Machaj: Era Greenspanów

28 kwietnia 2008 Audio komentarze: 0

Autor: Mateusz Machaj

Radio Olsztyn, 28.04.2008
Tu można posłuchać.

Na polskim rynku ukazało się w końcu tłumaczenie książki niejakiego Alana Greenspana pod tytułem „Era zawirowań”. Greenspan jest dosyć interesującym przypadkiem, bowiem doskonale ucieleśnia wszystko to, co wiąże się z charyzmą szefa amerykańskiego banku centralnego. Przede wszystkim jednak, jest doskonałym przykładem karierowicza, perfekcyjnym uosobieniem sprzedającego swoje poglądy w zamian za intratne stanowisko i władzę. Na początku swojej ekonomicznej kariery był przeciwnikiem istnienia banków centralnych. Podkreślał, że są źródłem inflacji i przyczyniają się do zwiększania interwencji państwa w gospodarkę, a w konsekwencji powodują nieuniknione kryzysy. Jego teoretyczne rozważania nie przeszkadzały mu jednak, gdy radośnie przyjął stanowisko szefa amerykańskiej rezerwy federalnej, czyli banku centralnego.

Przez okres swojej kadencji urósł do rangi mitu, o jakim inni szefowie banków centralnych mogą tylko marzyć. W oczach tak zwanego szarego obywatela Greenspan postrzegany był jako chodząca Alfa i Omega teorii ekonomii, która doskonale sobie radzi z pilnowaniem, aby gospodarka amerykańska utrzymywała się na fali mającej trwać wiecznie prosperity. Każdy najmniejszy ruch, każdy najmniejszy grymas, słówko, piśnięcie, wywoływały ekstazę na rynkach finansowych. Greenspan zasugerowałby, że coś może być nie tak z wyceną akcji, to następnego dnia czekał nas wstrząs na giełdzie. Greenspan powiedziałby, że być może nadchodzi recesja, to następnego dnia recesja by się zjawiała. Czy jednak te niesamowite umiejętności, które przypisywano byłemu szefowi Fed, są autentyczne?

Rzeczywistość jest taka, że Greenspan to konsekwentny biurokrata, mający całkiem niezłe umiejętności aktorskie. I tak naprawdę nic poza tym – nie należy do grona wybitnych ekonomistów, znakomitych analityków, czy niezwykle utalentowanych myślicieli, choć nie sposób odmówić mu inteligencji. Jego wpływ na to, co dzieje się na światowych rynkach finansowych był pochodną obejmowanej przez niego funkcji. Szefa banku centralnego, który podejmuje najważniejsze na całym świecie decyzje – o regulowaniu ilości zielonego pieniądza w obiegu. Pieniądza, który różnymi kanałami trafia na rynek finansowy. Nic dziwnego, że kierownik decydowania o tym, czy ktoś i ile dostaje pieniędzy, wpływa bezpośrednio na nastroje i postępowania tych, którzy od niego te pieniądze dostają (chodzi o Wall Street rzecz jasna).

I również nie ma nic dziwnego w tym, że teraz Greenspan może mówić co chce, pisać co chce, a rynki na słuch o tym nie będą dostawać palpitacji, jeśli w ogóle są zainteresowane tym co ma do powiedzenia. Jedno, co mu pozostaje, to zarabiać pieniądze na swoim obumierającym micie. Bowiem chociaż jego wyrokowania nie mają przełożenia na reakcje w gospodarce, to ciągle jeszcze wielu ludzi patrząc na jego postać zachowuje się jakby piła Absynt. I właśnie na nich można zarabiać pieniądze, mimo że gdyby dokładnie takie same książeczki jak Greenspan napisał ktoś inny, to by po nie nie sięgnęli. Liczy się bowiem nasz papierowy„maestro”.

Greenspan narobił niezłego bałaganu na rynku amerykańskim, stymulując sztuczną bańkę nieruchomości. Teraz jednak czyni dalsze spustoszenie; tym razem w głowach ludzi, opowiadając bajki, że kryzys na rynku nieruchomości i błędne inwestycje są skutkiem globalizacji i zawirowań, które pojawiły się w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. W jednym ze swoich stanowisk pobił granice pychy stwierdzając, że za bańkę na rynku odpowiada bardziej upadek muru berlińskiego niż on sam.

Żyjemy w hardych czasach – urzędnicy banków centralnych kiedyś przekonywali społeczeństwo, jak bardzo są potrzebni i niezbędni do kontrolowania gospodarki. Dzisiaj natomiast na modłę Greenspana pokazują nam jak niewiele są w stanie zrobić. Niestety na autorytet wyrasta nam taka oto postać – karierowicz, który sprzedał swoje ideały; malowany król, który mówi, jak niewiele może i który jest na tyle heroiczny by odpowiedzialność za swoje błędy zrzucić na widmową erę zawirowań i nieprzewidywalne turbulencje.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *