Falkowski: Mises, opera i Polskie Radio

8 lipca 2009 Interwencjonizm komentarze: 5

Bardzo lubię Program Drugi Polskiego Radia. Mogę tam słuchać muzyki poważnej, tzw. muzyki źródeł, wyrafinowanych dyskusji na tematy literackie, filozoficzne i społeczne, a także audycji z udziałem różnych przemądrzałych intelektualistów. Nie przeszkadza mi nawet to, że występujące tam postaci bywają inteligencko napuszone albo artystowsko egzaltowane. Jednak nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby zmuszać innych do słuchania właśnie tej rozgłośni i opłacania jej pracowników.

Tymczasem wielu bardzo mądrych ludzi i wspaniałych artystów uważa, że przymus utrzymywania państwowego radia i telewizji z podatków (nazywanych czasem abonamentem) nie powinien podlegać dyskusji. Dziś strajkują sami pracownicy Programu Drugiego.

Przyznam się, że zupełnie nie rozumiem, dlaczego ludzie tak inteligentni, twórcy, intelektualiści, radiowcy, marnują w ten sposób czas i energię, zamiast zastanowić się, jak sprzedać swoje niewątpliwie pożyteczne usługi. Nie rozumiem, dlaczego sztuka, choćby najwyższych lotów, nie może być traktowana jak inne dobra zaspokajające różne potrzeby człowieka. Wszak sami radiowcy są przekonani, że człowiek ma nie tylko potrzeby materialne, lecz także estetyczne i poznawcze, a skoro tak, to po co do ich zaspokajania kogokolwiek zmuszać? Doprawdy radiowcy i popierający ich intelektualiści mogliby bardziej wysilić mózgi i zadać sobie po prostu pytanie, czy radio musi być państwowe.

W kręgach wolnorynkowych można czasem usłyszeć, że nawet Mises uważał, iż opery powinny być państwowe. Niedawno tę rewelację powtórzył David Friedman, z którym rozmawiałem krótko w czasie jego pobytu w Warszawie jesienią 2008 roku. Plotkę tę dementuje m.in. L. Rockwell (http://mises.org/story/7). Mises pisze tylko, że jeśli już opera jest państwowa, to państwo musi ustalać jej repertuar (Ludzkie działanie, s. 611).

I o to w gruncie rzeczy chodzi. Etatyści chcą, żeby państwo ustalało repertuar rozgłośni radiowych. Temu służy system koncesji, różne rady radiofoniczne, państwowy przydział częstotliwości i o to wybuchają co jakiś czas bitwy między różnymi partiami politycznymi, które chciałyby, żeby obywatele słuchali ich repertuaru. Kilka lat temu zamknięto z hukiem prywatne lokalne Radio Rebelia, założone przez kilku młodych entuzjastów gdzieś pod Rzeszowem. Rozgłośnia cieszyła się dużą popularnością wśród miejscowych słuchaczy, mimo że radio nie nadawało żadnej sieczki, tylko poważne audycje o tematyce lokalnej, ambitną muzykę i wywiady. „Rebelianci” popełnili jednak niewybaczalny grzech: nie mieli koncesji. Podejrzewam, że zakaz działania takich rozgłośni wynika wyłącznie ze strachu etatystów przed konkurencją, a nie z troski o dobro publiczne ani potrzeby pełnienia „misji”. Bo jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to prawdopodobnie chodzi o zwalczanie wolnego rynku.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Witold Falkowski

Witold Falkowski współpracował z Instytutem Misesa od jego początków, a w 2006 roku objął funkcję prezesa zarządu Instytutu. Z jego inicjatywy Instytut rozwinął działalność wydawniczą (pierwszą publikacją było Ludzkie działanie Misesa w jego tłumaczeniu) oraz powołał do życia ogólnopolską sieć Klubów Austriackiej Szkoły Ekonomii (KASE). Falkowski zainicjował również projekty „Lekcje Ekonomii” i „Akademia Misesa”. Jako szef Wydawnictwa IM był redaktorem serii książkowych „Biblioteka Klasyków Ekonomii” i „Pod Prąd Głównego Nurtu Ekonomii” (łącznie 14 tytułów). Był organizatorem bądź nadzorował organizację takich imprez jak coroczne Letnie Seminarium Ekonomiczne (pierwotna nazwa: Letnie Seminarium Austriackie), międzynarodowa konferencja „Mises – Obrońca cywilizacji i ekonomii” (Warszawa 2007) i wizyta profesora Jesúsa Huerta de Soto (Warszawa 2009). W 2014 r. odszedł ze stanowiska prezesa i zakończył współpracę z IM.

Pozostałe wpisy autora:

5 Komentarze “Falkowski: Mises, opera i Polskie Radio

  1. myślę jednak, że nie trzeba usilnie zwalczać tego frontu etatystyczno-koncesyjnego, przynajmniej w zakresie radiofonii. w internecie powstaje coraz więcej rozgłośni radiowych, a etatyści nie mają za bardzo argumentów, aby nałożyć na nie obowiązek posiadania koncesji (choć chyba KRRiTV raz palnęło coś w tej kwestii). w miarę jak dostęp do sieci staje się coraz łatwiejszy, coraz więcej ludzi będzie używać swojego komputera bądź telefonu komórkowego jako radia, a także coraz więcej takich rozgłośni będzie powstawać. co prawda nie można w tej chwili słuchać takiego radia np. w samochodzie, ale z czasem gdy operatorzy komórkowi wprowadzą taryfy bez limitu na transfer danych, producenci telefonów i oprogramowania odpowiedzą na powstanie nowej niszy i komórka przejmie funkcję radia.

  2. Można by było spróbować uczynić abonament dobrowolnym. Słyszałem jednak, że np. telewizja kultura nie jest wspierana z abonamentu – czy jest, czy też nie jest to prawdą – pojawia się tutaj problem rozdziału wpływu z abonamentu. Gdyby sytuacja była transparentna, czyli gdyby pieniądze pewnej osoby wpływały na konto danej instytucji, a nie przechodziły przez szereg >>etapów<< to może ludzie chętniej oddawali by co nieco?

  3. Frontu (ani niczego w ogóle) nie trzeba zwalczać, ale przed frontem trzeba się bronić. Trzeba się bronić przed zalewem tandetnego myślenia i proponować myślenie zdroworozsądkowe. Można próbować różnych rozwiązań. Warto próbować różnych rozwiązań! O to właśnie chodzi: istnieje więcej niż jedno rozwiązanie!

  4. Dziwię się podejściu do tego kłopotu na forum o charakterze ekonomicznym. Na mediach jak i na leczeniu każdy się zna, więc;
    Działalność (gospodarcza) oparta o transmisję przekazów, z pomocą środków komunikacji elektronicznej realizuje się na trzech rynkach. Tak zwany. nadawca bierze odpowiednio udział takich oto polach aktywności; 2. Rynek odbiorców tych przekazów, słuchaczy widzów, 1. rynek transmitowania wpływów w celach komercyjnych (reklamy, sponsoring usług, towarów, kreacja wizerunku marki itp.)3. rynek transmitowania wpływów realizowanych dla potrzeb niekomercyjnych instytucji, organizacji społecznych, partii politycznych, stowarzyszeń, agend itp. Ten skomplikowany biznes 3 zależnych od siebie celów nie ułatwia trafnej diagnozy. Lecz po pierwsze trzeba te zależności brać pod uwagę.
    Jednym słowem te środki przekazu które są w dyspozycji jednej opcji, koterii, czy powiązanych kapitałowo podmiotów, które mogą znaczącą wpływać np. w demokracji na postawy, poglądy, decyzje ( także przy urnie wyborczej), znaczącej liczby ludzi, nie mogą jedynie stanowić przedmiotu gry wolnorynkowej. Z pewnością mechanizmy rynkowe nie wystarczają na rynku 2, ponieważ słabo działają. Na rynku 2 jest wiele regulacji, nawet deklaratywnie przyjmowanych ( często pod instytucjonalnym przymusem) przez przedsiębiorców ( reklama ukryta, działania podprogowe itp. łatwa manipulacja postrzeganie nieletnich itp.). Natomiast na takim rynku jak rynek 3 praktycznie nie działają ŻADNE funkcje regulacyjne mechanizmu wolnej konkurencji ( chyba że uznać za nie działania wojenne). Powodów jest wiele Np. nie są tam realizowane żadne gospodarcze ( z zastrzeżeniem) transakcje, które wiernie opisują Np .mierniki giełdowe, obejmują sprawozdania wyników. Jednocześnie zachowania, podejmowane masowo decyzje wynikłe z aktywności na rynku 3 ( transmitowania wpływów)są tak samo ważące, także dla gospodarki, jak masowe wizyty klientów Np. w MC Donalds.

    Idąc na skróty; A. naturalna sprzeczność pomiędzy interesem prywatnym a interesem zbiorowym ( inżynieria społeczna) wymaga wg. mnie przede wszystkim zobiektywizowanych metod diagnozowania, podejmowania decyzji, tak jak w ekonomii ( inżynieria finansowa, kapitałowa).
    B. Dążenie do równowagi jest chyba lepszym podejściem niż wprowadzanie wahadła ocen w maksymalne odchylenia prawo – lewo. Może taka ideologia jest teraz bardziej potrzebna ? Dlatego należy chronić interes zbiorowy przed prywatnym a interes prywatny przed dominacją interesu zbiorowego ( np. przed ideą socjalizmu). C. Jest nie do przecenienia rola „etatystycznej aktywności” gdy chodzi np o dostęp do dóbr ograniczonych, zsięgu wpływania na ludzi a równowaga bez regulacji pomiędzy prywatnym i zbiorowym ( lokalnym, Polskim) może być skuteczni i na długo zachwiana. Jak to robić -kwestia społecznego porozumienia, którego brak i którego nie będzie, bo aktualne cele liderów zmian są inne, a mu rozpisujemy się głównie w opisie skutków. Obserwując skutki obecnej gry o przejęcie udziałów rynkowych każdego z trzech istotnych rynków versus dyskusja, jak tutaj w sprawie PR.2 Polskiego Radia S.A. mam wrażenie udziału w średniowiecznej dyspucie teologicznej – całkiem obok istoty problemu. Można to wykazać odnosząc się do wielu wątków, wymaga to jednak wile więcej miejsca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy