Machaj: Źli doradcy

18 lutego 2008 Audio komentarze: 0

Autor: Mateusz Machaj

Radio Olsztyn, 18.02.2008
Tu można posłuchać.

Prezes Giełdy Papierów Wartościowych Ludwik Sobolewski zaskoczył niedawno świat finansów swoimi groźbami i krytykowaniem polskich analityków, którzy przestrzegali przed korektą na rynku finansowym i spadkami na giełdzie. Zgłosił się nawet ze swoimi żalami do Komisji Nadzoru Finansowego, przekazując wyrazy głębokiego ubolewania nad tymi prognozami analityków, które nie widzą w świetlanych barwach przyszłości jego firmy.

Koszmarnymi profetami są oczywiście ci analitycy i komentatorzy, dla których nadchodzą ciężkie czasy dla rynków giełdowych i starają się przestrzegać posiadaczy akcji przed zbliżającą się złą koniunkturą. Zdają się być groźnymi i niebezpiecznymi czartami, którzy zakłócają błogą kapitałową utopię, której prezesuje Ludwik Sobolewski. To niebezpieczni obłąkani, udający tylko analityków, podekscytowani apokaliptyczną atmosferą, pozbawieni jakiegokolwiek profesjonalnego podejścia. Nikt natomiast specjalnie nie martwił się wajdelotami, czy naganiaczami funduszy inwestycyjnych, którzy jeszcze kilka miesięcy temu korcili potencjalnych klientów ogromnymi kilkudziesięcioprocentowymi zyskami z tytułu włożonego kapitału.

I faktycznie wszystko wydawało się piękne i cudowne, w różowych barwach malowane, gdy fundusze ścigały się w rankingach – jeden przynosił 20% w rok, inny chwalił się 30, kolejny 50, czy wreszcie nawet 80 procentami. W trakcie owej euforii „przeszedłem się” z ciekawości po rynku finansowym przyglądając się różnym ofertom i przy tych wszystkich zapowiedziach wielkich, kilkudziesięcioprocentowych zysków z funduszy nikt nie był w stanie zagwarantować marnych 10% pewnych zysków. A przecież skoro rynek ma się tak świetnie, że fundusze osiągają 40% zysku, to czemu ktoś nie chciałby wziąć ode mnie pieniędzy na 10% i ich inwestować – czyżby jednak inwestycje w fundusze i giełdę nie były do końca pewne?

W pytaniu kryje się odpowiedź. Szkoda, że prezes GPW nie przywiązywał do tego wagi jakiś czas temu, a dopiero teraz przeszkadzają mu delfickie wizje, pokazujące w ciemnych barwach przyszłość giełd na najbliższe lata. Nie ma jednak w zachowaniu prezesa nic specjalnie zaskakującego czy dziwnego – w końcu stara się kultywować wielowiekową i sprawdzoną tradycję faraońską, wtórowania tym prorokom, którzy przewidują świetność, dostatek i epokowość imperium, wieszcząc mu same sukcesy. Ci zaś, którzy w złych czasach ze stańczykowskim wyczuciem widzą chmury na niebie powinni stracić status nadwornego proroka i pogrążyć się w czeluściach historycznego zapomnienia.

Faraon już podjął należyte kroki. Powołana ma zostać z inicjatywy GPW tak zwana „Rada etyki i ładu informacyjnego”, która jak to określił prezes ma być elementem „napalmu” wymierzonego w upiorne wizje tych, którzy udają profesjonalnych analityków. W samej komisji będą zasiadać niekoniecznie przeszkoleni specjaliści, lecz ludzie z różnych środowisk, także socjologowie, czy psychologowie, czyli ludzie niekoniecznie wiedzący cokolwiek o rynkach finansowych. Jaki zatem mógłby być klucz ich wyboru – o tym już wkrótce się przekonamy, choć nie jest to tak ważne. W końcu dobór personalny takiej rady to tylko półśrodek. Najważniejsze, że będzie przygotowany pod egidą instytucji giełdy jakiś językowy bat na tych nieposłusznych i niedobrych analityków, bo ci bywają jak te pszczoły z Kubusia Puchatka – z nimi nigdy nic nie wiadomo.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy