Fragment rozdziału I (s. 54-57) książki Anty-Lewiatan. Doktryna polityczna i prawna Murraya Newtona Rothbarda, którą można nabyć w formie drukowanej oraz elektronicznej.
Na proces kształtowania się myśli wolnościowej duży wpływ miał przedstawiciel francuskiej szkoły klasycznej ekonomii, polityk liberalny i niezrównany polemista – Frédéric Bastiat (1801–1850). Działalność polityczną rozpoczął w 1830 roku, a jej ukoronowaniem było członkostwo od 1848 roku w komisji finansów francuskiego Zgromadzenia Narodowego. Publicystyka jego pióra ukazywała się od 1844 roku, w postaci licznych artykułów i pamfletów ekonomicznych, a także esejów, m.in. takich jak Co widać i czego nie widać, Sofizmaty ekonomiczne, Prawo, Kapitał i renta, Przeklęty pieniądz, Protekcjonizm i komunizm[1]. Charakterystyczny jest sposób, w jaki Bastiat prezentował swoje poglądy. Oparł go na tzw. argumentum ad absurdum, czyli sprowadzaniu do absurdu wywodów adwersarzy, przy konsekwentnym użyciu ich sposobu argumentacji (czego doskonały przykład stanowi chociażby jego Petycja producentów świec)[2].
Bastiat najbardziej znany jest ze swych studiów nad ekonomią polityczną, w których badał zależności między państwem a gospodarką, starał się pojąć istotę państwa i jego działania. Rząd według niego winien ograniczyć się do podstawowych funkcji, czyli zapewnienia przestrzegania prawa, bez którego społeczeństwo nie może istnieć, ale równocześnie zauważał, że prawa te winny być godne poszanowania[3]. Co niezwykle istotne, rozważania swoje podporządkował dwóm kategoriom: prawu naturalnemu i ekonomii.
W eseju pt. Prawo próbował odpowiedzieć na pytania, czym jest prawo, czym prawo faktycznie się stało, jakie prawo być powinno i co warunkuje sprawiedliwe prawa. Genezą ustawodawstwa jest prawo naturalne, na które składa się życie, wolność i własność. Prawo stanowione to według Bastiata zbiorowa organizacja indywidualnych uprawnień do ochrony życia, wolności i własności. Organizacja, której wolno czynić tylko to, do czego naturalne uprawnienia mają jednostki, powinna dbać o prawa wszystkich oraz zapewniać panowanie sprawiedliwości nad wszystkimi. Obecnie prawo odwróciło swoje ostrze przeciwko tym, których miało chronić – normy prawne, poparte grupową siłą, służą ograniczaniu wolności i własności, legalizują rabunek pod postacią różnorakich świadczeń na rzecz państwa, a wszelką ochronę przed nim penalizują. Legalny rabunek następuje wtedy, gdy prawo zabiera jednym to, co do nich należy, wbrew ich woli i bez zadośćuczynienia, a daje innym, którzy nie mają do tego żadnego tytułu; gdy prawo daje korzyści jednemu obywatelowi kosztem innego w sposób, jakiego sam obywatel nie może się podjąć, nie popełniając przestępstwa. Państwo za pomocą aparatu przymusu poczęło organizować ludzkie zajęcia, handel, rolnictwo, przemysł, naukę, sztukę, nadając normom kształt „praw do”, a tym samym zatracając ich właściwy, negatywny charakter, mający opierać się wyłącznie na ochronie jednostek („wolność od”)[4].
Zasadniczą funkcją prawodawcy winno być zagwarantowanie bezpieczeństwa, a nie kontrola nad osobami i ich mieniem: gwarancja swobodnego wykonywania praw do wolności sumienia, woli, myśli, wykształcenia, pracy, przyjemności oraz zapobieganie ich pogwałceniu, a nie regulacja tych wszystkich dziedzin. Sprawiedliwość to równość wobec prawa – sprawiedliwe prawo nikogo nie wyróżnia ani nie podporządkowuje kogokolwiek komukolwiek. Jest to warunek zachowania godności ludzkiej i droga do postępu. Moralne uzasadnienie prawa nie może być oparte na głosie większości, ponieważ żadna jednostka nie ma kompetencji, by zniewalać innych, a tym bardziej nie ma jej grupa jednostek. Za czynnik implikujący właściwy kierunek polityki i prawa uznawał Bastiat ekonomię jako naukę określającą, kiedy interesy istot ludzkich są ze sobą zgodne, a kiedy antagonistyczne[5].
Wzajemne relacje między prawem a własnością winny, zdaniem Bastiata, opierać się na prymacie tej drugiej. Własność stanowiła dla niego atrybut przynależny każdej istocie ludzkiej z samego faktu bycia człowiekiem. Widać zatem, iż podobnie jak Rothbard wyprowadzał ją z natury ludzkiej. Wszelkie prawa podyktowane są istnieniem własności, a zatem to nie normy prawne ją warunkują i określają. Stanowi ona przedłużenie osoby i jako taka jest koniecznością dla ludzkiej egzystencji – pozbawienie człowieka własności sprowadza się do odebrania mu jego przyrodzonych zdolności i prowadzi do śmierci. Stąd też Bastiat postrzegał własność jako boską instytucję, która wyznaczać ma treść norm prawnych służących jej ochronie[6].
Bastiat krytycznie odnosił się do instytucji państwa, traktując je jako twór, dzięki któremu każdy usiłuje żyć kosztem innych. Sprzeciwiał się spoglądaniu na nie jak na oderwany i niezależnie istniejący od społeczeństwa byt. Państwo musi mierzyć się ze sprzecznymi interesami i żądaniami – aby spełnić jedne, zawsze zmuszone jest naruszyć inne. Ich realizacja finansowana jest z przymusowych świadczeń fiskalnych, dlatego też Bastiat podkreślał grabieżczą naturę państwa[7].
Interwencjonizm i jego skutki od strony ekonomicznej przedstawił w eseju Co widać i czego nie widać. Esej rozpoczyna się od podziału na dobrych i złych ekonomistów. Ci pierwsi dostrzegają skutki szybkie i widoczne, jakie wywołuje każde działanie w ekonomii, ale potrafią przewidzieć także te odległe i niewidoczne. Drudzy zwracają uwagę jedynie na to, co widać bezpośrednio. Centralnym punktem eseju staje się alegoria zbitej szyby, która w tej czy innej formie będzie się przewijać przez dalszą część tekstu. Zbicie szyby przynosi stratę właścicielowi i pożytek szklarzowi – zdarzenie to przyspiesza bowiem obieg pieniądza i pozornie wspomaga przemysł. Lecz z drugiej strony szkoda ta uniemożliwia właścicielowi zbitej szyby alokację środków w innych gałęziach poprzez zakupienie nowego, dodatkowego dobra. Bastiat uczył więc patrzeć globalnie, zauważać drugą, niewidoczną stronę medalu[8]. Wyraźnie podkreślał, iż żadna forma redystrybucji dóbr nie tworzy bogactwa, a tylko je przesuwa, z czym wiążą się określone konsekwencje, uderzające zazwyczaj w konsumentów. Autor odwoływał się do takich kwestii jak podatki, roboty publiczne, dotowanie sztuki, protekcjonizm, finansowanie armii, pośrednictwo w handlu, mechanizacja produkcji, upowszechnienie kredytu, oszczędność i konsumpcja, a także prawo do pracy i prawo do zysku[9].
Wolny handel uważał Bastiat za najlepszą metodę zachowania pokoju i pomyślności obywateli, a cła – za przyczynę wojen. Protekcjonizm był w jego oczach próbą krzywdzenia obywateli w ten sam sposób, jak stosują wrogowie podczas działań zbrojnych. Konkurencja wolnorynkowa była dla niego procesem odkrywania, w którym każda osoba w celu osiągnięcia swoich zamierzeń ekonomicznych koordynuje własne plany. Rządowa regulacja narusza tę procedurę, gdyż prawo zastępuje ludziom ich inteligencję, potrzebę dyskusji, porównań i poszukiwań, odbiera im osobowość, wolność i mienie, co oznacza, że przestają być ludźmi[10].
Spuściznę intelektualną Francuza podjęła w drugiej połowie XIX wieku austriacka szkoła ekonomii.
