Jabłecki: Rzemiosło poselskie

18 kwietnia 2007 Komentarze komentarze: 0

Autor: Juliusz Jabłecki

Jeszcze całkiem niedawno premier Jarosław Kaczyński pokazywał wszystkim prawdziwie wolnorynkową twarz PiS – twarz Romana Kluski. Wielu zachwycało się zbawiennym charakterem proponowanych wówczas reform, a byli i tacy, co twierdzili, że partia braci Kaczyńskich trwale skręciła ku wolnemu rynkowi.

Od hurraoptymizmu daleki był jednak Rafał Ziemkiewicz, który trzeźwo zauważył, że wolny rynek wprowadza się niezwykle łatwo: wystarczy po prostu ustalić, że z dniem takim to a takim, moc prawną tracą ustawy… – i tu wymienia się długą listę aktów dotychczas bez sensu wiążących ręce polskim przedsiębiorcom. Jak się okazało, niestety nie na tym miał polegać pakiet Kluski, który w gruncie rzeczy sprowadzał się do zastąpienia ustaw ich nowelizacjami lub nowelizacjami nowelizacji, a przepisów ich poprawkami lub poprawkami poprawek itd. W skrócie, dla przeciętnego przedsiębiorcy niewiele się miało zmienić, zaś nadrzędnym celem całej tej rzekomo wolnorynkowej ruchawki było prawdopodobnie po prostu zjednanie sobie chociaż tymczasowej przychylności środowisk biznesowych.

Uzasadnieniem tak surowej oceny polityki gospodarczej PiS niech będzie nagłośniony przez „Gazetę Wyborczą” fakt uchwalenia przez Sejm nowych przepisów, nakazujących rzemieślnikom zdawanie płatnych, państwowych egzaminów w izbach rzemieślniczych. Odtąd przedstawiciele ok. 60 różnych zawodów – m.in. fryzjerzy, krawcy, blacharze, dekarze, piekarze, rzeźnicy itp. – będą musieli potwierdzić swoje kwalifikacje specjalnym egzaminem. Kto go nie zda lub do niego nie przystąpi – a nie posiada jednocześnie tytułu mistrza lub czeladnika – nie będzie miał prawa wykonywania zawodu. Innymi słowy pójdzie na bruk, do szarej strefy albo wyjedzie do Irlandii…

Ludowe powiedzonko głosi, że najwięcej podpalaczy jest wśród strażaków. I choć sąd ten jest na ogół postrzegany jako upraszczający i prymitywny, to jednak doskonale nadaje się do opisu poczynań panów z Wiejskiej. Wszak autorem wyśmienitej koncepcji egzaminowania rzemieślników jest nie kto inny jak Michał Wójcik, przewodniczący sejmowej komisji rzemiosła i usług, a jednocześnie dyrektor należącej do Związku Rzemiosła Polskiego Izby Rzemieślniczej w Katowicach, czyli jednej z placówek, które będą właśnie przeprowadzać owe płatne egzaminy.

Naturalnie projekt nie ma nic wspólnego z finansowymi interesami posła Wójcika. Wszystko zostało uchwalone dla dobra kraju, konsumentów i samych rzemieślników (choć ci ostatni mogą jeszcze tego nie wiedzieć, ale jak to mówi Ludwik Dorn, wszyscy są z nami – nawet ci, co myślą, że są przeciwko nam). Pan poseł z pełną powagi miną przekonywał w Sejmie, że do tej pory panował wolny rynek i doprowadziło to do rezultatów powszechnie znanych z programu „Usterka” – nierzetelności, niekompetencji i fuszerki. Tymczasem chodzi o to, by „słowo rzemieślnik oznaczało to, co oznaczało wiele lat temu i co powinno oznaczać, czyli jakość, rzetelność usługi”.

Niewiadomo wprawdzie ile to lat temu i co dokładnie oznaczało „słowo rzemieślnik” – tego akurat poseł Wójcik nie tłumaczy. Można jedynie domniemywać, że chodzi mu o powrót do czasów szewczyka Dratewki, bo wtedy zaiste można było na rzemieślniku polegać, i to nie tylko z podzelowaniem butów, ale i z wykończeniem smoka. Zastanawiające jest tylko, dlaczego, skoro stan polskiego rzemiosła jest tak fatalny, uczyniliśmy z niego nasz produkt flagowy w Unii Europejskiej? Czyż to nie polski hydraulik miał zachęcić do nas Francuzów? I czyż mu się to nie udało? Czyż nie świadczy o tym otwartość tamtejszego rynku pracy i otwarte ręce, jakie witają naszych rzemieślników także w innych państwach Zachodniej Europy?

Na zakończenie jeszcze tylko jedna uwaga. Jest naprawdę frapujące, że trzeba zdać państwowy egzamin, aby móc naprawiać krany, kłaść kafelki i lakierować samochody, ale nie trzeba za to spełniać absolutnie żadnych kryteriów – moralnych, prawnych ani intelektualnych – żeby zostać posłem. A szkoda, bo wiele wskazuje na to, że określenie polnische Wirtschaft dawno już przestało się odnosić do polskiego rzemiosła i cechuje teraz zdecydowanie inne ścieżki kariery…

Juliusz Jabłecki

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Juliusz Jabłecki

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy