Walter: Idea demokracji w pracach Ludwiga von Misesa

6 sierpnia 2007 Filozofia polityki komentarze: 1

Autor: Patrycja Walter

Idea demokracji w pracach Ludwiga von Misesa

(Tekst roboczy 2007/08/05)

Wstęp

Ludwig von Mises1nigdy nie skonstruował teorii demokracji explicite. Rozważał natomiast jej zalety i wady, a jego postulaty miały charakter raczej programowy niż ustrojowy. Zebrane analizy i opinie Misesa tworzą spójny system, kreśląc pewną wizję demokracji liberalnej. Ten tekst jest próbą rekonstrukcji teorii demokracji Misesa na podstawie jego dzieł.

Zacznijmy od pewnej uwagi ogólnej. Teoria demokracji zmaga się, co nie czyni jej oryginalną, z podstawowymi problemami konstrukcjidefinicji. Jak zauważa Giovanni Sartori poszukiwana definicja demokracji wymagałaby zarówno części opisowej, jak i normatywnej. Obie części muszą być komplementarne, a nie substytutywne. Tłumaczy to następująco:

(…) musimy pamiętać, że a) ideał demokratyczny nie określa demokratycznej rzeczywistości i vice versa – prawdziwa demokracja nie jest i nie może być, tożsama z idealną; b) u źródeł demokracji tkwią i ją kształtują interakcje między jej ideałami a jej rzeczywistością: nacisk tego, co być powinno, i opór tego, co jest2.

Mając to na uwadze, można stwierdzić, że dla Misesa, demokracja oznacza nade wszystko pokojowe przekazywanie władzy3, stanowi forum wymiany poglądów i opinii zarówno w przestrzenistrictespołeczno-politycznej, jak i rynkowej. Ponadto, umożliwiając szeroką debatę publiczną, promuje edukację, stając się czynnikiem, kształtującym właściwe postawy społeczne. Wreszcie demokracja uczy odpowiedzialności nie tylko w domenie życia prywatnego, ale również w sferze publicznej4. Niemniej Mises zauważa, że sam reżim, jakim jest demokracja, może prowokować i generować pewne zagrożenia w postaci wszelkiego rodzaju wypaczeń instytucjonalnych takich, jak rozrost administracji, zawłaszczanie kompetencji przez władzę ustawodawczą bądź wykonawczą. Ustrój demokratyczny jak każdy inny tworzą ludzie, u których – także i w tym systemie – można zaobserwować pewne deformacje postaw moralnych5.

Demokracja nie jest w żadnym razie, jak podkreślał filozof, niczym nieograniczoną władzą większości. Za bliską poglądów Misesa można by uznać definicję demokracji6proponowaną przez Leszka Balcerowicza. W jego ujęciu demokracja to pewne rozwiązanie instytucjonalne, z charakterystyczną regularnością wyborów (wolnych i uczciwych, opierających się na zasadzie: jedna osoba – jeden głos), wolnością wypowiedzi i zrzeszania się:

Istotą demokracji jest więc możliwość regularnej, legalnej i nie używającej przemocy walki o władzę i związana z tym możliwość pokojowego pozbywania jej aktualnie rządzących7.

Koncepcja Misesa koresponduje wyraźnie z opinią wyrażoną przez lorda Actona, który stwierdził, że stopień bezpieczeństwa, jakim cieszą się mniejszości w danym kraju, jest kluczowym kryterium, mówiącym, czy jest on naprawdę wolny. Innymi słowy, rządy większości to, jak podkreśla Sartori, skrótowa nazwa dla rządów ograniczonych, czyli „powściągliwych rządów”, szanujących prawa mniejszości. Oczywiście te postulaty opisują pewien stan docelowy, czyli są wyrazem pewnej tęsknoty i wizji tego,jak być powinno,kontrastując wyraźnie z wieloma empirycznymi przykładami prześladowań mniejszości czy to etnicznych, czy religijnych, bądź seksualnych, których dopuszczają się rozmaite większości w imię rządów większości i demokratycznych zasad właśnie.

Zalety i wady demokracji

Zalety

Jak zaznaczyliśmy, immanentną cechą demokracji jest pokojowe przekazywanie władzy. Mises opisuje to następująco, wyraźnie eksponując tę właściwość:

Demokracja jest tą formą ustroju politycznego, która umożliwia dostosowanie rządu do oczekiwań rządzonych bez gwałtownych walk. Jeśli w państwie demokratycznym rządy nie są sprawowane tak, jak chciałaby tego większość, żadna wojna domowa nie jest konieczna, by wprowadzić na urzędy tych, którzy swymi działaniami chcą tę większość zadowolić. Poprzez wybory i ustalenia parlamentarne zmiana rządu dokonuje się gładko i bez tarć, przemocy i rozlewu krwi8.

Niektórzy spadkobiercy intelektualni Misesa, na przykład Murray N. Rothbard i Hans-Hermann Hoppe w całości kwestionują przedstawione wyżej tezy9. Wynika to jednak z charakterystycznego dla liberatianizmu poglądu negującego instytucję państwa jako taką. W rezultacie zarówno Rothbard, jak i Hoppe, odrzucają teorię postulującą konieczność istnienia państwa jako instytucji chroniącej własność prywatną jednostek i gwarantującej pokój. Hoppe w pracy Demokracja – bóg, który zawiódł,pisze, że Mises dostrzegał w demokracjisamostanowienie, autonomię, samorządność, a nie tylko rządy większości, zaś państwo demokratyczne było dla niego organizacją z gruntu dobrowolną, która respektuje prawo do secesji każdego obywatela10. Dalej Hoppe przywołuje słowa Misesa z pracyNation, State, and Economy:

Liberalizm nie wymusza na nikim przynależności do państwa. Ktokolwiek pragnie emigrować, może to śmiało uczynić11.

Jednocześnie Hoppe przyznaje, że Ludwig von Mises nigdy nie poddał analizie krytycznej demokracji jako takiej. Przeprowadził natomiast krytykę ustroju monarchicznego. Niemniej Mises dostrzegał zagrożenia związane z demokracją i opisywał je, wskazując możliwości eliminacji niekorzystnych zjawisk, które pojawiają się w ustroju demokratycznym. W swoich pracach Mises nie poddaje krytyce zasad, na jakich konstytuuje się reżim demokratyczny. Wręcz przeciwnie, podkreśla istotę przestrzegania zasad postulowanych przez Johna Locke’a12, Charlesa Monteskiusza i innych teoretyków demokracji. Ważny jest w zamyśle Misesa, może nie wyrażony wprost, fundament aksjologiczny, na jakim ma się opierać demokracja.

U podstaw projektu demokratycznego, jaki możemy skonstruować na podstawie pism Misesa, stoją takie oto kryteria: po pierwsze, samostanowienie jednostki, po drugie, zasada przejrzystości i jawności życia publicznego (czyli zasada rządów prawa, neutralności ideowej urzędów publicznych); trzecie i ostatnie to pokój społeczny. Kryteria te obejmują oczekiwania jednostek wobec demokracji, a jednocześnie wskazują na wyłączną odpowiedzialność jednostek za ich wypełnienie. Zatem dla lepszego zrozumienia współczesnych ustrojów demokratycznych warto sięgnąć raz jeszcze do prac Misesa i wyciągnąć z nich wnioski, aby móc eliminować wady systemów demokratycznych. I choć uczniowie Misesa, tacy jak Rothbard i Hoppe, proponują przesunięcie przemyśleń swojego mistrza w kierunku anarchokapitalizmu13i wolnych stowarzyszeń, to jednak w poniższym punkcie podjęta zostanie próba diagnozy pewnej wady, zniekształcenia czy, jak niektórzy wolą, wypaczenia demokracji, na które zwraca uwagę Mises po to, by zapoczątkować naprawę tego systemu.

Zagrożenia

Powróćmy na moment do krytyki państwa sformułowanej przez Rothbarda i Hoppego. Zauważają oni, że zarówno monarchia, jak i demokracja, są przymusowymi monopolami, narzucającymi jednostkom ochronę, której jakość jest niska, a cena bardzo wysoka. Jednocześnie, jak pisze Hoppe, przyjmujemy, że w demokracji obowiązuje, w przeciwieństwie do monarchii, zasada równości wobec prawa i równości dostępu do stanowisk. Jednak, jak sam powiada,występują w ustroju demokratycznym przywileje funkcjonalne i przywileje wiążące się z pełnieniem pewnych funkcji państwowych. Osoby je sprawujące – urzędnicy, podlegają ochronie prawa publicznego w przeciwieństwie do całej reszty społeczeństwa, która, zdaniem Hoppego, podlega wyłącznie, ochronie prawa cywilnego.

Mises zwraca uwagę na istniejącą w tradycji i kulturze myśl, która wywodzi się z czasów przedliberalnych, a która wciąż odgrywa znaczącą rolę w przestrzeni społeczno-politycznej. Chodzi o to, że zgodnie z tradycją piastowanie funkcji rządowych i administracyjnych wiąże się z jakąś niedookreśloną godnością czy szlachetnością, a nie, jak wynikałoby z pierwotnych założeń, ze służbą na rzecz obywateli, którzy powołali bezpośrednio czy też pośrednio daną jednostkę na określone stanowisko, aby im służyła. Nie ma racjonalnej podstawy nadania czynnościom wykonywanym przez urzędników państwowych jakieś specjalnej rangi. Mises zauważa, że jest to forma atawizmu, pozostałości po czasach, kiedy to mieszczanin musiał bać się księcia, ponieważ w każdej chwili mógł być przez niego lub jego rycerzy złupiony. Jak zauważa dalej autorLiberalizmu w tradycji klasycznej, zawód poborcy podatkowego nie jest wszak bardziej dystyngowany niż jakikolwiek inny zawód. Doszukując się przyczyn przypisywania pojęcia godności i pewnej specjalnej dystynkcji pełnieniu funkcji rządowych, Mises stwierdza też, że wywodzi się to z ideału demokracji bezpośredniej, w której to cały lud panuje, a podporządkowanie się władzy innych przynosi hańbę. Demokracja bezpośrednia jest więc ideałem, który nigdy nie był (z wyjątkiem jednego z kantonów w Szwajcarii, gdzie do dziś panuje tradycja rocznego zebrania obywateli, którzy spotykają się, by podejmować wspólne decyzje w sprawach lokalnych) i w zasadzie, można zaryzykować stwierdzenie, nigdy nie zostanie zrealizowany14.

Innym zniekształceniem demokracji, które rozważał Mises, jest delegacja władzy przez jedne instytucje demokratyczne na rzecz innych, tak iż dochodzi do koncentracji władzy w jednej tylko instytucji, co w konsekwencji prowadzi do zniewolenia człowieka. Ilustrując tę deformację w pracyInterwencjonizmfilozof stwierdza, że porażka parlamentaryzmu staje się bardziej ewidentna w praktyce delegowania władzy, gdy ten przekazuje uprawnienia ustawodawcze władzy wykonawczej. Mises przypomina, podobnie jak Hayek15, że Adolf Hitler, Benito Mussolini czy szef rządu Vichy Henri Petain, rządzili dzięki delegacji uprawnień. Zatem dzięki formalnym zależnościom z demokratycznymi strukturami, ich władza przybrała pozory legalności. Dyktatorzy znosili demokrację, pozostając w obszarze nomenklatury z niej zaczerpniętej. W rezultacie Mises uzależnia realizację projektu, jakim jest demokracja, od poszanowania zasady rozdziału i równoważenia się władz oraz decentralizacji i rozwoju samorządów i stowarzyszeń, do czego nawoływał już Alexis de Tocqueville w pracyO demokracji w Ameryce16.

Zastanawiając się nad niebezpieczeństwami czyhającymi na demokrację, Mises wymienia także zagrożenie instytucjonalne, czyli przerośniętą etatyzację. Sama w sobie biurokracja nie jest ani dobra, ani zła. Negatywna konotacja przypisywana terminowibiurokratyczny,jak zauważa filozof, wiąże się z niebywałym zjawiskiem. Otóż, obywatele, oddając swój głos, dokonają aktu wyboru. Następnie powołani przez obywatela urzędnicy państwowi zaczynają powoływać kolejnych i kolejnych urzędników, uzurpując sobie obszerną przestrzeń legislacyjną. Mises stwierdza:

Biurokrata nie zasiada na urzędzie na mocy wyboru dokonanego przez tych, którzy oddają na niego głos, lecz jest wyznaczony na to stanowisko przez innego biurokratę. Uzurpuje sobie spory obszar władzy ustawodawczej. Biuro i komisje rządowe wydają dekrety i przepisy przejmując zarządzanie i kierowanie każdą sferą życia obywateli. (…). Za pomocą tej quasilegislacji państwowe urzędy uzurpują sobie prawo decydowania o wielu ważnych sprawach i to zgodnie ze swoim własnym w nich rozeznaniem, co oznacza zupełną arbitralność17.

Musimy sobie zdać sprawę, pisali Mises i Hayek, że takie przekazywanie uprawnień stanowi główny instrument rządów dyktatorskich. Podobnie Max Weber w biurokracji dostrzegał potencjalne groźne narzędzie w rękach politycznego władcy. Wskazywał tym samym na pewne ryzyko, jakie wiąże się z opanowaniem przez biurokratyczne elity władzy, co prowadzić może wprost do despotyzmu etatystów czy rządów muzułmańskich kadi.

Innymi słowy urzędnicy państwowi powinni pamiętać, konstatuje Mises, że nie są namiestnikami boga zwanego „państwem”, lecz wyłącznie sługami prawa, które zostało uchwalone przez wybranych przedstawicieli ludu dla ludu. Urzędnicy są powołani do egzekwowania ustaw, a nie ich swobodnej interpretacji. Choć takie stanowisko może zostać nazwane doktrynerskim, to, jak wskazuje autorBiurokracji, jest ono w rzeczywistości wynikiem doświadczeń historycznych, gdyż alternatywą dla rządów prawa może być wyłącznie rząd despotów. Nadrzędna rola prawa gwarantuje, że nikt nie stoi ponad prawem18. Ową dynamikę stosunków społecznych, charakterystyczną dla demokracji liberalnej, wymagającą nieustannej korekty, Ludwig von Mises celnie opisał następującymi słowami:

Demokracja nie jest dobrem, jakim możesz cieszyć się bez żadnego trudu ze swojej strony. Wręcz przeciwnie, jest ona skarbem, którego należy codziennie bronić i na nowo zdobywać mozolnym wysiłkiem19.

Rządy prawa jako fundament demokracji

Filarami, na których wspierać winna się demokracja, są zdaniem Misesa: własność, wolność i prawo. Wskazując na różnice pomiędzy wolnością a niewolą, stwierdza on uszczypliwie:

Dysydent Marks mógł w wiktoriańskiej Anglii swobodnie żyć, pisać i bronić rewolucji, podobnie jak w powiktoriańskiej Anglii Partia Pracy mogła się angażować w działalność polityczną. W sowieckiej Rosji nawet najlżejsza opozycja nie jest tolerowana. Taka jest różnica między wolnością a niewolnictwem20.

Każda próba ograniczania wolności myśli, słowa może stworzyć precedens do ograniczenia także innych wolności. Analizując związek między wolnością a równością oraz znaczeniem równości dla rządów prawa, Mises przypomina, że temat ten poruszali już osiemnastowieczni liberałowie, postulujący równe prawa polityczne i cywilne dla wszystkich obywateli. Mises wyraźnie podkreślał, żerównośćwobec prawa nie oznaczarównościwszystkich ludzi, jako że natura nie powtarza się nigdy w swych dziełach;każdy z jej pracowni wychodzi inny, naznaczony indywidualnością i niepowtarzalnością:

Ludzie nie są równi i domaganie się równości wobec prawa w żadnym wypadku nie może opierać się na twierdzeniu, że równym należy się równe traktowanie21.

Pojęcierównościmożna kojarzyć, jak zauważa filozof, ze słowem identyczność. Możemy zatem, powiedzieć, że „te dwa kubki są równe”, i rozumiemy tu poprzez słoworówne, iż sąidentyczne, czyli takie same. Nie możemy natomiast powiedzieć o dwóch osobach, że sąrówne, czyli takie same, gdyż każdy człowiek naznaczony jest jakąś niepowtarzalnością. Ludzie nie są tacy sami, to jest, nie są identyczni, są niepowtarzalni, mają różne talenty, umiejętności. Jednocześnie ludziom powinny przynależeć równe prawa. Wynika to z zasady etycznej o równym traktowaniu ludzi, czyli już tylko z samego faktu, iż ludzie są ludźmi, to jest ze względu na ich godność i wartość, nie zaś ze względu na jakiekolwiek ich atrybuty. W kategoriach etycznych można więc stwierdzić, że sprawiedliwa jestrównośćobywateli wobec prawa. Co więcej, takarównośćumocowuje twierdzenie o niepowtarzalności i wyjątkowości człowieka. Giovanni Sartori w próbie konstrukcji definicji równości, przywołuje francuskie Deklaracje Praw22, z których wywodzi troskę autorów o zapewnienie obywatelom równości wobec prawa. Równość wobec prawa oznacza równy zestaw obowiązków i ten sam udział w prawach. Co jednak, można zapytać za Misesem, z powszechnie dyskutowaną „równością szans”? Obrazując ów postulat egalitaryzacji, można przywołać opowiadanie Kurta VonnegutaHarrison Bergson.Stwierdza on w nim, że ci, którzy postulują „równość szans” doprowadzą do sytuacji, gdy piękni ludzie są oszpecani, a inteligentni poddawani procesowi prania mózgu: wszystko po to, by doprowadzić do „wyrównania szans”. Wątpliwość zabiegów „wyrównaczych”, przy próbie tworzenia raju równości na ziemi demaskuje George Orwell wFolwarku zwierzęcym, opisując proces formacji elitrówniejszychspośród szeregowych równych.

Mises podaje dwa powody, dla których wszyscy ludzie powinni być jednakowo traktowani przez prawo. Pierwszy argument wiąże się z wadami poddaństwa czy też niewolnictwa. Mises stwierdza, że praca ludzka osiąga najwyższą wydajność wtedy i tylko wtedy, gdy pracownik jest wolny. Zatem człowiek korzystając z owoców swojej pracy, między innymi, płacy, będzie, zdaniem filozofa, pracował wydajniej. Drugi argument to utrwalenie pokoju społecznego. Kiedy pewnej części społeczeństwa odmawia się praw zawsze trzeba być przygotowanym na to, że osoby wykluczone mogą połączyć siły przeciwko grupom uprzywilejowanych. Tak więc Mises, podobnie jak Hayek23, wyraźnie podkreślając znaczenie równości obywateli wobec prawa, jednocześnie akcentuje i argumentuje, że ludzie są różni, wyjątkowi, niepowtarzalni, obdarzeni rozmaitymi talentami i umiejętnościami właśnie dlatego, że równi z natury nie są.

Znacznie wcześniej także Cyceron pisał, że ludzie posiadają różne talenty, a wyrównywanie bogactw jest niepożądane w przeciwieństwie do zrównywaniu wobec praw. Te winny być takie same dla wszystkich obywateli. Różnice wynikające z natury nie mają jednak przeniesienia na sztuczne podziały społeczne. Mises przywołując klasyczną myśl liberalną, wnioskuje tym samym, że dopiero po zniesieniu wszelkich nie wypływających z natury podziałów klasowych, stanowych i przywilejów dla określonych grup oraz po zapewnieniu równego statusu obywateli wobec praw stanie się możliwa ich pokojowa koegzystencja24.

Zatem równość wobec prawa, jak pisze Mises, daje każdemu obywatelowi realną możliwość stawiania sobie własnych celów, wyzwań, które może następnie realizować w pewnych ramach prawnych. Ramy prawne wyznacza aparat przymusu, bez którego społeczeństwo nie może funkcjonować. Taką rolę pełni państwo, czyli rząd. Przyjąwszy to, należy postawić pytanie, jak ograniczyć tych, którzy sprawują władzę, by nie ulegli pokusom nadużycia danych im uprawnień. Klasyczne jest już stwierdzenie lorda Actona, że wszelka władza korumpuje. Stąd też w myśli liberalnej tak wiele miejsca poświęca się pojęciu swobód indywidualnych, gwarantujących jednostkom wolność od samowolnych arbitralnych, działań rządzących. Ograniczają one zakres zadań instytucji politycznych i sądów, zobowiązując je do troski o zabezpieczenie sfery wolności jednostki przed ingerencją państwa. Ów katalog obowiązków i praw instytucji wobec obywateli streścił Mises następująco:

Prawodawstwo i pochodzący z wyborów rząd, niezależność sądów i trybunałów od urzędów administracyjnych, nakaz przyprowadzania aresztowanego do sądu dla stwierdzenia legalności aresztu, sądowe przesłuchanie i ukrócenie samowoli administracji, wolność mowy i prasy, rozdział państwa od kościoła i wiele innych przedsięwzięć miało tylko jeden cel ograniczyć samowolę urzędników i uczynić jednostki wolnymi od ich tyranii25.

Mówiąc o wolności w ramach rządów prawa, należy zastanowić się, co właściwie rozumiemy pod tym pojęciem i dlaczego Mises (i Hayek) uznał, że tylko ustrój oparty na rządach prawa może zagwarantować obywatelom wolność polityczną. W poszukaniu odpowiedzi mogą pomóc teoretycy prawa i historycy idei przywołujący przykład starożytnych Aten czy prawodawstwa rzymskiego. Starożytni Grecy ukłuli byli terminisonomia, to jest równość obywateli wobec prawa. Jej przejawów można się doszukiwać już w słynnym prawodawstwie Solona. W swojejPolityce,Arystoteles podkreśla, że władać winien nie jakiś wybrany czy też wskazany obywatel, lecz samo prawo. Z kolei Rzymianin Cyceron wniósł do tradycji prawa koncepcję tak zwanychogólnych zasad prawa, a także przekonanie, że wolność człowieka zależy od jego posłuszeństwa wobec norm prawnych.

Szczegółowo zasady rządów prawa omówił Hayek wKonstytucji Wolności. Są one zbieżne z tymi, które w swoich pracach prezentował Mises. Hayek podaje trzy atrybuty rządów prawa. Prawa powinny być ogólne i abstrakcyjne26, znane i pewne27, i w równym stopniu stosowane do każdego28. Zatem wnioski wypływające z postulatów rządów prawa, o których mówili obaj austriaccy filozofowie, to po pierwsze reguły prawa muszą dotyczyć w takim samym stopniu rządzonych, jak i rządzących. Po wtóre, prawa powinny być stanowione przez jedno ciało, a egzekwowane przez inne. Na koniec, prawa powinny zapewniać realizację rozdziału władz tak, by nie dopuścić do koncentracji jej w jednym ciele.

Rządy prawa mają przede wszystkim na celu obronę wolności obywateli29. W konsekwencjiprawny obowiązek ochrony wolności, który Ludwig von Mises uznaje za jedno z najważniejszych zadań rządów prawa, rodzi pytanie o relację, jaka zachodzi pomiędzy wolnością a prawem. Ochrona wolności przez prawo przyjmuje zwykle wymiar instytucjonalny, choćby poprzez egzekwowanie przez różne powołane w tym celu instytucje reguł prawnych chroniących wolność. Znamiennym przykładem może być tu wolność zgromadzeń. Prawo gwarantuje jednostkom możność publicznego gromadzenia się i wyrażania swoich opinii (po wcześniejszym wypełnieniu warunków formalnych).

Można stwierdzić bardziej kategorycznie, że prawo jest warunkiem koniecznym istnienia wolności, zachowując przy tym dwoisty charakter. Z jednej strony prawo, czy to cywilne, karne, administracyjne, czy też międzynarodowe publiczne, to prawa dookreślające wolność, jak i wskazujące na reguły zachowań pomiędzy jednostkami istniejącymi w określonej społeczności. Raymond Aron wEseju o wolnościachpisze:

Montesquieu pisał, że podstawową formą wolności jest bezpieczeństwo. Ale choć X jest wolny do zrobieniaa, to znaczy nie mogą mu w tym przeszkodzić inni ludzie ani groźba sankcji, aby poznać tę wolność i móc z niej korzystać, musi on wiedzieć, jakie działania podlegają karze. Inaczej mówiąc, dokładne określenie przez prawo tego, co dozwolone, i tego, co zakazane, jest koniecznym warunkiem zapobieżenia temu, co nazywano kiedyśuznaniowością [arbitraże], a co oznacza właśnie brak wolności30.

Z drugiej strony, prawo opiera się na przymusie. Ten zaś oznacza pewne ograniczenie czy zniewolenie, czyli jest oczywistym przeciwieństwem wolności. Jest to swoisty paradoks, że wolność, by mogła istnieć, musi być gwarantowana przez prawo, które wymaga ograniczenia wolności. Z powyższą tezą nie zgodzili by się zarówno Rothbard, jak i Hoppe. Dzięki prawu można uwzględnić na raz wolności poszczególnych jednostek, można je niejako pogodzić ze sobą, określając granice działania jednostek w społeczeństwie. Tym samym stwarza się instytucjonalną ochronę dla wolności. Nadrzędnym celem tak rozumianego prawa musi być jednak wolność.Ernest Wolfgang Boeckenfoerde pisze:

Instytucjonalizacja wolności, czerpiąc z subiektywno – liberalnej myśli wolnościowej, polega przede wszystkim na uznaniu równości wobec prawa (równości), powszechnej wolności działania i zarobkowania oraz gwarancji zdobytej własności31.

Przejawem przyjęcia nadrzędności wolności w procesie legislacyjnym jest fakt, że obecnie konstytucje wielu krajów zawierają katalog praw, które można nazwać najogólniej prawami człowieka. Są to między innymi: prawo chroniące wolność słowa, prawo do swobodnego przemieszczania się, prawo do wyboru religii itp.32O ile instytucjonalna ochrona praw jednostek rozpatrywana jest między innymi w kontekście ochrony praw i wolności jednostki poprzez cele instytucji, to znaczy poprzez ich główne statutowe zadania, jak i prawidłowość procedur czy innych formalnie określonych funkcji, tak już ochronę w moralnym znaczeniu trudniej jest zwerbalizować. Wydaje się jednak, że bliska Misesowi byłaby analiza jaką przedstawił Jeremy Waldron, opisując problem prawa jako wyraz pewnych interesów jednostki i równocześnie jako kwestię moralnie istotną. Waldron przygląda się podstawowemu prawu człowieka, jakim jest prawo do życia. Kiedy prawo człowieka P (oznaczonego dalej jako P) do życia, pisze filozof, implikuje nie tylko samą wartość życia P dla P, lecz też moralną doniosłość życia, to można z tego wywieźć, że życie P ma istotnościowe znaczenie dla wszystkich jednostek, nie tylko dla P. Zatem, jeśli Q zabije P, to pozostałe jednostki powinny domagać się złapania, osądzenia i ukarania Q. Waldron rozważa następnie tę sytuację, pytając, jak mają się zachować pozostałe jednostki, gdy wiedzą, że R mogło powstrzymać Q przed zabiciem P, lecz tego nie uczyniło ze względu na znaczne koszty. Czy zatem R ma obowiązek powstrzymać Q przed zabiciem P i czy ten obowiązek powstrzymania Q przed zabiciem P jest równoznaczny z jego własnym obowiązkiem nie zabijania P?33Szukając odpowiedzi dla postawionych pytań Waldron przytacza domniemaną odpowiedź Roberta Nozicka na podstawie dziełaAnarchia, Państwo, Utopia. I tak, na pytanie czy powstrzymanie przed zabójstwem jest równoznaczne z moim obowiązkiem nie zabijania, Nozick udziela (wedle projekcji Waldrona) odpowiedzi przeczącej. Innymi słowy, istnieje obowiązek nie zabijania, czyli z perspektywy R, istnieje taki obowiązek, by R nie zabiło P i analogicznie, z perspektywy Q istnieje taki obowiązek, by Q nie zabiło P. Zatem R i Q nie mają wspólnego celu nie zabicia P34. Należy zauważyć, że powyższa odpowiedź została sformułowana na podstawie obowiązku prawnego. Podsumowując, jeśli przyjąć różne tradycje, w obrębie których próbuje się definiować moralność i, to co jest interesujące w tym miejscu, obowiązek moralny, można udzielić wielu czasem znacznie różniących się odpowiedzi.

Współczesne problemy demokracji. Spojrzenie przez pryzmat myśli Ludwiga von Misesa

Współczesne demokracje spychają na dalszy plan problemy instytucjonalne, koncentrując się na nowych dylematach. Można do nich zaliczyć na przykład debatę na temat mechanizmu współistnienia w jednej przestrzeni publicznej różnych religii, grup etnicznych i mniejszości seksualnych. Pojawia się przy tej okazji pytanie o kierunek ewolucji ustawodawstwa, od którego należy wymagać nadążania za zmieniającą się rzeczywistością. Debata publiczna tocząca się wokół powyższych problemów wskazuje na inne jeszcze zagadnienie, mianowicie, poszanowania zasady najogólniej rozumianego pluralizmu, czy, jak to określał Isaiah Berlin, pluralizmu wartości. Inspirując się pismami Ludwiga von Misesa warto podjąć próbę konfrontacji jego opinii i podejmowanej przezeń problematyki ze współczesną debatą wokół demokracji i jej kondycji. Można wówczas dostrzec bez trudu, że jego myśl nie tylko zachowała świeżość, ale że jej aktualność zyskała nowe wymiary interpretacji i zastosowań, objawiane nieustannym marszem ludzkości ku nowemu.

Jedną z charakterystyk współczesnej nauki jest globalizacja wszelkiej percepcji. U Misesa znaleźć można pewną antycypację problemu dialogu z Innym rozumianym nie tylko jako Ten, który, przychodzi z daleka, lecz Innym jako Tym, który jest dla nas najbliższym sąsiadem35. Wydaje się to naturalne w związku z korzeniami Ludwiga von Misesa, który był obywatelem wielonarodowego państwa, w którym obok siebie współistniało wiele grup religijnych i etnicznych. Mises znał doskonale problem porozumienia się z Innym i to nie tylko w obszarze porozumienia politycznego, ale i kulturowego w tym i językowego. Dialog z Innym, to, jak powiedziałaby Hannah Arendt, tworzenie przestrzeni wolności, w której każdy mógłby powiedzieć kim jest, a nie czym jest. Przestrzeń dialogu sprzyja pokojowi a jak pisał Mises: pokój rodzi dobro, wojna wszystkie nieszczęścia. Przy tym należy zwrócić uwagę, że dla niego słowa pokój i wojna zawierają wiele sensów, a nie tylko jeden podstawowy, sens nieagresji terytorialnej. WeWspomnieniachfilozof pisał, że kompromisy w polityce są nie do uniknięcia, gdyż do porozumienia dochodzi się poprzez wypracowanie ugody między sprzecznymi opiniami. Polityka, oceniał, to współdziałanie jednostek, a dochodzenie we współpracy do wspólnych wniosków w rezultacie musi opierać się na kompromisach.

Współczesne państwa demokratyczne muszą stawić czoła rosnącemu napięciu, jakie powstaje pomiędzy światem Zachodu, czyli – bardzo ogólnie – światem o korzeniach chrześcijańskich, a światem Wschodu, czyli – znowu bardzo ogólnie – światem islamskim (jest to spore uproszczenie terminologiczne, lecz jednoznacznie wskazuje problem). W konsekwencji ze wzmożoną siłą wraca pytanie o tolerancję religijną i instytucjonalną gwarancję wolności wyznania. Warto w tym miejsce podkreślić, że choć liberalizm, w tym libertarianizm, postrzegany jest przede wszystkim jako filozofia wolności gospodarczej, to historyczne korzenie tego prądu umysłowego związane są ściśle z walką o tolerancję religijną w ramach poszanowania wolności jednostki36. Ludwig von Mises, podobnie jak John Locke, podkreśla, że wolność i zasada samoposiadania siebie, czyli w tym przypadku, zasada własności swojego sumienia, jest naturalnym prawem każdego człowieka. Filozof opowiada się za gwarancją wolności religijnej, która ma być fundamentem harmonijnego współistnienia jednostek w obrębie danego społeczeństwa, czy ujmując problem szerzej, umożliwia globalne współistnienie jednostek i społeczeństw. U podstaw tego leży wyzbycie się we wzajemnym współżyciu, w tym w życiu gospodarczym, kulturowym czy społecznym, kontekstów osobistej preferencji jednostki, takich jak wybór religii, poglądów politycznych, koloru skóry, seksualności itp.

Znamienny jest postulat zachowania pokoju, jako idei sprzyjającej rozwojowi cywilizacji, zgłaszany przez Misesa, który w wojnach upatrywał przyczyny stagnacji oraz kryzys wartości, a nade wszystko, hamowanie rozwoju cywilizacyjnego. Pokojowa, swobodna współpraca obywateli, oparta na podziale pracy, sprzyja postępowi. Pisał filozof:

Wojna tylko niszczy; nie potrafi nic stworzyć. Wojna, rzeź, zagłada i zniszczenie łączy nas z drapieżnikami bestiami dżungli; twórcza praca jest naszą ludzką cechą rozpoznawczą37.

Wedle autoraLiberalizmu w tradycji klasycznej,konsekwencje wojny są wyłącznie szkodliwe. Należy wnioskować, że Misesowi nie chodzi wyłącznie o brak możliwości swobodnego działania człowieka, lecz o zniewolenie w sferach społecznej, politycznej, gospodarczej, jak i koszty, jakie niesie wojna, wystawiając człowieka na próbę wobec sytuacji granicznych. Jak można wyczytać z pism wspomnianej wyżej Arendt cechą charakteryzującą stosunki międzyludzkie jest z jednej strony niepowtarzalność, a z drugiej ich niestałość; zawsze może pojawić się ktoś, kto wykroczy poza prawa i zacznie kształtować na nowo rzeczywistość, w której istniejemy. Po tak przedstawionej tezie wokół kondycji ludzkiej staje się zasadne, by mieć w sobie troskę, jak i zachować baczenie na to, by wolność i własność, jak powiada Mises, były dla nas wartościami nadrzędnymi; tak, aby uchroniły człowieka przed samą już możliwością zniewolenia.

Pisząc o znaczeniu pokoju, jak i pokojowej współpracy, filozof podkreślał rolę korzyści wynikających z podziału pracy zarówno wewnątrz państw, jak i w przestrzeni międzynarodowej, w szczególności akcentując korzyści płynące bezpośrednio do poszczególnych jednostek. Dla Misesa źródłem rozwoju cywilizacyjnego społeczeństw jest wszak jednostka. Przywoływał przy tej okazji przykłady wprost ze starożytności. Dzięki wolnemu handlowi rozwijały się państwa – miasta greckie i Imperium Rzymskie. Można za Misesem stwierdzić, że wolny handel i inna wolna działalność gospodarcza rzutuje bezpośrednio i formuje przestrzeń społeczno – polityczną. Jest to związek oparty na zasadzie wzajemności.

Warto w tym miejscu powiązać rozważania Misesa nad pokojem i zasadnością dialogu ze wspomnianymi wyżej problemami, z którymi borykają się współczesne demokracje i zapytać o pokojowe współistnienie różnych grup etnicznych, mniejszości kulturowych, seksualnych czy religijnych. Jednym ze sposobów zmniejszania potencjalnych napięć jest otwarta debata publiczna. Oczywiście sama debata nie gwarantuje zażegnania napięć i uniknięcia konfliktów. Debata publiczna może jednak przyczynić się edukowaniu obywateli.

Przyjrzyjmy się bliżej konkretnemu problemowi, jakim jest wszechobecna dzisiaj kwestia wieloetnicznego profilu państw i wynikających zeń podziałów. Larry Diamond twierdzi, że w ramach ustroju demokratycznego istnieją cztery główne mechanizmy poddawania kontroli i radzenia sobie z „problemem” wielonarodowości. Tymi mechanizmami są: federalizm, proporcjonalny podział zasobów i władzy, przyznanie mniejszościom równych praw i, ostatni punkt, rotacyjne sprawowanie władzy, z możliwością sprawowania koalicyjnej władzy centralnej. Ostatnia opcja polega na konstrukcji tak zwanej demokracji konsocjacyjnej, czyli na sprawowaniu rządów przez gabinet dużej koalicji. Jest to, jak ocenia Diamond, w praktyce gwarancja zachowania także pierwszych trzech mechanizmów. Tak uformowanemu rządowi powierza się zadania ochrony praw mniejszości, wzajemnego prawa weta, pilnowania zasad proporcjonalności w kwestia reprezentacji politycznej itp.38

Przedstawione wyżej zagadnienia nie wyczerpują problematyki, w jaką wpisują się dzieła Misesa z powodzeniem prowadząc dyskusję ze współczesnymi. Pozostaje wiele kwestii, które nie zostały tu poruszone, a na które warto spojrzeć przez pryzmat prac filozofa. Uczeń Ludwiga von Misesa, Murray N. Rothbard, był jednym z inicjatorów i aż do swojej śmierci stał na czele Instytutu Ludwiga von Misesa, którego celem – prócz propagowania myśli Misesa – jest po dzień dzisiejszy próba rozwijania nie tylko jego koncepcji w sensie teoretycznym, lecz również aktywne uczestnictwo w życiu społecznym i pozytywne oddziaływanie na otaczający świat, słowem: próba nieustannej przebudowy świata, by zapobiec upadkowi cywilizacji, kultury i człowieczeństwa, czego tak bardzo obawiał się Mises w szczególności w „czasach wiedeńskich” czy podczas krótkiego pobytu w Genewie. Wydaje się więc zasadne i ważne, by przypominać przestrogę Misesa, iż demokracja nie jest czymś danym człowiekowi raz na zawsze i że należy o nią dbać. CzytającWspomnieniafilozofa dowiadujemy się, że jedną z przyczyn, które doprowadziły do upadku Austrii była właśnie bierność jednostek i umysłowy marazm panujący w klasie politycznej i na wyższych uczelniach oraz brak wykształconych osób, rozumiejących problematykę zarówno ekonomiczną, jak i polityczną, a także myślenie tylko o swoim interesie czy to partyjnym, czy indywidualnym, który przesłaniał szerszy kontekst. Podkreślmy raz jeszcze za Misesem: należy brać odpowiedzialność za siebie, swoje postępowanie i za naszą przyszłość.

1Ludwig von Mises ur.1881 we Lwowie zm. 1973,ukończył Uniwersytet Wiedeński, studiował w duchu Carla Mengera i Eugena Boehm- – Bawerka, zajmował się ekonomią, filozofią i prawem. Przeciwstawiał się interwencjonizmowi państwowemu, inflacji i etatyzmowi. Z racji swych poglądów społeczno – politycznych, a przede wszystkim ekonomicznych i – jak sam podkreślał swojego żydowskiego pochodzenia – nigdy nie udało mu się uzyskać profesury na Uniwersytecie Wiedeńskim. Zdając sobie sprawę z potrzeby kształcenia i wspierania młodych ludzi Mises prowadził prywatne seminarium, na którym do późnych godzin nocnych dyskutowano najważniejsze zagadnienia ekonomiczne, społeczne i polityczne, ale również epistemologiczne i metodologiczne. Uczestnikami seminarium byli między innym Friedrich August von Hayek, Fritz Machlup, Alfred Schuetz, Felix Kaufmann. Mises przez wiele lat pracował w Dolnoaustriackiej Izbie Handlowej i Rzemieślniczej przemianowanej później na Wiedeńską Izbę Handlu, Rzemiosła i Przemysłu. W 1926 r. Utworzył Austriacki Instytut Badań Cykli Koniunkturalnych, był wykładowcą w Genewie, objął katedrę Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych. Przed nazistami Mises wyemigrował wraz z żoną do Stanów Zjednoczonych, gdzie spędził resztę swoich dni.

2G. Sartori:Teoria demokracji, tłum. P. Amsterdamski, D. Grinberg, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994, s. 22.

3Ludwig von Mises potwierdził ten pogląd również w swojej intelektualnej autobiografii, wydanej przez jego żonę Margarit już po jego śmierci. Czytamy w niej:Przewaga demokracji polega właśnie na tym, że umożliwia dopasowanie systemu rządów i ekipy rządzącej do woli opinii publicznej w sposób pokojowy, a przez to zapewnia spokojną kontynuację społecznej współpracy w państwie. L. von Mises:Wspomnienia. Wraz z kompletną bibliografią autora, tłum. S. Sękowski (współpraca M. Zdziechowska), Fijorr Publishing, Warszawa 2007, s. 105.

4Paweł Śpiewak zwraca uwagę na kłopot, jaki przysparza dziś definicja demokracji:Największą popularność zdobywa teoria, wedle której istotą tego ustroju jest swobodne konkurowanie grup o wpływy na decyzję państwa, tak iż żadna z władz, sił politycznych lub gospodarczych nie posiada monopolu na rządzenie i decyzje. Demokracja charakteryzuje się swobodą zrzeszania, opinii. Chronione są podstawowe wolności obywatelskie. Wolność w tym modelu nie jest usytuowana w grupach, organizacjach walczących o wpływy (partie polityczne zwykle przyjmują postać organizacji wybitnie scentralizowanych i oligarchicznych), ale ‘między’ grupami, w starciu czy konkurencji o wpływanie na państwo i opinię publiczną. Zob. Śpiewak P.:Obietnice demokracji, Prószyński i S-ka, Warszawa 2004, s. 24.

5D. Boaz stwierdza:W zgodzie z zasadą rządów prawa Konstytucja dawała prezydentowi władzę egzekwowania prawa, a sędziom władzę jego interpretowania i sprawowania kontroli nad jego poszanowaniem. Jednakże w latach trzydziestych Kongres wprowadził szereg praw, pozostawiając szczegóły agendom rządowym. (…). [Agendy rządowe] płodzą zasady i przepisy, które mają moc prawną, a które nigdy nie zostały ustanowione przez konstytucyjną władzę ustawodawczą. (…). Dodatkową zniewagą dla rządów prawa jest fakt, że agendy rządowe same interpretują i wprowadzają swoje własne prawa, decydując o zasadach ich zastosowania w indywidualnych przypadkach. D. Boaz:Libertarianizm, tłum. D. Juruś, Zysk i S-ka, Poznań 2005, s. 158 – 159. Rozrost „niewidocznego państwa”, jak pisze P. Śpiewak, we wstępie do książkiPrzyszłość demokracji, jest jednym z powodów, który ogranicza obywateli w kontrolowaniu przez nich swojego własnego losu, jak i nadzór instytucji publicznych. Sytuacja taka implikuje stan, w którym większość istotnych decyzji dla jednostek podejmowanych jest poza obszarem jawności życia publicznego, jak i poza sensownie pomyślaną kontrolą społeczną. Por. Śpiewak P. (red.):Przyszłość demokracji. Wybór tekstów, tłum. P. Rymarczyk, Fundacja ALETHEIA, Warszawa 2005, s. 5.

6Zazwyczaj próba analizy demokracji wiedze do samych jej początków, to jest do „rządów ludu” z V w p. n. e. w greckich państwach – miastach, co z natury wymaga postawienia następującego, podstawowego pytania: kto przynależy do ludu, który ma dzierżyć władzę? Formuła rządów ludu doczekała się wielu rozszerzeń, na przykład Abraham Lincoln rozumiał demokrację jako:rządy ludu, dla ludu i przez lud. Niemniej także i w tym przypadku nierozstrzygnięta pozostaje kwestia zasadnicza, kto zalicza się do kategoriidemos? Odpowiedzi są nam znane. W starożytnych Atenach rządzący lud to ograniczona mniejszość dorosłych mężczyzn. W Ameryce czasów prezydenta Lincolna w kategorii ludu mieścili ci, którzy posiedli możliwość czynnego i biernego sprawowania władzy. Zauważmy, że zawsze była to pewna uprawniona mniejszość.

7L. Balcerowicz:Socjalizm Kapitalizm Transformacja. Szkice z przełomu epok, Wydawnictwo PWN, Warszawa 1997, s. 148.

8L. von Mises:Liberalizm w tradycji klasycznej, tłum. S. Czarnik, Wydawnictwo ARCANA, Kraków 2004, s. 65.

9Hans-Herman Hoppe, ur. 2 IX.1949, doktorat i habilitacja na Uniwersytecie w Frankfurcie nad Menem. W 1986 rozpoczął studia pod kierunkiem Murraya N. Rothbarda. Był bliskim współpracownikiem Rothbarda aż do śmierci filozofa. Jest profesorem Uniwersytetu w Nevadzie, promuje Austriacką Szkołę Ekonomiczną, libertarianizm i anarchokapitalizm. Jest wydawcą założonego przez Rothbarda pismaJournal of Libertarian Studies.Ważniejsze prace:Demokracja – bóg, który zawiódł,Myth of National Defense,Economics & Ethics of Private Property,A Theory of Socialism & Capitalism,.Por. źródło:http://www.hanshoppe.com/bio/index.php, 2007-03-30 10:00.

10Por. H.-H. Hoppe:Demokracja – bóg, który zawiódł. Ekonomia i polityka demokracji, monarchii i ładu naturalnego, tłum. W. Fałkowski, J. Jabłecki, Fijorr Publishing, Warszawa 2006, s. 125 – 126. Na temat autonomii pisał R. Dahl:Można by (…) autonomię potraktować jako uprawnienie absolutne. Nadanie takiego uprawnienia wykluczałoby w gruncie rzeczy istnienie (a co najmniej legitymizację) państwa czy jakiegokolwiek stowarzyszenia stosującego przymus. Każda bowiem grupa, wobec której stosowany by był przymus, mogłaby domagać się autonomii. Byłaby to w konsekwencji legitymizacja anarchizmu. Zob. R. Dahl:Demokracja i jej krytycy, tłum. S. Amsterdamski, Wydawnictwo Znak, Kraków; Fundacja im. Stefana Batorego, Warszawa, Kraków 1995, s. 279. Dalej Dahl zauważa, że taka legitymizacja autonomii mogłaby wyrządzić znaczne szkody interesom osób, które nie należą do grup uprzywilejowanych. Absolutne uprawnienie do autonomii, kontynuuje Dahl, oznaczałoby, że żadna organizacja nie może skorzystać ze swej władzy, by zapobiec tego rodzaju krzywdom. Podsumowując swoją argumentację, filozof powiada, że również doświadczenie historyczne nie skłania nas w tym względzie do optymizmu.

11Por. H. – H. Hoppe: op. cit., s. 39.Hoppe konkluduje, że wedle Misesa, gwarancją ochrony praw własności przez państwo jest, po pierwsze, groźba nieograniczonej secesji, którą mogą dokonać jednostki oraz, po drugie, zasada dobrowolnej przynależności państwowej.Por. H. – H. Hoppe: op. cit., s. 127.

12Chodzi tu o zasadęcheck and balance

13Anarchokapitalizm jestdoktrynąspołeczno-polityczna, która nawiązuje do myśli głównieamerykańskichanarchoindywidualistóworaz klasycznej myśliliberalnej. Zakłada zastąpienie wszystkich niezbędnych funkcjispołecznychspełnianych do tej pory przezpaństwoprzez takie organizacje, które będą oparte na dobrowolnych umowach rynkowych. Jego zwolennicy uważają, że rozwiązanie to będzie zarówno dla jednostki, jak i społeczeństwa zdecydowanie lepsze i skuteczniejsze. Zob. źródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/Anarchokapitalizm2007-05-05 10:00.

14Przypomnijmy, że w starożytnej Grecji tylko część ludności, czyli wolni obywatele, miała prawo uczestniczyć w zgromadzeniu na agorze i brać udział w podejmowaniu decyzji. Metojkowie i niewolnicy, o kobietach nie wspominając, nie mieli żadnego udziału w rządach. Poddanie się władzy innych nie przynosi zatem w żadnym wypadku ujmy, gdyż w tym obszarze, tak jak w każdym innym, panuje zasada podziału pracy. Innymi słowy, jak powiada Mises, nie można być zarazem policjantem i inżynierem. Ale nie umniejsza mojej wolności, godności to, że jestem inżynierem, a nie policjantem.

15Por. F. A. von Hayek:Droga do zniewolenia, tłum. K. Gurba, L. Klyszcz, J. Margański, D. Rodziewicz (M. Kuniński), Wydawnictwo ARCANA, Kraków 2003.

16Por. A. de Tocqueville:O demokracji w Ameryce, tłum. B. Janicka, M. Król, Fundacja ALETHEIA, Warszawa 2005.

17L. von Mises:Biurokracja, tłum. J. Kłos, Instytut Liberalno – Konserwatywny, Fijorr Publishing Co., Lublin – Chicago – Warszawa 2005, s. 15.

18Robert Dahl stwierdza:Żaden ustawodawca nie stoi ponad prawem. Założenie to opiera się na elementarnej zasadzie uczciwości, zgodnie z którą nie może narzucić praw innym ten, kto sam im nie podlega.Zob. R. Dahl: op. cit., s. 154 – 155.

19Por. L. von Mises:Biurokracja, op.cit. s. 140. P. C. Schmitter zauważa:Nie ma żadnego dowodu na to, że demokracja jest czymś nieuchronnym, nieodwołalnym lub że stanowi historyczną konieczność. Nie stanowi ona żadnego nieodzownego wymogu funkcjonalnego kapitalizmu ani nie koresponduje z żadnym kategorycznym imperatywem etycznym społecznej ewolucji. Istnieją wszelkie powody, by mniemać, że jej utrwalanie wymaga nadzwyczajnych i ustawicznych wysiłków – wysiłków, których po wielu krajach trudno się spodziewać. Zob. P. C. Schmitter:Demokracja Zagrożenia i problemy (w) Przyszłość demokracji: P. Śpiewak (red.), op.cit., s. 13 – 14.

20L. von Mises:Mentalność antykapitalistyczna, tłum. J. M. Małek, Wydawnictwo ARCANA, Kraków 2005, s. 86.

21L. von Mises:Liberalizm w tradycji …, op. cit., s. 48.

22Deklaracja z 1789 roku w artykule szóstym głosiła: ’Wszyscy obywatele, będący równymi (w oczach prawa), są równie uprawnieni do wszystkich stanowisk publicznych, zgodnie ze swymi zdolnościami i tylko z uwagi na swe cnoty i inteligencję’. Deklaracja z 29 maja 1793 rok, artykuł drugi definiowała równość bardzo zwięźle: ‘Równość polega na tym, że każdy ma takie same prawa’. Nawet Konstytucja z sierpnia 1795 roku, stwierdza nie mniej niż to, że: ‘Równość polega na tym, że prawa są takie same dla wszystkich, niezależnie od tego czy chronią, czy karzą. Równość nie uznaje różnic z tytułu urodzenia czy dziedziczenia władzy’.Zob. G. Sartori: op. cit., s. 419.

23WDrodze do zniewoleniaFriedrich A. Hayek wskazując na znaczenie równości obywateli wobec prawa, Hayek podkreśla, że aby różni ludzie mogli uzyskać podobne rezultaty trzeba dać różnym ludziom możliwości realizowania się zgodnie z ich możliwościami.

24Liberałowie utrzymywali, że po usunięciu sztucznych podziałów kastowych i stanowych, po zniesieniu przywilejów i ustanowieniu równości wobec prawa, nic nie będzie stało na przeszkodzie pokojowej współpracy wszystkich członków społeczeństwa, ponieważ wówczas ich długofalowe, dobrze pojęte interesy będą się pokrywać.Mises L. von:Liberalizm w tradycji …, s. 216.

25L. von Mises:Mentalność …, op. cit., s. 80 – 81.

26Ogólne, abstrakcyjne zasady, którymi są prawa we właściwym sensie, to (…) w istocie długofalowe postanowienia odnoszące się do przypadków, które nie są jeszcze znane, bez jakichkolwiek odniesień do konkretnych osób, miejsc czy przedmiotów.Zob. F. A. von Hayek:Konstytucja wolności, tłum. J. Stawiński, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006, s. 209 – 210.

27Drugim głównym atrybutem, którego wymaga się od prawdziwych praw, jest to, żeby były znane i pewne. Trudno przecenić wagę, jaką ma niezawodność prawa dla niezakłóconego i sprawnego funkcjonowania wolnego społeczeństwa.Zob. F. A. von Hayek:Konstytucja …,op. cit., s. 210.

28Trzecim wymogiem prawdziwego prawa jest równość. (…) Stwierdzenie, że każde prawo powinno na równi obowiązywać wszystkich znaczy coś więcej niż to, że powinno być ogólne w sensie, który zdefiniowaliśmy.Zob. F. A. von Hayek:Konstytucja …, op. cit., s. 211.

29Przyjęcie założenia, że wolność jest najwyższym dobrem człowieka wynikającym z samej istoty człowieczeństwa, pozwala Marcinowi Królowi stwierdzić:Wolność jest najwyższym prawem tego świata, wolności naszej i innych mamy obowiązek bronić. Jest to obowiązek moralny, jak i prawny. M. Król:Bezradność liberałów. Myśl liberalna wobec konfliktu i wojny, Prószyński i S-ka, Warszawa 2005, s. 9.

30R. Aron:Esej o wolnościach, tłum. M. Kowalska, Fundacja ALATHEIA, Warszawa 1997, s. 190 – 191.

31E. – W. Boeckenfoerde:Wolność – państwo – Kościół, tłum. P. Kaczorowski, Wydawnictwo Znak, Kraków 1994, s. 157 – 158.

32Język praw we współczesnym rozumieniu doskonale uwzględnia troskę o ludzkie potrzeby. Powołanie się na prawo oznacza przypisanie komuś obowiązku związanego z troską o pewne jednostkowe interesy i choć wspomniany interes dotyczy często wolności, równie dobrze mogłoby chodzić o jakieś interesy materialne.Zob. J. Waldron:Prawa(w)Przewodnik po współczesnej filozofii politycznejR. E. Goodin i P. Pettit (red.), Książka i Wiedza, Warszawa 1998, s. 733.

33Tamże.

34Tamże.

35R. Kapuściński:Ten Inny, Wydawnictwo Znak, Kraków 2006.

36D. Boaz: op. cit., s. 48.Dla uzasadnienia wagi swobody wyboru wyznania Boaz przytacza tekst jednego z ojców Kościoła, Tertuliana, który już w II wieku stwierdzał, że podstawowym prawem człowieka, pochodzącym wprost z natury, jest wolność religijna zgodna z jego przekonaniami. Innymi słowy, wyznanie jest więc wyborem, nie jarzmem.

37L. von Mises:Liberalizm w tradycji …, op. cit., s. 42.

38Por. L. Diamond:Trzy paradoksy demokracji(w)Przyszłość demokracji. Wybór tekstów, P. Śpiewak (red), op. cit., s. 54 – 55.

17

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Patrycja Walter

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Walter: Idea demokracji w pracach Ludwiga von Misesa

  1. Informacje jakie podaliscie na swojej stronie internetowej sa bardzo wazne i czesto sa nie przestrzegane w niektorych krajach. Deklaracja praw czlowieka z 1789 ma sluszne rozwiazania i tlumaczenie demokracji na waszej stronie internetowej zadawala mnie. Pozdrawiam najserdeczniej Alicja Vestberg Szwecja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *