Machaj: Paulson i Nowy Ład

8 października 2008 Komentarze komentarze: 0

Radio Olsztyn, 06.10.2008
Tu można posłuchać.

Najpierw wiadomość optymistyczna, która pojawiła się już kilka tygodni temu. Wygląda na to, że George Bush nie dał zielonego światła Izraelowi do bombardowania Iranu. Oznacza to, że być może nie czeka nas jednak koniec świata w najbliższych latach. Byłby to atak, na który po prostu Stanów Zjednoczonych nie stać, ponieważ mają za mało środków. Zarówno w liczbie żołnierzy, ale także jeśli chodzi o nakłady finansowe. I tu wracamy do tego, co konsekwentnie ląduje na pierwszych stronach gazet, czyli topnienia światowych rynków.

Kongres jednak uchwalił plan Paulsona, czyli zgodził się wyciągnąć z kieszeni podatnika kolejne 700 miliardów dolarów na ratowanie tych, którzy są winni całemu bałaganowi. Jeden z komentatorów zauważył, że jeśli aktualny czas to kolejna wielka depresja, znana z lat trzydziestych ubiegłego wieku, to plan ten jest potencjalnie ustawą pokroju Smoota-Hawleya.
Cofnijmy się o kilkadziesiąt lat. Wielka depresja 1929 nie zaczęła się od razu wielką depresją, lecz od kryzysu giełdowego i recesji, która swoim charakterem nie różniła się specjalnie od tych wcześniejszych. Recesja ta była koniecznym dostosowaniem, które wynikało ze wcześniejszej kilkuletniej bańki stymulowanej przez amerykański bank centralny. Niestety na niezbędne dostosowanie nie pozwolono. Zamiast tego administracja amerykańska zrobiła wszystko, żeby temu zapobiec. Przepchnęła w tym celu masę interwencjonistycznych zabiegów. Jednym z nich była właśnie ustawa Smoota-Hawleya, która nakładała cła na wymianę zagranicą. Do tego zwiększono zakres wydatków publicznych, próbowano podtrzymywać sztucznie ceny, które powinny się dostosować do trudnych warunków. Oprócz tego bank centralny czynił starania do tego, aby zwiększać ilość pieniądza w obiegu i stymulować wydatki. Wszystkie te połączone działania w ogóle nie pomogły, a poprowadziły do czegoś zupełnie odwrotnego – pogłębienia się kryzysu i przekształcenia w wielką depresję.

Benjamin Anderson, wybitny ekonomista i historyk tamtego okresu, stwierdził nawet, i to całkiem słusznie, że tak zwany New Deal, czyli wielki program interwencjonistyczny wcale nie zaczął się z nadejściem Roosevelta. Wbrew temu co twierdzi wielu historyków zaczął się już w roku 1929, gdy państwo nie pozwoliło na naturalne procesy dostosowawcze. Zamiast tego próbowało bezskutecznie interweniować i przyniosło tym samym dużo większe kłopoty.

Wróćmy teraz do czasów dzisiejszych. Aktualnie obserwujemy poważne załamanie na rynkach finansowych. Zostało spowodowane, podobnie jak w latach 20 XX wieku sztuczną ekspansją kredytu nakręcaną przez Mr. Bańkę czyli Alana Greenspana. Niestety podobnie jak w 1929 roku rząd nie pozwala aktualnie na konieczne i niezbędne dostosowania. Zamiast tego uruchamia politykę sztucznego podbijania cen, zwiększania wydatków państwa i zwiększania ekspansji kredytu. Wygląda na to, że niewiele uczymy się z historii. Podejmowane aktualnie przez państwo interwencje będą tylko pogarszały sprawę, podobnie jak w roku 29, nawet jeśli w bardzo krótkim okresie spowodują iluzję poprawy.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *