Lemieux: W obronie łapówek

22 sierpnia 2005 Etyka komentarze: 0

Pierre Lemieux

W obronie łapówek
Tłumaczenie: Katarzyna Rybak

Wall Street Journal z 5 sierpnia donosi, że Departament Sprawiedliwości USA prowadzi postępowanie karne w sprawie Mercedesa, części niemieckiego producenta samochodów DaimlerChrysler, podejrzanego o wręczanie łapówek w wielu krajach, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej i Afryce. Jako firma notowana na nowojorskiej giełdzie, DaimlerChrysler podlega ustawie z 1977 o Zagranicznych Praktykach Korupcyjnych (Foreign Corrupt Practices Act), która zakazuje oferowania łapówek zagranicznym oficjelom (urzędnikom lub politykom). Securities and Exchange Commission (Komisja Papierów Wartościowych i Giełd) również prowadzi postępowanie w tej sprawie.

W wielu krajach szara strefa nie może przetrwać bez łapówek. Często jest też dla człowieka lub firmy niemożliwe, lub bardzo kosztowne, uniknięcie restrykcji i zakazów a także prowadzenie interesów bez przekupywania urzędników państwowych.[1] Zakaz łapownictwa nie jest nigdy w pełni możliwy do wprowadzenia w życie, ale zwiększa ryzyko oraz koszt łapówek i transakcji, które dzięki nim mogą zostać zawarte. Nie dalej jak 10 lat temu prawie żaden rząd, z wyjątkiem rządu USA, nie zakazywał swoim obywatelom przekupywania obcych urzędników. Po zakazaniu amerykańskim firmom konkurowania łapówkami, rząd USA wykorzystał OECD by nałożyć taki sam rodzaj ograniczenia na firmy z 33 innych krajów poprzez Konwencję (z 1997 roku) o Zwalczaniu Łapownictwa wobec Obcych Urzędników Publicznych w Międzynarodowych Transakcjach Handlowych (Convention on Combating Bribery of Foreign Public Officials in International Business Transactions).

Dlaczego przekupywanie urzędników państwowych powinno być nielegalne? Z pewnością najlepszą sytuacją byłaby taka, w której państwo jest tak silnie ograniczone w swoich kompetencjach, że nie ma wiele do zaoferowania jeśli chodzi o przywileje i gdzie w rezultacie nie praktykuje się przekupywania urzędników. Najgorszą sytuacją jest zaś taka, w której państwo jest wszechmocne i urzędnicy państwowi nie mogą być przekupieni, chyba, że za wysoką cenę (mając na myśli spodziewane kary) lub w pokrętny sposób. Pomiędzy najlepszą a najgorszą możliwością jest też namiastka najlepszej możliwości, gdy urzędnik państwowy może zostać przekupiony, aby oferujący łapówkę mógł kontynuować swoją pokojową działalność.

Prosty przykład zilustruje, dlaczego łapówkarstwo jest taką namiastką najlepszego rozwiązania. Załóżmy, że jest pojedynczy konsument, który pragnie unikalnego gadżetu i jest gotów zapłacić za niego do 50 USD. Załóżmy ponadto, że produkcja tego gadżetu kosztuje 20 USD jeśli chodzi o koszt pracy, 10 USD to koszt kapitału (zużycie maszyn, sprzętu, budynków) a 5 USD to zwykły zysk. Dla uproszczenia załóżmy, że jest tylko jedna firma produkująca ten gadżet. Zarówno konsument jak i producent będą w korzystniejszej sytuacji, jeśli gadżet jest produkowany i sprzedawany za cenę pomiędzy 35 USD a 49,99 USD. Wartość wytworzona wynosi w tym przypadku 15 USD i będzie podzielona pomiędzy konsumenta i producenta w zależności od dokładnej ceny uzgodnionej wcześniej. To jest najlepsza sytuacja. Teraz, jeśli państwo efektywnie zakazuje produkcji gadżetu, to utraconą wartością jest 15 USD: to najgorsza ewentualność. I tu pojawia się namiastka najlepszego rozwiązania: każda łapówka ofiarowana (zazwyczaj przez producenta) urzędnikowi państwowemu o wartości mniej niż 15 USD pozwoli na rozruch produkcji i wytworzenie wartości 15 USD (chociaż część z niej zostanie skierowana do urzędnika państwowego).

Czym różni się łapówka od zwykłej ceny w wymianie wolnorynkowej? Cena rynkowa wygląda jak łapówka, którą nabywca daje sprzedawcy w celu zachęcenia tego drugiego do wzięcia w czymś udziału (lub zrobienia czegoś), czego chce ten pierwszy. Po namyśle jednak termin „łapówka” jest zazwyczaj używany do opisania sytuacji, gdzie wymiana jest utrzymywana w tajemnicy, ponieważ przekupywanemu umowy zabraniają sprzedawać to, co sprzedaje. Oferowanie łapówek jest zazwyczaj uzasadnione, ale rzadko akceptowane.[2] Na przykład kelnerzy w restauracjach mogą przyjmować łapówki nazywane napiwkami, które dają im stali klienci, podczas gdy szefom działów zaopatrzenia zazwyczaj (chociaż nie zawsze lub nie we wszystkich krajach) nie wolno przyjmować podarunków od dostawców. Z tego względu w większości przypadków łapówka jest po prostu ceną, która nie powinna być zaakceptowana przez przekupywanego, ponieważ stawia go w sytuacji naruszenia umowy lub nadużycia czyjegoś zaufania.

Rozważmy teraz łapówki publiczne, czyli łapówki wręczane urzędnikom państwowym. Łatwo zrozumieć, dlaczego państwo pragnie zabronić swoim urzędnikom przyjmowania łapówek. Jeśli państwo działa dla dobra publicznego, wtedy łapówki skłaniać niektórych urzędników do zachowań sprzecznych z interesem publicznym. Jeśli natomiast państwo jest wrogiem dobra publicznego, czyli uprzywilejowuje pewne grupy upośledzając inne, to dopuszczanie do tego, by upośledzeni przekupywali urzędników, będzie sprzeciwiać się polityce państwa. Niezależnie od tego, czy racje państwa przemawiające za zakazywaniem urzędnikom przyjmowania łapówek są uprawnione czy nie, ekonomia łapówek sugeruje, że nie są one szkodliwe dla ogólnego dobrobytu. W warunkach państwa, które działa w interesie publicznym, jednostki nie mogą osiągnąć wiele za pomocą łapówek i z tego względu nie ma imperatywu, by zakazywać ich proponowania; w państwie, które faworyzuje określoną grupę (włączając w to własnych urzędników) kosztem innej, wolność oferowania łapówek pozwoli przynajmniej poszkodowanym podmiotom na próbę minimalizacji ich krzywdy. Publiczne łapówki są więc wentylem bezpieczeństwa.

Tak jak łapówka prywatna jest (na pierwszy rzut oka) trudna do odróżnienia od ceny rynkowej, łapówka publiczna wygląda z kolei jak podatek. Rząd USA ma trudności w wytłumaczeniem, że łapówki nie obejmują zwykłych płatności dla urzędników państwowych (za otrzymanie zezwoleń, licencji i innych oficjalnych dokumentów, za rozpatrzenie różnych rządowych dokumentów takich jak wizy, za ochronę policyjną, doręczanie i odbieranie poczty, usługi telefoniczne, zaopatrzenie w energię i wodę, załadunek i rozładunek towaru, ochronę produktów łatwo psujących się, tworzenie harmonogramów inspekcji powiązanych z realizacją kontraktu lub przewóz towarów w obrębie kraju…), i oferuje wcześniejsze poradnictwo by informować czy taka lub inna płatność jest łapówką lub nie.[3] Studium przygotowane dla United States Agency for International Development (Amerykańska Agencja do spraw Rozwoju Międzynarodowego), które krytykuje łapówki przyznaje jednak, że to czy coś jest łapówką czy nie, jest w istocie definiowane przez lokalne ustawodawstwo.[4] Publiczne łapówki są więc mniej więcej tym, za co uznaje je państwo! W przeciwieństwie do podatku jednak, łapówka może służyć nie tylko temu, by zwiększyć siłę państwa lecz również by ją zneutralizować. Wolność podmiotów do przekupywania urzędników państwowych czyni ich położenie bardziej znośnym. W państwie interwencjonistycznym łapówki będą zatem mniej krzywdzące niż podatki.

Publiczna łapówka różni się od podatku także w inny sposób. Łapówki gotówkowe często odgrywają taką samą rolę jak datki na rzecz partii politycznych, lub jak bezgotówkowe łapówki proponowane politykom (przez zorganizowane grupy lub innych polityków) w celu uzyskania przyszłego poparcia politycznego. Ma miejsce debata public choice (dosł. wybór publiczny): czy bezpośrednie gotówkowe łapówki dla polityków są bardziej czy mniej efektywne niż zwykłe łapówki bezgotówkowe.[5] W przypadku urzędników państwowych jednak, gdy zwyczajna polityczna partycypacja jest utrudniona, sprawa jest czysta – przekupuj ich, jeśli potrzebujesz tego w celu prowadzenia pokojowej działalności gospodarczej.

Jakie są nasze dotychczasowe spostrzeżenia? Państwo może mieć równie dobre powody by zakazywać swoim pracownikom i współpracownikom przyjmowania łapówek, jak i by nie zakazywać jednostkom ich proponowania. Chciałbym jednak rozważyć pewne ważne głosy sprzeciwu.

Pierwszy zarzut: Czy nie jest możliwe, że im więcej proponuje się łapówek, tym bardziej urzędników państwowych kusić będzie ich przyjęcie? Może tak być w istocie, ale jedynie w takim zakresie, w jakim urzędnicy państwowi mają coś do zaoferowania w zamian za łapówki. W państwie minimum niewiele łapówek będzie oferowanych, ponieważ od państwa nie można wiele uzyskać. Kiedy państwo silnie ingeruje w handel i w życie obywateli, więcej łapówek jest najczęściej lepszą ewentualnością niż mniej. By to zobaczyć wyraźnie, rozważmy sytuację, w której wielu konsumentów chce nabyć gadżety i wielu producentów chce ich w nie zaopatrzyć. Państwo może chcieć sprzedać wyłączność na gadżety najlepszemu oferentowi lub komuś z rodziny królewskiej. Jednak tak długo, jak pozostali mogą proponować łapówki, niektórzy mogą spróbować kupić specjalne licencje by zneutralizować monopol. Poprzednio przyznana wyłączność będzie znacznie bardziej krucha niż wtedy, gdy łapówki, poza tą pierwszą uwieńczoną sukcesem, będą surowo zabronione. Pamiętajmy, że łapówki gotówkowe są substytutem konkurencji politycznej; jeśli ktoś wierzy w konkurencję polityczną (z bezgotówkowymi łapówkami, jak lobbystyczne obietnice wsparcia politycznego), musi się zgodzić z konkurencją łapówkarską w miejsce formalnej rywalizacji politycznej.

Drugi zarzut pod adresem zalegalizowania oferowania łapówek publicznych odpowiada argumentowi public choice o marnowaniu zysku; jeśli oferowanie łapówek byłoby legalne, zasoby zostałyby zużyte do konkurowania łapówkami i część korzyści uzyskanych przez tych łapówkarzy, którym się powiodło, zostałaby zmarnowana, nie przynosząc społeczeństwu zysku netto. Zapomnijmy na chwilę o tym, że pojęcie „dla społeczeństwa” jest pojęciem rozmytym i zauważmy jedynie raz jeszcze, że argument ten ma zastosowanie tylko gdy przekupywanie jest używane do uzyskania przywilejów niezgodnych z ideą wolnego rynku. Gdy jest używane do przywrócenia wolnorynkowej konkurencji, przekupstwo zmarnotrawi część zysku łapówkarzy, ale również obniży ceny i będzie korzystne dla konsumentów, co jest celem działalności gospodarczej. Gdy natomiast przekupstwo jest używane dla ograniczenia konkurencji, mamy ten sam problem jak w przypadku polityki demokratycznej, a rozwiązanie leży w ograniczeniu kompetencji państwa, a nie w hamowaniu politycznej czy łapówkowej konkurencji. Pamiętajmy, że w dzisiejszym świecie, zwłaszcza w Afryce czy Ameryce Łacińskiej problemem nie jest to, czy łapówkarstwo mogłoby skorumpować państwo minimum, ale konieczność odtworzenia wartości zniszczonej przez państwa dalekie od ideału państwa minimum.

Trzecim zarzutem jest, że oferowanie i przyjmowanie publicznych łapówek przyzwyczaja ludzi do oszustwa nie tylko w ich relacjach z państwem, ale i w układach prywatnych. To właśnie z tym mamy do czynienia w warunkach komunizmu, gdzie wszyscy są oszukiwani przez wszystkich i w związku z tym usiłują oszukać wszystkich pozostałych. Taki proces – rodzaj wschodniej europeizacji naszych społeczeństw – może doprowadzić do wyczerpania się naszego kapitału społecznego w zakresie uczciwości i otwartości, bez których wolne społeczeństwo nie może istnieć. To poważny argument i równie poważne niebezpieczeństwo.

Wskazuje to jednak po raz kolejny na przyczynę łapówek publicznych, która leży w szerokich kompetencjach państwa. Łapówki są jedynie symptomem, nie przyczyną. Co więcej ten zarzut ma niewiele wspólnego z oskarżeniami o wręczanie łapówek w społeczeństwach, gdzie ten proceder jest powszechny i gdzie nasz kapitał społeczny uczciwości i otwartości nie istniał pierwotnie. Dla firm takich jak DaimlerChrysler, płacenie łapówek jest jedynie rodzajem kosztu robienia interesów w takich społeczeństwach. Jakie nie byłyby sprzeciwy wobec łapówkarstwa, nie mają one zastosowania gdy państwo nie pozostawia innego realnego wyboru.

Dajcie mi wolność lub pozwólcie przekupywać!

Tekst pochodzi z zasobu codziennych artykułów Mises Daily na stronie www.mises.org.


[1] Patrz Lew Rockwell, „The Right to Bribe,” The Free Market, tom 15, nr 8 (sierpień 1997).

[2] Murray Rothbard dostarcza moralnego argumentu za prawem do przekupywania, ale nie za prawem do przyjmowania łapówek w The Ethics of Liberty (Atlantic Highlands: Humanities Press, 1982), s. 131-132.

[3] U.S. Department of Justice (Ministerstwo Sprawiedliwości USA), Foreign Corrupt Practices Act: Anti-bribery Provisions.

[4] Jorge Martinez-Vazquez, F. Javier Arze i Jameson Boex, Corruption, Fiscal Policy, and Fiscal Management, United States Agency for International Development (Amerykańska Agencja Rozwoju Międzynarodowego), październik 2004, s. 75.

[5] Patrz Johan Graf Lambsdorff, „Corruption and Rent-seeking,” Public Choice, nr 113 (2002), s. 97-125; i mojego autorstwa „A Licence to Steal,” Western Standard, 16 maja 2005, s. 37.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Pierre Lemieux

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy