Machaj: Dlaczego warto wesprzeć „Human Action”?

5 marca 2006 Aktualności komentarze: 0

Dlaczego warto wesprzeć Human Action?
Złe systemy społeczne, z natury szkodliwe dla istot ludzkich, należałoby odrzucić, a w ich miejsce wprowadzić rozwiązania korzystne dla społeczeństwa. Niestety, nie zawsze się tak dzieje. W krótkim okresie przyczyną tego zjawiska może być groźba użycia karabinów, pistoletów czy kul. Państwo, które posiada prawny monopol, uniemożliwia jednostce przeciwstawienie się jego tyranii. Parlament wprowadził kolejny podatek zmniejszający oszczędności? Wprowadzono zeznania majątkowe? Nie ma wyjścia – musisz się podporządkować, w przeciwnym bowiem wypadku suweren skonfiskuje Twój majątek i wtrąci Cię do więzienia.

Na zdjęciu: Mateusz Machaj, Fundator Instytutu Misesa
Tak może się dziać na krótką metę i w skali jednostkowej. Gdy weźmiemy pod uwagę dłuższy horyzont czasowy i spojrzymy na społeczeństwo jako całość, zrozumiemy, że rząd nie jest mafią, trzymającą ludzi w niewoli, jak pospolita banda barbarzyńców. Głębsze zrozumienie tej problematyki pozwala nam przyjąć prawdę wyrażoną w zasadach rządu wg Davida Hume’a – instytucja państwa opiera się na biernym poparciu społecznym. Samą swoją postawą ludzie umożliwiają funkcjonowanie aparatu władzy. Spytajmy: Czy tak trudno jest wyobrazić sobie obywatelskie nieposłuszeństwo w razie wprowadzenia zeznań majątkowych? Gdyby 80% Polaków zdecydowało się ich nie wypełniać, gdyby bojkotowano wprowadzających je urzędników, poddając ich ostracyzmowi społecznemu, egzekucja nakazu ich składania z pewnością stałaby się niemożliwa.
Jak widać, dla funkcjonowania rządu opinia publiczna stanowi czynnik kluczowy. Z tego powodu premierzy i prezydenci muszą pokazywać się w telewizji, a my widzimy ich uśmiechnięte twarze i zatroskane miny. To dlatego, gdy Sejm uchwala redystrybucyjne prawo sprzyjające interesom wąskich grup, politycy opowiadają nam o tym, jak bardzo korzystne są dla nas te rozwiązania: Zakaz importu używanych samochodów to prawo, które nie ma nic wspólnego z pieniędzmi koncernów samochodowych. Cło to nie interes producentów, lecz parasol chroniący wszystkich konsumentów. Każdy z nas skorzysta na tym, że będzie płacił więcej.
To jeszcze nie wszystko. Rząd zdaje się mówić, że: Przymusowe podbijanie cen produktów rolnych za pomocą dotacji jest dla konsumentów po prostu znakomite. Będą płacić więcej, ale za to wzrośnie siła nabywcza pieniędzy zgromadzonych przez rolników i w przyszłości kupią oni więcej dóbr. Rządowy druk pieniądza nie jest grabieniem obywateli, ale walką z nękającym nas wszystkich „cyklem koniunkturalnym”. Podatek nie jest uszczupleniem naszego bogactwa, lecz służy produkcji niezbędnych i jakże przez nas wszystkich pożądanych „dóbr publicznych”. Nałożenie przez UE wyższego VATu na nasz kraj to nie realizacja np. niemieckich interesów, tylko likwidacja „nieuczciwej konkurencji podatkowej”. Państwowa służba zdrowia nie istnieje po to, aby koncerny farmaceutyczne mogły czerpać zyski z partnerstwa z sektorem publicznym, lecz po to, żebyśmy mogli korzystać z coraz lepszych usług ochrony zdrowia.
Płaca minimalna nie służy temu, by w interesie związków zawodowych skazać mało zarabiających na bezrobocie, lecz by wesprzeć najbiedniejszych. Nie dlatego wprowadza się ceny maksymalne na podręczniki, żeby zdeptać producentów książek z konkurencyjnej opcji politycznej, lecz aby każdy mógł je kupić za grosze. Wprowadzenie reformy emerytalnej nie miało na celu wzajemnego uzależnienia rynku kapitałowego i budżetu państwa, lecz zapewnienie każdemu z nas spokojnej emerytury, pozwalającej beztrosko przyglądać się, jak nasza firma emerytalna inwestuje w obligacje. Edukacja musi być państwowa nie dlatego, żeby wpychać do głów wersję prawdy zatwierdzoną przez władzę, lecz abyśmy żyli w „społeczeństwie opartym na wiedzy”.
Wszystkie powyższe mity są i muszą być propagowane przez instytucje państwowe. Ich rzeczywista antyspołeczna natura, polegająca na redystrybucji i wspieraniu wybranych (najczęściej najbogatszych) grup, nie może wyjść na jaw, ponieważ społeczeństwo gotowe byłoby się takiemu stanowi rzeczy przeciwstawić. Toteż konieczna jest inna wersja rzeczywistości. Wersja zakłamana.
Ludziom zamkniętym pod ziemią na początku lat czterdziestych można by było przez kolejne kilkadziesiąt lat wmawiać, że druga wojna dalej trwa i w ten sposób korzystać z ich niewolniczej pracy. Pozostawali tak długo pod ziemią, jak długo byli przekonani, że po wyjściu na powierzchnię spadną na nich bomby. Mieszkańcom małej wioski w środku lasu również można wmawiać, że nie da się jej opuścić, bo w lesie i poza nim są same potwory, a nie prawdziwe, wolne społeczeństwo. Jak mieszkańcy tej wioski będą wierzyć w istnienie potworów, tak długo będą skazani na to, żeby w niej mieszkać. Kilku szaleńców zawsze można powstrzymać przed opuszczeniem wioski, ale jeśli nagle większość zechce przekonać się, co jest po drugiej stronie, architekci odpowiedzialni za system żadną siłą ich nie powstrzymają.
To dlatego dla rządu i państwa najważniejsza jest propaganda, dzięki której można wmówić ludziom, że potwory naprawdę istnieją i trzeba z nimi walczyć. To dlatego słyszymy wciąż o „błędach rynku”, „niewidzialnej ręce”, która „niczego nie załatwia” i innych przesiąkniętych metafizyką niepotrzebnych porównaniach. To dlatego edukacja jest znacjonalizowana. To dlatego naukowcy otrzymują granty, które wspierają rozwijanie przez nich myśli proetatystycznych. Dlatego osoba pisząca o wspaniałych osiągnięciach banku centralnego otrzyma pieniądze publiczne (lub quasi-publiczne), a osoba popierająca standard złota zostanie zepchnięta na margines.
Państwo musi robić wszystko, żeby władać umysłami obywateli. Z tego względu zapewniło sobie dominującą rolę nie tylko w systemie edukacji, lecz także w mediach. Z tej przyczyny tak trudno zwolennikom wolnego społeczeństwa walczyć z etatystycznymi mitami i wskazywać błędy prowadzonej polityki. Nie miejmy żadnych wątpliwości co do tego, że najważniejszy dla państwa jest cel propagandowy. Tutaj właśnie toczy się prawdziwa walka o prawdę lub władzę nad umysłami. Polityka musi się koncentrować na jednym celu, a mianowicie na przekonaniu ludzi o konieczności istnienia jak największego państwa. Inwestowanie w środki przymusu jest sprawą całkowicie trzeciorzędną.
Przyjaciele wolności, którzy chcą przeciwstawić się temu dominującemu poglądowi, powinni inwestować przede wszystkim w wiedzę. Naszym strategicznym, priorytetowym celem powinna być zawsze walka o prawdę. Tylko dzięki niej możliwe jest lepsze jutro. Użycie siły i prowadzenie wojny nic nie zmieni. Bezskuteczne będzie także wchodzenie w układy polityczne. Jedyną możliwą i skuteczną drogą jest rewolucja dokonana w umysłach.
Choć przemiana owa być może nie nastąpi w najbliższych latach, to pochodnię prawdy trzeba wciąż nieść i przekazywać kolejnym pokoleniom. To nieprawda, że złe systemy społeczne upadają wyłącznie wtedy, gdy ludzie chcą z nich zrezygnować. Bez względu na to, jak są potężne, jak ściśle kontrolują wszystkie dziedziny życia, w końcu muszą lec w gruzach, padając ofiarą swej ekonomicznej ociężałości, fatalnego braku efektywności. Sto lat temu Wielka Brytania przestała być imperium i zbankrutowała. Na jej miejsce wkroczyły Stany Zjednoczone. Teraz nad nimi, podobnie jak niegdyś nad Zjednoczonym Królestwem, krąży zmora bankructwa.
Systemy niewydolne muszą upaść. Gdy przyjdzie ich pora, zrodzą się nowe formy organizacji społecznej. I właśnie dlatego musimy wciąż pilnować, aby prawda była zawsze widoczna, uprzedzając kolejne miraże usprawiedliwiające wciąż nowe pomysły etatystów. Musimy być pewni, że gdy przyjdzie pora nowego ładu, ludzie, rozumiejąc błędy swych poprzedników, będą mieli szansę wybrać lepiej.
Media w Polsce są zdominowane przez osoby o specyficznym sposobie myślenia, który często prowadzi do zaprzeczenia faktom. W sytuacji, w której jesteśmy krępowani tyloma regulacjami i koncesjami, nikogo nie powinno to dziwić. Ogromną szansę daje nam jednak Internet. To właśnie za pośrednictwem tego medium można swobodnie dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Z tego względu powstała witryna www.mises.pl, mająca na celu społeczną edukację i zachętę do samodzielnego myślenia oraz otwartej dyskusji, a także do zwykłej, codziennej wymiany poglądów.
Jednym z kamieni milowych w edukacji ekonomicznej w Polsce może się stać planowane wydanie Human Action Ludwiga von Misesa, książki prezentującej klasyczną wersję austriackiej ekonomii. Dzieło to stanowi punkt zwrotny dla odrodzenia tradycji Szkoły Austriackiej, bez której prawdopodobnie nie byłoby wielkich uczniów Misesa, takich jak Rothbard, Reisman, czy Kirzner. W swym magnum opus Mises stara się przedstawić całą teorię ekonomii. Wyjaśnia zasady funkcjonowania rynków, mechanizmu cenowego i interwencji. Pokazuje, dlaczego wiedza ta jest istotna dla każdego obywatela i dlaczego jej brak sprawia, że całkowicie niemożliwe staje się obalenie prezentowanych codziennie państwowych mitów. Tylko dzięki takim książkom jak Human Action można poznawać prawdę i przekazywać ją innym, a w konsekwencji zmienić zły system na lepszy.
Prawda musi być bowiem podparta argumentacją i myśleniem. Nie wystarczą tu chwytliwe hasła i próby wprowadzania gwałtownych zmian. Prawda nie jest czekoladką, którą można zaraz po jej ujrzeniu na sklepowej ladzie czym prędzej kupić i zjeść.
Human Action Ludwiga von Misesa jest dziełem niezwykle ważnym dla całej historii nurtu wolnościowego, książką, która z całą pewnością stanie się równie ważna także w Polsce. Można pokusić się o stwierdzenie, iż będzie jedną z ważniejszych papierowych publikacji początków dwudziestego pierwszego wieku, którą każdy inteligentny człowiek powinien mieć na swojej półce jako niezastąpione źródło wiedzy o ekonomii, społeczeństwie i miejscu, jakie zajmuje w nim pojedynczy człowiek. Będzie to książka, która dotrze nie tylko do zwykłych obywateli, lecz przede wszystkim na polskie uczelnie. To właśnie tą drogą najlepiej walczyć z etatystycznymi mitami. Zmiany bowiem nie zaczną się na dole, jak próbują nam wmówić egalitaryści, lecz na górze. Podobnie jak nigdy wielkimi rewolucjami nie dowodziły masy, tak zmian w myśleniu nie wprowadzą warstwy znajdujące się na dole drabiny społecznej.
Dlaczego zamierzam osobiście wesprzeć projekt wydania Human Action? Nie chodzi tylko o to, że jest to praca kluczowa dla korzystnych zmian w sposobie myślenia przeciętnego człowieka. Rzecz nie tylko w tym, że ludzie zyskają zrozumienie, jak bardzo inflacja i podatki niszczą ich dobrobyt. Robię to także dlatego, że wiem, iż jego wykonawcą jest Witold Falkowski, tłumacz mający spore doświadczenie w przekładzie tego rodzaju prac, który z pewnością nadaje się do tego zadania lepiej niż ktokolwiek inny. Ponieważ znam go osobiście, dobrze wiem, że cechuje się on niezwykłą sumiennością i słownością, że gdy podejmuje się konkretnego zadania, zawsze wykonuje je z należytą starannością. Książka będzie przetłumaczona, lecz na tym proces jej porządnego przygotowania się nie skończy. Będzie wymagało redakcji i redakcji naukowej. Zostanie oddane do składu i otrzyma estetyczną oprawę. Podstawowym wymaganiem będzie też porządnie opracowany indeks oraz wykaz literatury. Zanim książka ujrzy światło dzienne, przeczyta ją kontrolnie kilka osób, by nie prześlizgnął się nawet najmniejszy błąd.
Ponieważ Human Action może być traktowana jako podręcznik ekonomii, musi estetyką i poziomem naukowym przynajmniej dorównać innym podręcznikom. Zrobimy jednak wszystko, by je prześcignęła. W przypadku dzieła o takiej wadze nie można sobie pozwolić na niedociągnięcia. Nie może być co do tego żadnej wątpliwości.
To wszystko wiąże się oczywiście z kosztami, a więc koniecznością finansowego wsparcia. Podręczniki i publikacje na rzecz wolności nie są rzeczą, na której da się zarobić pieniądze. Aby można je było drukować i podnosić poziom edytorski kolejnych wydań, trzeba zapewnić sobie środki pozwalające pokryć przynajmniej koszty wydania. Dlatego gorąco zachęcam do wsparcia projektu Human Action. Nie musi to być wpłata na konto, pomocne będzie nawet samo zamówienie egzemplarza książki.
Moment wydania stworzy jednocześnie przedpole dla pojawienia się innych ważnych pozycji, umożliwiając także zwiększenie ilości udostępnianych w Internecie materiałów. www.mises.pl to malutki stateczek, z niewielką załogą, dzielnie dowodzony przez Jana Lewińskiego. Żaden z wolontariuszy nie otrzymuje wynagrodzenia. Całą pracę wykonują oni dla idei.
Zakres publikowanych na stronie www.mises.pl artykułów i książek może być jednak stopniowo poszerzany i udoskonalany, jeśli wesprzecie, Drodzy Czytelnicy, projekt wydawniczy Human Action. Jeśli zapewnimy mu rentowność, będziemy mogli publikować kolejne teksty, które przyczynią się do wzrostu świadomości ekonomicznej w naszym kraju. Na publikację online czekają materiały coraz lepsze i coraz lepiej tłumaczone. Ich ukazanie się w Internecie zależy jednak od powodzenia projektu Human Action. Im większy będzie jego sukces, tym szybciej wspomniane publikacje będą mogły ujrzeć światło dzienne w Internecie, na stronie www.mises.pl.
Human Action musi być wydane i zostanie wydane po polsku. Dodatkowe wsparcie z Waszej strony, Drodzy Czytelnicy, może pomóc nam szybciej dopłynąć do celu. Zapraszamy na pokład, jednocześnie dziękując gorąco wszystkim tym, którzy do tej pory wsparli projekt Human Action!
Mateusz Machaj
Aby wesprzeć projekt Human Action, klinij tutaj.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *