Sennholz: Przeciw płacy minimalnej

23 lipca 2006 Ekonomia pracy i demografia komentarze: 0

Przeciw płacy minimalnej
Hans F. Sennholz
Tłumaczenie: Mikołaj Barczentewicz

Hans SennholzDobre intencje, połączone z błędem i ignorancją, mogą mieć niepożądane skutki. Nie ma na to lepszego przykładu niż płaca minimalna.

Jej celem jest podniesienie płac i polepszenie warunków życia biednych pracowników, ale w rzeczywistości skazuje ona wielu z nich na chroniczne bezrobocie. Zwiększając przymusem koszty niewykwalifikowanej pracy, w efekcie wyrugowuje ją z rynku. Obecnie wielu polityków, którzy ani nie posiadali żadnego przedsiębiorstwa, ani żadnym nie zarządzali i nie zatrudniali niezbyt wykwalifikowanych pracowników, nie przestaje nad nimi lamentować i potępiać ich niskich pensji, obiecując podniesienie płacy minimalnej przy użyciu prawa i regulacji.

Oficjalne federalne minimum wynosi obecnie 5,15$ za godzinę, ale faktycznie jest znacznie wyższe. Żaden pracodawca nie może zapomnieć o obligatoryjnych świadczeniach dodatkowych, które jest zmuszony wypłacać ponad to minimum. Zaliczają się do nich podatki na ubezpieczenie społeczne (Social Security), na rekompensaty dla bezrobotnych i pracowników, a także płatne urlopy.

W niektórych branżach sam podatek na rekompensaty dla pracowników może wynieść więcej niż połowę płac. Jeśli dodatkowo pracodawca ponosi koszty ubezpieczenia medycznego pracownika, koszty pracy mogą stanowić nawet dwukrotność płacy minimalnej. Kiedy gorliwym członkom Kongresu uda się zwiększyć minimum o dwa lub trzy dolary, miliony młodych ludzi może zostać skazanych na stałe bezrobocie.

Stopa bezrobocia jest wprost proporcjonalna do nadwyżki kosztów pracy nad produktywnością. W wielu europejskich krajach, gdzie oficjalna płaca minimalna przewyższa poziom 10$ za godzinę, stopa bezrobocia mierzona jest w liczbach dwucyfrowych, pomimo ogromnych wydatków państwowych na „tworzenie miejsc pracy”. Niektóre ofiary ochoczo godzą się ze swoim losem i wiodą bezczynne życie na niskim poziomie. Wielu uczy się pracować na czarnym rynku, gdzie dobra są wytwarzane i usługi są świadczone z pominięciem prawa płacy minimalnej i wielu innych regulacji. Ale większość skrzywdzonych to ludzie młodzi, bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, którzy reagują agresją i przemocą. Stopa bezrobocia w tej grupie jest wielokrotnością stopy oficjalnej. Jeśli społeczeństwo będzie podzielone etnicznie, doświadczenie zawodowe i produktywność młodych będzie jeszcze niższa, a stopa bezrobocia wśród nich może osiągnąć 100%. Taka sytuacja na rynku pracy powoduje gniew i frustrację, które nie tylko prowadzą do zwiększenia przestępczości, ale także mogą się przerodzić akty wandalizmu, jakie mogliśmy zaobserwować ostatnio we Francji. Wydarzenia tamtejsze przypominają zamieszki wywołane przez bezrobotnych Amerykanów w Watts w 1965, w San Francisco w 1966, Detroit i Baltimore w 1967, Chicago Cleveland w 1968 oraz w Los Angeles w 1992.

Ta sytuacja jest najbardziej niebezpieczna w miastach i stanach, gdzie stanowe minima są jeszcze wyższe niż te ustalone przez rząd federalny. Płaca minimalna została wprowadzona w pojedynczych stanach na długo przed polityką New Dealu, która sprawiła, że rząd federalny stał się głównym legislatorem i regulatorem pracy. Rządy stanowe wciąż stanowią awangardę podwyższania kosztów pracy. Stopy bezrobocia poszczególnych stanów stanowią wskaźnik politycznej siły ruchu płac minimalnych.

Niewielu ekonomistów ma odwagę by wskazać prawo pracy i jej regulacje jako przyczynę masowego bezrobocia. Niewielu, którzy zebrali się na tę odwagę, akcentuje nieograniczony popyt na pracę, ale zawsze mając na uwadze, że jej koszty ograniczają ten popyt. Niewielu pracodawców, jeśli w ogóle jacykolwiek, świadomie wynajmują pracę, która kosztuje więcej niż przynosi dochodu (wytwarza), tak samo jak niewielu pracowników kupuje dobra, które w ich mniemaniu kosztują więcej niż są warte. Obecnie ekonomiści, którzy ośmielają się wskazać prawo pracy jako przyczynę masowego bezrobocia, są krytykowani, potępiani, wytykani i szykanowani jako bezduszni i bezlitośni rzecznicy i agenci chciwych pracodawców.

The Politics of UnemploymentPolitycy zdobywają poklask i wygrywają wybory dzięki licznym płacowym obietnicom i innym zapewnieniom – bez względu na to, jak bardzo oderwanym od rzeczywistości. Niektórzy politycy bez wątpienia są makiaweliczni, mając pełną świadomość negatywnych konsekwencji tych działań; nie zaprzestają jednak czynienia obietnic mających im przynieść głosy. Mogą oni proponować nowe programy „tworzenia miejsc pracy”, takie jak prace publiczne, sąsiedzkie korpusy młodzieżowe (neighborhood youth corps), korpusy pracy (job corps) i inne. Niektórzy politycy są szczerzy i uczciwi, ale nie dociera do nich myślenie ekonomiczne. Są całkowicie nieświadomi nieubłaganych praw ekonomii, ale za to bardzo elokwentni we wszystkich kwestiach prawa i polityki. Z oczami zaślepionymi potrzebami i żądaniami pracowników oraz ich rodzin, pragnących utrzymania płacy minimalnej, pokładają swoje zaufanie w ustawowej regulacji gospodarki i sile policji, by je egzekwować.

Złagodzenia bezrobocia spowodowanego przez płacę minimalną można dokonać przez przywrócenie wolności na rynku pracy; pozwoli ono na dostosowanie się kosztów pracy do produktywności, dając zatrudnienie każdemu młodemu mężczyźnie i kobiecie chętnej i gotowej do pracy. Wolny rynek pracy powita młodych ludzi, którzy nie tylko nabiorą ducha pracy, ale także podniosą swoje umiejętności i nabędą doświadczenie. Produktywność pracy amerykańskiej młodzieży szybko by wzrosła, przewyższając poziom płacy minimalnej skazującej miliony na bezczynność. Wolność ma wiele zalet – nawet na rynku pracy.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Hans F. Sennholz

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy