaca minimalna, regulacje cen, cła ...) i to ich działalność będą one ograniczać najbardziej. Duże przedsiębiorstwa będą mogły liczyć na pomoce państwowe (żerując właśnie na tych produktywnych) a więc paradoksalnie nawet ich nieelastyczni i bardzo wyspecjalizowani kontrahenci pośrednio na tym skorzystają (co będzie zresztą jednym z głównych argumentów za takimi pomocami - uniknięcie zwolnień nie tylko w molochach ale i w firmach od nich zależnych). Tak będzie dopóki państwo nie zacznie wycofywać się z regulacji - ale wtedy to już będzie początek wychodzenia gospodarki z kryzysu


Ad 4 Które dziedziny gospodarki są najbardziej narażone na wpływ kryzysu?

Tutaj też uważam, że niestety nie ma "bezpiecznej przystani".
Oczywiście można spekulować, które branże odczują kryzys bardziej a które mniej.I znowuż, jeśli państwo wycofałoby się nagle z interwencjonizmu i protekcjonizmu to najsilniej odczułyby to te branże które "wyrosły" na fali sztucznego boomu poprzedzającego recesję ale ich kosztem zyskaliby inni. Oczywiście między jednym a drugim musi upłynąć trochę czasu co jest związane z pewną bezwładnością gospodarki ale ten czas mimo, że nieprzyjemny jest konieczny na dostosowanie się do nowych warunków. Oczywiście tak się od razu nie stanie ponieważ państwo w imię ratowania upadających, nierentownych zakładów i miejsc pracy będzie grabiło właśnie te najbardziej potrzebne branże, w tym i spożywczą. Zatem nie łudźmy się, jak różne dziedziny dziedziny gospodarki wyjdą na kryzysie zależy od centralnych planistów "pobudzających gospodarkę" a ich działań raczej nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Nie łammy też prawa Saya - popyt na żywność jest być może dosyć sztywny w porównaniu do innych dóbr konsumpcyjnych ale stały być nie może! Jeśli zmniejszy się ogólna produkcja a więc podaż dóbr usług, które są wymieniane na żywność, to i popyt na nią musi spaść. Po prostu kiedy ludzie zaczną tracić pracę, będą musieli szukać oszczędności wszędzie w tym na żywności co pociągnie za sobą zwolnienia również i w tej branży.

Kryzys niestety odczujemy wszyscy, czy tego chcemy czy nie, tym bardziej im politycy będą chcieli go od nas odsunąć. Mam nadzieję, że grubo się mylę i z chęcią jeśli będę miał okazję przyznam się do pisania bzdur i posypie głowę popiołem...

Odpowiedz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.