Polleit: Nieszczęsne stabilizowanie cen

24 grudnia 2008 Pieniądz komentarze: 3

Tytuł oryginału: The Fateful Wish for Price Stability

Tłumaczenie: Szymon Chrupczalski

Trudno wymyślić slogan, który pobudza antywolnorynkowe sentymenty równie silnie jak określenie „polityka stabilizacyjna”. Dla Ludwiga von Misesa, polityka stabilizacyjna była bezpośrednią konsekwencją niepowodzenia interwencjonizmu w sferze zagadnień monetarnych:

stabilność cenNiepowodzenia rządów w sferze polityki monetarnej wraz z katastrofalnymi skutkami rozwiązań mających na celu obniżenie stopy procentowej i pobudzenie aktywności gospodarczej za pomocą ekspansji kredytowej doprowadziły do narodzin idei, z których ostatecznie wyłoniło się hasło „stabilizacji”1.

Tymczasem stabilizacja siły nabywczej pieniądza jest głównym celem banków centralnych, czyli rządowych monopolistycznych agencji podaży pieniądza. Zgodnie z zasadą indeksu Irvinga Fischera2 polityka monetarna na całym świecie ma utrzymywać „stabilność cen”. Owo pojęcie definiuje się zazwyczaj jako utrzymywanie stałego indeksu cen (konsumenckich) w oznaczonym okresie, który pozwala tylko na niewielki i wcześniej ustalony procentowy wzrost w określonym czasie.

Według Misesa polityka monetarna, której celem jest utrzymywanie stabilności cen, nie służy udoskonaleniu kalkulacji ekonomicznej, lecz zwalczaniu koncepcji wolnego rynku:

Idea stabilizowania siły nabywczej pieniądza nie wynikała z dążenia do większej dokładności kalkulacji ekonomicznej. Jej źródłem jest dążenie do stworzenia sfery niezależnej od nieustannych zmian związanych z ludzkimi sprawami, obszaru, który nie powstaje w procesie historycznymu3.

Według ekonomistów szkoły austriackiej stabilność cen jako cel polityki monetarnej jest receptą na wywołanie katastrofalnych skutków, mianowicie powtarzających się kryzysów gospodarczych, których konsekwencją jest zniszczenie wolności ekonomicznej i politycznej. Zasada utrzymania stabilności cen cieszy się tak dużą popularnością, że warto omówić szerzej stanowisko szkoły austriackiej w tej sprawie.

Niemożliwość stabilności pieniądza

Punktem wyjścia dla ekonomistów szkoły austriackiej jest obserwacja, że ludzkie działanie w wolnym społeczeństwie charakteryzuje się nieustanną zmiennością. W gospodarce rynkowej, ludzie ciągle wybierają pomiędzy alternatywami, co prowadzi do zmieniającego się wartościowania kupowanych i sprzedawanych dóbr i usług. Zatem szukanie absolutnej stabilności kursów wymiany zbywalnych dóbr byłoby błędnym i bezowocnym przedsięwzięciem. To spostrzeżenie odnosi się również do kursu wymiany pieniądza.

Pieniądz jest środkiem wymiany. i jako taki stanowi przedmiot ludzkich działań i wartościowania, podobnie jak inne dobra i usługi. W konsekwencji, subiektywna i obiektywna wartość wymienna pieniądza zmienia się nieustannie, nie istnieje nic takiego jak stabilność kursu wymiany pieniądza względem innych dóbr i usług; w gospodarce wolnorynkowej brak jest stałych kursów wymiany.

Jak dokonuje się kalkulacji ekonomicznej, której nieodzownym narzędziem jest pieniądz? Zanim rządy przejęły pełną kontrolę nad sprawami monetarnymi, podmioty na wolnym rynku zdecydowały się używać jako środków wymiany cennych i względnie rzadkich dóbr, takich jak złoto i srebro. Zmiany ich ilości w obiegu były stosunkowo powolne i przewidywalne, toteż wahania siły nabywczej pieniądza były niewielkie i można ich było nie uwzględniać. W tym znaczeniu pieniądz oparty na rzadkich towarach gwarantował „stabilność księgową”.

W XIX w. i na początku XX w., a więc w epoce standardu towarowego (złotego) w takich krajach, jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, ceny pieniężne, wyznaczane na podstawie indeksu cen konsumenckich, były stałe (zobacz wykresy poniżej). W rezultacie inflacja, wyrażona jako roczna zmiana indeksu cen, wynosiła średnio zero, pomimo że miała tendencję do znacznych wahań w krótkich okresach.

Po wybuchu I wojny światowej, którą powszechnie uważa się za punkt zwrotny i przejście do epoki standardu pieniądza papierowego, kontrolowanego przez rząd, indeksy cen zaczęły rosnąć. Wzrost cen pieniężnych – a co za tym idzie inflacji – był tylko czasowo przerwany od wczesnych lat 1920 do połowy lat 1930 (włączając okres Wielkiej Depresji).

Zwiększanie podaży pieniądza prowadzi do inflacji

Z punktu widzenia Austriaków, jakakolwiek zmiana w podaży pieniądza wpływa na kurs wymiany pieniądza, niezależnie od tego, czy obowiązuje standard pieniądza towarowego, czy pustego. Weźmy na przykład reżim standardu złota, w którym podaż pieniądza wzrasta z powodu zwiększonej ilości kruszcu wprowadzanego na rynek. Dodatkowe pieniądze są wydawane na konkretne dobra w określonych gałęziach gospodarki. Pierwsi użytkownicy nowo wykreowanego pieniądza wydają go na dobra i usługi po ich dotychczasowych cenach.

W miarę jak coraz więcej podmiotów na rynku wchodzi w posiadanie dodatkowego pieniądza, krańcowa użyteczność pieniądza w ich osobistej skali wartościowania spada, podczas gdy krańcowa użyteczność dóbr niepieniężnych i usług wzrasta. Chcąc przywrócić równowagę między zawartością swoich portfeli a ilością dostępnych dóbr, ludzie oferują więcej pieniędzy za dobra i usługi. Ceny pieniężne rosną, gdyż każda jednostka pieniądza może nabyć mniej dóbr i usług w porównaniu z okresem sprzed wzrostu ilości pieniądza.

Z tego punktu widzenia inflację można po prostu zdefiniować (jak zrobił to Mises) jako wzrost podaży pieniądza, a deflację jako spadek ilości pieniądza. Definicja inflacji i deflacji, którą sformułował Mises, stoi w wyraźnej sprzeczności z dzisiejszą interpretacją tych określeń: „Dziś używa się ich [słów „inflacja” i „deflacja”] często nie na określenie dużego wzrostu lub spadku podaży pieniądza, lecz nieuchronnych konsekwencji tych zdarzeń, to znaczy ogólnej tendencji do wzrostu lub spadku cen towarów i płac”4.

Pieniądz nie jest neutralny

Mises argumentował, że każdy wzrost czy spadek podaży pieniądza spowoduje nierównomierny efekt cenowy w danym czasie. Dla niego pieniądz nie jest „neutralny”. Na przykład, wzrost podaży pieniądza napędza w pierwszym rzędzie konkretne ceny wyrażone w pieniądzu, pozostawiając przy tym ceny innych dóbr i usług niezmienione. Wstrzyknięcie dodatkowych pieniędzy prowadzi do względnych zmian cen, a to z kolei wpływa na plany inwestycji i konsumpcji podmiotów rynkowych.

Kiedy rządy przejęły pełną kontrolę nad sprawami monetarnymi, standard towarowy został zastąpiony pustym pieniądzem. W przeciwieństwie do pieniądza wolnorynkowego, prowadzony przez rząd reżim pustego pieniądza nie ustala żadnych limitów wzrostu kredytu i podaży pieniądza, a rynkowe stopy procentowe mogą być sztucznie zaniżane – jest to środek powszechnie uważany za ekonomicznie konieczny i korzystny. Jednakże, manipulowanie stopą procentową prowadzi do kłopotliwych konsekwencji.

Wywołany przez rząd wzrost kredytu i podaży pieniądza wydaje się zawieszać, przynajmniej tymczasowo, prawo istnienia ograniczonych zasobów, zachęcając podmioty rynkowe do realizacji projektów inwestycyjnych, na które gospodarka po prostu nie ma wymaganych surowców. Jednak wcześniej czy później stanie się oczywiste, że przedsiębiorstwa, które ochoczo udzielały niskooprocentowanych kredytów, inwestowały za dużo (lub lepiej: błędnie inwestowały) w dobra kapitałowe, a za mało w dobra konsumpcyjne.

Błędna alokacja rzadkich zasobów daje o sobie znać wtedy, gdy konsumenci zaczynają wracać do swoich wcześniejszych preferencji konsumpcji i inwestycji. Popyt spada, rozwój zamienia się w recesję, zaczyna się kryzys. Według Austriaków boom, który musi się skończyć, ponieważ zasila go inflacyjny kredyt i ekspansja pieniężna, pojawiłby się nawet wówczas, gdyby bank centralny utrzymywał stały indeks cen: ustabilizowany indeks cen nie chroni przed narastaniem zniekształceń we względnych cenach i gospodarczej strukturze produkcji.

Apel o pieniądz wolnorynkowy

Austriacy zalecają ukrócenie rządowego monopolu na podaż pieniądza i powrót do pieniądza wolnorynkowego. Nie utrzymują, że pieniądz wolnorynkowy jest odporny na inflację, lecz uważają, że dzięki niemu inflacja byłaby znacznie łagodniejsza niż w systemie pustego pieniądza kontrolowanego przez rząd. W przypadku dobrowolnie wybranego, opartego na towarze reżimu pieniężnego, takiego jak standard złota, podaż pieniądza rosłaby względnie przewidywalnie i stosunkowo powoli w porównaniu z przypadkowymi, arbitralnymi i zazwyczaj gwałtownymi wzrostami podaży pieniądza papierowego.

Austriacy obawiają się, że zdominowany przez rząd reżim podaży pieniądza doprowadzi ostatecznie do ekonomicznej, a co za tym idzie, politycznej katastrofy; cel stabilizacji cen nie odmieni takiej ponurej prognozy. Nawet jeśli bankowi centralnemu uda się ustabilizować indeks cen, to zwiększy podaż kredytu i pieniądza z przyczyn ideologicznych. W ten sposób zniekształci ekonomiczny mechanizm cenowy, udzieli wsparcia błędnym inwestycjom i zapoczątkuje spadek koniunktury. A to właśnie zapoczątkuje problemy.

Według Misesa, rządowy interwencjonizm – sztuczne zaniżanie stopy procentowej poprzez ekspansję kredytu bankowego i podaży pieniądza – skutkuje cyklicznymi wahaniami gospodarki, inflacji, krachów giełdowych oraz zmniejszaniem produkcji i zatrudnienia. Ludzie oczekują od rządu rozwiązania problemów, które przyniósł kryzys. Powszechne jest przekonanie, że rozwiązaniem trudności gospodarczych powinien się zająć rząd, a nie rynek. Kolejne ingerencje rządu coraz bardziej wypaczają ideał wolnego społeczeństwa.

Opinia publiczna i mentalność antykapitalistyczna

W czasie kryzysu gospodarczego ludzie wpadają w przygnębienie i tracą zaufanie do wolnego rynku. Szukają łatwego rozwiązania trudności i nie potrafią bądź po prostu nie chcą dostrzec, że przyczyną kryzysu jest interwencjonizm. Mentalność antykapitalistyczna powoduje, że łatwiej jest przyjąć diagnozę zawodności rynku niż upatrywać przyczyn kryzysu w interwencjonizmie.

Aby uniknąć konsekwencji kryzysu monetarnego, wywołanego przez – uzasadniony ideologią – wzrost ekspansji kredytowej i pieniężnej, społeczeństwo opowiada się za polityką, która w istocie doprowadziła do trudności. Mówiąc słowami Misesa: Z punktu widzenia opinii publicznej jedyna metoda uporania się z niekorzystnymi skutkami inflacji i ekspansji kredytowej to zwiększenie inflacji i dalsza ekspansja5

Jeśli opinia publiczna oczekuje od rządu działań, które miałyby zakończyć kryzys i zapoczątkować boom, to na jej żądaniach można zbić kapitał polityczny. Politycy zazwyczaj dochodzą do znacznych pozycji, zalecając rządowe rozwiązania, które mają uzdrowić gospodarkę. Za najlepsze narzędzie działania uważa się często „politykę łatwego pieniądza”.

Banki centralne, nawet jeśli są politycznie niezależne, rzadko kiedy są w stanie przeciwstawić się tym oczekiwaniom. Jako instytucje pozostające w rękach rządu nie mogą prowadzić polityki, która stoi w sprzeczności z opinią publiczną. Jeśli polityka monetarna banku centralnego nie pokrywa się z preferencjami elektoratu, to ludzie – karmieni etatystyczną propagandą – opowiedzą się przeciw niezależności banku centralnego i za objęciem go kontrolą parlamentu, co przyspieszy upadek waluty.

Powrót do zasady zdrowego pieniądza

Austriacy wyrażają wielką obawę, że jakakolwiek rządowo kontrolowana podaż pieniądza jest z istoty podatna na kryzys, niezależnie od tego, czy banki centralne są w stanie utrzymać stabilny indeks cen. W konsekwencji proponują powrót do pieniądza wolnorynkowego, który byłby zgodny z „zasadą zdrowego pieniądza”, jak sugerował Mises.

Reguła zdrowego pieniądza nie tylko pozwala w pełni wykorzystać zalety prawa własności, podziału pracy i wolnego handlu, przyczyniając się do wzrostu życia, lecz stanowi także konieczny warunek wolnego społeczeństwa:

Nie da się pojąć znaczenia idei zdrowego pieniądza, jeśli nie zrozumie się, że był on wynaleziony jako instrument ochrony wolności osobistych od despotycznych zapędów rządów. Z ideologicznego punktu widzenia zdrowy pieniądz należy to do tej samej kategorii co konstytucje i karty praw podstawowych6.

Mises uważa, że zasada zdrowego pieniądza ma dwa aspekty: Jest pozytywna w akceptacji rynkowego wyboru powszechnie używanego środka wymiany. Jest negatywna poprzez utrudnianie skłonności rządu do wtrącania się w system walutowy7.

W świetle tego poglądu należy zauważyć, że dzisiejszy system pieniądza kontrolowanego przez rząd jest bardzo odległy od tego, co Austriacy uważają za reżim pieniądza zgodny z ideą wolnego społeczeństwa. Na słuszność tej niepokojącej oceny wskazuje to, jak mało się mówi o odległych w czasie konsekwencjach dzisiejszej polityki monetarnej, na które zwracają uwagę ekonomiści ze szkoły austriackiej.

Tymczasem taka debata jest konieczna dla przetrwania idei wolnego społeczeństwa. Polityka monetarna banków centralnych doprowadziła do zalewu rynku przez kredyt i pieniądz. Wprowadziła gospodarkę wielu krajów na drogę, która prowadzi albo do dalszego wzrostu inflacji – związanego z rozpaczliwymi próbami uniknięcia ostatecznego załamania – albo do przystania na to, by deflacja przywróciła równowagę w gospodarce.

Nie trzeba dodawać, że oba rozwiązania – które są bezpośrednimi skutkami nieszczęsnego stabilizowania pieniądza – zostaną wykorzystane przez przeciwników wolnego rynku. Powrót do pieniądza wolnorynkowego może zapobiec takiemu rozwojowi wydarzeń.

Thorsten Polleit jest Profesorem Honorowym Frankfurckiej Szkoły Finansów i Zarządzania.


1 Ludwig von Mises (2007), Ludzkie dzia?anie, t?um. W. Falkowski, IM, Warszawa, s. 190.

2 Irving Fischer (1928), The Money Illusion, New York: Adelphi.

3 Ludwig von Mises (2007), Ludzkie dzia?anie, s. 194.

4 Ibid., s. 360.

5 Ibid., s. 488.

6 Ludwig von Mises (1981), The Theory of Money and Credit, Liberty Fund, Indianapolis, s. 454.

7 Ibid., s. 455.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Thorsten Polleit

Dr Thorsten Polleit – główny ekonomista Degussa Goldhandel GmbH, doradca makroekonomiczny funduszu P&R Real Value, profesor honorowy Uniwersytetu w Bayreuth.

Pozostałe wpisy autora:

3 Komentarze “Polleit: Nieszczęsne stabilizowanie cen

  1. Artykuł dobry, ale dość ogólny. Madre hasła, ale dość ogólne hasła. Ciągle brak mi artykułów, które bedą tłumaczyć ludziom, jak chłopu na polu, wręcz dosłownie, jak np. wprowadzić ponownie złoto w obieg i wyjśc z pieniadza fiducjarnego. Jak sprawić, by rząd nigdy juz nie wtrącał się w gospodarkę, podaż pieniądza itd itp.
    pozdr, h.s.

  2. Miło się czytało. Prawie w kazdej sferze zycia
    (czy to gospodarczej, czy kulturowej, naukowej itd)
    centralne planowanie i mieszanie sie panstwa wraz z bandą urzedasow do zycia swoich obywateli konczy sie tak samo – ŹLE!

    Hubert – niestety jak ktos nie ma podstawowej wiedzy ekonomicznej (podaz/popyt) to nie zrozumie z tego za wiele… A ludzi interesujacych sie pieniadzem (nie posiadaniem, tylko wiedzą co to wlasciwie jest pieniadz) jest jak na lekarstwo. Zgadzam sie ze powinny byc artykuly wyjasniajace sprawy bardziej łopatologicznie. Bardzo podoba mi sie forma bloga 2grosze – trafia rowniez do mniej rozgarnietego odbiorcy 🙂

  3. Hubercie – cała działalność edukacyjna służy celom które wymieniłeś, propagując wolny rynek nie głosi się rewolucji i np. krwawego wprowadzenia standardu złota, ale jest to powolne i żmudne przekonywanie opinii publicznej.
    Gdy większość ludzi stwierdzi, że ma już dość etatyzmu, znajdzie się garstka osób, która zaproponuje nowe rozwiązania monetarne, a ludzie na rynku zdecydują które z nich wybrać – obecnie można tylko spekulować np. o pieniądzu elektroniczno-złotym 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy