Główny udziałowiec próbuje ratować koncern

8 lipca 2004 Interwencjonizm komentarze: 0

Michaił Chodorkowski – główny udziałowiec naftowego koncernu Jukos i najbogatszy Rosjanin – przebywający obecnie w areszcie, jest gotów oddać kontrolę nad Jukosem, aby uratować koncern przed bankructwem. Dzisiaj w nocy minął termin wpłacenia przez Jukos 3,4 mld dol. zaległych podatków. Wiadomo, że koncern takich pieniędzy nie ma.

 

Dzisiaj w nocy minął termin wpłacenia przez Jukos 3,4 mld USD zaległych podatków. We wtorek jeden z wysokich przedstawicieli rosyjskiego ministerstwa finansów powiedział, że termin płatności może zostać przesunięty, wiadomo było już wcześniej, że Jukos takich pieniędzy nie posiada. Cała gotówka koncernu została zajęta przez władze, konta bankowe firmy zostały zablokowane, wszystkie pozostałe aktywa są zamrożone. Prokurator generalny Rosji, Władimir Ustinow stwierdził, że nie jest wykluczone, iż Jukos będzie musiał zapłacić więcej niż 7 mld USD zaległości podatkowych za lata 2000 – 2001.

 

Przedstawiciele Jukosu rozmawiali wczoraj z władzami rosyjskimi. Adwokat Chodorkowskiego, Anton Dryl, powtarzał od jakiegoś czasu, że jego klient jest gotów ponieść straty finansowe. Wczoraj dodał, że te straty to także akcje Jukosu, które do Chodorkowskiego należą. Ujawniono, że udziały Chodorkowskiego to nie 32 proc., ale aż 44 proc.

 

Jukos jest jedną z najbardziej dochodowych firm rosyjskich. Wczoraj prezydent Rosji nie dał żadnych szans dziennikarzom, aby mogli zadać pytanie o przyszłość Jukosu i Michaiła Chodorkowskiego. Podczas konferencji prasowej z okazji wizyty bułgarskiego premiera wyszedł z sali, zanim ktokolwiek zdążył zapytać o przyszłość koncernu – pisze „Rzeczpospolita”.

 

Źródło: „Rzeczpospolita”, 8/07/2004, nr. 158, Główny udziałowiec próbuje ratować koncern

 

Komentarz Instytutu Misesa:

 

Systematyczne niszczenie Jukosu stanowi dla przedsiębiorców z całego świata wyraźne ostrzeżenie: Nie inwestujcie w Rosji, bo Was może spotkać to samo! Nie oznacza to oczywiście, że przedsiębiorcy zrezygnują całkowicie z tak chłonnego rynku; będą po prostu robić to, co każdy kalkulujący przedsiębiorca, to znaczy wliczą ryzyko funkcjonowania w tak trudnych, spolityzowanych warunkach, w koszty prowadzenia działalności. Może to zaowocować tylko tym, że pewna część przedsięwzięć nie zostanie podjęta lub zostanie wycofana, gdyż dla podejmujących ryzyko przedsiębiorców spodziewany zysk będzie po prostu zbyt mały. Dotyczyć to będzie oczywiście również sektora kredytowego (jak i reszty sektora finansowego), którego głównym zadaniem jest właśnie ocena ryzyka inwestycyjnego i na tej podstawie podejmowanie decyzji kredytowych.

 

Prezydent Putin nie może się w żadnym wypadku bronić, że chodzi wyłącznie o zobowiązanie wobec skarbu państwa, wtedy bowiem rosyjskim urzędom skarbowym powinno zależeć na rozłożeniu zaległego podatku na raty. Zamiast tego jednak zobowiązuje się spółkę do niemożliwego – oddania całości zobowiązań przy jednoczesnej pełnej blokadzie kont. Dla każdej spółki takie postępowanie oznacza śmierć.

 

Nie ma się co oszukiwać, że prezydent Putin nie ma żadnego wpływu na wydarzenia w swoim kraju i nie może przemówić izbie skarbowej do rozsądku. Wydaje się być raczej pewne, że tak poważny krok został podjęty z pełną premedytacją, w celach politycznych, trudno bowiem wyobrazić sobie, że podobne decyzje dotyczące całego rosyjskiego tworu politycznego o mocarstwowych aspiracjach, o tak zhierarchizowanej strukturze wewnętrznej, mogłaby podejmować niezależna grupka urzędników. Trudno wyobrazić sobie, by prezydent Putin pozwolił takiej grupce na działania, przez które zmuszony jest do unikania opinii publicznej na całym świecie.

 

Władza ma zawsze predylekcje do dbania przede wszystkim o własny interes, czy będzie to interes krótkoterminowy, czy długoterminowy. Rządzący Rosją podejmują ryzyko, stawiając na szali międzynarodowy wizerunek polityczny swego kraju, pozwalając sobie na utratę w przyszłości cennych inwestycji zagranicznych, na których mogliby zarobić również w dosłownym tego słowa znaczeniu. Budzi w najwyższym stopniu obawy, że do tego dochodzi, oznacza to bowiem, że władzom rosyjskim zależy albo na przejęciu kontroli nad wydarzeniami gospodarczymi w ich kraju, albo że, posługując się ropą, pragną wywrzeć presję polityczną na kraje zależne od dostaw rosyjskiej ropy, a więc także Polskę. W pierwszym przypadku byłoby to jedynie preludium dla naturalnej w konsekwencji ekspansji nacisków politycznych Rosji, w drugim natomiast pierwszy etap mielibyśmy już niestety za sobą.

 

Wyniki ostatniej kontroli NIK, dotyczące błędów przy kontraktowaniu dostaw rosyjskiej ropy przez rząd Leszka Millera i wynikłych z tego problemów z dywersyfikacją jej dostaw, a także kłopoty wynikłe z kartelizacji światowego rynku paliw, stanowią smutny prognostyk na kolejne lata, wobec potencjalnie agresywnych działań politycznych Moskwy.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Instytut Misesa

O Autorze:

Instytut Misesa

Instytut Ludwiga von Misesa ufundowany we Wroclawiu w sierpniu 2003 r. jest niezaleznym i nienastawionym na zysk osrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwolujacym sie do tradycji austriackiej szkoly ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertarianskiej mysli politycznej. Instytut zostal nazwany na czesc - naszym zdaniem najwybitniejszego ekonomisty XX w. - Ludwiga von Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy