Rybak: Wolność, sprzymierzeniec czy hamulec rozwoju?

9 czerwca 2004 Filozofia polityki komentarze: 0

Wolność, sprzymierzeniec czy hamulec rozwoju?

Katarzyna Rybak

Pojęcie wolności, odmieniane przez wszystkie przypadki, jak chyba żadne inne w historii było nadużywane i mylnie interpretowane. Zawsze też budzi żywe emocje i stanowi niewyczerpane źródło inspiracji dla agitatorów i demagogów. Wolność bywała więc przez jednych uznawana za dobro nadrzędne, a jej zachowanie za sprawę godną najwyższej ofiary, inni zaś chętnie rezygnowali z niej w zamian za obietnicę dobrobytu, a ucieczkę od wolności tłumaczyli przygniatającym ciężarem indywidualnej odpowiedzialności nie do udźwignięcia dla wielu obywateli. Wolność pojawiała się na wielu sztandarach, za każdym razem jednak oznaczając co innego dla niosących je tłumów.
Pojęcie wolności
Wolność jest pojęciem obejmującym wszystkie aspekty funkcjonowania jednostki – nie tylko wobec innych, ale również wobec samej siebie. Jak podkreślał Ludwig von Mises, rozważania na temat wolności nie mają sensu inaczej, jak tylko w odniesieniu do warunków współpracy międzyludzkiej. Jego zdaniem możliwe są tylko dwa sposoby takiej współpracy: pierwszy, oparty na swobodnej i dobrowolnej wymianie między wszystkimi członkami społeczeństwa, drugi natomiast, sprowadzający się do dominującej roli przywódcy i oparty na wydawanych przez niego rozkazach[1].
Definiując pojęcie wolności warto się również powołać na jedną z twórczyń filozoficznych podstaw kapitalizmu i etyki kapitalistycznej – Ayn Rand. Wolność oznacza według niej prawo do „poszukiwania wszystkiego, czego istota rozumna z natury swej potrzebuje, by podtrzymać, rozszerzyć i wypełnić własne życie, a także by cieszyć się życiem”[2]. W tym też kontekście prawa człowieka rozumiane są jako „zasady moralne, które ustalają i sankcjonują wolność działania jednostki w otoczeniu społecznym”[3]. Pojęcie wolności rozpatrywać można wyłącznie w kontekście działania i jako takie oznacza ono działanie zgodne z priorytetami danej jednostki i stworzoną przez nią hierarchią celów. Wolność jest więc swobodą wyboru ograniczonego tylko jednym warunkiem: wybór taki nie może prowadzić do naruszenia praw innych jednostek.
Filozofia dokonuje rozróżnienia między wolnością fizyczną, psychiczną i polityczną, posługując się przy tym kryterium sfery, której ta wolność dotyczy. „Odróżnia się zwykle wolność fizyczną (której nie ma więzień), psychiczną (której pozbawiony jest chory umysłowo) i polityczną (przeciwieństwo niewolnictwa)”[4]. Na potrzeby ekonomii mówić również możemy o szczególnym rodzaju wolności, dotyczącej swobody podejmowania i prowadzenia przez jednostkę działalności gospodarczej. Wolność bowiem, jak zauważa G. Reisman, jest warunkiem bezpieczeństwa ekonomicznego jednostki. Człowiek, dążąc do zapewnienia sobie bezpieczeństwa ekonomicznego, musi posiadać prawo do działania zgodnie ze swoimi preferencjami odnośnie do tego, co uważa za niezbędne dla swojego materialnego dobrostanu[5]. Nierozdzielne są również pojęcia wolności ekonomicznej i wolności politycznej. Jak dowodzi Reisman, takie przejawy wolności, jak wolność słowa, dają się łatwo przełożyć na swobodę dysponowania dobrami, będącymi w posiadaniu jednostki. Jeśli środki przekazu znajdują się w rękach prywatnych, to ich właściciele powinni mieć teoretycznie swobodę rozpowszechniania za ich pośrednictwem dowolnych treści. Jeśli nie jest to możliwe, to naruszona jest nie tylko wolność polityczna, ale również prawo własności stanowiące, że jednostka ma prawo używania dobra będącego w jej dyspozycji zgodnie ze swoją wolą.
Podstawowe różnice w pojmowaniu wolności dotyczą dwóch kwestii: czy wolności stawiane są granice i czy wolność uznajemy za dobro powszechne i jako takie przyznajemy wszystkim obywatelom bez wyjątku. Pierwszy problem dotyczy rozróżnienia między tzw. wolnością anarchistyczną a racjonalną. Innymi słowy, rozstrzygnąć należy, gdzie kończy się moja wolność, a zaczyna się wolność innego człowieka.
Autorzy koncepcji wolności anarchistycznej przyznają wolności wartość absolutną, bezwzględną. Jednostka ma więc prawo do działania zgodnie ze swoją wolą nawet jeśli oznacza to naruszenie praw innego człowieka. Wszelkie ograniczenia, służące ochronie praw innych, uważane są za pogwałcenie wolności. Racjonalnie pojmowana wolność znajduje swój najpełniejszy wyraz w filozofii liberalnej i stawia wolności tylko jedno ograniczenie – analogiczne prawo do wolności pozostałych uczestników życia społecznego.
Współczesna cywilizacja zachodnia niemal utożsamia wolność z wolnością powszechną – jest to jednak dorobek ostatnich stuleci. Jak zauważył Mises w swoich wiedeńskich wykładach poświęconych kwestii wolności i własności, definicje wolności dominujące do końca XVIII wieku w sposób istotny różniły się od współczesnych i żadna z nich nie wspominała o powszechnym jej charakterze. „Upowszechnienie wolności” zaś jest owocem filozofii liberalnej, która swój ekonomiczny wyraz znalazła jako ustrój kapitalistyczny.
Wolność jako fundament doktryny liberalnej
Liberalizm nie zajmuje się dociekaniem, czy wolność jest prawem każdego człowieka, oraz czy wszyscy są gotowi na jej przyjęcie. Bezpośrednim argumentem przemawiającym za wolnością a w szczególności wolnością gospodarczą jest maksymalna efektywność ustroju na niej opartego: „system oparty na wolności wszystkich robotników gwarantuje największą wydajność ludzkiej pracy i jest on wobec tego w interesie wszystkich mieszkańców ziemi”[6].
Przyjęcie liberalnej definicji wolności wyznaczyło istotną granicę w dziejach ludzkości. Jak to lapidarnie ujęła Ayn Rand, przełom ten oznaczał przyjęcie faktu, że „życie człowieka sprawiedliwie (to znaczy z zasady moralnej i z natury) jest jego własnością i jego prawem, że społeczeństwo jako takie nie ma żadnych praw i że jedynym moralnym celem rządu jest ochrona praw obywateli”[7]. W tym miejscu pojawia się istotny aspekt wolności, czyli konieczność zapewnienia jednostce ochrony przed przemocą nie tylko ze strony innych ludzi, ale także ze strony państwa, jako jedynego podmiotu legalnie uprawnionego do stosowania przemocy.
Wolność gospodarcza oznacza suwerenność konsumenta, co oznacza swobodną alokację posiadanych przez niego zasobów zgodnie z jego preferencjami. „Tym, co daje ludziom tyle wolności, na ile da się to pogodzić ze współżyciem w społeczeństwie, jest funkcjonowanie gospodarki rynkowej”[8] pisał Ludwig von Mises. W tym kontekście gospodarka rynkowa stanowi dopełnienie prawnego pojęcia wolności – prawo bowiem chroni wolność, gospodarka wolnorynkowa natomiast ją tworzy. W kapitalizmie wolność wymaga aktywnego działania ze strony jednostki, podejmowania przez nią wyborów w celu poprawy swojego bytu, bo wolność to „nie zależeć od woli innych bardziej, niż ci inni zależą od naszej własnej”[9].
O ile kapitalizm sam w sobie nie jest w stanie stymulować postępu, to jego niepodważalną zaletą jest to, że nie stawia on również żadnych barier na jego drodze, umożliwiając nieskrępowany rozwój wytwórczości w takim kierunku, w jakim społeczeństwo uzna za korzystne, właśnie poprzez zapewnienie ochrony prawa własności i wolności gospodarczej.
Ograniczenia wolności i ich konsekwencje
Ograniczanie wolności może przyjmować wiele form – punktem wyjścia jest zazwyczaj taka zmiana pojmowania wolności, by można było dowieść, że dopiero postulowane działania doprowadzą do zapanowania „prawdziwej” wolności. Socjaliści uważają, że wolność w kapitalizmie stanowi dobro jak każde inne i że jednostka ma do niej prawo o tyle, o ile może ona sobie pozwolić na jego nabycie. Wolność jest więc proporcjonalna do zasobów materialnych znajdujących się w jej posiadaniu[10]. Jest to jednak wolność rozumiana inaczej niż w teorii liberalnej. Za pogwałcenie wolności socjaliści uważają wszelkie nierówności w stanie posiadania i dostępie do usług. Nie jest nim natomiast odebranie jednemu człowiekowi wypracowanych przez niego zasobów pod groźbą sankcji prawnej i spożytkowanie ich niezgodnie z wolą poszkodowanego. Socjaliści uważają ponadto, co jest inną formą zamachu na wolność indywidualną, że choć wolność jest czymś niewątpliwie wzniosłym, to można i należy poświęcić ją w imię dobrobytu[11]. Należy jednak pamiętać, że jeśli przyznajemy pewnym grupom społecznym prawo do korzystania z owoców pracy innych, to automatycznie uczynimy tych drugich niewolnikami, pozbawimy ich bowiem prawa do decydowania o wypracowanych przez siebie dochodach. Nie ma przy tym znaczenia, że usprawiedliwiamy tę „redystrybucję” szlachetnymi pobudkami, takimi, jak zasada sprawiedliwości społecznej. Poświęciliśmy wolność w imię dobrobytu pewnych grup społecznych – uznając ich uprzywilejowanie wobec pozostałych i, tym samym, wyższość interesów grupy nad prawami jednostki.
Konsekwencją ograniczeń wolności wynikającą z niepodzielności wolności jest stopniowe kurczenie się obszaru, w obrębie którego jednostka dysponuje prawem do samostanowienia. Odebranie swobody w jednej dziedzinie pociąga za sobą dążenia do jej ograniczania w innych – toruje drogę dla kolejnych restrykcji, przyjmowanych z rosnącą obojętnością. Jeśli raz uznamy prymat społeczeństwa nad jednostką i pozbawimy człowieka należnych mu praw, zapoczątkujemy tym samym proces prowadzący do pełnego zniewolenia i podporządkowania jednostki kolektywowi.
Gospodarka planowa, będąca „szczytowym osiągnięciem” zwolenników ograniczania wolności jednostki w imię dobrobytu jest antytezą postępu. Nie pozwala ona bowiem na żadną działalność inną, niż zaplanowana, sama postępu zaplanować nie będąc w stanie. W efekcie nieuniknione jest stłumienie wszelkiej wynalazczości i skostnienie struktur społecznych: „społeczeństwo socjalistyczne staje się sztywne, ponieważ uniemożliwia postęp”[12].
Z punktu widzenia rozwoju gospodarczego i społecznego katastrofalne są również konsekwencje społeczne. Społeczeństwo pozbawione możliwości decydowania o swoim losie lub w tej możliwości ograniczone, staje się bierne, łatwo ulega wszelkiego rodzaju manipulacjom, stając się łatwym łupem populistycznej propagandy. Towarzyszy temu drastyczny spadek innowacyjności i tym samym zahamowanie rozwoju nie tylko gospodarczego, ale również społecznego – nie ma bowiem bodźców, które mogłyby stymulować zachowania przedsiębiorcze.
Obecnie można chyba mówić o poważnym kryzysie wolności. Rozszerzenie kompetencji organów państwa i ich bezkarność prowadzą do sytuacji, w której jednostka jest bezradna wobec wszechmocy urzędnika wyposażonego w sprawny aparat przymusu. Jak ze smutkiem zauważył G.Reisman, w obecnych czasach przedsiębiorca jest znacznie bardziej narażony na represje ze strony państwa, niż przestępca[13]. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest moim zdaniem patologia leżąca u podstawy idei państwa opiekuńczego. Jej rezultatem jest to, że administracji znacznie bardziej „opłaca się” nękanie na rozmaite sposoby podmiotów działających w sektorze prywatnym, ponieważ egzekucja prawa w ich przypadku pociąga za sobą określone materialne korzyści dla państwa i jest zazwyczaj znacznie łatwiejsza. Kryminaliści stanowią bezpośrednie zagrożenie dla jednostek nie dla państwa jako takiego, co więcej, rząd nie odnosi bezpośredniej korzyści z ich ścigania, wręcz przeciwnie, postępowanie karne i wykonanie wyroku pociągają za sobą niebagatelne koszty dla administracji państwowej. Natomiast przedsiębiorcy, usiłując uniknąć nadmiernych ograniczeń w prowadzeniu nieskrępowanej działalności gospodarczej, godzą w interes państwa uszczuplając jego dochody. Jedynym „usprawiedliwieniem” dla istnienia rządu uprawnionego do stosowania przemocy wobec obywateli jest w gospodarce wolnorynkowej ochrona praw jednostki. Z chwilą, gdy rząd zaczyna się koncentrować na realizowaniu zasady sprawiedliwości społecznej, tak, jak dzieje się to w państwie opiekuńczym, nie jest już on dłużej gwarantem wolności, lecz największym dla niej zagrożeniem.
Wolność jako niezbędny warunek postępu
Dość oczywiste wydają się krótkoterminowe konsekwencje ograniczeń wprowadzane przez rząd czy jakikolwiek podmiot dysponujący aparatem przymusu. Znacznie istotniejsze są jednak skutki długofalowe, z których istnienia wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, uważając je bądź to za efekt zupełnie innych czynników lub, paradoksalnie, za dowód niedostatecznej ingerencji państwa w życie gospodarcze i społeczne. Tym, co najbardziej cierpi w wyniku restrykcji wykraczających poza ochronę wolności innych, jest innowacyjność i przedsiębiorczość, a więc najważniejsze determinanty rozwoju gospodarczego.
Innowacyjność i wynalazczość pojawiały się również w okresach i w cywilizacjach, w których wolność gospodarcza nie była uznawana za niezbywalne prawo jednostki. Jednakże, co symptomatyczne, obszary ludzkiej kreatywności koncentrowały się zwykle w tych dziedzinach, w których swoboda działalności gospodarczej była względnie duża. Obca była natomiast tym gałęziom, w których regulacje cechowe były rozbudowane ograniczając swobodę podejmowania i prowadzenia działalności wytwórczej. Warto w tym miejscu przywołać wstrząsającą wizję społeczeństwa przyszłości stworzoną przez Ayn Rand w książce Hymn [14]. Rand pokazała w niej mechanizm powodujący, że regulacje wprowadzone i egzekwowane przez amorficzny kolektyw wobec jednostki całkowicie tłumią wszelką wynalazczość w społeczeństwie. Co więcej wynalazki minionych epok również idą w zapomnienie, jako relikty czasów, w których jednostka dysponowała prawem do samostanowienia, ponieważ „nowi” ludzie nie potrafią już robić z nich użytku. Duch innowacyjności i przedsiębiorczości jest tam tłumiony również poprzez ograniczanie praw jednostki co do swobody wyboru profesji zgodnej z naturalnymi predyspozycjami i pasjami człowieka.
Jeśli powyższe ograniczenia wolności wydają się na pierwszy rzut oka nie mieć miejsca we współczesnych społeczeństwach cywilizacji zachodniej, to wynika to wyłącznie z zakamuflowanej, pośredniej formy ich wprowadzania. Czymże innym są bowiem wielostopniowe egzaminy umożliwiające jednostce wykonywanie danej profesji, a które znacznie częściej wymagają koneksji i akceptacji środowiska niż rzeczywistej profesjonalnej wiedzy? Taki stan rzeczy prowadzi do sytuacji, w której do wykonywania danej profesji dopuszczani są tylko ci, którzy akceptują obowiązujący porządek rzeczy i nie będą próbowali go zmieniać. Jest to instynktowna forma samoobrony ze strony danego środowiska, ale powoduje ona skostnienie i nadmierną formalizację struktur paraliżując wszelkie przejawy nowatorstwa.
Rozwój zawsze napotyka na opór innych wytwórców w danej gałęzi, ponieważ stanowi dla nich bezpośrednie zagrożenie. Postęp wiąże się zawsze z dodatkowymi kosztami, związanymi z koniecznością wprowadzenia nowej technologii produkcji czy przeszkolenia pracowników. Te dodatkowe nakłady obniżają zyskowność działalności gospodarczej w krótkim okresie czasu i z reguły są obarczone znacznym ryzykiem inwestycyjnym. Jest więc rzeczą naturalną, że innowacje, o ile nie obiecują pewnego i znacznego zysku w niedalekiej przyszłości, nigdy nie znajdą uznania w ustroju nie gwarantującym zarówno wytwórcy, jak i konsumentowi pełnej suwerenności. W gospodarce wolnorynkowej, chroniącej oba te przejawy wolności, innowacyjność jest natomiast czymś w najwyższym stopniu pożądanym. Z jednej strony, konsument wywiera presję na wytwórców na wytwarzanie dóbr z maksymalną osiągalną efektywnością, co stymuluje nowe technologie wytwarzania i zarządzania produkcją dóbr już uznanych na rynku. Z drugiej strony, konkurencja między producentami zachęca do wyszukiwania nisz rynkowych i wprowadzania na rynek nowych dóbr w oczekiwaniu, że zaspokoją one nie ujawnione jeszcze potrzeby konsumenta.
Świetną ilustrację tego, w jaki sposób restrykcje ze strony rządu i organizacji społecznych dysponujących władzą nad przedsiębiorcami mogą zahamować rozwój idei, można znaleźć w artykule Roberta Tracinskiego Where Is the Future? [15]. Do zagłady innowacji dochodzi przy tym mimo jej oczywistej przydatności i ogromnego zainteresowania potencjalnych klientów. Mowa jest tam o znacznym spowolnieniu wprowadzania nowych usprawnień w komunikacji indywidualnej. Pokazano, jak działalność rozmaitych grup nacisku, w sposób oczywisty powiązanych z przedsiębiorcami funkcjonującymi w danej branży, prowadzi do zastoju nawet w tak obiecującej branży, jaką jest transport.
Dobrym przykładem tego, w jaki sposób „eskalacja działalności regulacyjnej” wpływa na rozwój danej gałęzi gospodarki jest sektor wysokich technologii. Rządy poszczególnych krajów nie są w stanie, mimo desperackich wysiłków w tym zakresie, kontrolować obrotu tak „ulotnymi” w swoim charakterze produktami, jakimi jest większość usług i produktów informatycznych. Prowadzi to do sytuacji, w której sektor ten objęty jest relatywnie niewielką liczbą ograniczeń ze strony administracji rządowej. Nie jest chyba przypadkiem, że ta właśnie dziedzina charakteryzuje się niespotykaną dotąd w historii dynamiką rozwoju. Częstotliwość rewolucji informatycznych, radykalnych zmian technologii i nowatorskich rozwiązań programistycznych jest nieporównywalna z jakąkolwiek inną dziedziną. Moim zdaniem nie jest to wyłącznie sprawa specyfiki tej dziedziny, ale przede wszystkim wolności gospodarczej panującej w tej gałęzi. Niskie bariery wejścia na rynek (lub ich zupełny brak), brak barier celnych w przypadku wielu produktów i w pełna suwerenność konsumenta są czynnikami równie ważnymi (lub ważniejszymi) niż duży popyt na technologie informatyczne. Wiele z potrzeb zaspokajanych obecnie przez produkty IT należała do kategorii potrzeb nieuświadomionych – dopiero innowacyjność i przedsiębiorczość działających na tym rynku firm potrzeby te odkryła lub, w wielu wypadkach, stworzyła.
Wolność gospodarcza spowodowała niespotykaną dotąd w dziejach „ekspansję dobrobytu”. Jeśli współcześnie przypisujemy naszym czasom raczej ogromne i pogłębiające się nierówności czy też modną „postępującą pauperyzację społeczeństwa”, to wynika to w dużej mierze z faktu, że obecnie różnice te są znacznie bardziej wyeksponowane. Ludzie określający się jako ubodzy dokonują tej klasyfikacji w oparciu o informacje dostarczane im przez mass media. W przeszłości, tak zachwalanej przez zwolenników ograniczania wolności w imię dobrobytu, dostęp do informacji był luksusem, na który w żaden sposób nie mogli sobie pozwolić ludzie mniej zamożni. Wrażenie narastania zjawiska ubóstwa wynika z pogłębiających się różnic stanu posiadania, biorąc natomiast pod uwagę wieki przeszłe, jesteśmy świadkami ogromnego wzrostu zamożności społeczeństwa jako całości. Oceniając takie wskaźniki, jak poziom wykształcenia, dostępność usług (szczególnie medycznych) nie można zaprzeczyć, że warunki życia ludności zmieniły się w ogromnym stopniu, a wytwory cywilizacji są osiągalne dla tak dużej części społeczeństwa, jak jeszcze nigdy w historii cywilizacji zachodniej. Mamy więc do czynienia z rozwojem społecznym i gospodarczym na niespotykaną dotąd skalę.
Postęp, niezależnie od tego, czy rozumiany w kategoriach technologicznych, gospodarczych czy społecznych, nie jest jednakże dobrem, które, raz zdobyte, nie wymaga już od swego „posiadacza” uwagi i starania. Postęp „żywi się” wolnością i aby trwać, musi być zasilany innowacyjnością i przedsiębiorczością ludzi, które są tym większe, im większą wolnością cieszy się jednostka.
Bibliografia
1. Hayek F.A.: Droga do zniewolenia, Wydawnictwo ARCANA, Kraków 2003
2. Mises L.: Human Action, Fox & Wilkes, San Francisco 1996
3. Mises L.: Interwencjonizm, Wydawnictwo ARCANA, Kraków 2000
4. Mises L.: Liberalizm w tradycji klasycznej, Wydawnictwo ARCANA, Kraków 2001
5. Mises L.: Liberty and property, wydanie online, b. r. w., Ludwig von Mises Institute, www.mises.org, 7.05.2004
6. Mises L.: Mentalność Antykapitalistyczna, Wydawnictwo Niepodległość, Warszawa 1991
7. Mises L.: Planning for Freedom, Libertarian Press, Inc., Grove City 1980
8. Rand A.: Hymn, Zysk i S-ka, Poznań 2001
9. Rand A: Cnota egoizmu, Zysk i S-ka, Poznań 2000
10. Reisman G.: Capitalism, Jameson Books, Ottawa, Illinois 1998
11. Szermierze wolności. Od Adama Smitha do Miltona Friedmana, Wydawnictwo ARCANA, Kraków 2003
12. Tracinski R: Where Is the Future?, 1.01.2001, Ayn Rand Institute, www.aynrand.org, 7.05.2004


[1] L. Mises, Planning for Freedom, Grove City 1980, s. 207.
[2] A. Rand, Cnota egoizmu, Poznań 2000, s. 113.
[3] ibidem s.113.
[4] J. Bocheński, Sto zabobonów, Kraków 1994, s. 135.
[5] G.Reisman, Capitalism, Illinois 1998, s. 22.
[6] L. Mises, Liberalizm w tradycji klasycznej, Kraków 2001, s. 40.
[7] A. Rand, Cnota egoizmu, Poznań 2000, s. 113.
[8] L. Mises, Mentalność antykapitalistyczna, Warszawa 1991, s. 87.
[9] L. Mises, Mentalność antykapitalistyczna…, op. cit., s. 88.
[10] L. Mises, Mentalność antykapitalistyczna…, op. cit., s. 83.
[11] L. Mises, Liberty and Property, wydanie online, www.mises.org.
[12] L. Mises, Interwencjonizm, Kraków 2000, s. 135.
[13] G.Reisman, op. cit., s. 26.
[14] A. Rand, Hymn, Poznań 2001.
[15] R. Tracinski, Where Is the Future?, 1.01.2001, http://www.aynrand.org/medialink/columns/RT010101.shtml.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Katarzyna Rybak

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy