Carl Menger
Joseph Salerno
Tłumaczenie: Jan Lewiński

„Wszystkie rzeczy opierają się na łańcuchu przyczynowo-skutkowym. Ta wielka zasada nie ma żadnych wyjątków.”

WPROWADZENIE

Mimo wielu wybitnych prekursorów Austriackiej Szkoły Ekonomii, których można znaleźć w sześćsetletniej prehistorii, to Carl Menger (1840-1921) pozostaje prawdziwym i solidnym jej założycielem. Zasługuje na ten tytuł z samego tylko powodu, że stworzył teorię wartości i ceny, która stanowi rdzeń austriackiej teorii ekonomicznej. Lecz Menger zrobił więcej: opracował i konsekwentnie wykorzystywał prawidłową, prakseologiczną metodę prowadzenia teoretycznych badań ekonomicznych. Tym samym w metodzie i rdzeniu teoretycznym, austriacka teoria zawsze pozostanie ekonomią mengerowską.

Pozycja Mengera jako twórcy fundamentalnych doktryn ekonomii austriackiej została przyjęta i uznana przez wszystkie znaczące autorytety w historii myśli austriackiej. W swoim panegiryku na cześć Mengera, napisanym po jego śmierci w 1921, Joseph Schumpeter oświadcza, że „Menger nie był niczyim uczniem, a to, co stworzył, nie traci na aktualności (…) teoria wartości, ceny i dystrybucji Mengera jest najlepszą, jaką dysponujemy do dnia dzisiejszego”. Ludwig von Mises napisał, że „to, co znane jest jako Szkoła Ekonomii Austriackiej powstało w 1871 roku, gdy Carl Menger opublikował skromny tom zatytułowany Grundsätze der Volkswirtschaftslehre [Principles of Economics]) (…). Do końca lat siedemdziesiątych nie było żadnej ‘Szkoły Austriackiej’. Był tylko Carl Menger.” Dla F.A. Hayeka (1992, s. 62) „fundamentalne idee [Szkoły Austriackiej] pochodzą w pełni i w całości od Carla Mengera (…). [T]o, co wspólne dla członków Szkoły Austriackiej, co konstytuuje ich odrębność i co stanęło u podstaw ich późniejszych prac, to akceptacja nauk Carla Mengera”.

Mimo tego, że nie ma żadnego sporu odnośnie roli Mengera jako twórcy aksjomatyki ekonomii austriackiej, istnieje niejednoznaczność odnosząca się do istoty natury jego wkładu. Nie zawsze jest w pełni zrozumiałe, że mengerowska próba podjęcia radykalnej rekonstrukcji teorii wartości na zasadach prawa marginalnej użyteczności była inspirowana nie tylko niesprecyzowaną perspektywą subiektywizmu. Miast tego, Mengera motywował odrębny, dalekosiężny cel przyczynowo-skutkowego powiązania wartości subiektywnych stojących u podstaw wyborów konsumentów z obiektywnymi cenami rynkowymi używanymi przez biznesmenów w kalkulacji ekonomicznej. Klasyczni ekonomiści sformułowali teorię próbującą tłumaczyć ceny rynkowe jako wynik działania prawa podaży i popytu. Jednak ci ekonomiści zmuszeni byli do ograniczania swoich analiz do kalkulacji monetarnych i wyborów biznesmenów, zaniedbując jednocześnie wybór konsumentów z powodu braku satysfakcjonującej teorii wartości. Ich teoria „skalkulowanego działania” była poprawna na tyle, na ile była w stanie sięgnąć, i mogła być wykorzystana, do tępienia protekcjonistycznych i interwencjonistycznych zamysłów szesnasto- i siedemnastowiecznych merkantylistów, oraz etatystycznych urojeń osiemnastowiecznych socjalistów utopijnych. Tym samym ostateczny cel Mengera to nie zniszczenie ekonomii klasycznej, jak to się czasami sugerowało, lecz skompletowanie i ugruntowanie klasycznego konceptu poprzez zjednoczenie teorii determinacji cen wraz monetarną kalkulacją w ogólną teorię ludzkiego działania.

W następnej sekcji przybliżę krótko życie i pracę Mengera. W sekcji 3, zajmuję się w sposób bardziej szczegółowy mankamentami klasycznej ekonomii, które podparły kreatywność Mengera, a następnie, w sekcji 4, podaję szczegóły wpływu jego pracy dla teorii i metody oraz jej znaczenia dla ekonomii austriackiej.

ŻYCIE I PRACA

Carl Menger urodził się 28 lutego, w 1840 roku, na Galicji, na terenie dzisiejszej Polski. Był potomkiem starej austriackiej rodziny, której członkami byli rzemieślnicy, muzycy, urzędnicy służby cywilnej, wojskowi oficerowie, wśród których wszyscy byli (w poprzedzającym jego narodzenie pokoleniu) czeskimi emigrantami. Jego ojciec, Anton, był prawnikiem, a jego matka, Caroline (z domu Gerzabek) była córką bogatego kupca czeskiego. Miał dwóch braci, Antona i Maxa: pierwszy był znaczącym autorem socjalistycznym oraz profesorem na Uniwersytecie Praskim i Wiedeńskim; drugi, prawnik, był liberalnym deputowanym do austriackiego parlamentu. Rodzinie Mengerów przyznano tytuł szlachecki, jednak Carl sam odrzucił tytuł „von” na początku dorosłości.

Po okresie studiów ekonomicznych na Uniwersytecie Praskim i Wiedeńskim trwającym od 1859 do 1863 roku, Menger podjął pracę dziennikarską latem 1863 roku. Młody Menger szybko zyskał zdecydowane uznanie w profesji dziennikarskiej, pisząc wiele nowel i komedii (które najwyraźniej przystosowano dla gazet do wydawania w odcinkach), oraz, w 1865, spotykając się i wymieniając myśli z liberalnym premierem austriackim, R. Belcredim. Jesienią 1866 roku opuścił Wiener Zeitung, gazetę, dla której wtenczas pracował jako analityk rynkowy, w celu przygotowania się do ustnego egzaminu doktoranckiego z prawa. Po zdaniu tego egzaminu, w maju 1867 roku, podjął się praktyki adwokackiej, uzyskując tytuł prawniczy na Uniwersytecie Krakowskim w sierpniu 1867 roku. Jednak wkrótce wrócił do pracy dziennikarza ekonomicznego i pomógł założyć gazetę codzienną.

To we wrześniu 1867, natychmiast po otrzymaniu tytułu prawniczego, relacjonował Menger, „rzucił [się on] w wir ekonomii politycznej”. Przez następne cztery lata starannie opracowywał system myśli pozwalający gruntownie przemodelować teorię ekonomiczną. Ekonomia Mengera rozkwitła w 1871 wraz z publikacją Principles, na zawsze zmieniając historię myśli ekonomicznej. Jako dziennikarz ekonomiczny, Menger zaobserwował daleką rozbieżność między czynnikami, które klasyczna ekonomia identyfikowała jako najważniejsze dla wyjaśniania determinacji cen, oraz czynnikami, które, jak wierzyli doświadczeni uczestnicy gry rynkowej, wywierały największy wpływ na kształt procesu wyceny. Niezależnie od tego, czy ta obserwacja legła u podstaw głębokiego zaabsorbowania się kwestiom ekonomicznym po 1867, jest to z pewnością zgodne z najważniejszym dla niego celem, rekonstrukcją teorii cen.

W 1870, Menger uzyskał posadę w służbie cywilnej, w departamencie prasowym austriackiego gabinetu (Ministerratspraesidium), który składał się wtedy z członków Partii Liberalnej. Mając za sobą opublikowaną pracę i ukończony w 1872 egzamin habilitacyjny, spełniał wymogi stanowiska Privat-Dozenta – zwykle nieopłacanego wykładowcy z pełnymi przywilejami profesorskimi – na Wydziale Prawa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wiedeńskiego. Po awansie na w pełni opłacane, pełnoetatowe stanowisko profesora nadzwyczajnego (Professor Extraordinarius) jesienią 1873, ustąpił z etatu w ministerialnym departamencie prasowym, lecz nie zrezygnował ze swojej aktywności dziennikarskiej do 1875.

W 1876 roku uzyskał nominację na jednego z nauczycieli osiemnastoletniego następcy tronu, Rudolfa von Habsburga. Przez okres dwóch lat Menger uczył Rudolfa, podróżując z nim po Europie. Po powrocie do Wiednia, Menger został mianowany przez Cesarza Franciszka Józefa do objęcia Katedry Ekonomii Politycznej na Wiedeńskim Wydziale Prawa, gdzie wywiązywał się z tych obowiązków od roku 1879 jako Professor Ordinarius, czyli Profesor Zwyczajny.

Zabezpieczony, na prominentnej pozycji akademickiej, Menger był teraz w stanie zająć się formułowaniem wyjaśnienia i obrony teoretycznej metody, którą zastosował w Principles. Książka ta została w Niemczech zignorowana, ponieważ przez lata osiemdziesiąte XIX wieku niemiecka ekonomia prawie całkowicie znalazła się w rękach Młodszej Szkoły Historycznej, której przewodził Gustav Schmoller, a która pałała zawziętą wrogością do „abstrakcyjnego” modelu teoretyzowania Mengera (oraz Szkoły Klasycznej). Owoce badań metodologicznych Mengera zostały wydane w 1883, w książce zatytułowanej Untersuchungen über die Methode der Sozialwissenschaften und der politischen Ökonomie insbesondere (tyt. ang. Investigations into the Method of the Social Sciences with Special Reference to Economics, pol. Dociekania nad metodą nauk społecznych ze szczególnym uwzględnieniem ekonomii politycznej). Podczas gdy poprzednia książka została zignorowana, Untersuchungen zrobiły natychmiastową furorę wśród niemieckich ekonomistów, którzy gorączkowo odpowiedzieli szyderczymi atakami na Mengera i „Szkołę Austriacką”. Termin ten został wykuty i zastosowany przez niemieckich historycystów w celu podkreślenia oddalenia Mengera i jego naśladowców od mainstreamu niemieckiej ekonomii. Menger zareplikował w 1884 roku zjadliwym pamfletem, Irrtumer des Historismus in der deutschen Nationalökonomie (Błędy historycyzmu w niemieckiej ekonomii), i stąd rozpoczęła się słynna Methodenstreit, debata nad metodą między Szkołą Austriacką a Niemiecką Szkołą Historyczną.

W międzyczasie pisma i nauczanie Mengera z okresu połowy lat siedemdziesiątych zaczęły przyciągać wielu błyskotliwych naśladowców, przede wszystkim Eugena von Böhm-Bawerka i Friedricha von Wiesera. Między 1884 a 1889 prace tych ludzi, i licznej rzeszy innych, na których wpłynął Menger, zaczęły ukazywać się w wielkiej obfitości, prowadząc do zgrupowania identyfikowalnego jako Szkoła Austriacka. Do późnych lat osiemdziesiątych doktryny Mengera przenikały również do nie-niemieckojęzycznych ekonomistów we Francji, Niderlandach, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

Menger zrezygnował u schyłku lat osiemdziesiątych z aktywnego uczestnictwa w Methodenstreit, a jego zainteresowania ponownie odwróciły się od problemów metodologicznych wyłącznie w stronę kwestii teorii ekonomicznej i ekonomii stosowanej. W 1888 roku opublikował znaczący artykuł na temat teorii kapitału, Zur Theorie des Kapitals (O teorii kapitału). Również w tym czasie przewodził komisji zaangażowanej w reformowanie austriackiego systemu monetarnego, i była to pozycja, która pobudziła go do głębokiego zainteresowania problemami teorii i polityki monetarnej. Rezultatem był deszcz artykułów o ekonomii monetarnej opublikowany w 1892, wliczając doń Geld (Pieniądz), przełomowy wkład do teorii monetarnej. Menger kontynuował pracę akademicką do momentu rezygnacji ze stanowiska profesorskiego w 1903, lecz, niestety mimo tego, że umarł dopiero w 1921, nie stworzył żadnych innych większych prac.

SZKOŁA KLASYCZNA I STAN TEORII EKONOMICZNEJ W PRZEDEDNIU PUBLIKACJI PRINCIPLES MENGERA

Kiedy w 1867 roku Menger poważnie zajął się teorią ekonomiczną, istniał już potężny, lecz dalece ułomny system teorii ekonomicznej, który wykształciła głównie brytyjska Szkoła Klasyczna, a dokładniej David Hume, Adam Smith i David Ricardo. Nieprzemijającą zasługą klasycznych ekonomistów jest skuteczne ukazywanie faktu, że zjawisko ceny – ceny produktów, płace i stopy procentowe – nie było skutkiem historycznej pomyłki lub kaprysu sprzedawców, lecz, że było zdeterminowane przez uniwersalne i niezmienne prawa ekonomiczne, tj. prawo podaży i popytu. Pokazali także, jak ceny, za pomocą kalkulacji i działań szukających zysków biznesmenów, efektywnie regulowały proces produkcyjny. Wnioskowali, że gdy cena sprzedaży w jakiejś branży przekraczała średni koszt produktu znacznie ponad normalny poziom, właściciele interesów byli zmotywowani przez potencjalne zyski do przesuwania doń wpływów z innych, już istniejących przedsięwzięć. Dodatkowa produkcja pojawiała się na skutek nowych przedsięwzięć, zapoczątkowanych przez inwestorów-kapitalistów chcących uzyskać ponadnormatywne zyski. Z drugiej strony, w tych branżach, gdzie ceny produktów nie pokrywały kosztów produkcji, poszukiwanie zysków przez biznesmenów i ich awersja do strat prowadziły istniejące firmy do pomniejszania produkcji lub całkowitego jej porzucenia, przy jednoczesnym zniechęcaniu wejścia do branży dodatkowej konkurencji. Co więcej, w miarę zwiększania się produkcji w tych branżach, w których można było zebrać większe niż zwykle zyski, podaż zwiększała się w relacji do popytu i stopa zysku miała tendencję do kurczenia się do normalnego poziomu, jako że ceny malały do swego „naturalnego” poziomu w stosunku do kosztów produkcji. W przypadku branż, w których produkcja skurczyła się ze względu na straty, zmniejszenie podaży względem popytu ciągnęło ceny wzwyż, w stronę (i ponad) średnie koszty, do ich naturalnego poziomu, powodując zanik strat i pojawienie się w rezultacie tego procesu normalnego poziomu zysku.

Wedle klasycznego spojrzenia, zarówno cena jak i produkcja reagowały zgodnie z nieprzekraczalnymi prawami przyczynowości. Ceny determinowała interakcja wszystkich uczestników rynku tak, by aktualna cena wszystkich dóbr wyrażała chwilową równowagę podaży i popytu; alokowanie zasobów w rozmaitych procesach produkcyjnych rządzone było kalkulacjami, wyborami i szukaniem zysku (oraz unikania strat) przez biznesmenów, co oznaczało, że długofalowo zasoby były alokowane między różne gałęzie produkcji, by zyskiwać pewność tendencji do wyrównania się na pewnym poziomie normalnej, lub naturalnej „stopy zysku”, czy też po prostu stopie zwrotu ze wszystkich inwestycji kapitałowych. Tym samym klasyczna ekonomia w rzeczy samej zawierała w sobie zalążek teorii ludzkiego działania, lecz teoria ta była niekompletna, ponieważ skupiała się ściśle na kalkulujących biznesmenach, przysłowiowym „człowieku ekonomicznym”, który „kupuje na najtańszych, a sprzedaje na najbliższych sercu rynkach”. Innymi słowy, klasyczna teoria cen i produkcji była teorią wyłącznie kalkulowalnych działań, to jest działań na rynku, na którym wszystkie środki i cele, koszty i zyski, profity i straty mogły być obliczone w kategoriach pieniężnych. Podczas gdy było to wielkie osiągnięcie i ogromny krok naprzód w naukach ekonomicznych, pozostawiło jednocześnie niezauważone subiektywne i niekwantyfikowalne wartościowania oraz preferencje konsumentów, raison d’être całej aktywności ekonomicznej.

By wyjaśnić to zaniedbanie, zwracamy się do wspomnianej wielkiej ułomności teorii klasycznej: jej teorii wartości. W próbie analizy wartości dóbr jako fundamentalnej dla teorii ceny, klasyczni ekonomiści rozpoczęli od koncentracji na abstrakcyjnych kategoriach lub klasach dóbr, tj. chleba, żelaza, diamentów, wody itp., oraz ogólnej ich użyteczności dla ludzkości. Te szerokie kategorie, na których opierała się klasyczna teoria wartości, były alternatywą dla skupiania się na ustalonej ilości konkretnego dobra i jego postrzeganej ważności dla wybierającej jednostki. Tym samym były na przegranej pozycji, gdy przychodziło do rozwiązania słynnego „paradoksu wartości”: dlaczego cena rynkowa jednego kilograma chleba jest prawie nieistotna w porównaniu do ceny tej samej masy diamentów mimo tego, że chleb jest nieoceniony dla podtrzymywania ludzkiego życia, podczas gdy diamenty są użyteczne jedynie dla przyjemności estetycznej lub ostentacyjnego pokazywania. Podążając drogą swej analizy, klasyczni ekonomiści zmuszeni byli tym samym do podziału wartości na dwie kategorie, „wartość użytkową” i „wartość wymiany”. Pierwsza odnosiła się do wagi dobra dla zaspokajania potrzeb człowieka, podczas gdy druga wskazywała zwyczajnie na rynkową cenę dobra. Lekceważąc wartość użytkową jako dany odgórnie i niewyjaśniony warunek wstępny wartości wymiany, przechodzili dalej, skupiając swój aparat analityczny wyłącznie na wartości wymiany. To podejście do teorii wartości naturalnie nie pozwoliło klasycznym ekonomistom rozwinąć kompletnej teorii ludzkiego działania, która integrowała wybory konsumentów z kalkulacjami i wyborami biznesmenów.

Bez możliwości ugruntowania swej teorii cen w subiektywnych wartościowaniach konsumentów, klasyczni ekonomiści skupili się na obiektywnych kosztach produkcji, by ujednolicić swój system teoretyczny. To skupienie uwagi na obiektywnych kosztach produkcji towarzyszyło nadaniu warunkom technicznym produkcji dóbr tego statusu co wyborom ludzi jako aktywnych determinantów aktywności ekonomicznej. W rezultacie powstała podzielona i sprzeczna teoria ceny. Według tej teorii, jak zanotowaliśmy wcześniej, ceny rynkowe – ceny, którymi posługiwano się w codziennych transakcjach – były determinowane przez podaż i popyt. Jednakże w rzeczywistości jedynie podaż była wyjaśniona jako rezultat kalkulacji monetarnych maksymalizujących zyski biznesmenów, podczas gdy poziomy popytu na różne dobra konsumenckie przyjęto za pewnik. Kiedy ludzkie wybory determinowały z dnia na dzień ceny rynkowe wszystkich dóbr, perspektywicznie patrząc wartość wymiany „reprodukowanych” dóbr nieuchronnie zmierzała w stronę „naturalnych” cen, wyznaczonych przez ich koszty produkcji, które same w sobie pozostały niewyjaśnione. „Rzadkie” dobra, te, których dostawy nie mogły być zwiększone przez procesy produkcji, takie jak antyki, rzadkie monety, obrazy starych mistrzów i tak dalej, traktowano jako oddzielną i względnie nieistotną kategorię dóbr, których wartości wymiany rządziły się wyłącznie podażą i popytem. Stąd rozłam w klasycznej teorii wartości i ceny. Lecz istniała także nierozwiązana sprzeczność, przynajmniej w przypadku dóbr reprodukowalnych: mimo tego, że pojawianie się aktualnych cen w każdym momencie jest przypisywane całkowicie ludzkiemu działaniu i kalkulacji, obciążone jest ono również tajemniczą tendencją do zmierzania w kierunku poziomu determinowanego przez czynniki absolutnie niezwiązane z ludzką wolą.

Odnosząc się do kwestii dotyczącej determinacji przychodów czynników produkcji, klasyczna analiza była praktycznie kompletnie bezużyteczna, ponieważ przeprowadzono ją w kategoriach szerokich i jednolitych klas, takich jak „praca”, „ziemia” i „kapitał”. To skłoniło klasycznych teoretyków do faworyzowania chimerycznych poszukiwań zasad, którymi rządzą się agregatowe udziały w przychodzie trzech klas właścicieli czynników – pracowników, właścicieli ziemskich i kapitalistów – zamiast zajęcia się ważnym zadaniem wyjaśniania wartości rynkowej i aktualnych cen specyficznych rodzajów zasobów. Teoria dystrybucji została tym samym przez Szkołę Klasyczną totalnie oderwana od jej quasi-prakseologicznej teorii ceny, i skupiła się prawie wyłącznie na różnicowaniu obiektywnych przymiotów ziemi, pracy i kapitału jako wyjaśnienia podziału agregatowego przychodu pomiędzy nimi. Tam, gdzie rdzeń klasycznej teorii ceny i produkcji zawierał zaawansowaną teorię kalkulowanego działania, klasyczna teoria dystrybucji skupiała się z grubsza jedynie na technicznych cechach dóbr.

Pod koniec lat 60-tych XIX wieku Menger zastał teorię ekonomiczną w tym nie satysfakcjonującym stanie. Jest prawdą, że szkoła wartości subiektywnej, której śladów można szukać u J.B. Saya, A.R.J. Turgota i Richarda Cantillona, pisarzy scholastycznych wieków średnich, rozkwitała na kontynencie przez cały okres dominacji Szkoły Klasycznej w Wielkiej Brytanii. Nawet sam Menger, sławny bibliofil, był wychowany i przesiąknięty pismami niemieckojęzycznej odnogi tradycji wartości subiektywnej. Jednakże, podczas gdy autorzy związani z tą tradycją wciąż powtarzali, że „użyteczność” i „rzadkość” są jedynymi determinantami cen rynkowych i w niektórych przypadkach nawet formułowali koncepcję marginalnej użyteczności, nikt przed Mengerem nie był w stanie systematycznie wypracować tych idei do poziomu pełnej teorii procesu wyceny i ogólnej teorii ekonomii.

REKONSTRUKCJA TEORII EKONOMICZNEJ MENGERA

A. Natura i zakres teorii ekonomicznej

Jak wskazano powyżej, Menger nie zamierzał zdetronizować ekonomii klasycznej. Był zadowolony z jej nacisku na uniwersalność i niezmienność prawa ekonomicznego, teorii krótkoterminowej determinacji ceny oraz politycznych konkluzji leseferystycznych, które były z niej wyprowadzone. Jednak intencją Mengera była raczej rekonstrukcja klasycznej ekonomii na mocniejszych fundamentach, przez ugruntowanie podażowo-popytowej teorii ceny i teorii monetarnej kalkulacji w wyborach i działaniach konsumentów, oraz naprawa jej nadbudowy przez zaleczenie rozziewu między teorią ceny a teorią dystrybucji. Menger śmiało proklamował swój zamiar zaliczenia wszystkich gałęzi ekonomii do dziedzin zrekonstruowanej teorii ceny w przedmowie do Principles, pisząc „poświęciłem szczególną uwagę badaniu związków przyczynowych między zjawiskami ekonomicznymi dotyczącymi produktów a odpowiadającymi im środkami produkcji nie tylko dla konstrukcji teorii ceny bazującej na rzeczywistości i umieszczenia wszystkich zjawisk cenowych (włączając w to procent, płace, czynsz ziemski itp.) razem w jednym ujednoliconym punkcie widzenia, lecz także ze względu na niebagatelny ogląd, jaki zyskujemy tym samym na wielorakie procesy ekonomiczne, dotychczas kompletnie niezrozumiałe”.

Menger rozumiał, że jądro „teorii ceny bazującej na rzeczywistości” oraz ogólnej teorii ekonomicznej jest ludzkim działaniem – i wyłącznie ludzkim działaniem. Jak Menger epigramatycznie wyraził to we wstępnych notatkach spisanych podczas przygotowań do Principles: „sam człowiek jest początkiem i końcem każdej ekonomii” i „nasza nauka jest teorią zdolności jednostek ludzkich do radzenia sobie z własnymi potrzebami”. Podczas gdy centralny punkt satysfakcjonowania ludzkich potrzeb był afirmowany przez wcześniejszych autorów tradycji wartości subiektywnej, jedynie Mengerowi udało się wykształcić metodę teoretyzowania ekonomicznego – później Ludwig von Mises ochrzcił ją mianem „prakseologii” – spójnego z tą obserwacją. Tak rozpoczął swoje naukowe dochodzenie, rozmyślając nad naturą ludzkiej walki o zaspokojenie potrzeb, by następnie wnioskować o bezpośrednich tego implikacjach. Podążając tą drogą, Menger mógł już bezpośrednio dostrzec, że proces satysfakcjonowania potrzeb nie jest w pełni świadomy i ograniczony do umysłu człowieka, lecz szczególnie zależny od świata zewnętrznego i, tym samym, od prawa przyczyny i skutku. To wyjaśnia, dlaczego Menger rozpoczął swój traktat ekonomiczny od stwierdzenia, że „wszystkie rzeczy opierają się na łańcuchu przyczynowo-skutkowym”. Bez odniesienia do tego wielkiego prawa obiektywnej rzeczywistości, ludzkie zmagania o realizację celów są logicznie nie do opisania, ponieważ, jak argumentował Menger, subiektywne stany satysfakcji są ogniwami w tym samym łańcuchu przyczynowości, który zawiera w sobie obiektywne stany świata:

„Każda osoba, co więcej, wraz z każdym jej stanem, jest ogniwem w tej wielkiej, uniwersalnej strukturze związków. Niemożliwe jest wyobrażenie sobie zmiany z jednego stanu do drugiego w inny sposób niż poprzez poddanie jej prawu przyczynowości. Zatem, jeśli ktokolwiek zmieni stan z pragnienia na stan zaspokojenia tego pragnienia, odpowiednie przyczyny tej zmiany muszą istnieć. Muszą istnieć siły operujące wewnątrz organizmu człowieka, które przeciwdziałały temu zaburzonemu stanowi, oraz muszą istnieć zewnętrzne obiekty nań działające, które przez swoją naturę są zdolne wypracować stan, który nazywamy satysfakcją naszych potrzeb”.

Lecz ukierunkowanie przyczynowości nie jest jednostronne – od obiektywnych stanów świata do subiektywnych stanów satysfakcji. Dla Mengera jest ono dwustronne, ponieważ, poczynając od prawa przyczyny i skutku, człowiek jest w stanie zidentyfikować swą całkowitą zależność od świata zewnętrznego i zmienić go tak, by służył osiąganiu własnych celów. Człowiek tym samym staje się ostateczną przyczyną – jak i ostatecznym celem – w procesie zaspokajania dóbr. W swych notatkach Menger wyraził i podkreślił przyczynowe związki między subiektywnymi i obiektywnymi aspektami działania na zasadzie równoległych trójc połączonych pojęć: „cele-środki-realizacja/człowiek-świat zewnętrzny-przetrwanie/potrzeby-dobra-satysfakcja”.

B. Teoria dóbr

Stawianie przez Mengera akcentu na prawie przyczynowości doprowadziło go do poświęcenia pierwszych dwudziestu pięciu stron Principles eksplikacji „ogólnej teorii dobra”, w której radykalnie przeformułował pojęcie dobra w kategoriach prakseologicznych. Dla Mengera dobrami są te elementy świata zewnętrznego, które są częścią procesu przyczynowego satysfakcji potrzeb, na których operuje działanie. Znów słowa notatek poprzedzających Principles olśniewają:

Nasza generalna zależność od świata zewnętrznego: w swoim ogóle świat zewnętrzny prezentuje się jako całość, w której egzystujemy. Zależność od pewnych części świata zewnętrznego, lub pewnych zależności w nim, które muszą w określony sposób objawiać się nam przez swój wpływ na nas. Tutaj musimy się szczególnie odnieść do tych części. Takie rzeczy nazywamy dobrami, dopóki mają zdolność zaspokajania ludzkich potrzeb (służenie celom sprowadza się do tego samego).

W Principles Menger wymienia cztery warunki, które muszą zaistnieć, by element świata zewnętrznego miał „sens dobra”:
1. Ludzka potrzeba.
2. Takie właściwości, które sprawią, że możliwe będzie przyczynowe powiązanie rzeczy z satysfakcją tej potrzeby.
3. Ludzka wiedza o tych własnościach.
4. Wystarczająca władza nad tą rzeczą, by ukierunkować ją na zaspokojenie wymienionej potrzeby.
Wraz ze sformułowaniem drugiego i trzeciego warunku wstępnego, mengerowska analiza dóbr wydaje się oddalać się od swych prakseologicznych podstaw, ponieważ ludzie często działają bazując na mylnej wiedzy o związkach przyczynowych. Ceny płacone za „cudowne leki” i usługi spirytystów są mimo wszystko realnymi cenami rynkowymi, które teoria ekonomiczna musi wyjaśniać. W rzeczywistości Menger pośrednio uznaje ten fakt, wprowadzając rozróżnienie między „prawdziwymi” a „wyobrażonymi” dobrami, które w ostatnim przypadku „wywodzą swój sens dobra z właściwości, jakimi w wyobrażeniu są obdarzone, lub z potrzeb jedynie wyobrażonych przez ludzi”. Lecz jest to całkowicie zbyteczne rozróżnienie, nieważne dla autonomicznej, prakseologicznej analizy Mengera, ze względu na to, iż jego teoria wartości jest w stanie kompletnie wyjaśniać ceny obu kategorii dóbr. By definicja dóbr była koherentna z jego prawdziwą analizą ekonomiczną, dwa gryzące się warunki muszą być zastąpione jednym, identyfikującym opinię lub wiarę podmiotu, że istnieje przyczynowy związek między przedmiotem i zaspokojeniem ludzkiej potrzeby, o której mowa.

Rozpoznawszy naturę dobra, Menger przechodzi do objaśnienia tego, co nazywa „przyczynowymi związkami między dobrami”, w celu dokonania rozpoznania „miejsca, które każde z dóbr zajmuje w przyczynowej sieci dóbr”. „Dobra najniższego rzędu” to dobra konsumenckie, jak na przykład chleb, które używane są do bezpośredniego satysfakcjonowania ludzkich potrzeb. Słowami Mengera, „związek przyczynowy między chlebem i wypełnieniem jednej z naszych potrzeb jest (…) bezpośredni”. Czynniki produkcji, z drugiej strony, są „dobrami wyższego rzędu”, mają jedynie „pośredni związek przyczynowy z ludzkimi potrzebami”. Na przykład mąka, usługi pieców oraz praca piekarzy są dobrami drugiego rzędu, których sens dobra wypływa z faktu, że kiedy włączy się je w proces produkcji, by uzyskać pewną ilość chleba, operują jako pośrednie przyczyny zaspokajania ludzkiej potrzeby konsumpcji chleba. Podobnie jak w wypadku pszenicy, młyny i praca młynarzy to dobra trzeciego rzędu, które uzyskują sens dobra dzięki swej użyteczności dla produkcji dóbr drugiego rzędu. To samo stosuje się do dóbr czwartego i piątego rzędu w produkcji chleba. W skrócie, według Mengera „proces, za pomocą którego dobra wyższych rzędów są stopniowo przemieniane w dobra niższych rzędów, i dzięki któremu są one przeznaczane ostatecznie do satysfakcjonowania ludzkich potrzeb jest (…) nie nieregularny, lecz podlega, jak wszystkie inne procesy przemiany, prawu przyczynowości”. Ich pozycja w porządku przyczynowym zaspokajania potrzeb sprawia, że elementy świata zewnętrznego zyskują sens dóbr. W świecie przypadkowych i niczym nie spowodowanych zmian ludzkie potrzeby nie wystarczają by sprawić, że przedmioty nabędą cech dóbr, zatem celowe działanie stanie się niemożliwością.

Menger czyni dalsze rozróżnienie: pomiędzy tymi dobrami, których dostępna ilość przekracza liczbę niezbędną do zaspokojenia wszystkich ludzkich potrzeb na nie zorientowanych, a tymi, które są dostępne w ilości niewystarczającej do pełnego usatysfakcjonowania ludzkich potrzeb odnoszących się do nich. Te pierwsze Menger oznacza jako „dobra nieekonomiczne”, a drugie jako „dobra ekonomiczne”. W przypadku dóbr nieekonomicznych, ze względu na ich nadobfitość w relacji do potrzeb, ludzie nie muszą podejmować żadnych działań na nie ukierunkowanych. Jednakże, odnośnie do dóbr ekonomicznych, jednostka musi podjąć się ich zekonomizowania, by zaspokoić swoją potrzebę ich dotyczącą, w stopniu tak istotnym, jak to tylko możliwe. Ekonomizowanie składa się między innymi z przypisywania rang określonym dobrom w zależności od największej zorientowanej na nie potrzeby, a następnie wyborze przeznaczenia jednostek dóbr jedynie na takie cele, które służą najważniejszym potrzebom, pozostawiwszy niezaspokojonymi mniej ważne. Sens ekonomiczny dóbr wyższych rzędów wywodzi się z sensu ekonomicznego dóbr niższych rzędów, gdy kooperują w procesie ich produkcji. Tym samym na przykład w miejscu, w którym czysta woda w naturalny sposób występuje w nadobfitości wobec wszystkich ludzkich potrzeb, ani wody, ani wykonanych ludzką ręką zbiorników, pomp wodnych, rur i filtrów nie trzeba ekonomizować. Dla Mengera więc, operacja ekonomizowania nie jest niczym więcej niż celowym zachowaniem czy działaniem tak, jak rozumie to drugie pojęcie również Mises i zwolennicy nowoczesnego paradygmatu prakseologicznego. Zarówno mengerowski „człowiek ekonomizujący” jak i misesowski „człowiek działający”, stosują ograniczone środki do uzyskania najbardziej wartościowych dla nich rezultatów.

Nierozerwalnie koegzystujące z ideą ekonomizowania jest pojęcie własności. Dla Mengera, „ludzka ekonomia i własność mają wspólne źródło ekonomiczne”, które zakorzenione jest w warunku rzadkości. Zatem własność nie jest ani „arbitralnym wynalazkiem”, ani jedynie agregacją niejednorodnych obiektów. Jest to kategoria prakseologiczna odwołująca się do celowo wykreowanej struktury dóbr, regulowanej za pomocą operacji ekonomizujących, służących strukturze celów indywidualnych podmiotów. Według Mengera, „własność [osoby] nie jest (…) arbitralnie dobraną ilością dóbr, lecz bezpośrednim odbiciem jego potrzeb, zespoloną całością, której żadna istotna część nie może być pomniejszona lub powiększona bez wpływu na realizację celów, którym służy”. Nie jest przesadą twierdzenie, że ekonomia Mengera odnosi się w tym samym stopniu do dóbr i własności, jak i do wiedzy i oczekiwań.

Mengerowskie analizy porządku i ekonomicznego sensu dóbr, dobrane razem, druzgocą podstawy klasycznej teorii kosztów produkcji. Po pierwsze, twierdzenie, według którego sens ekonomiczny dóbr niższego rzędu bierze się z faktu, że dobra wyższego rzędu zaangażowane w ich produkcję mają sens ekonomiczny ustanowiony już przed przyczynowym procesem produkcji jest, jak mówi Menger, „(…) sprzeczne (…) z całym doświadczeniem, które uczy nas, że z dóbr wyższego rzędu, których sens ekonomiczny nie ulega żadnej wątpliwości, można wyprodukować rzeczy kompletnie bezużyteczne, a w konsekwencji ekonomicznej ignorancji produkowane są naprawdę (…)”. Innymi słowy, teoria kosztów produkcji stoi na przegranej pozycji, gdy chodzi o wyjaśnienie jak rzadkie i wartościowe zasoby mogą być i są używane do wytworzenia produktów, których wartość rynkowa jest zerowa, ponieważ nie da się ich użyć, pośrednio lub bezpośrednio, do zaspokojenia ludzkich potrzeb. Abstrahując od tego problemu, fatalna ułomność teorii starającej się wyjaśniać sens ekonomiczny dóbr niższego rzędu za pomocą sensu ekonomicznego dóbr wyższego rzędu jest jedynie „pseudo-wyjaśnieniem”. Jak twierdził Menger, „jeśli uzasadniamy sens ekonomiczny dóbr pierwszego rzędu sensem drugiego, a drugiego sensem trzeciego, trzecie znów sensem ekonomicznym dóbr czwartego rzędu i tak dalej, nie zbliża nas to w istotny sposób nawet na krok do rozwiązania problemu, ponieważ pytanie o ostatnią i prawdziwą przyczynę sensu ekonomicznego dóbr pozostaje bez odpowiedzi”.

C. Teoria wartości

To doprowadza nas do pytania, które tak nawiedzało, a w końcu pokonało klasycznych ekonomistów. Ponieważ niestety nie byli w stanie pojąć, że ustalone ilości, a nie całe klasy dóbr, podlegały ludzkiemu działaniu, klasycy pominęli w swej analizie ‘wartość użytkową’. Lecz Menger, w nieustającym skupieniu na indywidualnym działaniu, z łatwością zidentyfikował fundamentalne znaczenie pojęcia jednostki marginalnej – ilości dobra istotnej dla wyboru – dla całokształtu teorii ekonomicznej.

W swoich notatkach Menger odróżniał „wartość gatunku”, wartość abstrakcyjnej klasy dóbr, od „wartości indywidualnej” lub „wartości konkretnej” przyporządkowanej ustalonym jednostkom dobra. Oddzielając tę pierwszą jako kompletnie nieistotną dla działania w realnym świecie, Menger argumentował, że „w przypadku wartości gatunku zestawiamy z jednej strony właściwości dobra, całkowicie ignorując jego ilość, a z drugiej strony zestawiamy ludzkie potrzeby, zupełnie nie wziąwszy pod uwagę indywidualności (…). W prawdziwym życiu istnieją jedynie konkretne dobra i konkretne potrzeby”. De facto subiektywne szeregowanie różnych kategorii potrzeb zaspokajanych przez skończone ilości dobra bierze się z samego pojęcia działania. Jak wyjaśnił Menger: „Różne wartości, które satysfakcjonują odrębne, konkretne potrzeby człowieka, nie są obce świadomości żadnego ekonomizującego człowieka (…). Gdziekolwiek żyją ludzie i jakikolwiek poziom cywilizacji reprezentują, obserwujemy, jak ekonomizujące jednostki przypisują znaczenie rozmaitym satysfakcjom ich potrzeb. W szczególności przypisują relatywną wagę do wybranych czynów prowadzących do bardziej lub mniej kompletnego zaspokojenia każdej z potrzeb, oraz oceniają, jak rezultaty tego porównywania prowadzą ich do możliwie najpełniejszego zaspokojenia ich potrzeb (ekonomizowanie)”.

Dzięki rozpoznaniu sedna ekonomizowania lub działania, Menger był zdolny w konkluzji pokazać, że potrzeba każdego dobra jest w rzeczywistości serią potrzeb na skończone jednostki dobra. To implikuje, że jedynie rzeczywiste jednostki dobra mają znaczenie dla ludzkiego wyboru: „Nie gatunki jako takie, lecz jedynie konkretne rzeczy są dostępne dla ekonomizujących jednostek. Tym samym jedynie te drugie są dobrami, a jedynie dobra są przedmiotem naszego ekonomizowania i naszego wartościowania”.

Ustaliwszy, że wyłącznie określone potrzeby i określone jednostki dóbr poddane są procesowi wartościowania, Menger przeszedł do zdefiniowania wartości jako „wagi, którą mają dla nas pojedyncze dobra i ilości dóbr ze względu na świadomość zależności zaspokojenia naszych potrzeb od władzy nad nimi”. Mówiąc inaczej, „wartość wszystkich dóbr jest jedynie przypisaniem tej wagi [możliwości satysfakcjonowania naszych potrzeb] dobrom ekonomicznym”. Oznacza to zatem dla Mengera, że „(…) wartość nie istnieje poza ludzką świadomością (…). [W]artość dóbr jest w swej naturze całkowicie subiektywna”. Błędem byłaby interpretacja tej ostatniej wypowiedzi jako radykalne, subiektywistyczne odrzucenie zewnętrznej rzeczywistości. Bowiem stanowcze mengerowskie rozróżnienie między wartością rzeczy a samą rzeczą jest w rzeczywistości pomyślane jako środek do objaśnienia nierozerwalnego, ontologicznego związku między światem poznawalnym i światem obiektywnych procesów przyczynowych, które zaczynają istnieć za sprawą wartościowania i ekonomizowania. Tak więc Menger pisze: „Wartość dóbr jest więc nie czymś arbitralnym, lecz zawsze konieczną konsekwencją ludzkiej wiedzy o tym, że utrzymywanie życia, dobrobytu, lub też nie tak bardzo znaczącej ich części, zależy od władania dobrem lub ilością dóbr (…). Ponieważ byty istniejące obiektywnie są zawsze określonymi rzeczami, lub ilościami rzeczy, a ich wartość jest zawsze czymś fundamentalnie różnym od samych w sobie rzeczy; wartość jest to osąd, czyniony przez ekonomizujące jednostki, odnoszący się do istotności ich władzy nad rzeczami dla wpływu na podtrzymywanie ich żyć i dobrobytu”.

Jeśli wartość opiera się na sądzie dotyczącym znaczenia „konkretnych” rzeczy dla satysfakcji „konkretnych” potrzeb, jak kształtuje się takie sądy? To znaczy, co jest wartością określonej rzeczy dla osoby, która szuka takiego jej zastosowania, które by zaspokoiło jej potrzeby? W odpowiedzi na to pytanie Menger nie tylko rozwiązał paradoks wartości, lecz także stworzył podwaliny pod rekonstrukcję teorii ceny i w związku z tym całości nauk ekonomicznych. By zilustrować tę odpowiedź, zbadajmy przypadek hipotetycznego farmera, który ma rozmaite, liczne potrzeby, które może zaspokoić za pomocą worka ziarna. Najbardziej palącą potrzebą jest zużycie ziarna na produkcję ilości chleba niezbędnej, by utrzymać własną egzystencję podczas nadchodzącego roku. Następna większa potrzeba to zastosowanie dodatkowej ilości chleba, która pozwoli mu podtrzymać zdrowie i siły na cały rok. Umiejscowione coraz to niżej na skali wartości są metody wykorzystania worka z ziarnem, które satysfakcjonują następujące potrzeby: 3-cia na nasiona, by zagwarantować zbiory w przyszłości; 4-ta na produkcję piwa i whisky; 5-ta na karmę dla zwierząt gospodarskich, z których nabiał i mięso umożliwiają mu korzystanie ze zmiennej diety. Możemy dalej zakładać, że farmer odczuwa dodatkowych piętnaście niezidentyfikowanych potrzeb, stopniowo znajdujących się coraz niżej w hierarchii tak, by był on niezdolny do pełnego zaspokojenia swych potrzeb na worek ziarna ze zbiorem mniej niż dwudziestu worków.

Jeśli założymy, że aktualny zbiór to pięć worków ziarna jednakowej jakości, wtedy ziarno jest dla niego dobrem rzadkim, które musi być zekonomizowane – to jest użyte dla zaspokojenia jedynie pięciu jego najważniejszych, konkretnych potrzeb, pominąwszy zaspokojenie piętnastu jego mniej naglących potrzeb. Jaka jest wartość worka ziarna w tym przypadku? Ponieważ każdy z piątki worków jest zgodnie z hipotezą jakościowo identyczny, to muszą być także identyczne, gdy chodzi o wartość, a jednak mimo tego satysfakcjonują potrzeby nierównej wagi.

Menger (1981, s. 131) w sposób błyskotliwy udzielił odpowiedzi na to pytanie, reformułując je: „[J]akiej satysfakcji by nie osiągnięto, gdyby ekonomizujący osobnik nie miał danej jednostki do swej dyspozycji – to jest, jeśli miałby mieć władzę nad całą ilością mniejszą o tę jedną jednostkę?”. W świetle mengerowskiej dyskusji o ekonomizowaniu, niewątpliwie poprawną odpowiedzią na to pytanie jest „jedynie najdalszej ze wszystkich zaspakajanych przez całą dostępną ilość”. Inaczej mówiąc, bez względu na to której konkretnej fizycznej jednostki go pozbawiono, człowiek działający ekonomizowałby wybierając realokację pozostałych jednostek tak, by podtrzymywać satysfakcjonowanie swych najważniejszy potrzeb, pomijając zaspokojenie najmniej istotnej z potrzeb uprzednio satysfakcjonowanej większą podażą. Zatem właśnie najmniej ważna satysfakcja jest zależna od jednostki dobra, tym samym determinuje ona wartość każdej z osobna i wszystkich jednocześnie jednostek podaży. Tę satysfakcję determinująca wartość wkrótce poznano jako „użyteczność marginalną”. Jak sformułował prawo użyteczności marginalnej Menger: „W związku z tym, w każdym konkretnym przypadku, spośród wszystkich satysfakcji zapewnionych przez pełną ilość dobra pozostającego w dyspozycji aktora, jedynie te, które mają najmniejszą dla niego wagę, są zależne od dostępności danej części całej tej ilości. Zatem dla tej osoby wartość jakiejkolwiek części dostępnej ilości dobra jest równa wartości, jaką stanowią dla niego najmniej ważne satysfakcje wśród tych zapewnianych całą ilością i osiąganych równymi częściami”.

W naszym przykładzie, wartość każdego z pięciu worków ziarna w posiadaniu farmera jest determinowana i równa ważności satysfakcji piątego rzędu, dzięki możliwości konsumpcji mleka i jaj. Gdyby którykolwiek z worków uległ nieumyślnemu spaleniu, marginalna użyteczność i tym samym wartość worka ziarna zwiększyłaby się do satysfakcji, której spodziewa się z rocznej dostawy piwa i whisky. Gdyby sfora wałęsających się lisów pozostawiła go tylko z jednym workiem, jego wartość wzrosłaby jeszcze bardziej do poziomu wagi, którą przywiązuje własnemu życiu. Z drugiej strony, gdyby rekordowe zbiory przyniosły pięćdziesiąt worków ziarna – dalece przewyższając hipotetycznych dwadzieścia potrzeb dotyczących worka ziarna – marginalna użyteczność i wartość worka spadłaby do zera, ponieważ satysfakcja żadnej z jego potrzeb nie zależałaby od posiadania pięćdziesiątego, a nawet dwudziestego pierwszego worka.

Tym samym, przyjąwszy prawo użyteczności marginalnej, Menger był w stanie dostarczyć prostego i bezspornego rozwiązania paradoksu wartości, który tak prześladował klasycznych ekonomistów, oraz uniemożliwił wykształcenie w pełni rozwiniętej teorii ludzkiego działania. Według Mengera, dlatego, że diamenty i złoto są niezwykle rzadkie, podczas gdy woda zwykle występuje obficie, to: „W zwykłych warunkach zatem żadna z ludzkich potrzeb nie musiałaby pozostawać niezaspokojoną, gdyby człowiek był pozbawiony możliwości rozporządzania pewną określoną ilością wody pitnej. Jeśli chodzi o złoto i diamenty, z drugiej strony, nawet najmniej znaczące satysfakcje zapewniane za pomocą całej dostępnej ilości nadal mają relatywnie wysoką wagę dla ekonomizującej osoby. Zatem konkretne porcje wody pitnej zwykle nie mają wartości dla ekonomizujących jednostek, lecz konkretne porcje złota i diamentów mają wysoką wartość”.

Naprawiwszy klasyczną schizmę „wartości użytkowej” i „wartości wymiany”, a także zakorzeniwszy trwale teorię ceny w wartościowaniach i wyborach konsumentów, Menger poświęcił swą uwagę podziałom czynionym przez klasycznych ekonomistów na teorię ceny i teorię dystrybucji, lub między wycenianie dóbr konsumenckich i wycenianie czynników produkcji. Raz jeszcze Menger użył prawa użyteczności marginalnej, by dostarczyć rozwiązania o absolutnych i uniwersalnych zasadach. Odrzucił także ostatecznie klasyczne twierdzenie, według którego w dalszej perspektywie cena jest determinowana przez koszty produkcji.

Menger rozpoczął od wskazania, że jedynie satysfakcja potrzeb liczy się w sposób bezpośredni dla istot ludzkich. W rezultacie dobra konsumenckie, lub dobra pierwszego rzędu, uzyskują wartość jedynie dlatego, że ludzie mają świadomość zależności satysfakcji określonych potrzeb od określonych ilości tych dóbr i stąd, „imputują” tym dobrom ważność ze względu na potrzeby, których satysfakcja od nich zależy. Dobra wyższych rzędów, czyli czynniki produkcji współdziałające w produkcji dóbr konsumenckich, nie mają żadnego bezpośredniego związku z satysfakcjonowaniem ludzkich potrzeb, lecz poprzez przyczynowo-skutkowy proces produkcji, niebezpośrednio, niosą ciężar procesu zaspokajania potrzeb. Zatem wartość określonej ilości dóbr konsumenckich jest przypisywana dobrom drugiego rzędu, zaangażowanym w jego produkcję, ponieważ te drugie są niezbędną, choćby pośrednio, przyczyną satysfakcji, która jest w prostej linii przypisywana zapasowi dóbr konsumenckich. Menger konkludował: „Tym samym, jak z dobrami pierwszego rzędu, czynnik, który jest ostatecznie odpowiedzialny za wartość dóbr wyższego rzędu, jest jedynie ważnością, jaką przypisujemy tym satysfakcjom, co do których mamy świadomość zależności od dostępności dóbr wyższego rzędu, których wartość rozważamy. Lecz ze względu na przyczynowy związek między dobrami, wartość dóbr wyższego rzędu nie jest mierzona wprost przez pryzmat spodziewanej ważności końcowej satysfakcji, lecz raczej przez spodziewaną wartość korespondujących dóbr niższego rzędu”.

Jeśli „wartość dóbr wyższego rzędu jest zależna od spodziewanej wartości dóbr niższego rzędu, których produkcji służą,” to, jak argumentował Menger, koszty produkcji, nie będące niczym innym niż sumami cen, płaconych za różnorodne rodzaje dóbr wyższych rzędów, nie mogą w żaden sposób determinować cen dóbr konsumenckich, ponieważ koszty ich samych są ostatecznie determinowane przez te ceny. Co więcej, jak wskazywał Menger, kosztowa teoria determinacji cen nie może stosować się do usług ziemi i pracy, danych przez naturę, ponieważ same nie mają jakichkolwiek kosztów produkcji. W opozycji do tego mengerowska teoria przypisywania wartości w prosty sposób objaśnia fenomen tych cen w ten sam sposób, w jaki wyjaśnia ceny każdego z innych gatunków konkretnych dóbr: jako wywodzące się wprost z wartości dóbr niższego rzędu, lub – jeśli same są dobrami pierwszego rzędu – z satysfakcji, które są od nich bezpośrednio zależne.

Chociaż do tego miejsca analiza Mengera jest zwycięska w identyfikacji wartościowań konsumentów jako generalnej przyczyny wartości i cen zarówno dóbr konsumenckich, jak i czynników produkcji, nadal bez wyjaśnienia pozostawia ceny poszczególnych czynników. Jest tak dlatego, że dobro niższego rzędu może być wyprodukowane jedynie dzięki „komplementarnym” ilościom dóbr wyższego rzędu. Menger doszedł do wniosku, że produkcja musi składać się z więcej niż jednego rodzaju czynnika produkcji. Mogłoby się zatem wydać, że nie jest możliwe przypisanie częściowych kwot wartości dóbr niższego rzędu każdemu z najrozmaitszych dóbr wyższego rzędu, kooperujących ze sobą w procesie jego produkcji. Jednakże raz jeszcze z olśniewającą przenikliwością analityczną, Menger posłużył się prawem użyteczności marginalnej, by uderzyć w samo sedno poprawnego rozwiązania.

Menger wskazał, że w większości procesów produkcji dobra wyższego rzędu nie muszą być łączone w sztywno ustalonych proporcjach, co przypominałoby charakterystykę reakcji chemicznych. Innymi słowy, jeśli jeden z komplementarnych czynników produkcji, które kooperują w produkcji ziarna, powiedzmy nawóz, częściowo lub całkowicie ulegnie wycofaniu, wyniknie z tego faktu raczej redukcja produkcji pszenicy niż wyłączenie całości procesu produkcji. Menger twierdził, że to implikuje za sobą, iż udział wartości określonej ilości dobra wyższego rzędu można wyizolować z sumarycznej wartości komplementarnych dóbr, połączonych danym procesem produkcji. Tak więc, jeśli wycofanie cetnara nawozu, przy pozostawieniu innych ilości równych, spowoduje ubytek zbiorów ziarna o dziesięć worków, wtedy wartość tej jednostki nawozu dla farmera jest dokładnie równa marginalnej użyteczności dziesięciu worków ziarna, stanowiących satysfakcje, z których rezygnuje w rezultacie utraty dziesięciu worków.

Menger podsumowywuje „ogólne prawo determinacji wartości konkretnej ilości dobra wyższego rzędu”, które brzmi następująco: „Zakładając (…), że wszystkie dostępne dobra wyższego rzędu zostały użyte w najbardziej ekonomiczny ze wszystkich sposobów, wartość konkretnej ilości dobra wyższego rzędu jest równa różnicy wagi między satysfakcjami, które można by uzyskać, gdy mamy władzę nad daną ilością dobra wyższego rzędu, a satysfakcjami, które byłyby uzyskane, gdybyśmy nie mieli władzy nad tą ilością”.

D. Czas, własność i przedsiębiorczość

Ponieważ Menger widział procesy transformowania dóbr wyższego rzędu w dobra niższego rzędu (produkcję) i przypisywania wartości dobrom niższego rzędu dobrom wyższego rzędu (przypisywanie) jako połączone procesy przyczynowe, podkreślał w obu przypadkach rolę czasu. Według Mengera: „Pojęcie przyczynowości (…) jest nierozerwalnie związane z pojęciem czasu. Proces zmiany zawiera w sobie początek i ziszczenie, uchwytne w rozmyślaniach wyłącznie jako procesy istniejące w czasie (…). Zatem w procesie zmiany, dzięki której dobra wyższego rzędu stopniowo przekształcane są w dobra pierwszego rzędu, dopóki te ostatnie definitywnie nie spowodują ukonstytuowania się stanu, nazywanego zaspokojeniem ludzkich potrzeb, czas ogrywa pierwszoplanową rolę w naszych obserwacjach”.

Jeśli rzeczywiście „czasu, oddzielającego rozporządzanie dobrami wyższego rzędu i posiadanie odpowiednich dóbr niższego rzędu nie można nigdy wyeliminować”, to proces produkcji jest z natury niepewny. Czynniki poza wiedzą techniczną i kontrolą aktora, jak zmiany we właściwościach gleby lub pogody, mogą bowiem wpływać na jakość i ilość dóbr pierwszego rzędu, uzyskiwanych w procesie produkcji. Ta techniczna niepewność, związana z produkcją może być w znacznym stopniu złagodzona, lecz nigdy kompletnie wykorzeniona, przez wzrost wiedzy technicznej, który w efekcie daje aktorowi lepszą umiejętność przewidywania, jeśli chodzi o wynik konsumującego czas procesu przyczynowo-skutkowego.

Lecz wiedza technologiczna nie może usprawnić innych rodzajów niepewności, nierozerwalnie związanych z produkcją. Ponieważ wszystkie produkcje podejmuje się, by zaspokoić przyszłe potrzeby, aktor musi być w stanie je przewidywać. W rzeczy samej, jak spostrzegł Menger, „jego sukces będzie zależał głównie od poprawności przewidywań odnoszących się do ilości dóbr, które [aktorzy] uznają za potrzebne w przyszłym czasie”, podczas gdy „kompletny brak przewidywań sprawiłby, że jakiekolwiek planowanie aktywności skierowanej na satysfakcjonowanie ludzkich potrzeb stałoby się zupełną niemożliwością”. Niemniej pomimo tego, że ludzie nie są w stanie przewidzieć swoich przyszłych okoliczności z idealną pewnością, Menger nie wierzył, by zupełnie ignorowali swe przyszłe potrzeby. Powracanie do wcześniejszych doświadczeń umożliwia im przewidzenie z wysokim prawdopodobieństwem wielu potrzeb, których będą mogli doświadczyć w okresie, jaki planują. Względem innych potrzeb, np. leków i gaśnic przeciwpożarowych, pozostają „mniej lub bardziej niepewni”. Lecz mimo ich „niepełnowartościowego przewidywania”, ludzie działają skutecznie, by zaspokoić nawet te potrzeby. Menger konkludował, że „okoliczność taka, iż nie ma pewności, czy potrzeba będzie odczuwana w czasie naszego planowania, nie wyklucza tym samym możliwości uwzględnienia jej ewentualnej satysfakcji, tak więc nie kwestionuje potrzeby istnienia z naszej strony rzeczywistych wymagań co do dóbr niezbędnych dla usatysfakcjonowania takich potrzeb”. Zatem niepewność, dla Mengera, nie jest przeszkodą, lecz warunkiem działania.

Dla Megera „drugi czynnik, który determinuje sukces ludzkiej działalności, to uzyskiwana przez ludzi wiedza o środkach w ich zasięgu, mogących służyć uzyskaniu pożądanych celów”. W celu usatysfakcjonowania potrzeb, gracze „mierzą i korzystają z inwentarza dóbr przeznaczonych do użytku”. Im bardziej dokładna jest wiedza o rodzajach i ilościach istniejących dóbr wyższego rzędu zapewnianych przez te operacje, tym bardziej dokładne będą przewidywania co do dóbr konsumenckich, które mogłyby zaspokoić przyszłe potrzeby po okresie planowania. Zdobycie tego rodzaju danych jest szczególnie ważne dla planowania produkcji w rozwiniętych gospodarkach rynkowych, gdzie własność i lokacja przeróżnych zasobów wyższego rzędu są zwykle rozproszone. Jednak nawet jeśli rozważamy „niższe poziomy cywilizacji (…), to kompletny brak tej wiedzy uniemożliwiłby jakiekolwiek przezorne działanie ludzkie skierowane na satysfakcję potrzeb”.

Zatem przyczynowy proces produkcji musi być „planowany i przeprowadzany (…) przez ekonomizującą jednostkę”. Zestaw funkcji niezbędnych dla urzeczywistniania takiego procesu Menger określa jako „przedsiębiorczość aktywność”. Jak właśnie zobaczyliśmy, dla Mengera najważniejszą funkcją przedsiębiorcy jest przewidywanie przyszłych potrzeb, estymacja ich relatywnej ważności oraz zdobywanie wiedzy technologicznej i wiedzy o dostępnych aktualnie środkach. Przy braku takich przedsiębiorczych przewidywań i wiedzy, nie mogłoby by nastąpić przypisanie wartości dobrom wyższego rzędu, a racjonalna alokacja zasobów byłaby niemożliwa. Dlatego że, jak wielokrotnie podkreślał Menger, ze względu na nieodłączny dla produkcji upływ czasu „wartością dóbr wyższego rzędu zawiaduje wartość nie teraźniejszych dóbr niższego rzędu, lecz raczej potencjalnej wartości produktu”. To oznacza, że proces produkcji i proces przypisywania wartości wywodzą się jednocześnie z tego samego aktu przedsiębiorczości: „Wartość dóbr wyższego rzędu jest w każdym przypadku regulowana potencjalną wartością dóbr niższego rzędu, do produkcji których zostały lub zostaną skierowane przez ekonomizującego człowieka”.

Przedsiębiorcza działalność składa się z wielu dodatkowych funkcji, związanych z prakseologiczną kategorią własności. Wśród nich jest „kalkulacja ekonomiczna”, wymagająca rozmaitych obliczeń, niezbędnych dla zapewnienia efektywności procesu produkcji tj. najbardziej wartościowego wykorzystania własności. Trzecią funkcją przedsiębiorczości jest „czyn woli”, przez który dobra wyższego rzędu są z premedytacją alokowane w wybrany proces produkcji. W końcu jest też „nadzór nad wykonaniem planu produkcji, by był przeprowadzany tak ekonomicznie, jak to możliwe”. Wyraźnie widać, że dwie ostatnie funkcje pociągają za sobą prywatną własność i tym samym identyfikują mengerowskiego przedsiębiorcę jako przedsiębiorcę-kapitalistę. Menger explicite stawia tezę, że „władza nad usługami kapitału” jest „niezbędnym warunkiem wstępnym” dla prowadzenia aktywności ekonomicznej. Co więcej, w dużych firmach, mimo że może on zatrudnić „wielu pomocników”, których zakres aktywności jest dość szeroki, sam przedsiębiorca będzie dalej wykonywał wszystkie cztery charakterystyczne funkcje wymienione wyżej, „(…) nawet jeśli są one ostatecznie ograniczone (…) do determinacji alokacji fragmentów mienia na określone cele produkcyjne jedynie w ogólnych kategoriach oraz do wyboru i kontroli osób”.

Cztery funkcje, które Menger opisuje jako rdzeń przedsiębiorczości, są zwyczajnie prakseologicznymi skutkami własności dóbr wyższego rzędu. To wyjaśnia, dlaczego, zdaniem Mengera wiedza zdobywana przez aktora, wraz z oczekiwaniami przez niego formułowanymi nie są autonomiczne, lecz ściśle rządzone przez strukturę dóbr konstytuujących jego własność oraz wybierane cele. Jako „człowiek ekonomizujący” urzeczywistniający niepewny proces przyczynowy, przedsiębiorca Mengera jest dynamicznym graczem, zyskującym na aktywnym szukaniu najbardziej wartościowych możliwości wykorzystania swej własności, nie zaś jedynie pasywnym „zyskobiorcą”, lecz takim, którego zyski są nagrodą za inwestowanie w ryzykowne przedsięwzięcia.

E. Teoria ceny

Zajmiemy się teraz ze szczególną uwagą teorią ceny, zwieńczeniem ekonomii Mengera. Menger upatrywał ostatniego kroku w wyjaśnieniu cen na podstawie prawa użyteczności marginalnej, wiążącego klasyczną teorię kalkulacji monetarnej z ogólnym procesem zaspokajania potrzeb ludzkich. Wynika to z tego, że jeśli aktywnym elementem determinacji cen dóbr wszystkich rzędów jest użyteczność marginalna, a przedsiębiorcy bazują swoje kalkulacje ekonomiczne na tych cenach, wtedy można pokazać, że celowe działania przedsiębrane w celu satysfakcjonowania ludzkich potrzeb są ostatecznym determinantem alokacji zasobów i dystrybucji przychodów w gospodarce rynkowej.

Wstępnie dla wypracowania przez niego teorii cen, Menger był zmuszony do wyjaśnienia przyczyny i sedna wymiany. Menger dostrzegł, że ceny są kształtowane dzięki indywidualnym aktom wymiany i że ta wymiana była prowadzona celowo, jako nieodłączna część procesu zaspokajania potrzeb. Niestety klasyczni ekonomiści, ze względu na występującą u nich tendencję do podchodzenia do ludzkich potrzeb raczej abstrakcyjnie i ogólnie niż konkretnie i indywidualnie, nie mieli żadnej alternatywy dla identyfikacji motywu wymiany niż jako rzekomej wrodzonej skłonności do „kupczenia i wymiany”. Zatem to właśnie Mengerowi przypadło opracowanie teorii wymiany w kategoriach potrzeb ludzkich.

Raz jeszcze odnosząc się do sprawdzonego prawa marginalnej użyteczności, Menger był w stanie dostarczyć prostego i ostatecznego rozwiązania problemu. Menger (1981, strony 183-187) zilustrował to rozwiązanie przykładem mniej więcej tego rodzaju: Przypuśćmy, że mamy dwóch farmerów, A oraz B, z których każdy ma zaopatrzenie w dwa różne rodzaje dóbr, konie i krowy. Zakładając, że A ma sześć koni, a B sześć krów, Menger wysunął pytanie: „Jak wiele koni i krów A i B zgodzą się wymienić?”. W odpowiedzi Menger twierdził, że dwie strony niezmiennie wymieniałyby się jednym koniem za jedną krowę, dopóki wartość każdego otrzymanego dobra przekraczałaby wartość uzyskanego, to jest dopóki obie strony wartościowałyby dobra podległe wymianie w odwrotnym porządku. W szczególności A zgodziłby się wymienić pierwszego z sześciu koni na krowę, jeśli i tylko i wyłącznie wtedy, gdy marginalna użyteczność i tym samym wartość konia – w tym przypadku równa satysfakcji szóstego rzędu – była mniejsza niż marginalna użyteczność i wartość krowy – gdyż na początku miał zerową podaż, równą najwyższej randze satysfakcji, zależnej od posiadania jednej krowy. Co więcej, gdy już dokonano wymiany, marginalna użyteczność i wartość koni dla A wzrosłaby do satysfakcji piątego rzędu zależnej od konia, a marginalna użyteczność i wartość dodatkowej krowy spadnie dla niego do poziomu drugiej pod względem ważności satysfakcji osiąganej dzięki krowie. Transponując krowy i konie, ta sama analiza odnosi się do B. Z marginalną użytecznością sprzedawanego dobra zwiększającą się, a marginalną użytecznością kupowanego dobra zmniejszającą się dla obu stron wraz z każdą dokonaną wymianą, dalsza wymiana ostatecznie zatrzymałaby się, w momencie, gdy A lub B (lub obaj) nie wartościowałby dóbr, które miałby otrzymać wyżej, niż dóbr, których musiałby się pozbyć.

Menger podsumował swą analizę: „Ta granica [wymiany] jest osiągnięta, gdy jeden z dwóch targujących się nie ma dostatecznej ilości dóbr, które są dla niego mniej warte niż ilość innego dobra drugiego targującego się, który jednocześnie wartościuje te dwie ilości odwrotnie”. Teraz, jeśli stanie się to widoczne dla A po czwartej wymianie, to oznacza, że wartość każdego z dwóch koni w zapasie przekracza wartość piątej krowy, oferowanej przez B. Zatem odmowa A i oferta wymiany B pokazuje, że obydwoje aktualnie wyżej cenią sobie konia niż krowę i z tego powodu nie istnieje żadna wspólna baza wymiany, ponieważ nie ma już odwrotnych wartościowań obu stron.

Zakończenie wymiany powoduje również, że obie strony wyczerpały obopólne korzyści z handlu. Te korzyści składają się z możliwości obu handlujących do zaspokojenia ważniejszych potrzeb za pomocą zrestrukturyzowanej własności niż byłby w stanie zaspokoić z tą początkową, przed wymianą. Ergo, dla Mengera, wymiana jest takim samym elementem przyczynowego procesu satysfakcji potrzeb jak produkcja. Menger wykorzystał te przemyślenia, by zademonstrować mylność klasycznego stanowiska, zgodnie z którym wymiana i działalność pośredników jest bezproduktywna dowodząc, że „Efekt ekonomicznej wymiany dóbr ponad pozycjami ekonomicznymi każdego z handlujących jest zawsze taki, jak gdyby nowe bogactwo stało się ich własnością (…). Celem ekonomii nie jest bowiem fizyczne usprawnienie dóbr, lecz zawsze jak najpełniejsze z możliwych zaspokojenie ludzkich potrzeb”.

Ukazując granice wymiany, Menger stworzył prakseologiczną metodę analizy procesu wyceny w rzeczywistym świecie. Ponieważ każdy przyczynowy proces ma początek i koniec, całkowite wytłumaczenie procesu wymaga opisu czynników, które przyspieszają i utrzymują go w ruchu, oraz czynników, które są przyczyną jego zamknięcia. Punktem centralnym dla tej metody analitycznej jest pojęcie, które Böhm-Bawerk określa jako „równowagę chwilową”, a Mises nazywał „stanem spoczynku”. W powyższym przykładzie, wymiana trwa dopóki A i B szeregują wartości dwóch dóbr w odwrotnym porządku; proces ulega zawieszeniu i pojawia się stan spoczynku, gdy odwrotne wartościowania przestają się utrzymywać. Prawdą jest, że w świecie realnym indywidualne wartościowania dóbr stale fluktuują ze względu na zmiany potrzeb konsumentów i warunków technicznych produkcji i tym samym nieustannie odtwarzają warunki dalszej wymiany. Jednakże nie unieważnia to analizy Mengera. W rzeczywistości dokładne uchwycenie stanu spoczynku konieczne jest do ograniczenia konkretnego aktu wymiany. Menger wyjaśnia (1981, s. 188): „(…) fundamenty wymian ekonomicznych ulegają nieustannej zmianie, obserwujemy zatem zjawisko nieustannych następstw. Jednak nawet w tym łańcuchu transakcji możemy dzięki uważnej obserwacji znaleźć punkty spoczynku w konkretnych momentach, dla konkretnych osób i dla konkretnych rodzajów dóbr. W tych punktach spoczynku żadna wymiana dóbr nie ma miejsca, ponieważ limit ekonomiczny dla wymiany został już osiągnięty. [Dodano kursywę]”.

Wytłumaczenie Mengera o determinacji cen wynika w naturalny sposób z jego analizy wymiany. Menger definiował ceny jako „ilości dóbr aktualnie wymienionych”. Jako część całokształtu procesu satysfakcjonowania potrzeb „ceny” są jednakże „wyłącznie incydentalnymi manifestacjami [ekonomicznych] działań, symptomami ekonomicznej równowagi między ekonomiami jednostek”. Oznacza to, że ustalenie się realizowanej ceny – tj. aktualnej wymiany skończonych ilości dwóch dóbr – współgra nie tylko ze skonsumowaniem procesu wymiany, lecz także z osiągnięciem przez obie strony zaangażowane w wymianę chwilowego stanu spoczynku. W wyżej podanym przykładzie wszystkie cztery konie, które A oddał B za cztery krowy, stanowiły tak zrealizowaną cenę transakcji, jak i wymianę określonych ilości dóbr, potrzebnych do ustanowienia tymczasowej równowagi wymiany między A i B, jeśli chodzi o konie i krowy. Podobnie, we współczesnej ekonomii monetarnej, w każdym momencie każda cena pieniądza aktualnie obserwowana wskazuje na wymianę ilości dóbr, niezbędnych dla utrzymania katalaktycznych stanów spoczynku przez każdego z dwóch uczestników transakcji. Dla każdej z jednostek stan ten przybiera formę tymczasowego, dłuższego, bądź krótszego wyciszenia, zanim nie nastąpi ponowne wkroczenie na rynek i nie nastąpi ponowna inicjalizacja wymiany. W czasie tej przerwy obopólne korzyści wymiany są postrzegane jako wyczerpane. Na przykład, konsumentka, wychodząca z supermarketu jest, przynajmniej chwilowo, w stanie spoczynku nie tylko co do wielu rodzajów jedzenia, które kupiła, lecz także co do jej zasobów finansowych oraz wszystkich innych rodzajów dóbr wymiennych, składających się na jej mienie. Ten stan katalaktycznego uśpienia zostanie, wcześniej czy później, zaburzony, gdy zostanie postawiona przed przyszłym sprzedawcą, którego wartościowania dobra i jego cena zakupu są odwrotne do jej własnych.

Menger wykorzystał tę metodę analityczną, by zademonstrować, że ceny determinowane są wyłącznie przez subiektywne wartościowania graczy rynkowych. Zaczął od nieskomplikowanej analizy wymiany między dwoma izolowanymi jednostkami. Osoba A1 ma konia, a Osoba B1 ma zapas pszenicy. Jeśli na podstawie szacunków relatywnej użyteczności marginalnej tych dwóch dóbr dla niego, B1 zapłaci najwyżej osiemdziesięcioma workami pszenicy by zyskać konia, a A1 użyczy konia za nie mniej niż dziesięć worków pszenicy – znów, na podstawie szacunków marginalnej użyteczności – wtedy istnieje podstawa dla wymiany, ponieważ przy cenach pomiędzy dziesięcioma a osiemdziesięcioma workami pszenicy za konia, A1 i B1 wartościują konia i pszenicę odwrotnie. Gdy tak jest i założymy, że A1 i B1 się znają, cena zapłacona w tych warunkach ustali się gdzieś pomiędzy dziesięcioma a osiemdziesięcioma buszlami za konia. Dokładna cena stanie się obiektem targu między tą dwójką i zależeć będzie od ich relatywnych umiejętności negocjacyjnych. Gdy tylko wymiana się dokona, cena jest zrealizowana, po czym znika i natychmiast następuje stan spoczynku dla obu stron, charakteryzujący się polepszeniem kondycji poprzez satysfakcję potrzeb każdego z nich, oraz tymczasową przerwą w ich aktywności katalaktycznej.

Wprowadźmy teraz na rynek jeszcze dwóch potencjalnych nabywców koni, B2 oraz B3, których maksymalna cena zakupu konia wynosi odpowiednio sześćdziesiąt i pięćdziesiąt buszli pszenicy. Założywszy, że maksymalna cena zakupu B1 pozostanie na poziomie osiemdziesięciu, zakres ceny równowagi musi się skurczyć do od sześćdziesięciu jeden do osiemdziesięciu buszli, gdyż konkurencja po stronie kupujących zawyża cenę do poziomu wystarczająco wysokiego, by wyłączyć wszystkich za wyjątkiem jednego, najbardziej zdolnego do kupna. Jedynie cena przekraczająca sześćdziesiąt buszli spowoduje dystrybucję dóbr, która jest zgodna ze stanem spoczynku dla wszystkich uczestników rynku. Na przykład, przy cenie siedemdziesięciu buszli jedynie nabywca B1 nadaje rangę koniu wyższą niż cena kupna, podczas gdy A1, sprzedawca, oraz B2 i B3, wyłączeni kupujący, szeregują cenę kupna wyżej niż konia i zadowala ich opuszczenie rynku bez niego. Jeśli przykład zmienimy tak, by A1 handlował dwoma końmi z minimalnymi cenami sprzedaży odpowiednio trzydziestu i dziesięciu buszli, wtedy zakres ceny równowagi spadnie, zmniejszając się dalej do przedziału od pięćdziesięciu jeden do sześćdziesięciu buszli pszenicy, z B1 i B2 kupującymi każdy po jednym koniu w tej cenie. Bowiem jedynie cena zrealizowana w tym zakresie jest w stanie wykształcić wyciszenie w procesie katalaktycznym, wywodzące się z redystrybucji dóbr, zgodnej z całkowitym wykorzystaniem wspólnych korzyści z wymiany.

Menger podsumował ogólną zasadę kształtowania ceny w „handlu monopolistycznym”, tj. rynku, na którym jak wyżej jedna strona rynku składa się z jednego sprzedawcy. Wtedy: „Formacja ceny ma miejsce między granicami, ustalonymi przez chęć osoby najmniej chętnej i mającej najmniejsze możliwości konkurowania, która nadal uczestniczy w kupowaniu [B2 w powyższym przykładzie] i chęć osoby mogącej najbardziej konkurować spośród wszystkich konkurentów, którzy zostali ekonomicznie wykluczeni z wymiany [B3, w przykładzie]”.

Menger także rozpoznał, że ta sama zasada, która odpowiada za formowanie ceny w przypadku monopolu, nie stosuje się do „monopolu”, lecz jest absolutnie prawdziwym i wiernym prawem ekonomii, które dotyczy w sposób uniwersalny kształtowania ceny na wszystkich rynkach. Zgodnie z tym prawem, nazwanym przez Böhm-Bawerka prawem „par marginalnych”, na każdym rynku aktualna cena ustali się zawsze na poziomie rozpraszającym kompletnie obopólne korzyści z dodatkowej wymiany, którą kulminuje stan spoczynku. Menger pisze: „Każda z danych sytuacji ekonomicznych ustala skończone granice, wewnątrz których ma miejsce kształtowanie się cen i dystrybucja dóbr, a każda cena i dystrybucja dóbr, która przekracza te granice, jest ekonomicznie niemożliwa (…). Czy dana ilość towaru zostaje sprzedana przez monopolistę, czy wielu konkurentów-dostawców oraz niezależnie od sposobu, w jaki towar został początkowo rozprowadzony wśród konkurujących sprzedawców, efekt formacji ceny i wynikła dystrybucja towarów pośród konkurujących klientów jest dokładnie taki sam”.

Wszechstronne zainteresowanie przyczynowym procesem zaspokajania potrzeb wyjaśnia, dlaczego Menger nadaje w tym fragmencie równą wagę zarówno „formowaniu ceny” jak i „dystrybucji dóbr”. Dobra są najbliższą przyczyną zaspokajania potrzeb i przez to bezpośrednią przyczyną angażowania się w wymianę. Wyjaśnia to także, dlaczego Menger skupiał się na historycznie zrealizowanych cenach, ponieważ ceny te, słowami Mengera, są najzwyczajniej „ilościami dóbr aktualnie wymienionych”; stąd opłata za nie generuje obopólne usprawnienie rozmiaru satysfakcji uczestników rynku. Chwilowe „punkty spoczynku”, które zyskują tak wiele miejsca w mengerowskiej teorii ceny są stanami, które dominują zaraz po zapłaceniu tych cen, kiedy nie ma innych możliwości wspólnego poprawienie jakości satysfakcji graczy rynkowych.

Ponieważ Principles były pomyślane jako pierwsza, ogólna część wielotomowego traktatu, którego Mengerowi nigdy nie dane było ukończyć, brak w nich wypowiedzianej i uszczegółowionej dyskusji nad wycenami czynników produkcji i kosztami pieniężnymi produkcji, które są używane w kalkulacjach ekonomicznych przedsiębiorców. Ta biała plama mengerowskiej teorii ceny została umiejętnie wypełniona przez Böhm-Bawerka, który w 1886 opracował „prawo kosztów” – dziś nazywamy je prawem produktywności marginalnej – które wyjaśniało wycenę czynników rynkowych w sposób w pełni zgodny z mengerowskim wyjaśnieniem wyceny dóbr konsumenckich prawem marginalnej użyteczności. Wraz z ukończeniem mengerowskiej teorii wyceny, przedsiębiorcze interesy i monetarna kalkulacja w końcu została zintegrowana z wyborem konsumenta, tworząc ogólną teorię ludzkiego działania.

KONKLUZJA

Mamy zatem przed oczami największe osiągnięcie Mengera, esencję jego „rewolucji” w ekonomii: zademonstrowanie, że ceny są po prostu obiektywną manifestacją procesów przyczynowych, celowo rozpoczętych i kierowanych świadomie w celu zaspokajania ludzkich potrzeb. To teoria ceny właśnie jest więc sercem mengerowskiej i tym samym austriackiej ekonomii. W pełnym głębokich spostrzeżeń fragmencie swojego panegiryku, Schumpeter podkreślił pewien aspekt zasług Mengera: „Tym, co się liczy, nie jest więc odkrycie, że ludzie kupują, sprzedają, lub produkują dobra do momentu, gdy wartościują je z punktu widzenia satysfakcji potrzeb, lecz odkrycie trochę innego rodzaju: odkrycie, że ten prosty fakt, wraz ze swymi korzeniami, tkwiącymi w prawach ludzkich potrzeb, jest absolutnie wystarczający do wyjaśnienia podstawowych faktów odnoszących się do całego, skomplikowanego zjawiska współczesnej gospodarki wymiany, oraz to, że, mimo uderzających pozorów mówiących co innego, potrzeby ludzkie są siłą napędową mechanizmu ekonomicznego poza gospodarką Robinsona Crusoe, lub gospodarką bez wymiany. Sposób myślenia, który prowadzi do tej konkluzji, rozpoczyna się od spostrzeżenia, że formowanie cen jest szczególną cechą ekonomiczną gospodarki – inną od wszystkich innych społecznych, historycznych i technicznych cech – oraz, że ściśle gospodarcze wydarzenia mogą być zrozumiane w ramach formowania ceny. Z czysto ekonomicznego punktu widzenia, system ekonomiczny jest jedynie systemem zależnych cen; wszystkie specyficzne problemy, jakkolwiek by ich nie nazwać, są niczym innym, niż przypadkami jednego i tego samego, powtarzającego się procesu, a wszystkie ekonomiczne regularności można wydedukować z praw kształtowania się ceny. Już we wstępie do pracy Mengera możemy znaleźć to spostrzeżenie jako oczywiste założenie. Jego główny cel to odkrycie prawa formowania ceny. Gdy tylko udało mu się ugruntowanie rozwiązania problemu wyceny na aspekcie zarówno ‘podażowym’, jak i ‘popytowym’ w analizie ludzkich potrzeb oraz na aspekcie tego, co Wieser nazywał zasadą ‘użyteczności marginalnej’, cały skomplikowany mechanizm ekonomiczny nagle objawił się jako niespodziewanie i transparentnie prosty”.

Schumpeter (1969, s. 90) konkludował, że pomimo innych cennych zasług Mengera, to jego „teoria wartości i ceny (…) jest, mówiąc w pewnej przenośni, ekspresją jego prawdziwej osobowości”. Jeśli tak jest, osobowość Mengera żyje nadal w kwitnącym prakseologicznym wzorcu ponadczasowej ekonomii austriackiej.

Bibliografia

Hayek, F.A., „Carl Menger (1840-1921)” in The Collected Works of F.A Hayek, Volume IV: The Fortunes of Liberalism: Essays on Austrian Economics and the Ideal of Freedom. Ed.Peter G. Klein (Chicago: The University of Chicago Press, 1992), p.62.
Howey, Richard S., The Rise of the Marginal Utility School: 1870-1889 (New York: Columbia University Press, 1989
Hulsmann, Guido, „Knowledge, Judgment, and the Use of Property,” The Review of Austrian Economics, vol.10, no.1 (1997): 23-48.

Jaffe, William, „Menger, Jevons, and Walras De-Homegenized,” Economic Inquiry 14 (December1976): 511-524.
Kauder, Emil, A History of Marginal Utility Theory, Princeton, NJ: Princeton University Press.

Menger, Carl, Investigations into the Method of the Social Sciences with Special Reference to Economics, ed. Louis Schneider, trans. Francis J. Nock (New York: New York University Press, 1985).

Mises, Ludwig von, The Historical Setting of the Austrian School of Economics (New Rochelle, NY: Arlington House, 1969), pp. 9-10.

________________, Theory and History: An Interpretation of Social and Economic Evolution (Auburn, AL: The Ludwig von Mises Institute, 1985), pp.62

Rothbard, Murray N., Economic Thought before Adam Smith: An Austrian Perspective on the History of Economic Thought, Volume I (Brookfield, VT: Edward Elgar, 1995), pp.65-133.

Salerno, Joseph T., „The Neglect of the French Liberal School in Anglo-American Economics: A Critique of Received Explanations,” The Review of Austrian Economics 2 (1987): 113-56.

Schumpeter, Joseph A., Ten Great Economists: From Marx to Keynes (New York: Oxford University Press, 1969), p.86.
Streissler, Erich W., „The Influence of German Economics on Menger and Marshall,” in Bruce J. Caldwell, ed., Carl Menger and Legacy in Economics (Durham, NC: Duke University Press, 1990).

________________, „Menger’s Treatment of Economics in the Rudolph Lectures,” in Erich W. Streissler and Monika Streissler, eds., Carl Menger’s Lectures To Crown Prince Rudolph (Brookfield, VT: Edward Elgar, 1994), pp.3-25. Yagi, Kiichiro, „Menger’s Grundsatze in the Making,” History of Political Economy 25 (Winter 1993): 697-724.

__________________
Joseph T. Salerno jest profesorem ekonomii na Pace University

Jedna odpowiedź na „Carl Menger”

  • „W naszym przykładzie, wartość każdego z pięciu worków ziarna w posiadaniu farmera jest determinowana i równa ważności satysfakcji piątego rzędu, dzięki możliwości konsumpcji mleka i jaj. Gdyby którykolwiek z worków uległ nieumyślnemu spaleniu, marginalna użyteczność i tym samym wartość worka ziarna zwiększyłaby się do satysfakcji, której spodziewa się z rocznej dostawy piwa i whisky. Gdyby sfora wałęsających się lisów pozostawiła go tylko z jednym workiem, jego wartość wzrosłaby jeszcze bardziej do poziomu wagi, którą przywiązuje własnemu życiu. Z drugiej strony, gdyby rekordowe zbiory przyniosły pięćdziesiąt worków ziarna – dalece przewyższając hipotetycznych dwadzieścia potrzeb dotyczących worka ziarna – marginalna użyteczność i wartość worka spadłaby do zera, ponieważ satysfakcja żadnej z jego potrzeb nie zależałaby od posiadania pięćdziesiątego, a nawet dwudziestego pierwszego worka”.

    W tym przykładzie z 50 workami wszystkie mają wartość ostatniego, czyli zerową, czy tylko tych 30, które nie zaspokojałyby żadnej potrzeby?

    „Tak więc, jeśli wycofanie cetnara nawozu, przy pozostawieniu innych ilości równych, spowoduje ubytek zbiorów ziarna o dziesięć worków, wtedy wartość tej jednostki nawozu dla farmera jest dokładnie równa marginalnej użyteczności dziesięciu worków ziarna, stanowiących satysfakcje, z których rezygnuje w rezultacie utraty dziesięciu worków”. Wartość jednostki nawozu równa się użyteczności sumarycznej tych 10 worków?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Bardzo mało jest wymagane by doprowadzić państwo do dobrobytu nawet z najniższego poziomu barbarzyństwa, mianowicie pokój, niskie podatki i tolerancyjne kierowanie sferą sprawiedliwości. Wszystkie formy rządów, które zbaczają z tej naturalnej ścieżki, lub które odwołują się do potrzeby zahamowania rozwoju społecznego na jakimś szczególnym etapie, są nienaturalne i po to by utrzymać się u władzy, zmuszone są odwoływać się do represji i tyranii. Adam Smith
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W maju wsparli nas:
Pan Neil Abragimowicz
Pan Dominik Aromiński
Pan Marcin Bałazy
Pan Adam Banys
Pan Bartosz Baranowski
Pan Marek Barciński
Pan Bartosz Bartoszko
Pan Michał Basiński
Pan Kamil Becmer
Pan Konrad Berkowicz
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Sebastian Bigos
Pan Artur Tadeusz Birczyński
Pan Karol Bisewski
Pan Arkadiusz Bodura
Pan Tomasz Boguszewski
Pan Rafał Boniecki
Pan Tomasz Borkowski
Pani Dominika Buczek
Pan Arkadiusz Bykowski
Pan Marceli Chałubiński
Pan Robert Ciborowski
Pan Artur Czerwiński
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Kamil Deleżuch
Pan Marcin Dengus
Pan Michał Dębowski
Pan Tomasz Dorau
Pan Stanisław Duda
Pan Tomasz Dworowy
Pan Gniewomir Dziadek
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Eugeniusz Flibrant
Pan Jarosław Garbowski
Pan Grzegorz Gawinowski
Pan Marek Gazda
Pan Łukasz Gąsowski
Pan Hubert Gebler
Pan Marcin Głombica
Pan Marcin Gmaj
Pan Adrian Gołosz
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Maciej Gorzelak
Pan Daniel Góra
Pan Karol Grodzicki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Mariusz Grzebielucha
Pan Kamil Grzebyta
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Jacek Hecht
Pan Andrzej Heydel
Pan Patryk Hołub
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Robert Iwaszkiewicz
Pan Marcin Jaczewski
Pan Bartosz Jakusz
Pan Mirosław Janisz
Pan Konrad Janiec
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Bartosz Jezierski
Pan Wojciech Jodłowski
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Dariusz Kabarciński
Pan Krzysztof Karp
Pan Paweł Kasprowicz
Pan Michał Kawa
Pan Piotr Kazimierski
Pan Rafał Kensy
Pan Michał Klich
Pan Tomasz Kłosiński
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Tadeusz Kominek
Pan Kamil Kopeć
Pan Jan Kosmala
Pan Tomasz Kowalczewski
Pan Rafał Kowalczyk
Pan Marcin Kowalewski
Pan Bartosz Kowalski
Pan Michał Kozar
Pan Antoni Kozielewski
Pan Andrzej Koźlik
Pan Daniel Marcin Krawieczyński
Pani Joanna Kruk
Pan Karol Krzysiak
Państwo Agnieszka i Łukasz Krzymowscy
Pan Mateusz Kućka
Pan Wojciech Kukla
Pan Tomasz Kułaga
Pan Marcin Kurzeja
Pan Mateusz Kuska
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Szymon Loduchowski
Pan Maciej Lorenc
Pan Paweł Łagowski
Pan Adrian Łazarski
Pan Adrian Łukasik
Pan Mateusz Łukomski
Pan Jerzy Machowski
Pan Paweł Majdan
Pan Gracjan A. Majewski
Pan Tadeusz Malinowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Mateusz Małż
Pan Maciej Matwiejczuk
Pan Adam Mazik
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pan Dawid Megger
Pan Miłosz Mirowski
Pan Paweł Młynarek
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Błażej Naczyński
Pan Tomasz Netczuk
Pan Łukasz Niedziałek
Pan Konrad Niemotko
Pan Dawid Nowak
Pan Paweł Nowak
Pan Filip Nowicki
Pan Marek Oleszko
Pani Karolina Olszańska
Pan Rafał Opryszczko
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Adam Pajęcki
Pani Maria Papis
Pan Wojciech Peisert
Pan Łukasz Piątkowski
Pan Iwo Pietrala
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Rafał Podgórski
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Alfred Podstolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Tomasz Polkowski
Pan Andrzej Pondarzewski
Pan Maciej Przepiórka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dominik Pytlewski
Pan Michał Rałowski
Pan Jacek Rusiecki
Pan Karol Rzepiela
Pan Jakub Sabała
Pan Michał Sałaban
Pan Mateusz Sawicki
Pan Maciej Seremek
Pan Paweł Sierzupowski
Pan Wojciech Siłko
Pan Jarosław Skoczylas
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Maksymilian Spik
Pan Rafał Staniec
Pan Jan Stasiczak
Pan Piotr Szewc
Pan Władysław Szewc
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Maciej Szymański
Pan Adam Ślązak
Pan Marek Świerk
Pan Jan Maria Talar
Pan Tomasz Trocki
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Osman Waroński
Pan Piotr Warzecha
Pan Aleksander Adam Wegner
Pan Marek Wiatroszak
Pan Karol Więckowski
Pan Jacek Wilk
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Jacek Wołpiuk
Pan Michał Woźnikiewicz
Pan Paweł Wójtowicz
Pan Piotr Wrotny
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Wyszyński
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pan Andrzej Zientek
Pan Dawid Zięba
Pan Aleksander Żarnowski
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 29 345,82 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>