Hiszpanie stawiają kolację

22 listopada 2004 Ekonomia sektora publicznego komentarze: 0

„W Unii nasila się walka między obrońcami dużego wspólnego budżetu a zwolennikami oszczędności. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, koalicję niezadowolonych z propozycji cięć w wydatkach montuje Hiszpania. Zaprosiła do niej Polskę.

 

Na poufne spotkanie w rezydencji ambasadora Hiszpanii w Brukseli przyjechał wczoraj wieczorem polski minister Jarosław Pietras. Oprócz niego i hiszpańskich gospodarzy w kolacji uczestniczyli przedstawiciele dziewięciu pozostałych nowych państw członkowskich oraz Portugalii i Grecji. Hiszpanie namawiali swoich gości do obrony projektu dużego budżetu na lata 2007 – 2013 zaproponowanego przez Komisję Europejską. Chcą wystąpić przeciwko największym płatnikom netto, którzy od prawie roku forsują ograniczenie wspólnych wydatków.

Polska na razie stoi po stronie Hiszpanii i popiera projekt Komisji. – To bardzo dobra podstawa do dyskusji – powiedział nam po spotkaniu minister Pietras. Ale, jak ostrożnie przyznał, od wspólnego poparcia idei większego budżetu do konkretnego działania jest daleko. Na razie „13” nie wystosowała żadnego listu. Chce spotykać się dalej. Następną naradę zorganizuje polski rząd w Warszawie.

 

Bruksela zaproponowała, żeby w latach 2007 – 2013 wydatki Unii sięgnęły łącznie 1 bln 25 mld euro, czyli 1,26 proc. dochodu narodowego. Temu pomysłowi sprzeciwiła się szóstka największych płatników netto – Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Szwecja, Holandia i Austria – którzy chcą ograniczenia budżetu do 1 proc. dochodu narodowego.

Hiszpanie przekonywali wczoraj, że teraz Polska i inne nowe państwa członkowskie na obcięciu budżetu mogą stracić mało, ale przy konstruowaniu budżetu po 2013 roku możemy znaleźć się w takiej samej sytuacji jak dziś południe Europy. Gdy w Unii znajdzie się Turcja, ona dostanie większość pomocy strukturalnej. Jeśli teraz usankcjonujemy ideę skromnego budżetu, to za kilka lat Polska może na tym stracić.

Ostateczna decyzja w sprawie nowego budżetu zapadnie prawdopodobnie w 2006 roku, ale od tworzonych dziś koalicji zależy jego wielkość” – pisze dzisiejsza „Rzeczpospolita”.

 

Źródło: „Rzeczpospolita”, 22/11/2004, nr. 273, Hiszpanie stawiają kolację

 

Komentarz Instytutu Misesa:

 

Udział polskich polityków w hiszpańskiej inicjatywie należy ocenić jednoznacznie negatywnie. Jest oczywiste, że powiększenie budżetu Unii najprawdopodobniej przyniesie wzrost wpływów do Polskiego budżetu i zwiększenie rozmiarów finansowania projektów gospodarczych. Przedstawiciele władz hiszpańskich zachęcając przedstawicieli państwa polskiego do poparcia swojego projektu argumentują, że w dalszej perspektywie oponowanie wobec zwiększenia budżetu Unii przyniesie Polsce straty polegające na przekierowaniu wydatkowanych środków z Polski do przyszłych nowoprzyjętych krajów jak Turcja. Takie przedstawienie sytuacji jest jednakże niezwykle krótkowzroczne i do tego wewnętrznie niespójne, pomijając kilka istotnych kwestii.

 

Po pierwsze, jeśli Turcja zgodnie z planami wstąpi do Unii Europejskiej w okresie 2007-2013, to niezależnie od wielkości budżetu i tak dostanie najpewniej prezent w postaci zwiększenia kierowanych do niej środków. Jeśli jedynym kryterium rozumowania polskich polityków jest formalna wielkość wpływów z UE, to powinni głosować za budżetem większym i coraz większym – ad infinitum. Wielkość wydatków Unii nie jest jednak bez znaczenia, gdyż przekłada się na gospodarczą pozycję krajów strefy europejskiej.

 

Tu pojawia się drugi argument: Każde zwiększenie wydatków unijnego budżetu oznacza wzrost składki państw członkowskich lub deficytu budżetowego. Stąd redystrybucja kapitału, wymuszająca między innymi nieracjonalne inwestycje w sektorach, które na rynku okazałyby się nieopłacalne (skoro do ich przeprowadzenia niezbędna jest interwencja UE).

 

Zwiększenie budżetu oznacza więc stratę dla gospodarek państw członkowskich, spowodowaną nonsensowną redystrybucją środków. Jest to jednoznacznie szkodliwe niezależnie od wielkości „działki” jaka przypadnie w tym torcie Polsce. Nawet gdyby nasze państwo miało otrzymać całość unijnych środków, byłoby to dla naszego kraju szkodliwe.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Instytut Misesa

O Autorze:

Instytut Misesa

Instytut Ludwiga von Misesa ufundowany we Wroclawiu w sierpniu 2003 r. jest niezaleznym i nienastawionym na zysk osrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwolujacym sie do tradycji austriackiej szkoly ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertarianskiej mysli politycznej. Instytut zostal nazwany na czesc - naszym zdaniem najwybitniejszego ekonomisty XX w. - Ludwiga von Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy