Bhandari: Regulacje prawne korumpują

18 września 2005 Etyka komentarze: 1

Autor: Jayant Bhandari
Regulacje prawne korumpują
Tłumaczenie: Tomasz Maślanka

Mój znajomy przyjął ostatnio ofertę pracy w New Delhi u tamtejszego wydawcy prasowego z pensją około 200$ miesięcznie. Będzie pracował od 12 w południe do 3 w nocy, przez przynajmniej 6 dni w tygodniu. Zwolniony może zostać na koniec każdego miesiąca, z zachowaniem 2-tygodniowego terminu wypowiedzenia, bez otrzymania odprawy.

Dysponuje wyższym wykształceniem i jest dyplomowanym dziennikarzem. Będzie pracował 15 godzin dziennie, jest stosunkowo dobrze wyedukowany i zajmuje się profesją, w której ludzie uchodzą za świadomych swoich praw.

Prasa jest jednym z kilku sektorów indyjskiej gospodarki, w którym zagraniczne inwestycje nie są dozwolone, zatem międzynarodowe korporacje nie mogą być obwiniane. Jego wynagrodzenie wynosi mniej niż ustawowa płaca minimalna, wbrew prawu są także godziny pracy oraz jej warunki. Kogo więc należy winić? I czy takie regulacje powinny w ogóle istnieć?

Odpowiedzią – ogólnie popieraną i mocno przemawiającą do serc i umysłów szerokich mas – byłoby domaganie się zwiększenia zakresu rządowej kontroli, wprowadzenia dodatkowego nadzoru itp. Indie generują tak wiele przepisów i regulacji, że nie nadążają za nimi nawet publikujące je resorty (i zazwyczaj nikt nie wie jakie one rzeczywiście są). Każda sfera aktywności gospodarczej została zdominowana przez przepisy.

Ekonomiści powiedzieliby, że owe regulacje i minimalna płaca są w głównej mierze odpowiedzialne za bezrobocie i ubóstwo; kontrola rządowa zabija prywatną inicjatywę, ingerując w dobrowolne umowy, ograniczając wzrastanie wydajnych i zapewniających widoczny oraz stabilny wzrost sieci kontaktów.

Ale taki brak ekonomicznej wydajności objawiłby się w miejscach, gdzie prawo byłoby skutecznie egzekwowane. W Indiach, jak i w wielu innych rozwijających się krajach, odgrywa to drugoplanową rolę: w praktyce nie istnieją minimalna płaca i rządowa kontrola warunków pracy, czego doświadcza mój znajomy.

Co wydarzyłoby się, jeśli „uczciwa” firma rozpoczęłaby działalność i płaciłaby ustalone przez władze pensje i utrzymywała warunki pracy w zgodzie z przepisami? (Niektórzy bardziej rozsądni ludzie nazwaliby takich przedsiębiorców głupcami. Stwierdziliby, iż wszyscy mamy prawo do ignorowania i walki z normami prawnymi naruszającymi naszą wolność.)

Nałożenie na przedsiębiorców działających w branży o wysokiej intensywności pracy nienaturalnych obowiązków, polegających na wynagradzaniu pracowników powyżej ich wartości rynkowej, byłoby dla firm swoistym harakiri. Jeśli jedno przedsiębiorstwo płaciłoby mniej niż wynosi płaca minimalna, każdy, kto chciałby pozostać w biznesie, musiałby uczynić to samo. Firmy sprzedawałyby po cenach niższych niż wynosiłyby ich koszty związane z produkcją oraz podatkiem od wartości dodanej – oczywiście nie płaciłyby podatków. Każdy, kto marzyłby o uczciwym rozliczaniu z fiskusem, byłby skazany na porażkę, zanim jeszcze rozpocząłby działalność.

W takim środowisku mamy do czynienia z wypaczeniami o wiele gorszego kroju. Rządzi korupcja i biurokracja. Ludzi przyzwoitych i sumiennych sprowadza to na peryferia aktywności gospodarczej (a najlepiej opuścić im kraj). Dla rozpoczynających działalność gospodarczą staje się to największym wydatkiem i ogromną przeszkodą w rozwoju. Ludzie nabierają „łapówkarskiego” sposobu myślenia, a ci, którzy nie godzą się na przekupywanie, zostają odsunięci na bok życia gospodarczego.

Tylko krętacze mogą robić interesy

To jest rzeczywiście prawda, iż do lat 80. biznesmenami w Indiach byli głownie oszuści i tchórze. Przyczyna była prosta – robienie interesów nie miało wiele wspólnego z tym, co się produkowało, ale raczej polegało na zadowalaniu polityków i biurokratów. Trzeba było się płaszczyć, dawać łapówki i cierpieć, by zacząć biznes – żadne słowa nie są w stanie tego wyrazić, trzeba byłoby to przeżyć.

Chyba nigdy nie spotkałem taksówkarza (albo – taka mała dygresja – polityka czy biurokraty), który nie jest oszustem. Policja, kiedy tylko chciała, znęcała się nad nimi. Kto chciałby działać w takiej branży? Czy nie odzyskiwaliby oni tego, co muszą wydać na łapówki dla policji, od swoich klientów? Niestety, społeczeństwo tego nie dostrzega i działa w oparciu o to, co widzi (podwyższanie opłat przez kierowców) bez patrzenia na to, czego nie chcą widzieć (skorumpowana policja) i walczą o zwiększenie regulacji dotyczących taksówkarzy.

Sytuacja w innych branżach nie jest lepsza. Otwarcie firmy wymaga uzyskania aż 40 pozwoleń, uzyskanie każdego wiąże się z płaszczeniem przed biurokratą. Wewnętrznie sprzeczne i niejednakowo egzekwowane przepisy skutkują ciągłym prześladowaniem przedsiębiorców, nie pozwalając im skupić się na produktach. Nic dziwnego, że wyroby z Indii i podobnych państw są tak mizerne.

Brzemię kosztów transakcyjnych wywoływanych przez złe przepisy i autorytarny rząd

Dzieci i dorośli pracują za mniej niż absolutne minimum potrzebne by przeżyć. Gdyby powiedzieć to 100 lat temu, byłoby to łatwo zaakceptowane jako oczywistość. To wstyd, aby taka sytuacja miała miejsce przy obecnym poziomie rozwoju technologicznego. Niestety, wydatki administracyjne przeznaczane na walkę z korupcją i złymi przepisami – powodujące zbędne koszty, nie przynoszące wymiernych rezultatów – stanowią ciężar, który ponoszą najubożsi.

Rządowa legislacja nie tylko, poprzez zakłócanie mechanizmu rynkowego i zwiększanie kosztów, deformuje, ale, kiedy nie jest egzekwowana jednakowo, odsuwa na dalszy plan osoby wierzące w przyzwoite zachowania oraz bardziej ludzkie i profesjonalne wzorce.

Ci, którzy walczą o zwiększenie władzy rządu, pogarszają tylko sytuację.

Ale czy coś nie powinno być zrobione?

To truizm, ale często powtarzany, pomimo istnienia wielu wyjaśnień.

Życie jest ciężkie, ale państwo nie jest rozwiązaniem – jest problemem. Nie istnieje żadne cudowne panaceum, poza umożliwieniem wzięcia przez sporne siły udziału w rynku, co pozwoliłoby im stworzyć lepsze wzorce i przyczynić się do rozwoju działalności gospodarczej, zabijając korupcję jako sposób na zarabianie pieniędzy i doprowadzając do sytuacji, w której sposób myślenia „krętaczy” uległby zmianie. Być może jest to jedyne rozwiązanie.

Jeśli ktoś chce zrobić coś z ubóstwem i moralnością w rozwijających się krajach, lepiej zrobiłby walcząc z korupcją w urzędach, z rządowymi przepisami, które nie mogą być egzekwowane uczciwie i równo, oraz z żałośnie niewydajnym sądownictwem. Wolność jest jedyną trwałą metodą działającą na rzecz rozwoju gospodarczego i praw człowieka.

Artykuł pochodzi ze strony www.mises.org i jest jednym z codziennych artykułów Mises Daily.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Jayant Bhandari

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Bhandari: Regulacje prawne korumpują

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy