Machaj: Kryzys żywnościowy

5 maja 2008 Audio komentarze: 0

Autor: Mateusz Machaj

Radio Olsztyn, 5.05.2008
Tu można posłuchać.

Świat obiegają właśnie kasandryczne wizje niedoborów żywności. Organizacja Narodów Zjednoczonych, wraz z innymi bezsensownymi organizacjami rządowymi, zaczyna mówić o konieczności prowadzenia stosownej polityki i stworzenia właściwych urzędów do spraw nadchodzących klęsk głodu. Rzeczywiście sytuacja wydaje się robić coraz poważniejsza, drożeją nie tylko surowce, ale także żywność, czego doświadczają ludzie na całym świecie. Szczytem hipokryzji są jednak reakcje polityków światowych, którzy nie chcą zauważyć prawdziwych przyczyn obecnego stanu rzeczy, lecz próbują zrzucać winę na jakieś mistyczne siły.

Co do jednej rzeczy nie możemy mieć wątpliwości – światowe ceny żywności rzeczywiście poszły ostro w górę i prawdopodobnie będą dalej rosnąć. Warto jednak zastanowić się poważnie, jakie są przyczyny tego zjawiska i wskazać na prowadzoną politykę, która nie będzie sprzyjać jego powstrzymaniu.

Przede wszystkim wraz z rosnącymi cenami żywności w zasadzie we wszystkich krajach przyrasta ilość pieniędzy w obiegu. Odrobina rozgarnięcia w zakresie ekonomicznego rozumowania podpowiada nam, że jeśli rośnie ilość pieniądza w obiegu, to rosną również ceny. Nie ma zatem nic zaskakującego w tym, że podnoszą się ceny za żywność. Można zadać zasadne pytanie, czemu akurat ceny za żywność się podnoszą bardziej niż w innych sektorach. Głównie dlatego, że aktualnie mamy do czynienia z chaosem na rynku papierów wartościowych i nieruchomości – chaosem wywołanym również przez wcześniejszą politykę łatwego pieniądza. Przez to, że światowe giełdy pełzają po niedawnym kryzysie, kapitał przenosi się do sektorów bardziej realnych, związanych z surowcami i żywnością, gdzie obciążanie hipoteką i długami jest dużo mniejsze. Można również zadać pytanie, dlaczego jak podnoszą się ceny żywności, to nie podnoszą się również zarobki ludzi. Otóż podnoszą się, lecz nierówno – w trakcie zwiększania ilości pieniądza w obiegu najbardziej w zarobkach zyskują ci, którzy te pieniądze dostają – ludzie powiązani z sektorem bankowym, fundusze, korporacje, czy „białe kołnierzyki”. Oni nie odczuwają wzrostów cen, gdyż ich zarobki się dostosowują dość szybko – dużo bardziej te wzrosty odczuwają emeryci, ludzie o stałych dochodach, czy ci, którzy nie spekulują na rynkach walutowych.

Owej sytuacji bynajmniej nie wywołał wolny rynek – jest ona rezultatem światowej polityki konstytuowanej przez koordynowane działania banków centralnych z całego świata.

To jednak nie koniec naszej opowieści. Do wzrostu cen żywności przyczynia się również zatrzymywanie konkurencji w tym sektorze i to w dość dużym stopniu. Przede wszystkim zachodnie kraje prowadzą morderczą politykę protekcjonizmu rolnego; dotyczy to zarówno USA jak i krajów Unii Europejskiej. Nakładane cła na żywność sprowadzaną z Afryki znacząco hamują jej napływ i dlatego sprawiają, że ceny utrzymują się na wysokim poziomie. Także przeciwni wolnemu handlowi antyglobaliści wybitnie działają na rzecz zwiększania głodu. Wspierane jest to przez niedorzeczną socjalistyczną politykę unijną, która polega na płaceniu ludziom za nieuprawianie ziemi. Gdy do tego dorzucimy regulacje w sektorze rolnym kocioł powodujący wzrosty cen żywności staje się kompletny.

Krótko mówiąc, jeśli ktoś chce rozwiązać problem rosnących cen żywności na całym świecie, proponuję następujące kroki: zaprzestanie zwiększania ilości pieniądza w obiegu, rozwiązanie banków centralnych, zniesienie wszelkich ceł na obrót żywności na rynku międzynarodowym i wprowadzenie radykalnej polityki wolnohandlowej, a także wycofanie się z unijnej polityki rolnej polegającej na subwencjach i regulacjach. Wtedy koniec wzrostów cen żywności stałby się faktem. Satysfakcja gwarantowana.

Niestety biurokraci, grupy interesu i wspierane przez nich lewicowe zespoły protestu nawet nie zająkną się na temat prawdziwych źródeł kłopotów żywnościowych. Stąd proponowane przez nich rozwiązania również niczego nie zmienią, a będą ograniczać się do dalszego zwiększania regulacji i powoływania kolejnych urzędów konsumujących bezproduktywnie pieniądze podatnika, który będzie i tak musiał wydawać coraz więcej i więcej na jedzenie.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *