Murray N. Rothbard
Polityka politycznych ekonomistów: Komentarz
Tłumaczenie: Juliusz Jabłecki

W toku swych interesujących rozważań o „Polityce politycznych ekonomistów”, profesor Stigler stawia czoło rzekomemu poglądowi profesora Misesa, iż „statystyka ekonomiczna, czy ogólniej, ekonomia ilościowa, tworzy radykalny polityczny punkt widzenia”[1]. Stigler twierdzi, że empiryczny student nabiera „prawdziwego wyczucia” funkcjonowania systemu gospodarczego, a „zawiłości gospodarki zostają na zawsze wytłoczone w jego duszy”. Nie wgłębiając się w to, w jaki dokładnie sposób widział tę sprawę Mises, uważam za istotne podkreślenie, że Stigler pominął kilka istotnych aspektów sprawy.

Po pierwsze, jakiekolwiek rządowe planowanie systemu gospodarczego desperacko potrzebuje istnienia statystyki. W wolnorynkowej gospodarce pojedyncza firma komercyjna potrzebuje statystyki tylko w bardzo małym zakresie, albo wręcz nie potrzebuje jej wcale. Musi ona tylko znać swoje ceny i koszty. Koszty są w dużej mierze wykrywane wewnętrznie, w samej firmie, i nie należą do ogólnych danych gospodarczych, które zwykle nazywamy „statystykami”. Zatem „automatyczny” rynek nie wymaga właściwie żadnego gromadzenia statystyk, natomiast interwencja państwowa, czy to częściowo, czy całkowicie socjalistyczna, nie mogłaby zrobić dosłownie niczego bez ekstensywnego gromadzenia mnóstwa statystyk. Statystyki są dla biurokraty jedyną formą wiedzy ekonomicznej, zastępującą intuicyjną, „jakościową” wiedzę przedsiębiorcy, kierowanego tylko ilościowym kryterium zysku i straty.[2] Przeto kurs interwencji rządowej szedł torem identycznym jak kurs statystyki.[3]

Olbrzymia ekspansja aktywności rządowej w gromadzeniu i rozpowszechnianiu statystyk w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat jest z pewnością nieprzypadkowo związana z podobną ekspansją roli rządowych regulacji i manipulacji przy gospodarce. Jeden z wiodących autorytetów w dziedzinie wzrostu wydatków rządowych ujął to w ten sposób:

Postęp nauki ekonomicznej i statystyki poszerzył naszą wiedzę na temat międzypaństwowych i wewnątrzpaństwowych różnic potrzeb i możliwości, mógł także pomóc w stymulowaniu systemu państwowej i federalnej pomocy finansowej. Wzmocnił wiarę w możliwości uporania się z problemami społecznymi przez kolektywne działanie. Doprowadził do zintensyfikowania działalności statystycznej i innych rządowych działań polegających na ustalaniu faktów.[4]

Nie musimy tu szczegółowo opisywać, jak szeroki użytek rządy federalne zrobiły ze statystyk dotyczących dochodu narodowego i produktu narodowego brutto oraz innych statystycznych pomiarów, w ich wysiłkach zwalczania cykli koniunkturalnych lub bezrobocia.

Ale nie jest to bynajmniej tylko sprawa współczesna. Miarodajne opracowanie na temat rządu brytyjskiego ujmuje sprawę w ten sposób:

(…) drugorzędna rola rządu w dziewiętnastym wieku odzwierciedla coś więcej, niż brak brutalnych zaburzeń gospodarczych; odzwierciedla także niedorozwój nauk ekonomicznych i społecznych. W porównaniu z ostatnimi dekadami, ilość systematycznych informacji o warunkach społecznych była bardzo mała, co oznaczało, że istnienie problemów było trudne do przekonującego ustalenia (…) Jeśli nieznana jest stopa bezrobocia, to wątpliwa jest waga samego problemu (…)
Nagromadzenie informacji rzeczowych o warunkach społecznych oraz rozwój ekonomii i nauk społecznych zwiększył nacisk na interwencję rządową (…) Badania, jak Life and Labour of the People in London Charlesa Bootha, ukazały warunki, które w późnych latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zszokowały opinię publiczną. W miarę, jak rozwijała się statystyka i przybywało studentów nauk społecznych, nieprzerwane istnienie tych warunków ukazywało się przed opinią publiczną. Rosnąca wiedza o nich przebudziła wpływowe kręgi i dostarczyła klasie pracującej rzeczywistej broni.[5]
Z pewnością rola empirycznych badań przemysłu przeprowadzanych przez Towarzystwo Fabian w szerzeniu socjalizmu w Wielkiej Brytanii jest aż za dobrze znana, by ją tutaj przytaczać.

Powszechnie wiadomo, że na kontynencie i w Ameryce pod koniec dziewiętnastego wieku, buntujący się przeciwko laseferyzmowi i klasycznej ekonomii naciskali na ich zastąpienie indukcją z historii ekonomii i statystyki. To właśnie było, w latach 1870-tych i 1880-tych, celem niemieckiej szkoły historycznej, z jej Verein für Sozialpolitik, i wychowankami tej szkoły, przedstawicielami „nowej ekonomii politycznej” opierającej się na interwencji państwowej.[6] Jeden z ich liderów, Richard T. Ely, który nazwał to nowe podejście metodą „spójrz i ujrzyj”, wyjaśnił, że celem gromadzenia faktów było „uformowania sił pracujących w społeczeństwie i polepszenie istniejących warunków”; sądzili oni, że jako ekonomiści mieli obowiązek „kształtowania gospodarki narodowej”.[7] Nie wolno nam pominąć wybitnego interwencjonistycznego socjologa, Lestera Franka Warda, którego „naukowa”, „pozytywistyczna” planowana gospodarka sprowadzałaby się do „inżynierii społecznej”, opartej na statystycznych informacjach, dostarczanych do centralnego biura statystycznego ze wszystkich części kraju.[8]

Co więcej, takie poglądy wyrażali nie tylko teoretyzujący spekulanci. Sami statystycy brali udział w tym ruchu. Już w 1863 r. Samuel B. Ruggles, amerykański delegat na Międzynarodowy Kongres Statystyczny w Berlinie, oznajmił, że „statystyki są oczami polityka, pozwalającymi mu badać i przyglądać się całej strukturze i gospodarce państwa jasnym, wszechogarniającym spojrzeniem”. Jednym z założycieli Verein für Sozialpolitik był słynny statystyk Ernst Engel, kierownik Pruskiego Cesarskiego Urzędu Statystycznego.[9] Natomiast Carroll D. Wright, jeden z pierwszych komisarzy ds. bezrobocia w Stanach Zjednoczonych i człowiek będący pod wielkim wpływem Engela, przekonywał do gromadzenia statystyk dotyczących bezrobocia, gdyż chciał znaleźć na nie remedium (przypuszczalnie poprzez interwencję rządową). Wright wychwalał nową niemiecką szkołę jako łączącą tych ludzi ze wszystkich krajów, „którzy pragną polepszenia nieszczęsnych relacji społecznych i przemysłowych uprawnionymi i unikającymi rewolucji środkami”. Henry Carter Adams, uczeń Engela, który założył Urząd Statystyczny w Międzystanowej Komisji Handlu (Interstate Commerce Commission), sądził, że „stale rosnąca aktywność statystyczna rządu jest konieczna nie tylko dla kontrolowania naturalnie monopolistycznych przemysłów, ale także dla efektywnego funkcjonowania konkurencji, wszędzie tam, gdzie to jest możliwe”.[10] I z pewnością jednym z największych bodźców do skonstruowania wskaźników cen hurtowych i innych, było pragnienie, aby rząd stabilizował poziom cen.[11]

Bezsprzecznie jednym z pierwszych twórców statystycznych badań w ekonomii był Wesley C. Mitchell. Nie ma wątpliwości, że Mitchell miał aspiracje do stworzenia podwalin „naukowego” planowania rządowego. I tak:

(Cytując za Mitchellem) (…) „oczywiście najbardziej dziś potrzebnym rodzajem wynalazku społecznego jest ten, który dostarczy ściśle ustalonych technik, co pozwoli na kontrolę i kierowanie systemu społecznego dla optymalnej korzyści jego członków.” W tym celu nieustannie dążył on (Mitchell) do poszerzenia, ulepszenia i udoskonalenia sposobu gromadzenia i kompilacji danych (…) Mitchell sądził, że analiza cykli koniunkturalnych (…) mogłaby wskazać środki do osiągnięcia usystematyzowanej społecznej kontroli aktywności gospodarczej.[12]

Oraz:

(…) przewidywał on [Mitchell] że rząd mógłby wnieść znaczący wkład w zrozumienie problemów gospodarczych i społecznych, jeśli dane statystyczne, zbierane niezależnie przez różne agencje federalne, byłyby tak usystematyzowane i rozplanowane, by mogło zostać zbadane ich wzajemne oddziaływanie na siebie. Koncepcja rozwijania statystyki społecznej, nie tylko jako rejestru, ale jako podstawy planowania, pojawiła się wcześnie w jego pracach.[13]

Rządowy bilans wzrostu liczby państwowych agencji statystycznych nie odbiega znacznie od powyższych przykładów. Biuro Budżetowe (Bureau of Budget) bynajmniej nie wściekle socjalistycznej administracji prezydenta Eisenhowera tak wyjaśniało ciągły wzrost rozmiarów federalnych statystyk:

Narodowy rozwój i dobrobyt wymagał światłego prowadzenia spraw publicznych przy pomocy informacji rzeczowych. Największa odpowiedzialność rządu federalnego za asekurowanie zdrowia gospodarki państwowej zawsze była nieodłączną częścią amerykańskiego systemu (…).[14]

Następnie, mówiąc o erze New Dealu po 1933, Biuro dodaje:

W Kongresie i w wysokich kręgach administracji rosła świadomość, że trafne i stanowcze propozycje walki z depresją wymagały analizy opartej na wiarygodnych informacjach. W wyniku tego (…) ekspansję statystyk uruchomiono w przyspieszonym tempie.[15]

Niech więc wystarczy, gdy powiemy, że główną przyczyną proliferacji rządowych statystyk jest zapotrzebowanie na dane statystyczne w rządowym planowaniu gospodarczym. Lecz zależność ta działa także w drugą stronę: postęp statystyki, często rozwijanej oryginalnie dla samej siebie, kończy się zwielokrotnieniem dróg rządowej interwencji i planowania. W skrócie, statystyka nie musi być pierwotnie rozwijana dla celów polityczno-gospodarczych; jej własny, autonomiczny rozwój pośrednio lub bezpośrednio otwiera nowe pola działania dla interwencjonistów. Każda nowa technika statystyczna, czy będą to przepływy kapitałowe, ekonomika przemysłowa, czy analiza aktywności, szybko pozyskuje swój własny podwydział i zastosowanie w rządzie. Konkretnym przykładem jest analiza przepływów międzygałęziowych, która miała swój początek jako czysto teoretyczna próba nadania empirycznej treści systemowi ogólnej teorii równowagi Walrasa. Teraz awansowała do miejsca, w którym jej mistrzowie opiewają ją jako zapewniającą:

zintegrowany obraz mechanizmu przemysłowego. Sądzą oni, że może ona z zadowalającą dokładnością mierzyć zmiany w relacjach między poszczególnymi gałęziami przemysłu (…), które nastąpiłyby po zakładanych zmianach w „ostatecznej produkcji końcowej”. W praktyce, najważniejsza zmiana w produkcji końcowej to ta wywołana zakrojoną na wielką skalę remilitaryzacją. Nie dziwi zatem, że największy rozwój i zastosowanie badań przepływów międzygałęziowych był powiązany z mobilizacją przemysłową.[16]

Są też inne powody, dla których ludzie nastawieni na statystykę skłaniają się ku interwencjonizmowi. Po pierwsze, statystyk ekonomiczny ma tendencje do irytowania się wszelkiego rodzaju teoriami, jako „kawiarnianymi spekulacjami”, będzie on więc raczej zwolennikiem cząstkowego, pragmatycznego, opartego na podejmowaniu decyzji zależnie od „wartości” każdego poszczególnego przypadku planowania rządowego. Być może to prawda, że – jak twierdzi Stigler – niewielu empirycznych ekonomistów stało się w pełni socjalistami czy komunistami; taka droga byłaby dla nich zdecydowanie zbyt teoretyczna. Nie stają się oni jednak także stronnikami laseferyzmu; zamiast tego, owo podejście do problemów „od przypadku do przypadku”, ad hoc, prowadzi ich drogą pogmatwanego rządowego interwencjonizmu. Nie wiem czy, jak utrzymuje Stigler, „najbardziej radykalne skrzydło zwolenników New Dealu nie wyróżniało się empiryczną wiedzą na temat amerykańskiej gospodarki”. Z pewnością jednak naśladowcy Tugwella, Stuarta Chase’a oraz Veblena obwieszczali swój empiryzm wystarczająco często. Natomiast historycy New Dealu powszechnie wychwalają go pod niebiosa za jego elastyczne, pragmatyczne podejście.

Innym powodem, dla którego statystyka i polityczny pragmatyzm są do siebie bardzo zbliżone jest fakt, że właśnie cechą charakterystyczną pragmatycznego podejścia jest szukanie problemów lub „obszarów problematycznych” w społeczeństwie. Pragmatyk szuka tych obszarów, gdzie gospodarka i społeczeństwo nie dorównują Ogrodowi Eden, a tych oczywiście nie brakuje. Bieda, bezrobocie, ludzie starzy ze szkorbutem, ludzie młodzi z ubytkami – lista rzeczywiście nie ma końca. A w miarę jak problemy mnożą się pod jego gorliwym, badawczym okiem, pragmatyk wzywa coraz ostrzej rząd, by zrobił coś – szybko – by rozwiązać problem. Tylko trzeźwa, dedukcyjna, apriorystyczna teoria ekonomiczna może powiedzieć mu o celach i środkach, alokacji zasobów, koszcie alternatywnym i innych rygorach nauki ekonomicznej.

Wziąwszy pod uwagę powyższą polemikę, nie należy się dziwić, że konserwatywni członkowie Kongresu, w czasie, gdy nie byli jeszcze indoktrynowani w subtelnościach współczesnej ekonomii przez Joint Committee on the Economic Report[17] byli bardzo podejrzliwi wobec na pozór niegroźnej ekspansji federalnej działalności statystycznej. Stąd, w 1945, kongresman Frank Keef, konserwatywny republikanin z Wisconsin, przesłuchiwał dr. A. Forda Hinrichsa, przewodniczącego Biura Statystyki Pracy (Bureau of Labor Statistics), na okoliczność prośby tego ostatniego o zwiększenie dotacji budżetowych. W trakcie debaty, obawy Keefe’a odnośnie statystyk rządowych wyrwały się jak krzyk z głębi serca – może nie wyrafinowany, ale za to niepozbawiony zdrowego, konserwatywnego instynktu:

Nie ma wątpliwości co do tego, jak miło byłoby mieć całą masę statystyk (…) Zastanawiam się tylko, czy nie przedsiębierzemy programu, który staje się niebezpieczny, w miarę jak wciąż do niego dodajemy, dodajemy, dodajemy (…)
Planowaliśmy i otrzymywaliśmy statystyki od 1932, próbując stawić czoła sytuacji, która miała charakter wewnętrzny, nigdy jednak nie byliśmy w stanie nawet tej kwestii dotknąć (…) Teraz zajmujemy się kwestią międzynarodową (…) Wydaje mi się, że spędzamy ogromne ilości czasu nad diagramami, wykresami, statystykami i planowaniem. Moich ludzi interesuje, o co w tym wszystkim chodzi? Dokąd my zmierzamy i dokąd wy zmierzacie?[18]

Możemy, jak sądzę, skonkludować, że sedno różnicy między mną a Stiglerem tkwi w tym: dla niego radykał lub ktoś, kto nie jest konserwatystą, jest zasadniczo socjalistą lub komunistą. Dla mnie, nie-konserwatysta jest kimś, kto zamiast laseferyzmu, popiera interwencjonizm. To jest różnica punktów widzenia. Jeśli zdefiniujemy konserwatyzm tak, jak robi to Stigler, to prawdą będzie, że większość ekonomistów jest konserwatystami; jeśli zaś określimy go jako wyznawanie laseferyzmu, to konkluzja będzie zdecydowanie inna. Wtedy bowiem kluczowa staje się nie tyle ekonomia i nie-ekonomia, ale teoria przeciw empiryzmowi. Empirycy rzadko skłaniają się ku pełnowymiarowemu socjalizmowi, ale za to w większości dążą do interwencji.[19]

Wciąż jednak, gdy wszystko już wypowiedzieliśmy, przypuszczalnie prawdą pozostaje, że odsetek zwolenników laseferyzmu jest większy wśród ekonomistów, niż wśród przedstawicieli innych dyscyplin akademickich, i że „przeciętne” miejsce w spektrum ideologicznym mieści się w ekonomii zdecydowanie „na prawo”, w stosunku do innych dziedzin. Wydaje się więc, że nauka ekonomiczna, per se, wymusza przesunięcie przekonań ideologicznych „w prawo”. A to właśnie, przede wszystkim, jest sednem artykułu Stiglera.


[1] George Stigler, „The Politics of Political Economists”, Quarterly Journal of Economics, LXXIII (listopad 1959), 529.

[2] Na temat rodzaju wiedzy wymaganej od przedsiębiorcy na wolnym rynku, patrz F. A. Hayek, Individualism and the Economic Order (Chicago: University of Chicago Press, 1948), rozdziały 4 i 2.

[3] W związku z tym, możemy nadmienić rozróżnienie profesora Hutchisona między naciskiem kładzionym przez Carla Mengera na korzystne, niezaplanowane, „nie odzwierciedlone” w niczym zjawiska społeczne (wśród których, oczywiście, znajduje się wolny rynek), a rozwojem „społecznej samoświadomości” i planowania rządowego. Dla Hutchisona, istotnym składnikiem „społecznej samoświadomości” są społeczne i gospodarcze statystyki. T. W. Hutchison, A Review of Economic Doctrines, 1870 -1929 (Oxford: The Clarendon Press, 1953), 150-51, 427.

[4] Solomon Fabricant, The Trend of Government Activity in the United States since 1900 (New York: National Bureau of Economic Research, 1952), s. 143.

[5] Moses Abramovitz i Vera F. Eliasberg, The Growth of Public Employment in Great Britain (Princeton: National Bureau of Economic Research, 1957), 22-23, 30.

[6] I tak, nowa szkoła „(…) uznała metodę dedukcyjnego rozumowania za nieadekwatną dla osiągnięcia swoich celów. Opanowała za to w mistrzowski sposób metodę indukcyjną (…) Odrzuciła wszystkie apriorystyczne zasady i, dla zapewnienia sobie faktów z życia gospodarczego, zwróciła się ku historii i statystyce. Z tak otrzymanymi informacjami, młodzi ekonomiści podchodzili do problemów ekonomicznych w duchu pragmatycznym, oceniając merytorycznie każdy poszczególny przypadek. W ten sposób, usiłowali zapobiec zdegenerowaniu się nauki ekonomicznej do kilku abstrakcyjnych formuł, oddalonych od realiów epoki.” Sidney Fine, Laissez-Faire and the General-Welfare State (Ann Arbor: The University of Michigan Press, 1956), s. 204. Zob. także zasady nowej szkoły przedstawiane przez Jamesa Dorfmana w „The Role of German Historical School in American Economic Thought”, American Economic Review, Papers and Proceedings, XLV (Maj 1955), 21.

[7] Fine, op. cit. s. 207. Dodajmy, że Maurice Block, francuski ekonomista i zwolennik leseferyzmu, zaatakował niemiecką szkołę historyczną i ich naśladowców, jako „empiryków” pragnących zastąpić zasadę odczuciem i utrzymujących, że „państwo (…) powinno wszystkim się zajmować, wszystkim kierować i o wszystkim decydować.” Dorfman loc. cit. s. 20. Niedawno zaś, profesor Hildebrand skomentował indukcyjny nacisk niemieckiej mówiąc, że „być może więc, jest jakiś związek pomiędzy tego rodzaju nauczaniem, a popularnością niedojrzałych pomysłów fizycznego planowania w bardziej współczesnych czasach.” George H. Hildebrand, „International Flow of Economic Ideas – Discussion”, American Economic Review, Papers and Proceedings, XLV (Maj 1955), 37. Zob. także F.A. Hayek (red.), Capitalism and the Historians (University of Chicago Press, 1954), s. 23.

[8] Fine, op. cit., s. 258.

[9] Patrz Dorfman, op. cit., s. 18.

[10] Joseph Dorfman, The Economic Mind in American Civilization (New York: The Viking Press, 1949), III, 172, 123. Dorfman zauważa, że wymyślony przez Adamsa na potrzeby Biura system księgowości „służył jako model regulacji usług publicznych tutaj [w USA – przyp. tłum.] i na całym świecie.” Dorfman, „Role”, op. cit., s. 23. Dodajmy także, że pierwszy profesor statystyki w Stanach Zjednoczonych, Roland P. Falkner, był oddanym studentem Engela i tłumaczem prac asystenta Engela, Augusta Meitzena.

[11] „Jedną z największych przeszkód, stojącą wówczas na drodze stabilizacji, była rozpowszechniony pogląd, że wskaźniki nie są miarodajne. Dopóki nie można było stawić czoła tej trudności, stabilizacja pozostawała tylko pobożnym życzeniem.”

Aby dołożyć swoją cegiełkę do rozwiązania tego problemu, napisałem The Making of Index Numbers (…)” Irving Fischer, Stabilised Money (London: George Allen and Unwin, 1935), s. 383.

[12] Joseph Dorfman, The Economic Mind in America Civilization (New York: The Viking Press, 1959), IV, 376, 361.

[13] Lucy Sprague Mitchell, Two Lives (New York: Simon and Schuster, 1953), s. 363. Moja [Autora – red.] kursywa.

[14] Oświadczenie Biura Budżetowego w Economic Statistics, Przesłuchania przed Podkomitetem Statystyk Ekonomicznych we Wspólnym Komitecie Raportu Ekonomicznego, (Hearings before the Subcommittee on Economic Statistics of the Joint Committee on the Economic Report), 83-ci Kongres, 2-ga Sesja, 12 lipca 1954 (Waszyngton, 1954), s. 10-12.

[15] Ibid.

[16] Raymond W. Goldsmith, „Introduction” w Input-Output Analysis, An Appraisal (Princeton: National Bureau of Economic Research, 1955), s. 5. Jak oznajmiają Evans i Hoffenberg: „To właśnie z potrzeby wykonywania lepszej pracy przy analizie mobilizacji przemysłowej (…) rodzi się większość obecnych osiągnięć na polu ekonomiki międzyprzemysłowej.” W. Duane Evans oraz Marvin Hoffenberg, „The Nature and Uses of Interindustry-Relations Data and Methods”, ibid. s. 102. Zob. także ibid. s. 166 i dalsze oraz krytykę analizy przepływów międzygałęziowych dokonaną przez Clarka Warburtona i Miltona Friedmana, ibid. s. 127, 174.

Inny przykład analizy przepływów międzygałęziowych jako bodźca do zbierania statystyk i planowania rządowego: „(…) o ile ekonomiści mogą w systematyczny sposób myśleć o analizie gospodarczej dotyczącej regionów, o tyle nie mogą zaoferować twórcom polityk wystarczającej pomocy, chyba, że ci ostatni będą gotowi uczynić łatwiejszym zbieranie surowca statystycznego.” A.T. Peacock i D.G.M. Dosser, „Regional Input-Output Analysis and Government Spending”, Scottish Journal of Political Economy (listopad 1959), 236.

[17] Obecnie Joint Economic Committee (przyp. tłum.)

[18] Department of Labor – FSA Appropriation Bill for 1945. Przesłuchania Przed Podkomitetem Izby Komitetu Asygnat (Hearings Before the Subcommittee of the House Committee on Appropriations). 78-my Kongres, 2-ga Sesja, Część I (Washington, 1945), s. 258 i nast., 276 i nast.

[19] Są też fundamentalne epistemologiczne powody, dla których empiryzm w „naukach społecznych” zmierza w stronę etatyzmu. Dotyczy to całego zagadnienia pozytywizmu i „scjentyzmu”. Na ten temat zob. F.A. Hayek, The Counter-Revolution of Science (Glencoe, Ill.: The Free Press, 1952).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Ekonomiczny problem społeczeństwa nie dotyczy zatem po prostu alokacji „danych” zasobów – jeśli słowo „danych” ma znaczyć: danych jednemu umysłowi świadomie rozwiązującemu problem stawiany przez te dane. Jest to raczej problem zapewnienia najlepszego wykorzystania zasobów znanych każdemu spośród członków społeczeństwa w celach, których względne znaczenia jemu tylko są znane. Krótko mówiąc, jest to problem wykorzystania wiedzy, która w całej swej pełni nikomu nie jest dana. Friedrich von Hayek
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W czerwcu wsparli nas:
Pan Dominik Aromiński
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Kamil Bojdoł
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pan Mirosław Cierpich
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Andrzej Jędruchniewicz
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Wojciech Langiewicz
Pan Kamil Ludwiczuk
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Łukasz Niedziałek
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Łukasz Osileniec
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Jakub Wołoszyn
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 2 425,86 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>