Wozinski: Rothbard i Hayek: rynek widziany oczami scholastyka i pozytywisty

23 września 2009 Biografie komentarze: 1

Obydwaj byli uczniami Ludwiga von Misesa. Światu znany jest dziś jednak tylko Hayek. A szkoda, bo poglądy wolnorynkowe utożsamiane są dziś niemal całkowicie z jego wizją nauki i społeczeństwa. Rehabilitujący scholastykę Murray Rothbard pozostaje osobą niemodną i niemal zupełnie nieznaną.

Murray Rothbard to potomek żydowskich emigrantów z Polski, który niemal całe życie spędził w Nowym Jorku. Hayek zaś wyemigrował do USA tuż po zajęciu Austrii przez Hitlera. Z tego samego powodu wyjechał do Stanów w czasie wojny wybitny austriacki ekonomista Ludwig von Mises. Już przed wojną prowadził we Wiedniu swoje własne seminarium, na którym rozwijał teorię ekonomiczną w duchu swoich poprzedników: Carla Mengera oraz Eugena von Böhm-Bawerka. Na te zajęcia uczęszczał także młody Hayek, od wczesnych lat zafascynowany fizyką oraz teoriami Ernsta Macha. Mises zaś, w przeciwieństwie do panujących wówczas trendów (w tamtych latach zaznacza się już wpływ skrajnego pozytywizmu Koła Wiedeńskiego), nauczał ekonomii w duchu arystotelesowskiego modelu nauk. Model ten opierał się na zasadzie dedukcji teorii ekonomicznej z kilku podstawowych przesłanek. Dedukcji nie należy tu rozumieć jako systemu logicznego, bo ten odnosi się jedynie do pewnych praw rządzących myśleniem, natomiast Mises nauczał, że idealizm matematyki i logiki można przełamać teorią ludzkiego działania. Twierdzenia ekonomii nie mają więc statusu pustych treściowo tautologii, ale posiadają realną treść, gwarantowaną przez fakt ludzkiego działania, zakotwiczonego w rzeczywistości zewnętrznej wobec poznającego podmiotu. Pierwszym więc i niezaprzeczalnym dla ekonomii Misesa punktem wyjścia dla ekonomii jest ludzkie działanie, któremu nie sposób zaprzeczyć, bo sama próba zaprzeczenia mu stanowi także działanie. Z tak opracowanej podstawy dla ekonomii Mises wyprowadzał cały ciąg koniecznych i niepodważalnych twierdzeń.

Fryderyk von Hayek, uczestnik seminarium Misesa, miał jednak odmienne zapatrywania metodologiczne. Jego przyjaźń z Karlem Popperem sprawiła, że zamiast teorii działania (prakseologii), zaakceptował metodę falsyfikacjonistyczną. Tutaj, jak wiemy, żadne stwierdzenie nie może mieć pewnego statusu (poza samym postulatem falsyfikacjonizmu), bo doświadczenie może je i tak obalić. W odróżnieniu więc od apriorycznego, jak to określał korzystający z kantowskiej terminologii Mises, systemu zbudowanego przede wszystkim przez Mengera, Hayek przyjął metodę całkowicie aposterioryczną. Jedną z jego głównych sfer zainteresowania była teoria poznania w duchu Hume’a. Hołdując stanowisku materialistycznemu, tworzył opisy ludzkiego poznania w duchu oświeceniowych filozofów. Człowiek był w nich jedynie biernym odbiorcą materialnych impulsów rzeczywistości. W stylu całkowicie Machowskim Hayek odrzucał istnienie sfery duchowej: „Teorie dualistyczne są produktem nawyku, który człowiek nabył w wyniku pierwszych obserwacji natury, zakładając, że każdy przypadek zaobserwowanego swoistego i wyraźnego procesu musi być spowodowany obecnością odpowiadającej mu swoistej i wyraźnej istoty” .

Gdy w 1974 roku przyznano mu Nagrodę Nobla jako przedstawicielowi szkoły austriackiej, wielu znawców tematu nie kryło zażenowania. Zaledwie rok po śmierci największego ekonomisty austriackiego Misesa, tą szanowaną powszechnie na świecie nagrodą uhonorowano naukowca, który w wielu punktach znacznie odszedł od założeń swojej szkoły. Niewątpliwie dorobek Misesa w teorii pieniądza czy cyklu koniunkturalnego przewyższał prace Hayeka pod każdym względem.

Gdy po wojnie Mises odtworzył swoje seminarium w Nowym Jorku, jednym z jego najaktywniejszych członków stał się bardzo szybko Murray N. Rothbard. Dostawszy od pewnego wydawcy zlecenie napisania przystępnego wprowadzenia do magnum opus Misesa Ludzkiego działania, Rothbard napisał wspaniałe dzieło Ekonomia wolnego rynku. Zamiast jedynie komentować, rozwinął teorię ekonomiczną w zupełnie nowym kierunku. Od tamtego czasu napisał kilkanaście książek oraz setki artykułów. Stał się najważniejszym w historii libertarianinem oraz najwybitniejszym żyjącym przedstawicielem austriackiej szkoły ekonomii.

W przeciwieństwie do mainstreamowego Hayeka, Rothbard przyjął stanowisko bardzo tradycyjne. Jak sam mówił o sobie: „Moje poglądy epistemologiczne opierają się raczej na Arystotelesie i Św. Tomaszu niż na Kancie”. Za podstawowe założenie ekonomii austriackiej uważał twierdzenie o świecie, które ma umocowanie w całej antropologicznej wizji tomizmu-arystotelizmu. W wersji scholastycznej poznanie ludzkie stanowi kompleksową całość złożoną z danych zmysłowych oraz z pracy intelektu. Oświeceniowy spór o genezę ludzkiego poznania był więc w tej perspektywie wynikiem zatracenia średniowiecznej, tomistycznej koncepcji człowieka i poznania. Zamiast więc opierać swoją naukę na założeniach współcześnie modnego falsyfikacjonizmu czy hermeneutyki, Rothbard opowiedział się za modelem nauk dedukcyjnych, zarysowanym po raz pierwszy w Analitykach wtórych Arystotelesa.

Takie poglądy były i są bardzo niepopularne. W świetle współczesnej historiografii arystotelizm-tomizm stanowi przecież ułomne filozoficznie narzędzie dla nauk szczegółowych. Dopiero nowożytne koncepcje Kanta, Comte’a czy Hume’a miały przynieść sukces nauce. Rothbard świadomie kontestuje taką wizję historii. W swoim ogromnym An Austrian Perspective on History of Economic Thought przedstawia ekonomię jako wytwór w przeważającej mierze średniowiecznej scholastyki. Filary myśli austriackiej powstawały w umysłach hiszpańskich tomistów z uniwersytetów w Salamance i Alkali oraz jeszcze wcześniej w twórczości św. Bernardyna ze Sieny czy św. Antonina z Florencji. Śledząc losy metody austriackiej Rothbard wskazuje, że rozwijali ją przeważnie myśliciele tworzący w duchu scholastyki. Natomiast zwolennicy nowego modelu nauk hołdowali postawom sprzecznym z wolnym rynkiem.

Myśl Hayeka stanowi także przedłużenie Hume’owskiej wizji człowieka jako złożenia emocji i sprzecznych ze sobą uczuć. Tak jak szkocki filozof, Hayek przedstawiał człowieka jako istotę kierującą się w życiu moralnym pożądaniami i impulsami pochodzenia naturalnego, a nie zasadami odkrywanymi drogą rozumowania. Austriak do swoich dzieł wielokrotnie dobierał jako motta cytaty z księcia Oświecenia. Dla przykładu, punktem wyjścia dla jego Zgubnej pychy rozumu: o błędach socjalizmu było spostrzeżenie Hume’a, iż „reguły moralności nie są konkluzjami wysnutymi przez nasz rozum”. Na dodatek, jego zdaniem reguły te zostały wyłonione na drodze ewolucji. Człowiek zaś przestał być zwierzęciem w wyniku adaptacji do otoczenia. Hayek wielokrotnie w swej twórczości zauważa, że dzieło kulturowego wyzwolenia ludzkości zapoczątkował Epikur. To w umyśle greckiego filozofa narodził się bowiem materializm sensualistyczny, tak bardzo podziwiany przez Hayeka. Ten zmodyfikowany przez Hume’a, Macha i Poppera epikureizm stanowi dziś nieoficjalną doktrynę sporej części naukowców. Dogmatycznie broniąc zasad empiryzmu, wściekle atakują oni wszelkie propozycje modelu nauki wypracowanego przez autora Organonu jako nieweryfikowalne empirycznie.

Według Rothbarda fizyka nigdy nie stanowiła punktu oparcia dla modelu nauki. Stojąc na stanowisku antynaturalizmu metodologicznego, wskazywał na to, iż człowiek stanowi zupełnie specyficzną strukturę psychofizyczną. W jego ujęciu człowiek jest zwierzęciem rozumnym, które ma wolną wolę. W swym życiu posługuje się narzędziami służącymi zaspokojeniu coraz bardziej odległych celów. Jednakże jego moralność nie jest podyktowana samą tylko sferą wegetatywno-zwierzęcą. Człowiek posiada intelekt, dzięki któremu może odczytać prawa naturalne rządzące rzeczywistością. W przeciwieństwie zatem do Hayeka, Rothbard uważał, że nasze reguły moralne są w nas ukonstytuowane naturą świata oraz naszą własną naturą. Cytując św. Tomasza z Akwinu, Rothbard przekonuje, że „Gdy mówi się, że zachowanie moralne to zachowanie racjonalne, to tym, co się przez to rozumie jest postępowanie w zgodzie z prawym rozumem, rozumem pojmującym obiektywne dobro człowieka i ustalającym środki do jego osiągnięcia” . Poddając Hume’owską koncepcję kwestionującą prawo naturalne druzgocącej krytyce, Rothbard zarysowuje w swej nieocenionej The Ethics of Liberty teorię etyki wolnego rynku. W dziele tym rozprawia się także z popularnymi propozycjami Rawlsa, Nozicka oraz samego Hayeka, wskazując na zawarte w nich sprzeczności. Największy w historii libertarianin argumentuje nadto, że prawdziwym fundamentem teorii wolnego rynku może być jedynie filozofia realistyczna. Wszelki bowiem idealizm czy materializm burzą odniesienie działającego człowieka do realnego świata. Aksjomat działania jest nie do pogodzenia z istnieniem samego tylko podmiotu poznającego albo z materialnym brakiem zróżnicowania między podmiotem działającym oraz jego narzędziami.

Dziś Hayeka uważa się za najbardziej konsekwentnego i najwybitniejszego zwolennika wyeliminowania państwowych regulacji. Jego teoria poznania, moralności i ontologia stanowią dla wielu zwolenników interwencjonizmu bardzo wygodny pretekst do odrzucenia jakiejkolwiek teorii wolnego rynku. Tymczasem Hayek, pomimo wielu niewątpliwie cennych obserwacji, nie stanowi przykładu myśliciela spójnego i całkowicie oddanemgo wolności. Wśród wychowanków Rothbarda o Hayeku zwykło się mówić: „socjaldemokrata”. W porównaniu bowiem z wolnym rynkiem przedstawionym w konsekwentnej, scholastycznej teorii Rothbarda, wolny rynek Hayeka jest zawsze wystarczająco plastyczny, by być na usługach władzy.

Hayek obracał się zawsze wśród lewicowej śmietanki towarzysko-naukowej. Jego poglądy zyskały popularność głównie ze względu na to, iż jego teoria bardzo dobrze wkomponowała się w neopozytywistyczny klimat lat powojennych. Idący pod prąd Rothbard od zawsze był lekceważony, głównie z racji swoich antypaństwowych przekonań. Jego dzieło nie mogło więc znaleźć uznania wśród utrzymywanej przez państwo kadry naukowej. Poza tym, jak podkreśla uczeń Rothbarda Hans-Hermann Hoppe: „Rothbard nie tylko doszedł do nieortodoksyjnych konkluzji, ale, co gorsze, doszedł do nich za pomocą przednowoczesnych środków intelektualnych. Zamiast sugerować, stawiać hipotezy, rozmyślać lub rozważać, Rothbard zaoferował aksjomatyczno-dedukcyjne argumenty i dowody. W dobie demokratycznego egalitaryzmu i etycznego relatywizmu stanowiło to najgorszy akademicki grzech: intelektualny absolutyzm, ekstremizm i nietolerancję” .

Nic więc dziwnego, że na półkach polskich bibliotek uczelnianych oraz polskich księgarń nie uświadczymy nigdzie książek Rothbarda. W modzie są Rawls czy Marks, a za libertarian uważa się socjaldemokratę Hayeka czy też postmodernistę Nozicka. To wielka szkoda, bo Rohtbard to wolny rynek, jakiego w Polsce jeszcze nie znamy.

1 F. A. von Hayek, The essence of Hayek, Hoover Inst., 1984, s.236
2 Frederick C. Copleston, S.J., Aquinas, London 1955, s. 204
3 H-H. Hoppe w: wstęp do Murray Rothbard, The Ethics of Liberty, New York 1998

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Jakub Wozinski

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Wozinski: Rothbard i Hayek: rynek widziany oczami scholastyka i pozytywisty

  1. Gwoli ścisłości w Bibliotece Głównej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika na przykład, książki Rothbarda są dostępne w Wolnym Dostępie. W Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie oczywiście Wolny Dostęp jest kilkakrotnie bogatszy, również są one obecne. Z kolei np. na UMK i na Uniwersytecie Wrocławskim wykłada się libertarianizm.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy