Jabłecki, Bitner: Lange i lustratorzy

14 września 2006 Historia myśli ekonomicznej komentarze: 0

Lange i lustratorzy

W zeszłotygodniowym sobotnio-niedzielnym wydaniu Gazety Wyborczej ukazał się artykuł Pana Profesora Tadeusza Kowalika pt. „Lange i lustratorzy” (GW 2-3.09.2006). W swoim tekście Profesor Kowalik odpierał zarzuty stawiane przez niektórych historyków, jakoby Oskar Lange był agentem sowieckiego wywiadu. Niezależnie jednak od słuszności czy niesłuszności tych zarzutów – których oczywiście nie jesteśmy w stanie ocenić – artykuł Profesora Kowalika rozczarowuje.

Nieco niezręczny wydaje się już sam tytuł, wyraźnie nawiązujący do konsekwentnie prowadzonej przez Gazetę Wyborczą „kampanii antylustracyjnej”. Zamierzona bądź nie, ale jednak manipulacja polega na tym, że lustracja dotyczy przecież w swoim założeniu osób mających powiązania z krajowym aparatem bezpieczeństwa, nie zaś agentów obcych wywiadów, jakim według części historyków miał być Lange. Użycie takiego właśnie tytułu sugeruje, że jego bohater stał się ofiarą równie podłego ataku, co Zbigniew Herbert. Nie jest to do końca zgodne z prawdą.

Oprócz tytułu niezbyt trafne w tekście prof. Kowalika jest także zestawienie postaci Oskara Langego z wybitnymi przedstawicielami polskiej nauki. Autor pisze pod koniec swego artykułu, że „niewielu mamy uczonych, którzy pozostawili trwały ślad w naukach społecznych” – tu pełna zgoda – po czym dodaje, że Lange w ekonomii znaczy tyle, co, przykładowo, Roman Ingarden w filozofii. Tymczasem na „trwały ślad” Langego w naukach społecznych złożyły się właściwie wyłącznie apologia totalitarnego reżimu sowieckiego i z uporem broniona teza o efektywności gospodarczej ustroju socjalistycznego. Prof. Kowalik przedstawia go jako „wybitnego ekonomistę”, „pełnego czystych intencji” oraz „chęci jak najpełniejszego służenia Polsce”. Niestety trudno w to uwierzyć, szczególnie biorąc pod uwagę, że to właśnie Lange napisał pod koniec Czerwca ’56 słowa: „Niespożyta siła idei Wielkiej Rewolucji Październikowej, dynamiczna siła radzieckiego społeczeństwa socjalistycznego są bodźcem dla marksistów we wszystkich krajach budujących socjalizm”, które przywodzą na myśl raczej bezprzykładny konformizm ich autora, a nie czyste intencje i głębokie zrozumienie sytuacji społeczno-ekonomicznej.

Sławę na Zachodzie przyniósł Langemu udział w słynnej debacie o rachunku ekonomicznym w socjalizmie. Argumentował on, polemizując z Misesem oraz Hayekiem, że pomimo braku prywatnej własności środków produkcji, rynku kapitałowego oraz kształtujących się swobodnie cen i tak możliwe tam będzie racjonalne gospodarowanie. Po spektakularnej gospodarczej i politycznej klęsce ZSRS nie trzeba nikogo przekonywać, że się mylił. Wprawdzie jego głos w dyskusji został swego czasu odnotowany, jednak nie wniósł do niej właściwie nic pożytecznego, a już na pewno nie zwiększył w żaden istotny sposób naszej wiedzy ani na temat kapitalizmu, ani socjalizmu.

Lange był rzecznikiem sprawy od samego początku przegranej, a jednak wciąż pamięta się go jako tego, który – wprawdzie niezręcznie i nie do końca skutecznie, ale za to mężnie – rzucił wyzwanie bożkowi XX wieku – kapitalizmowi. Stanowisko takie jest niespotykane w innych gałęziach nauki i wydaje się, że tak jak słusznie nie czci się autorów teorii cieplika za to tylko, że mieli zaszczyt polemizować z twórcami współczesnej termodynamiki, tak nie ma powodów, aby otaczać Langego szczególną rewerencją za to tylko, że nie mając racji uczestniczył w ważnej dyskusji naukowej.

Jak powiedział Mark Twain, lepiej milczeć i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości. Być może więc lepiej wydawać się krajem pozbawionym wielkich ekonomistów niż wystawiać na afisz Oskara Langego i rozwiewać wszelkie wątpliwości.

Juliusz Jabłecki
Maciej Bitner

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Juliusz Jabłecki

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *