Machaj: Czy rządzą nami dyletanci?

6 października 2009 Filozofia polityki komentarze: 4

Felieton został wyemitowany na antenie Radia Olsztyn.

Rządzących i sposoby sprawowania przez nich władzy krytykuje się z wielu powodów. Dotyczy to większości rządzących, nie tylko w Polsce. Najczęściej wytyka się im dyletanctwo – powierzchowną wiedzę na temat mechanizmów funkcjonowania świata, społeczeństwa czy gospodarki. Badania empiryczne przeważnie prowadzą do wniosku, że rządzącym najwyraźniej rządzenie w ogóle nie wychodzi, gdyż zamiast skutecznie rozwiązywać problemy, wywołują nowe, jeszcze poważniejsze.

A zatem, skoro nie udaje im się tych problemów rozwiązywać, to nasuwa się myśl, że albo są ignorantami, którym w ogóle nie leży na sercu los bliźnich, albo dyletantami, którzy nie mają rzetelnej wiedzy na temat otaczającej ich rzeczywistości. Obywatele natomiast nie dopuszczają do siebie myśli, że władzę nad nimi sprawują źli ludzie. Tłumaczą więc sobie, że najwyraźniej rządzą nimi niedoświadczeni i nieporadni politycy.

Tymczasem nieudolność rządzących i mierne efekty ich działań nie muszą wynikać z ich złej woli czy niewiedzy, lecz z wadliwej konstrukcji samego systemu społeczno-politycznego, zbudowanego na ideach demokratycznego państwa. Trudno bezkrytycznie przyjąć tezę, że u władzy są wyłącznie osoby niekompetentne, gdyż trzeba być inteligentnym i skutecznym, żeby do władzy dojść. Jeśli natomiast komuś brakuje w jakiejś dziedzinie solidnej wiedzy, zawsze może zatrudnić do pomocy specjalistę.
Wiadomo, że w państwach demokratycznych rządzi ogół społeczeństwa, który wybiera swoich przedstawicieli. Ten wybór nie zawsze jest jednak trafny, dlatego do władzy często zostają dopuszczeni dyletanci. Ale przecież w realnej demokracji proces głosowania nie jest w istocie demokratyczny, tak jak w przypadku głosowania w systemie audio-tele.
O tym, na kogo zagłosujemy, nie zawsze decyduje nasz zdrowy rozsądek, lecz to, jaką kandydat zajmuje pozycję w hierarchii partyjnej, oraz jego wizerunek wykreowany przez media. Decydują też spryt i koneksje kandydata.

Ciężko więc uwierzyć, że w rządzie są sami źli ludzie. Zapewne niektórzy są źli, ale z pewnością zdarzają się również dobrzy, a ci mogliby pracować nad ulepszaniem systemu.

Słuszne będzie więc stwierdzenie, że problem tkwi w systemie społeczno-politycznym, który jest przecież tworzony przez ogół obywateli wchodzących ze sobą w relacje. Otóż państwo demokratyczne jest swoistym spontanicznym ładem, w którym nie ma odgórnie ustalonego planu. Istnieją w nim raczej wewnętrzne siły, które pewnym rozwiązaniom sprzyjają, a inne je utrudniają.

Widać to na przykładzie państwowego planowania i znacjonalizowanych zakładów przemysłowych. Dzisiaj większość ekonomistów ma świadomość, że planowanie jest skazane na porażkę, a nacjonalizacja przemysłu jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Mimo to często się słyszy, że państwowych firm nie wolno likwidować, gdyż ucierpią na tym Bogu ducha winni pracownicy. Tak właśnie rodzi się demokratyczna tyrania status quo, w której bardzo często niczego nie można zmienić na lepsze. System spontanicznie wygenerował tak duże koszty dla niektórych grup społecznych, że te będą bardzo opornie podchodzić do jakichkolwiek zmian. Z tego powodu dzisiejsze państwo dryfuje sobie z rządzącymi, którzy nie są ludźmi z natury złymi ani pozbawionymi wiedzy i talentów. Oni doskonale zdają sobie sprawę z bałaganu, który starają się ogarnąć.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

4 Komentarze “Machaj: Czy rządzą nami dyletanci?

  1. problem jednak w tym, że kompetentny polityk czy urzędnik, widząc jak rozmaite agencje państwowe nie radzą sobie z rozwiązywaniem problemów, powinien zwrócić społeczeństwu zagarnięte przez państwo kompetencje do ich rozwiązywania. tymczasem nie słyszy się aby jakiś urząd stwierdził otwarcie, że sobie nie radzi i wolny rynek lepiej by rozwiązywał owe problemy, i że urząd ów nie ma sensu istnieć. jest dokładnie odwrotnie: każdy urząd stara się za wszelką cenę rozszerzyć zakres swoich wpływów i nawymyślać pretekstów uzasadniających jego istnienie. nikt nie ma tam kompetencji aby jasno stwierdzić takie fakty i podjąć odpowiednie działania.

    wygląda na to, że demokracja gdzieś po drodze odziera tych ludzi z ich kompetencji.

  2. Ciężko nam wyobrazić sobie lekarza , który zamiast wypisywania leków czy łapania za strzykawkę będzie namawiał pacjenta do przeszukiwania medycznego internetu i radzenia sobie samemu ? Czemu więc sądzimy , że urzędy mogłyby mieć jakąkolwiek motywację do samoograniczania ?!
    Problem rozrostu struktur i kompetencji państwa to nie „wypaczenia” , lecz immanentna cecha demokracji. Ten ustrój zawiera po prostu w sobie mechanizm negatywnej selekcji , bo :
    1. populistę zawsze przegada większy populista ,

    2. kandydat chcący urzędować/reformować ma więcej motywacji dojścia do władzy od anty-państwowca ,

    3. uczciwy idealista pragnący reform za co najwyżej pensję musi przegrać w wyścigu do władzy z cwaniakami , którzy spodziewają się dorobić majątku na łapówkach , koncesjach , posadkach dla rodziny itd.. Ci drudzy po prostu zainwestują w wybory wieeele więcej. i już na starcie mają dłuuugi szereg interesownych wyborców…

    zdecydowanie sądzę , że demokracja to droga donikąd..

  3. W tym felietonie brakuje tylko konkluzji, jest to wielki brak, wynikającej z tego że d***kracja jest systemem złym, dlatego racjonalne i moralne jest dążenie do zlikwidowania tego systemu, po co ciągle tłumaczyć, że jest nieefektywna, niemoralna już widzieli to i Arystoteles i Platon i Marek Aureliusz i Seneka i Chrystus i św. Tomasz, współczesna d***kracja jest narzędziem politycznym uzasadniającym przemoc państwa nad rodziną i jednostką, to przedsionek do kolektywistycznego piekła – komunizmu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy