Falkowski: Kryzys w pigułce

27 stycznia 2009 Bańki i kryzysy finansowe komentarze: 5

1. Czy rzeczywiście można powiedzieć, że mamy światowy kryzys?

Przede wszystkim powinniśmy uściślić, co rozumiemy pod określeniem „kryzys”. Jeśli przez „kryzys” rozumiemy nagromadzenie nietrafnych decyzji inwestycyjnych, spowodowane nieodpowiedzialną polityką finansową rządów, to na pytanie należy odpowiedzieć twierdząco. Na przykład rząd USA zmuszał banki do udzielania kredytów na budowę domów, które nie powinny być budowane. W tym znaczeniu kryzys jest. Środki zainwestowane w budowę domów w USA (kapitał, praca) zostały zmarnowane. Na szczęście nie mamy do czynienia z innym rodzajem kryzysu, na przykład z kryzysem spowodowanym przez zarazę, wojnę czy klęskę żywiołową, więc z kryzysu możemy wyjść eliminując jego przyczyny.

2. Czy w związku z kryzysem grozi nam nagły wzrost bezrobocia?

Grozi nam wzrost bezrobocia, ale należy pamiętać, że pracy jako takiej nigdy nie brakuje, bo zawsze są jakieś niezaspokojone potrzeby, które wymagają nakładów pracy. Tylko w raju wszystkiego jest pod dostatkiem. Z tego punktu widzenia kryzys to okres, w którym ludzie muszą porzucić pracę w branżach zaspokajających mniej pilne potrzeby, by przejść do branż zaspokajających pilniejsze potrzeby. W okresie przejściowym wielu z nich będzie bez pracy, będzie musiało zdobyć nowe kwalifikacje, poświęcić czas na poszukiwania pracodawcy itd. Jeśli czynniki instytucjonalne (rząd, regulacje, zakazy) nie zakłócą tego procesu, to okres przejściowy będzie stosunkowo krótki.

3. Czy kryzys wpłynie na życie Kowalskiego?

Najdotkliwiej odczują kryzys ci, którzy wykazują się małą elastycznością: przedsiębiorcy uzależnieni od jednego dużego kontrahenta, pracownicy, którzy nie potrafią zmienić specjalizacji, inwestorzy, którzy zainwestowali tylko w jeden rodzaj aktywów, np. w akcje lub fundusze powiernicze. Ludzie otwarci i przedsiębiorczy nie mają się czego obawiać.

4. Które dziedziny gospodarki są najbardziej narażone na wpływ kryzysu?

Kryzys zaczął się na Zachodzie i tam spowodował konieczność ograniczeń. Polska musi się liczyć ze spadkiem popytu na towary, które eksportuje na Zachód, zwłaszcza do Niemiec, toteż skutki kryzysu najbardziej odczują branże eksportowe. Ponadto kryzys wiąże się z ograniczeniem kredytu, co dotkliwie odczują wielkie firmy, takie jak huty czy fabryki samochodów, które funkcjonują dzięki kredytom. Stosunkowo niewrażliwa na kryzys będzie branża spożywcza, bo popyt na żywność jest w miarę stały.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Witold Falkowski

Witold Falkowski współpracował z Instytutem Misesa od jego początków, a w 2006 roku objął funkcję prezesa zarządu Instytutu. Z jego inicjatywy Instytut rozwinął działalność wydawniczą (pierwszą publikacją było Ludzkie działanie Misesa w jego tłumaczeniu) oraz powołał do życia ogólnopolską sieć Klubów Austriackiej Szkoły Ekonomii (KASE). Falkowski zainicjował również projekty „Lekcje Ekonomii” i „Akademia Misesa”. Jako szef Wydawnictwa IM był redaktorem serii książkowych „Biblioteka Klasyków Ekonomii” i „Pod Prąd Głównego Nurtu Ekonomii” (łącznie 14 tytułów). Był organizatorem bądź nadzorował organizację takich imprez jak coroczne Letnie Seminarium Ekonomiczne (pierwotna nazwa: Letnie Seminarium Austriackie), międzynarodowa konferencja „Mises – Obrońca cywilizacji i ekonomii” (Warszawa 2007) i wizyta profesora Jesúsa Huerta de Soto (Warszawa 2009). W 2014 r. odszedł ze stanowiska prezesa i zakończył współpracę z IM.

Pozostałe wpisy autora:

5 Komentarze “Falkowski: Kryzys w pigułce

  1. Pytanie trochę z innej beczki. Czy będzie można w tym roku również przekazać 1 % dla Misesa, jak w roku poprzednim? Nie będę ukrywał, że swój (a także rodziny, której wypełniałem pity i nie mieli swojej organizacji 1%) przekazałem ostatnio i chciałbym to również uczynić w tym roku. Pozdrawiam serdecznie

  2. Kryzys to pół biedy. Największym wyzwaniem może stać się zespół działań, które mniej lub bardziej socjalistyczne rządy nazywają ratowaniem. Ten „ratunek” może spowodować sytuacje, w których podany powyżej, w miarę racjonalny tekst może się okazać tak błędny jak i oparte na nim przewidywania i działania. Jednak będzie zapewne ciekawie. Dla klasy średniej jedno jest pewne, że w ramach „pomocy” rządy chcą nas okraść. Życzę wszystkim dowcipu i szczęścia w uniknięciu skutków „pomocy”.

  3. Ad 3 Czy kryzys wpłynie na życie Kowalskiego?

    Ja myślę, że będzie miał wpływ na wszystkich. W czasie kryzysu będzie zmniejszała się „dóbr do podziału” w społeczeństwie, więc nawet ludzie „otwarci i przedsiębiorczy” to odczują.
    Tak jak jest to opisane w odpowiedzi na to pytanie byłby pod warunkiem, takim ja napisano wyżej czyli „Jeśli czynniki instytucjonalne (rząd, regulacje, zakazy) nie zakłócą tego procesu, […]”. Jednak chyba wszyscy wiemy, że tak się nie stanie. Powiedziałbym wręcz ze ludzie przedsiębiorczy odczują kryzys _bardziej_ niż inni, ponieważ to w nich głównie będą wymierzone będą regulacje i interwencje rządowe (płaca minimalna, regulacje cen, cła …) i to ich działalność będą one ograniczać najbardziej. Duże przedsiębiorstwa będą mogły liczyć na pomoce państwowe (żerując właśnie na tych produktywnych) a więc paradoksalnie nawet ich nieelastyczni i bardzo wyspecjalizowani kontrahenci pośrednio na tym skorzystają (co będzie zresztą jednym z głównych argumentów za takimi pomocami – uniknięcie zwolnień nie tylko w molochach ale i w firmach od nich zależnych). Tak będzie dopóki państwo nie zacznie wycofywać się z regulacji – ale wtedy to już będzie początek wychodzenia gospodarki z kryzysu

    Ad 4 Które dziedziny gospodarki są najbardziej narażone na wpływ kryzysu?

    Tutaj też uważam, że niestety nie ma „bezpiecznej przystani”.
    Oczywiście można spekulować, które branże odczują kryzys bardziej a które mniej.I znowuż, jeśli państwo wycofałoby się nagle z interwencjonizmu i protekcjonizmu to najsilniej odczułyby to te branże które „wyrosły” na fali sztucznego boomu poprzedzającego recesję ale ich kosztem zyskaliby inni. Oczywiście między jednym a drugim musi upłynąć trochę czasu co jest związane z pewną bezwładnością gospodarki ale ten czas mimo, że nieprzyjemny jest konieczny na dostosowanie się do nowych warunków. Oczywiście tak się od razu nie stanie ponieważ państwo w imię ratowania upadających, nierentownych zakładów i miejsc pracy będzie grabiło właśnie te najbardziej potrzebne branże, w tym i spożywczą. Zatem nie łudźmy się, jak różne dziedziny dziedziny gospodarki wyjdą na kryzysie zależy od centralnych planistów „pobudzających gospodarkę” a ich działań raczej nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Nie łammy też prawa Saya – popyt na żywność jest być może dosyć sztywny w porównaniu do innych dóbr konsumpcyjnych ale stały być nie może! Jeśli zmniejszy się ogólna produkcja a więc podaż dóbr usług, które są wymieniane na żywność, to i popyt na nią musi spaść. Po prostu kiedy ludzie zaczną tracić pracę, będą musieli szukać oszczędności wszędzie w tym na żywności co pociągnie za sobą zwolnienia również i w tej branży.

    Kryzys niestety odczujemy wszyscy, czy tego chcemy czy nie, tym bardziej im politycy będą chcieli go od nas odsunąć. Mam nadzieję, że grubo się mylę i z chęcią jeśli będę miał okazję przyznam się do pisania bzdur i posypie głowę popiołem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy