Bitner: O złocie

15 stycznia 2009 Komentarze komentarze: 3

Czy inwestowanie w złoto to przeżytek?

Zdecydowanie nie. Złoto i inne towary przeżywają teraz boom, którego nie powstrzyma na dłuższą metę nawet obecny kryzys finansowy, gdyż opiera się na silnych fundamentach. Rośnie popyt ze strony mieszkańców krajów szybko się rozwijających (szczególnie Indii i Chin), a podaż nowo wydobywanego złota utrzymuje się na stabilnym poziomie. Dodatkowo złoto traktowane jest jako zabezpieczenie przed inflacją papierowych walut. Coraz bardziej oczywiste staje się to, że rządy nie będą w stanie spłacić bilionowych długów, które zaciągnęły, inaczej niż z pomocą banków centralnych. Wykup zobowiązań przez te instytucje doprowadzi do gwałtownego wzrostu podaży pieniądza i w konsekwencji spadku jego siły nabywczej.

Czy inwestowanie w złoto jest tylko dla bogatych?

Są różne formy inwestowania w złoto. Nie polecałbym kupowanie kontraktów futures bez co najmniej 50% pokrycia ich wartości. Jednak kontrakt na tak zwane „małe złoto” opiewa na 33 uncje, czyli wart jest ok. 75 000 zł. Dysponując połową tej sumy można już pokusić się o jego zakup i trzymanie przez najbliższe lata. Kilka polskich domów maklerskich oferuje taką możliwość (na przykład DM BOŚ).

Co zrobić gdy nie dysponujemy taką kwotą?

Można kupić złoto w formie sztabek albo monet. Za sumę poniżej 40 tysięcy złotych będzie go na tyle mało (nie więcej niż kilogram), że przechowywanie go nie powinno stanowić problemu. Jeśli obawiamy się trzymać je w domu, można wynająć skrytkę bankową.
Można też kupić złoto i składować je za granicą (więcej informacji choćby na stronie BullionVault.com). Dzięki temu można też rozwiązać problem niskiej płynności inwestycji w sztabki – ich odsprzedaż w Polsce u pośredników wiąże się z koniecznością zapłacenia premii w stosunku do ceny w Londynie czy Nowym Jorku.
Kolejnym sposobem lokowania w złoto są fundusze inwestycyjne, które przyjmują wprawdzie małe kwoty (od ok. 2 tys zł), ale pobierają kilkuprocentową roczną prowizję. Mało jestem przekonany do inwestycji w akcje spółek wydobywczych (w Polsce można to robić za pośrednictwem TFI). Spółki takie narażone są na ryzyko polityczne (najbogatsze złoża znajdują się niestety terenach krajów mało stabilnych), rynkowe i błędy zarządu, co razem może doprowadzić do tego, że spółka będzie miała kłopoty, a złoto mimo to (a może właśnie dlatego) będzie drożało.

Czy warto zainwestować już teraz, czy też powinniśmy się wstrzymać, aż sytuacja na rynku finansowym wróci do normy?

To dobre pytanie. Rzeczywiście nie można wykluczyć, że na skutek dalszej przymusowej wyprzedaży aktywów przez banki obawiające się o swoją płynność złoto straci jeszcze na wartości 15-20%. Inwestorzy świadomi są jednak jego wielkiej przyszłości w dłuższym okresie i będą wykorzystywać niższe ceny do kupowania. Z możliwością spadku wartości takiej inwestycji w krótkim okresie o kilkanaście procent trzeba jednak się pogodzić. Aktywo, które w perspektywie kilku lat może dać nawet trzycyfrową stopę zwrotu, nie może być pozbawione ryzyka. Wydaje mi się więc, że teraz jest dobry moment na zakup złota, bo choć w perspektywie najbliższych kilku miesięcy jego cena może jeszcze trochę spaść, to z pewnością większą część korekty mamy już za sobą.


Maciej Bitner jest specjalistą Instytutu Misesa ds. rynków finansowych.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Maciej Bitner

Ekonomista, znawca rynków finansowych. Autor licznych artykułów publicystycznych na stronie mises.pl i wykładowca na konferencjach organizowanych przez Instytut Misesa w latach 2005-2013. Obecnie główny ekonomista Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych.

Pozostałe wpisy autora:

3 Komentarze “Bitner: O złocie

  1. Halo!
    Złoto w PLN nie spada ale rośnie elegancko. Co prawa z korektami, ale rośnie…

    I jeszcze jedna uwaga:

    Po kim jak po kim, ale po was Austriakach nie spodziewałbym się rekomendacji w złoto inne niż fizyczne i schowane dalej niż pod podłogą domu – no może zakopane w ogródku 🙂

  2. „Przy braku standardu złota nie ma możliwości ochrony oszczędności przed konfiskatą przy pomocy inflacji” – Alan Greenspan

    Dodam, że złoto JEST pieniądzem.
    Oraz, że ja bym czekał aż przekroczy 1000 dolców za uncję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy