Edmonds: Błędne wnioski po zawaleniu się mostu

14 sierpnia 2007 Drogi i infrastruktura komentarze: 0

Autor: Brad Edmonds
Tytuł oryginału:
The Wrong Lessons of the Bridge Collapse
Tłumaczenie: Michał Budnicki

Chyba wszyscy mieszkańcy USA słyszeli o tym, że w Minneapolis w godzinach szczytu zawalił się most. Śmierć człowieka jest tragedią; śmierć wielu ludzi i zniszczenie wartościowego mienia (dziesiątki samochodów) to oczywiście tragedia. Jeśli przyczyną utraty życia i majątku jest praca niewłaściwie lub właściwie wykonana przez rządowych urzędników, to mamy do czynienia z kosztowną tragedią, nieszczęściem, którego można było uniknąć. W dodatku tragedię taką funduje się na koszt podatników, którzy z chęcią przeznaczyliby swoje pieniądze na inny cel niż wynagrodzenie owych urzędników. Zauważmy, że wśród tych, którzy mogli wydać swoje pieniądze na co innego, są także ofiary katastrofy.

Jeśli urzędnicy wykonywali swoje obowiązki poprawnie, zgodnie z przepisami, obserwując most oraz uznając we właściwym czasie, że jego naprawa nie jest konieczna, to cały dramat staje się jeszcze większy. Nikogo nie można obarczyć odpowiedzialnością, gdyż sądy nie mogą winić rządu za decyzje zgodne z przepisami, nawet jeśli decyzje owe spowodowały śmierć niewinnych ludzi.

Jest mnóstwo tragicznych zdarzeń, o których było ostatnio głośno z powodu dramatycznych zdjęć i filmów. Youtube i inne podobne strony każdego dnia niejako zmuszają Amerykanów do biegania z miniaturowymi aparatami i kamerami w nadziei, że uda im się sfilmować lub sfotografować i sprzedać coś godnego uwagi. I nie ma w tym nic złego: dzięki temu dowiadujemy się o przestępstwach i wypadkach, między innymi tych spowodowanych przez bandytów, którzy piastują urzędy i żyją z naszych podatków.

Oglądamy, słuchamy i czytamy mnóstwo relacji, komentarzy, filmów oraz natrętnych i budzących konsternację wywiadów ze zrozpaczonymi krewnymi ofiar, a mimo to przedstawiciele mediów nie potrafią wyciągnąć właściwych wniosków z tych wydarzeń. Zwykle relacje te zawierają przychylną rządowi propagandę. Tymczasem właściwa interpretacja tych zdarzeń jest inna.

Zawalenie się mostu jest zjawiskiem rzadkim – między innymi dlatego zdarzenie to zostało zauważone przez media. To jest dobra wiadomość i właściwy wniosek. Następnym razem kiedy przekroczę betonowy most (a w Alabamie innych nie ma), będę się czuł lepiej niż dotychczas: gdzieś zawalił się most i było to tak niezwykłe, że relacje o tym zdarzeniu nie mają końca. Niepoprawny wniosek jest taki, że krajowa infrastruktura jest w rozsypce.

Wyobraźcie sobie, że zawalił się sklep sieci Wal-Mart, powodując śmierć wielu osób. Jaka byłaby reakcja? Zarząd Wal-Martu czekałby w napięciu. Z pewnością nie użalano by się nad stanem dachów w centrach handlowych. Zarzuty kierowano by pod określonym adresem i nie tolerowano by żadnych wymówek.

Dlaczego więc opłakujemy jakąś „rozsypującą się infrastrukturę”? Spiskowa teoria dziejów podpowiada mi, że rząd, a także media głównego nurtu uwielbiają straszyć masy. Masy szukają informacji o tym, że ktoś dba o ich bezpieczeństwo, a media dostają pieniądze od reklamodawców, kiedy zdarzy się okazja, by takiej informacji im dostarczyć. Rząd uwielbia, kiedy obywatele są przerażeni, bo w takim stanie chętniej przekazują mu jeszcze więcej władzy i dolarów, umożliwiając dalsze okopywanie się rządowych pracowników na swoich przepłacanych i niewymagających ciężkiej pracy posadach.

Kolejny błędny wniosek: potrzeba nam więcej państwa, by rozwiązać ten problem. Prezydent Bush już obiecuje zwiększenie wydatków federalnych na odnowienie rzekomo rozsypującej się amerykańskiej infrastruktury. Pamiętajcie, że federalne pieniądze, które trafiają do stanów, upoważniają rząd do odebrania stanom należnych im kompetencji. W latach osiemdziesiątych stany zostały zmuszone do przekazania władzy policyjnej w zamian za regularne zastrzyki gotówki na budowę autostrad. Odebranie stanom ich uprawnień miało formę federalnych przepisów, które zakazywały picia alkoholu osobom poniżej 21 lat, choć jednocześnie wystarczy mieć 18 lat, żeby życzliwi przywódcy wysłali kogoś na wojnę.

Poprawny wniosek wynikający z tego, że most zwalił się, mimo iż urzędnicy dobrze znali jego stan techniczny, jest następujący: rząd nie potrafi dobrze wykonywać tego rodzaju zadań. Brakuje mu motywacji, by rozwiązywać problemy. A nawet jeśli ma motywację, to nie może pokonać zasadniczej przeszkody, jaką jest niemożność kalkulacji i zdecydowania o tym, które zadanie uznać w danym momencie za najważniejsze. Takich trudności nie mają rynki prywatne, które są niedoskonałe, ale potrafią efektywnie wykorzystać surowce do zaspokajania najpilniejszych potrzeb na podstawie rachunku zysków i strat. Rządowi brakuje tego mechanizmu, więc w najlepszym przypadku podejmuje decyzje w sposób arbitralny, w najgorszym zaś w sposób polityczny.

Przyczyną problemu był przerost kompetencji państwa; problem będzie jeszcze poważniejszy, kiedy państwa będzie jeszcze więcej. Jestem pewien, że dodatkowe pieniądze trafią do tych samych starych rządowych kontrahentów – ekip budowlanych i inżynierów. Wielu z nich zaoferuje łapówkę inspektorom i urzędnikom, by wygrać przetarg. Jeśli państwowy urzędnik może zarobić nielegalnie łatwe pieniądze, to nie będzie się zajmował drobiazgowymi inspekcjami.

A oto właściwe rozwiązanie: odsuńmy całkowicie państwo od budowania mostów. Prywatni inżynierowie i inspektorzy, całkowicie niezależni od rządu, który mógłby uchronić ich przed konsekwencjami źle wykonanej pracy – wywiążą się z tego zadania równie rzetelnie jak (większość) prywatnych firm prawniczych i księgowych wywiązuje się ze swoich zadań, ponieważ dbają one o jak najlepszą reputację. O ile bezpieczniej byśmy się czuli, gdyby ludzie odpowiedzialni za nadzór nad budową i konserwacją mostów tracili pracę i majątek w wypadku popełnienia tragicznego błędu!

Wszyscy powinniśmy wyciągnąć taki wniosek z tego wydarzenia: nie doszłoby do większości katastrof, o których teraz tyle się mówi, gdyby osoby odpowiedzialne za zapobieganie im podlegały obiektywnemu nadzorowi wolnego rynku. Tymczasem prawie każda tragedia staje się okazją do nadawania audycji, w których nawołuje się do wyeliminowania wolnego rynku i zastąpienia go tym samym państwem, które nie zapobiegło kolejnemu nieszczęściu. Przedstawiłem tu argumenty, które powinny pomóc w wyciągnięciu prawidłowych wniosków z katastrofy na moście w Minneapolis i innych, podobnych do tej tragedii.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Brad Edmonds

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *