Tucker: Röpke uratowany

21 listopada 2009 Biografie komentarze: 0

Autor: Jeffrey Tucker
Źródło: “The Free Market”
Tłumaczenie: Paweł Nowakowski
Wersja PDF

Sława Szkoły Austriackiej w dwudziestych i trzydziestych latach XX wieku opierała się na jej niezłomnym oporze wobec głównych intelektualnych nurtów tego czasu: państwa dobrobytu (welfarism), kolektywizmu i centralnego planowania. Austriaccy ekonomiści zwalczali te trendy, argumentowali na rzecz prawdziwie wolnego społeczeństwa – koniecznie w oparciu o prywatną własność i kapitalizm – i płacili za to wysoką cenę.

Najbardziej znani spośród tych ekonomistów są Ludwig von Mises i F. A. Hayek, a ich sława z roku na rok słusznie rośnie. Lecz także Wilhelm Röpke zajmuje miejsce wśród najlepszych i to nie tylko z powodu jego potężnego dorobku intelektualnego. Odegrał on bohaterską rolę w historii europejskiej ekonomii politycznej i miał głęboki wpływ na intelektualny rozwój amerykańskiej prawicy po II wojnie światowej.

Tak jak w przypadku innych ekonomistów ze „starej liberalnej” szkoły, wzrost potęgi nazizmu zmusił Röpkego do opuszczenia Niemiec i intelektualnej emigracji. Jednakże, powrócił on tryumfalnie po wojnie, zostając doradcą ministra finansów, Ludwiga Erharda, innego niedocenionego bohatera tego okresu. Erhard zlikwidował niemiecki system kontroli gospodarki z czasu wojny i przygotował podwaliny pod powojenny boom. Z tego powodu Röpke jest często nazywany mózgiem (brains miracle) niemieckiego cudu gospodarczego. Stał się także najwyraźniejszym przeciwnikiem politycznej integracji Europy.

Jednak, od czasu jego śmierci w 1966 roku, dziwnie potoczyły się losy jego reputacji. Jego intelektualna spuścizna została podchwycona przez krytyków wolnego rynku, w celu pokazania, że nie wszyscy ekonomiści szkoły austriackiej byli „dogmatyczni” i „radykalni” pod względem sprzeciwu wobec rządowych interwencji. Mówiono, że Röpke był słusznie sceptyczny wobec wolnego rynku i kulturowych skutków konkurencji gospodarczej.

Według jednej z wersji tego kłamstwa, przedstawianej w twórczości Russela Kirka, Röpke odrzucał koncepcję człowieka jako „homo economicus”, kierowanego wyłącznie przez dywidendy, technologię i wypłaty. Twierdzono, że Röpke wierzył, iż leseferystyczna gospodarka jest równie „materialistyczna”, jak komunistyczna. Natomiast człowiek jest bytem duchowym, wymagającym „ludzkiej ekonomii” („human economy”), „trzeciej drogi” między kapitalizmem a socjalizmem.

Odłóżmy na później karykaturę kapitalizmu i wynikającą z niej karykaturę jego obrońców. Krytyka ta wymierza policzek w innych Austriaków, zwłaszcza w Misesa i Murraya N. Rothbarda. Zawierała niezbyt subtelny (not-so-subtle) przekaz: nie czytajcie tych ekstremistów, akceptujcie ich ekonomiczne twierdzenia  w dalece mniejszym wymiarze. Röpke był austriackim ekonomistą, który odrzucił ekscesy szkoły i pokazał nam, że istnieje centrum pomiędzy Marksem i Misesem.

Istnieje nawet bardziej podstępny element w tym fałszywym rozumieniu Röpkego. Niemcy mają dziś jedno z największych państw dobrobytu na całym świecie. W przychylnym wyjaśnieniu zaczerpniętym z socjalistycznego leksykonu, Niemcy mają „społeczną gospodarkę rynkową” („social market”), wyrażenie podobne do tego, którego kiedyś użył Röpke: ergo Röpke musi aprobować państwo dobrobytu. Zatem, socjaldemokraci z prawego skrzydła, trzymajcie głowę wysoko pod Röpkeańską flagą.

Nikt nie raczył dać na to jakiegokolwiek dowodu. Jak wiele kontrowersyjnych mądrości, taki odbiór Röpkego został zaadaptowany dzięki powtarzanemu zapewnieniu, a nie dzięki dowodowi, czy choćby argumentowi. Kulminacja tego stanu rzeczy nastąpiła, kiedy myśliciel ten był przywoływany podczas kampanii wyborczej w 1996 roku jako zwolennik protekcjonizmu, który był dla niego przekleństwem.

Czy ten nonsens się kiedyś zakończy? Tak, dzięki Ivanowi Pongracicovi, profesorowi ekonomii w Indiana Wesleyan. Pisząc w „Review of Austrian Economics” (10:1) Pongracic dokładnie wyjaśnia poglądy Röpkego i dowodzi, że rewizjoniści mylą się. Przeciwnicy wolnego rynku nie są już usprawiedliwieni w powoływaniu się na Röpkego jako przeciwnika Misesa.

Pongracic zaczyna od pokazania, że Mises i Röpke mieli ze sobą dużo wspólnego, włączając ich wiarę w indywidualizm, kapitalizm i wolną konkurencję, a także ich sprzeciw wobec inflacji, regulacjom i państwu dobrobytu. Obaj pisali o cyklach ekonomicznych w latach trzydziestych i potępiali ekspansję kredytową jako źródło niestabilności. Na przykład, nowa książka Jamesa Granta „The Trouble with Prosperity” posługuje się pracą Röpkego z 1933 roku w celu zrozumienia szkód centralnej bankowości. Ostatecznie, zarówno Mises, jak i Röpke, wierzyli, że logika rynkowa, nie matematyka, powinna być głównym narzędziem każdego ekonomisty.

Zwracając się, jak się wydaje, do rewizjonistów, Röpke potępił „niepohamowaną arogancję” tych, którzy lekceważą „sprawy ekonomiczne” („things economic”), ponieważ taka postawa to „ignoranckie pominięcie sumy pracy, poświęcenia, oddania, pionierskiego ducha, powszechnej obyczajności i przytomności, na których polega zwykłe życie olbrzymiej i coraz bardziej rozwijającej się światowej populacji! Suma tych niepokaźnych rzeczy wspiera cały gmach naszej cywilizacji i bez niej nie byłoby ani wolności, ani sprawiedliwości.”

Promował to, co nazywał „trzecią drogą”, ale ta droga nie wymagała odejścia od czystego wolnego rynku. Odnosił się do głębokiej kultury i moralnych problemów, które nie posiadają ekonomicznych rozwiązań, lecz wymagają przemiany serc. Najlepiej wyjaśniający komentarz daje sam Röpke: „kiedy nie ma rynkowej gospodarki, problemy te są, rzeczywiście, nierozwiązywalne; tylko taka gospodarka może zagwarantować nam porządek w wolności, bez której cała reszta jest na próżno.”

Tym samym „trzecia droga” nie ma nic wspólnego z państwem, które jest „najbardziej gwałtownym i rzeczywistym zagrożeniem” dla rynku. „Jestem orędownikiem ekonomicznego porządku opartego na wolnych cenach i rynkach… jedynego porządku ekonomicznego kompatybilnego z ludzką wolnością.”

Röpke często potępiał „znudzenie” społeczeństwa masowego. Ale kontynuuje, mówiąc, że tylko wolny rynek „ze swoją różnorodnością, podkreśleniem indywidualnego działania i odpowiedzialności”, jest wystarczająco silny, by „przeciwdziałać” nudzie industrialnego (industrial) życia.

Ale czy nie sprzeciwia się on idei „ekonomicznego człowieka” (economic man”)? Oczywiście, tak też robili wszyscy współcześni mu Austriacy. Motywacja ludzka jest zbyt złożona, aby ujmować ją w takie sztywne sformułowania.

Mises nazywał homo economicus „urojeniem fałszywej filozofii fotelowej”, które to wyrażenie Röpke by szczerze poparł. Cała tradycja austriacka opiera się na idei homo agens lub człowieka działającego, kierowanego motywami tak zróżnicowanymi, jak samo życie.

Pozostaje tylko jedno nieodparte twierdzenie na temat Röpkego. Czy utorował drogę „społecznej gospodarce” niemieckiego państwa dobrobytu? Właśnie w tej materii badania Pongracica stanowią największy zwrot. Röpke nie tylko walczył o radykalne powojenne reformy, lecz myślał też, że nie zaszły one wystarczająco daleko. „Pozostałości kolektywizmu”, pisał później, “takie jak kontrola czynszów, zostały porozrzucane po wolnorynkowej gospodarce jak niewybuchy.”

Zwalczał wzrost niemieckiego państwa dobrobytu, wyjaśniając że „nasz system gospodarczy stoi w miejscu, albo przegrywa z konkurencją, ponieważ tylko konkurencja może złagodzić potok prywatnych interesów i przemienić je w siłę na rzecz dobra.” Niestety, jego ostrzeżenia nie były brane pod uwagę i Niemcy płacą teraz cenę w postaci skrajnie dotkliwego kryzysu państwa dobrobytu. „Historia niemieckiej polityki gospodarczej od 1949 roku”, podsumował, „udowodniła, że wolność gospodarcza jest jak każda inna wolność: musi, jak mówi Goethe, ‘być zdobywana, każdego dnia od nowa’.”

Jak pokazują te drobne przykłady, Röpke był żarliwym myślicielem z talentem do pisania. Miłował ducha przedsiębiorczości i potępiał niszczące skutki państwowego interwencjonizmu, wnosząc wyjątkowy wkład w poznanie interakcji pomiędzy społecznymi zwyczajami, zachowaniami gospodarczymi i zasięgiem władzy rządowej.

Pongracic uratował Röpkego przed jego rzekomymi przyjaciółmi. Ale, i to jest najważniejsze, jak mógł on zostać zwerbowany w antyrynkowej sprawie? Nawet jeśli nigdy nie otrzymamy jasnej odpowiedzi na to pytanie, znajdujemy się obecnie w o wiele lepszej pozycji, aby docenić i czerpać naukę z życia i pracy tego wielkiego ekonomisty szkoły austriackiej.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Jeffrey Tucker

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy