Huerta de Soto: O bankach

17 listopada 2008 Bankowość komentarze: 0

Zapraszamy do lektury Wprowadzenia do drugiego rozdziału książki Jesusa Huerty de Soto „Money, Bank Credit, and Economic Cycles” (tłum. Grzegorz Łuczkiewicz).

W poprzednim rozdziale przedstawiliśmy jasną, spójną naturę prawną umowy nieprawidłowego depozytu pieniężnego. Nie ma wątpliwości, że od samego początku ludzie, którzy otrzymywali od współobywateli pieniądze na przechowanie, znali zobowiązania, jakie na siebie przyjmują, w szczególności zaś to, że mają chronić tantundem niczym dobry rodzic, zapewniając deponentowi stały do niego dostęp. Takie właśnie jest znaczenie przechowywania wynikające z umowy depozytu dóbr zamiennych. O ile jednak natura prawna umowy depozytu nieprawidłowego jest jasna i łatwo ją pojąć, o tyle natura ludzka jest niedoskonała i słaba. Zrozumiałe więc, że osoby przyjmujące depozyty pieniężne doświadczały pokusy, by naruszyć obowiązek bezpiecznego przechowywania i wykorzystać pieniądze, które powinny być przechowywane jako stale dostępne innym. Ta pokusa była bardzo silna: bankierzy mogli — bez wiedzy deponentów — obracać wielkimi kwotami pieniędzy. Umiejętnie je wykorzystując, osiągali znaczne zyski, czyli odsetki, które mogli zachowywać dla siebie, nikomu jawnie nie wyrządzając szkody[1]. Zważywszy na słabość natury ludzkiej i nieodpartą niemal pokusę odczuwaną przez bankierów, jest rzeczą zrozumiałą, że tradycyjne zasady bezpiecznego przechowywania, na których opiera się umowa nieprawidłowego depozytu pieniężnego, były od samego początku w ukryty sposób naruszane. Na dodatek ze względu na abstrakcyjną i niejasną naturę relacji pieniężnych większość obywateli oraz organów władz odpowiedzialnych za egzekwowanie zasad moralnych i prawnych nie dostrzegała — z nielicznymi wyjątkami — tego zjawiska. Kiedy zaś nadużycia i wypadki oszustw zaczęły się ujawniać i stały się bardziej zrozumiałe, instytucjonalna bankowość funkcjonowała już od tak dawna i nabrała takiej siły, że skuteczne ukrócenie jej zdeprawowania było w praktyce niemożliwe. Co więcej, stopniowe odkrywanie przez władze olbrzymiej siły banków — zdolności tworzenia pieniądza — wyjaśnia, dlaczego bardzo często rządy stawały się ostatecznie wspólnikami bankowego oszustwa, przyznając bankierom przywileje i legalizując ich niewłaściwe działania w zamian za możliwość bezpośredniego lub pośredniego udziału w ogromnych zyskach. Stworzyły sobie w ten sposób ważne alternatywne źródło finansowania państwa. Temu wypaczeniu tradycyjnego obowiązku państwa, jakim jest określanie i ochrona praw własności, sprzyjało olbrzymie, stałe zapotrzebowanie rządów na zasoby, które wynikało z ich widocznej w całej historii nieodpowiedzialności i braku kontroli finansowej. Tak właśnie kształtowała się coraz to doskonalsza symbioza pomiędzy rządami a bankierami, relacja, która w szerokim zakresie istnieje również i dzisiaj.

Pomimo złożoności przedstawionej tutaj sytuacji niektórzy przenikliwi myśliciele już dawno temu zaczynali ją jednak rozumieć. Doktor Saravia de la Calle w swej książce Instrucción de mercaderes tak pisze na temat destruktywnego oddziaływania bankowości:

nienasycona chciwość człowieka całkowicie stłumiła jego bojaźń Boga i poczucie wstydu, a nawet uważam, że bierze się to z zaniedbań duchownych i świeckich przywódców państwa[2].

Jeśli Saravia de la Calle wykazuje jakąś słabość, to jest nią jedynie nadmiar miłosierdzia dla przywódców. Trafnie przypisuje oszustwo popełniane w związku z depozytem nieprawidłowym ludzkiej ułomności czy chciwości, lecz przywódców obarcza jedynie odpowiedzialnością za „zaniedbanie” polegające na niezdolności do położenia kresu nadużyciom. Wydarzenia historyczne pokazują, że rządy, niezależnie od bezsprzecznego zaniedbania przy wielu okazjach, jawnie i wyraźnie wykorzystywały wielkie zyski „biznesu” bankowego. Zobaczymy ponadto, że w innych przypadkach władze nie tylko przyznawały bankierom w zamian za konkretne przysługi przywileje umożliwiające im bezkarne prowadzenie działalności, ale nawet powoływały banki państwowe w celu bezpośredniego czerpania zysków z ich działalności.

Choć działalność bankowa rozwinęła się dawno temu, w praktyce jednocześnie z pojawieniem się pieniądza, u zarania handlu i wraz z pierwszymi przejawami podziału pracy[3], naruszanie przez bankierów i władze tradycyjnych zasad prawnych rządzących depozytem nieprawidłowym przedstawimy i zilustrujemy na trzech różnych przykładach historycznych: świata grecko-rzymskiego, śródziemnomorskich miast handlowych późnego średniowiecza i początków renesansu, a wreszcie przywołamy pojawienie się pierwszych ważnych banków państwowych na początku siedemnastego wieku. Co więcej, ewolucja bankowości w tych trzech odrębnych sytuacjach historycznych przyniosła w znacznej mierze takie same charakterystyczne wyniki. Każda z nich pokazuje bowiem, że gdy narusza się tradycyjne zasady prawne, to pojawiają się szkodliwe skutki nie tylko w postaci bankructwa banków, ale także głębokich kryzysów finansowych i ekonomicznych. W przedstawionych niżej przykładach historycznych popełnia się takie same oszustwa, które mają takie same, typowe etapy i następstwa, oraz podejmuje się takie same nieudane próby egzekwowania tradycyjnych zasad bezpiecznego przechowywania. Nieuchronne są też takie same szkodliwe skutki, a cały ten proces powtarza się wciąż na nowo aż po dzień dzisiejszy.


[1]Mówimy tu o najbardziej oczywistym źródle zysków, które początkowo skłaniały bankierów do sprzeniewierzania pieniędzy deponentów. W rozdziale czwartym zbadamy źródło znacznie większych zarobków: zdolność bankierów do emitowania pieniądza, czyli udzielania pożyczek i tworzenia depozytów z niczego. Zyskowność tego procederu jest bez porównania większa, ponieważ jednak ma on naturę abstrakcyjną, jest rzeczą pewną, że nawet sami bankierzy w pełni uświadomili sobie jego działanie dopiero w bardzo późnym okresie rozwoju życia finansowego. Niemniej to, że nie rozumieli oni tego drugiego sposobu osiągania zysków, lecz jedynie wyczuwali go intuicyjnie, nie oznacza, iż wcale z niego nie korzystali. W rozdziale czwartym wyjaśnimy, w jaki sposób naruszanie przez bankierów tradycyjnych zasad prawnych poprzez oparcie bankowości na rezerwie cząstkowej umożliwia udzielanie z niczego pożyczek, których zwrotu wymaga się w twardej gotówce (na dodatek z odsetkami!). Krótko mówiąc, mamy do czynienia ze stałym, uprzywilejowanym źródłem finansowania w postaci depozytów tworzonych przez bankierów z niczego i wciąż wykorzystywanych przez nich dla własnych korzyści.

[2]Luis Saravia de la Calle, Instrucción de mercaderes, Pedro de Castro, Medina del Campo 1544; Colección de Joyas Bibliográficas, Madrid 1949, rozdz. 8, s. 179.

[3]Archeolog Lenor Mant odkrył wśród ruin Babilonu glinianą tabliczkę z inskrypcją, która potwierdza istnienie handlu pomiędzy miastami oraz wykorzystanie handlowych i finansowych środków płatniczych. Mówi się w niej, że Ardu-Nama (trasant z Ur) poleca Mardukowi-Bal-at-Iribowi (trasatowi z Orkoe) w jego imieniu wypłacić Bel-Abal-Iddinowi w ustalonym okresie kwotę 4 min i 15 szekli srebra. Dokument jest datowany na 14. dzień miesiąca arakhsamna w drugim roku panowania króla Nabonida. Badacz Hilprecht odkrył natomiast w ruinach Nippur aż 730 zapisanych tabliczek z wypalonej gliny. Uznano, że należały do archiwów istniejącego w tym mieście w 400 r. p.n.e. banku Nurashu i Synowie (zob. hasło „Origen y desenvolvimiento histórico de los bancos” w Enciclopedia universal ilustrada europeo-americana, Editorial Espasa-Calpe, Madrid 1979, t. 7, s. 477). Joaquín Trigo z kolei, podając powyższe informacje, wskazuje również, że około 3300 r. p.n.e. świątynia w Uruku użytkowała grunty, które do niej należały, przyjmowała ofiary i depozyty oraz udzielała rolnikom i kupcom pożyczek w inwentarzu żywym i ziarnie, stając się pierwszym bankiem w dziejach. W British Museum znajdują się również tabliczki odnotowujące operacje finansowe banku Synowie Egibiego. Sekwencja tych tabliczek wykazuje, że od czasów asyryjskich przez ponad 180 lat instytucja ta była kontrolowana przez prawdziwą dynastię finansową. Kodeks Hammurabiego ułatwiał przenoszenie własności i ściśle regulował związane z nią prawa oraz działalność handlową, ograniczając stopy odsetkowe, a nawet ustanawiając pożyczki publiczne oprocentowane w wysokości 12,5%. Przepisy obejmowały również umowy spółek oraz prowadzenie rachunków z działalności. O bankowości i operacjach finansowych wspomina również indyjska księga Manusmryti. Krótko mówiąc, zabytki piśmiennictwa dowodzą, że operacje finansowe przeprowadzano już w latach 2300–2100 p.n.e., choć upowszechnienie się „bankowości” rozpoczęło się pomiędzy rokiem 730 a 540 p.n.e., kiedy dynastie asyryjskie i nowobabilońskie zapewniły bezpieczeństwo handlu, który dał początek wyspecjalizowanym bankom. Działalność ta przeniosła się również do Egiptu, a stamtąd później do świata starożytnej Grecji (Joaquín Trigo Portela, Historia de la banca, rozdz. 3 Enciclopedia práctica de la banca, Editorial Planeta, Barcelona 1989, t. 6, zwł. s. 234–237).

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Jesus Huerta de Soto

Jesús Huerta De Soto Ballester (ur. 1956 r.) jest jednym z najwybitniejszych reprezentantów szkoły austriackiej. Wykłada jako profesor ekonomii politycznej na Uniwersytecie Króla Jana Karola w Madrycie. Po polsku ukazało się kilka jego książek: "Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne", "Socjalizm, rachunek ekonomiczny i funkcja przedsiębiorcza", "Szkoła austriacka, ład rynkowy, wolna wymiana i przedsiębiorczość" oraz "Sprawiedliwość a efektywność".

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy