Fragment rozdziału II (s. 101-108) książki Anty-Lewiatan. Doktryna polityczna i prawna Murraya Newtona Rothbarda, którą można nabyć w formie drukowanej oraz elektronicznej.
W związku z agresją skierowaną na osobę lub jej mienie, także w postaci naruszenia kontraktu, niezwykle istotne jest określenie zasad i reguł odpowiedzialności, jakie się z nią wiążą w prawie pozytywnym. Prawo stanowione uważa Rothbard za zbiór rozkazów o charakterze negatywnym, dotyczący deliktów cywilnych oraz przestępstw, czyli zakazującym pewnych zachowań. Pewne czynności uznane są za naganne, toteż podlegają sankcji użycia przemocy[1]. Zatem prawo stanowione, uznając określone czyny za złe lub dobre i identyfikując, wobec których zachowań należy użyć przemocy, odchodzi od pozytywności w stronę normatywności naukowej, stając się tym samym podzespołem etyki. W mniemaniu wielu prawników prawo jest wolne od wartościowania, faktycznie jednak, zdaniem Rothbarda, normatywnie wskazuje pożądane zachowania, czyli ujawnia swą grupę preferowanych wartości. Bez odpowiedzi na pytanie dotyczące kształtu i charakteru prawa oraz wartości, którym winno sprzyjać, powstaje wrażenie, iż jest ono wynikiem arbitralnej woli lub kaprysu ustawodawcy. Koncepcja pozytywizmu prawniczego, którego oponentem był Rothbard, utożsamia prawo z wyrazem woli prawodawcy, natomiast zasady, którymi winien się on kierować, podporządkowuje interesowi wyborców. Stąd też zasadnie powstaje wątpliwość, jakimi regułami etycznymi powinni kierować się obywatele[2]. Zarówno prawo cywilne, jak i karne, mimo deklarowanej pozytywności, sankcjonują inwazję na własność prywatną, co jest równoznaczne z uznaniem jej sprawiedliwego charakteru oraz demonstrowaniem preferowanych reguł sprawiedliwości. Ta ostatnia bez wartości i normatywności byłaby nic nieznaczącą kategorią. Prawo zatem winno się wspierać na zasadach etycznych i być z nimi zgodne, ale by mogło tak się stać, musi być ono nieustannie z tymi zasadami konfrontowane[3].
Każda osoba posiadająca absolutne prawo do sprawiedliwie dzierżonej własności ma również prawo jej ochrony przed atakami z zewnątrz – wyeliminowanie uprawnień do obrony własności jest de facto wyeliminowaniem jej samej. Z prawa do ochrony własności można logicznie wywieść uprawnienie do wynajmowania osób, które będą chronić własności w imieniu właściciela. Granicą wszelkiej obrony są prawa własności innych osób, co tym samym stanowi zakaz ich naruszania[4].
Za bezprawne mogą być uznane wyłącznie działania stanowiące agresję wobec drugiej osoby lub jej mienia. Działanie inwazyjne musi być fizyczne i konkretne. Oczywiście winno być ono stopniowalne pod względem powagi naruszeń, do jakich prowadzi, te zaś uzależniać mają rozmiar kary lub odszkodowania. Zdaniem Rothbarda, obecna teoria prawa także uznaje inwazję na własność za bezprawną i usprawiedliwia stosowanie siły w jej obronie – problem jednak polega na tym, iż odnosi się to również do wartości własności, a ta przecież powstaje w wyniku subiektywnych sądów innych osób i nie jest jej nieodłączną cechą. Zatem stosowanie przemocy w celu ochrony wartości własności winno być odrzucone[5].
Prawo cywilne ponadto utożsamia szkodę z fizyczną inwazją na osobę lub własność, wymagającą zadośćuczynienia za wyrządzoną psychiczną krzywdę, jak również z samą groźbą użycia przemocy budzącą uzasadniony lęk[6].
W stosunku do agresji skierowanej na osobę lub mienie dopuszczalne jest stosowanie przemocy w samoobronie. Rothbard podkreśla istnienie dwóch teorii nadużycia samoobrony – pierwszą można określić jako teorię racjonalnego zachowania, w świetle której do przekroczenia granic obrony koniecznej nie dochodzi, gdy broniący się działa jak rozsądny człowiek; druga nosi miano teorii bezpośredniej odpowiedzialności (strict liability), zgodnie z którą zasadne jest ukaranie osoby działającej i przekraczającej granice obrony wyłącznie na podstawie wewnętrznego przeświadczenia o groźbie mającej nastąpić inwazji[7]. Użycie siły w obronie koniecznej staje się zasadne, gdy czyn wymierzony w ofiarę jest czymś więcej niż przygotowaniem do odległej w czasie i miejscu agresji. Groźba użycia przemocy musi więc być namacalna, natychmiastowa i bezpośrednia. Teoria bezpośredniej odpowiedzialności, zgodna z prawem naturalnym i etyką Rothbarda, każe obarczyć pełną odpowiedzialnością korzystającego z samoobrony, który w jej wyniku wyrządza szkodę osobie trzeciej[8]. Zasady te stosuje się również do materialnych przedmiotów – każdy ma prawo użyć siły w obronie przed inwazją skierowaną na jego własność, ale może to zrobić wyłącznie w stosunku do osoby, która podjęła jawnie agresywne działanie. Proporcjonalność i zasadność środków samoobrony wymagana w obecnej doktrynie ogranicza, według Rothbarda, prawo ofiar do obrony koniecznej – jednostka winna posiadać uprawnienie do użycia wszelkich środków, ponieważ każdy atak może zakończyć się śmiercią ofiary. Istotna jest także potrzeba wyraźnego rozgraniczenia między obroną konieczną a karą – kara ma charakter retrybutywny i jest wymierzana po akcie inwazji, obrona zaś następuje w trakcie działania agresor[9].
Aksjomat o dopuszczalności działań z wyjątkiem agresywnych daje podstawę do określenia kwestii podziału ryzyka. Nie może być ono ograniczone przez prawo pozytywne, ponieważ określa się je na podstawie subiektywnych odczuć – zatem ryzyka nie da się zunifikować w jedną wymierną i ilościową formę. Stąd też postulat osobistego ponoszenia ryzyka i odpowiedzialności, łączących się z indywidualnym działaniem. Wszelka przymusowa partycypacja w ryzyku pozostałych osób lub ich grup łamie jednostkowe uprawnienia naturalne[10].
Racjonalne przedstawienie dowodów w procesie sądowym winno być oparte na jasnym wskazaniu faktycznego zainicjowania siły przez oskarżonego lub pozwanego w stosunku do ofiary albo jej własności. W sytuacji braku pewności co do wyników postępowania dowodowego Rothbard zalecał stosowanie zasady Hipokratesa (primum non nocere), a zatem niewymierzanie kary oskarżonemu lub nakazu zapłaty odszkodowania przez pozwanego. Ciężar dowodu spoczywa na oskarżycielu lub powodzie, a każdy oskarżony lub pozwany winien być uznany za niewinnego do czasu dowiedzenia mu winy[11]. Do tego czasu nie może być również naruszone prawo oskarżonego do samoposiadania, na przykład przez użycie technik policyjnego przesłuchania albo zastosowanie aresztu. Policja analogicznie winna podlegać prawu w zakresie użycia agresji i środków przymusu – w momencie zrobienia użytku z przemocy w stosunku do niewinnej osoby stróże prawa stają się jego gwałcicielami. Ponadto policja nie powinna posiadać uprawnień do dokonywania agresji czy stosowania nieproporcjonalnych środków przymusu w odniesieniu do osoby dopuszczającej się czynu zabronionego o mniejszym ciężarze gatunkowym. Idąc dalej, nikt nie może być zmuszony do obrony kogokolwiek, gdyż przymusowe składanie zeznań w celu ochrony osoby trzeciej jest niezgodne z etyką wolności. Jeśli zaś chodzi o koncepcje dowodzenia, Rothbard odrzucał teorię tzw. przewagi dowodowej na niekorzyść pozwanego lub oskarżonego, skłaniając się w kierunku koncepcji dowodu niebudzącego wątpliwości u przeciętnego, racjonalnego człowieka[12].
Ogromny nacisk położył Rothbard na ścisłą przyczynowość. Powód musi udowodnić związek przyczynowy pomiędzy agresją a oskarżonym lub pozwanym. Teoria winy z zaniedbania lub statystyczne prawidłowości i prawdopodobieństwo, jego zdaniem, pozwalają sądom podejmować arbitralne decyzje, zgodne z ich wizją polityki społecznej. Odrzuceniu winna również podlegać teoria subsydiarnej odpowiedzialności, zgodnie z którą to nie wyrządzający szkodę, ale osoba trzecia ponosi odpowiedzialność[13].
Pozwani mogą być przymusowo traktowani łącznie jedynie wtedy, gdy zgodnie i razem działali w deliktowym przedsięwzięciu. W takim bowiem wypadku każdy z nich mógłby odpowiadać za całość wyrządzonych szkód. Analogicznie dopuszczalne jest powództwo łączne, jeśli opiera się ono na transakcji lub serii umów oraz jeśli występuje przynajmniej jedna kwestia prawna wspólna dla wszystkich powodów. Pozew zbiorowy musi dokładnie określać liczbę zainteresowanych osób o jednakowym, wspólnym interesie prawnym, dominującym nad interesami jednostkowymi. Z tych względów działania prawne w postaci pozwów zbiorowych w imieniu określonej grupy społecznej winny być odrzucone, gdyż dotykają one osób, które nie przystąpiły do nich dobrowolnie[14].
Prawo dochodzenia roszczeń lub wszczęcia postępowania przeciwko oskarżonemu powinno być zarezerwowane jedynie dla ofiary, jej bliskich lub zstępnych oraz osoby przez nich umocowanej. Uprawnienie to zatem ma być odebrane prokuratorom bądź urzędnikom wnoszącym akty oskarżenia wbrew woli ofiary, lecz w imieniu fikcyjnych bytów jak społeczeństwo lub państwo. Tym samym, skoro brak osoby w postaci prokuratora albo urzędnika oskarżającego w imieniu poszkodowanego, wszystkie czyny zabronione stają się prywatnoskargowymi i mogą przyjąć status deliktu cywilnego. Znika zatem ochrona i dochodzenie sprawiedliwości w imię ładu społecznego, a nacisk położony zostaje na kompensację ofiary. Rothbard postuluje przeniesienie części prawa karnego dotyczącego dochodzenia kary lub odszkodowania wraz z wyższymi standardami dowodzenia na pole prawa cywilnego[15].
Kara i jej proporcjonalność winny być podporządkowane zasadzie restytucji, odchodzącej w niebyt w miarę monopolizowania aparatu sprawiedliwości przez państwo i pozbawiania ofiar ich praw w systemie karnym. Zgodnie z założeniem, iż agresor zrzeka się praw w zakresie, w jakim dokonał inwazji na osobę lub jej mienie, przestępca winien zwrócić co najmniej dwukrotną stawkę wartości naruszonej własności – jedną tytułem restytucji, drugą zaś jako konsekwencję odebrania mu praw tożsamych z tymi, których wcześniej pozbawił ofiarę[16]. Możliwe byłoby również dochodzenie dodatkowego zadośćuczynienia związanego z niedogodnościami poniesionymi przez poszkodowanego w związku z działaniem agresora. Osoba wydająca lub pozbywająca się skradzionej własności winna być zobligowana do pracy na rzecz ofiary celem zwrócenia pieniężnej wartości naruszonego mienia i kosztów procesu. Kara śmierci mogłaby być zastosowana wyłącznie w przypadku morderstwa. Oczywiście ofiara lub jej bliscy nie muszą akceptować maksymalnego wymiaru kary i mogą zwolnić przestępcę spod jej wymierzenia lub też zażądać, by się od niej wykupił. System wolności dopuszczałby prywatną wendetę, albowiem wywodzi się ona z prawa do samoposiadania. Jednakże osoba pragnąca dochodzić sprawiedliwości samodzielnie, musi pamiętać, że w razie przekroczenia granic proporcjonalności lub niezasadnego użycia przemocy zostanie uznana za przestępcę. Odstraszająca funkcja kary, zdaniem Rothbarda, winna być zastosowana do bardziej pospolitych i mniejszych wykroczeń lub przestępstw, gdyż ludzie mają wewnętrzne hamulce przed popełnieniem poważnych zbrodni. Jeśli chodzi o funkcję resocjalizacyjną, prowadzi ona do arbitralnej niesprawiedliwości, ponieważ dostosowuje wymiar kary do potencjalnej zdolności powrotu przestępcy na łono społecznej współpracy. Daje ona także pewnym jednostkom władzę kreowania ludzkiego losu – to, co jest przestępstwem i stanem chorobowym, może być również utożsamiane z niewygodnymi dla państwa poglądami i sposobami myślenia. Zasady odpowiedzialności mają chronić jednostkę przed nieuprawnionymi aktami agresji, a także pozwolić jej na pokojową koegzystencję w społeczeństwie kontraktowym[17].
