Rockwell: Triumf socjalizmu

22 listopada 2009 Filozofia polityki komentarze: 4

Autor: Llewellyn H. Rockwell Jr.
Źródło: Mises.org
Tłumaczenie: Łukasz Buczek, Mateusz Benedyk
Wersja PDF

Czy myślisz, że idee nie mają znaczenia, a to co ludzie myślą o sobie i o świecie, w którym żyją, nie ma żadnych konsekwencji? Jeśli tak, następujący tekst nie zaniepokoi cię ani trochę.

socjalizmu

Ostatni międzynarodowy sondaż BBC pokazał, że tylko 11 procent spośród 29 000 ankietowanych uważa wolny rynek za coś dobrego. Reszta wierzy w jeszcze większą regulację rządową. Jedynie mały procent światowej populacji wierzy, że kapitalizm działa dobrze a zwiększenie regulacji tylko obniży wydajność gospodarek.

Co czwarty z badanych stwierdził, że kapitalizm jest „z istoty wadliwy” (fatally flawed). We Francji wierzy w to 43% pytanych, zaś w Meksyku 38%. Większość wierzy, że rząd powinien obrabować bogatych i oddać pieniądze biednym krajom. Tylko w jednym kraju, w Turcji, większość stwierdziła, że im mniejszy poziom interwencji państwa, tym lepiej.

Kiedy większość Europejczyków i Amerykanów myśli pozytywnie o rozpadzie Związku Sowieckiego, większość ludzi w Indiach, Pakistanie, Rosji i Egipcie uważa iż było to złe. Tak, dobrze przeczytałeś: miliony wyzwolonych z socjalistycznej niewoli to zła rzecz.

Te informacje muszą dodać otuchy wszystkim, którzy marzą o karierze despoty. Jest to szokujące, bo 20 lat temu upadek socjalizmu w Rosji i wschodniej Europie pokazał, co ten system naprawdę stworzył: zacofane społeczeństwa z obywatelami, którzy wiedli krótkie i smutne życie.

Nie jest tak, że ludzie niczego się nie nauczyli, lecz zapomnieli w znacznym stopniu o własnych doświadczeniach i zakochali się w starej bajeczce o tym, że wszystko można naprawić poprzez kolektywizm i centralne planowanie.

Jeśli chcielibyście rozpaczać nad tym sondażem, zważcie na to, że wyniki mogłyby być jeszcze gorsze, gdyby nie wysiłki garstki intelektualistów, którzy walczyli z socjalistycznymi teoriami przez więcej niż stulecie. Mogłoby być 99% popierających socjalistyczną tyranię. Nie ma więc sensu mówić, że starania tych intelektualistów poszły na marne.

Idee mają własne życie. Mogą czekać przez dekady lub wieki, aż nagle bieg historii się odwróci. Szczególnie w dzisiejszych czasach żaden wysiłek nie jest zmarnowany. Książki, eseje lub jakiekolwiek formy edukacji czynią idee nieśmiertelnymi, gotowymi do przygarnięcia przez zdesperowany świat.

Co do sondażu, to nie wiemy jak zdecydowani ludzie są w swoich poglądach, ani nawet, jak je rozumieć. Czym na ten przykład jest kapitalizm? Czy ludzie w ogóle to wiedzą? Michael Moore nie wie, w przeciwnym razie nie nazywałby ratowania elitarnych, powiązanych z Systemem Rezerwy Federalnej (FED) instytucji finansowych formą kapitalizmu. Wielu ludzi redukuje pojęcie kapitalizmu do „ekonomicznego systemu Stanów Zjednoczonych”. Nic bardziej mylnego. Dzieje się tak, pomimo faktu, iż Stany Zjednoczone mają rozrośnięty aparat centralnego planowania
w obszarze, który jest bezpośrednio odpowiedzialny za nasze obecne problemy gospodarcze.

Pójdźmy jeszcze dalej. Pośród wielu ludzi na świecie, którzy nie lubią amerykańskiego imperium, panuje przekonanie, że nie lubią przez to także kapitalizmu. Jeśli gospodarka amerykańska wciąga świat w recesję, jest to świetny przykład porażki kapitalizmu. Co jeszcze bardziej niedorzeczne, jeśli nie lubisz George’a W. Busha, jego metod i pomagierów a Obama przynosi Ci ulgę, to nie jesteś zwolennikiem kapitalizmu lecz socjalizmu.

Taki punkt widzenia sam w sobie jest złym rozumieniem kapitalizmu. Nie chodzi o stworzenie ekonomicznej struktury, która pozwala gromadzić kapitał kosztem pracy, kultury czy religii. Chodzi o system, który ochrania prawa wszystkich i służy dobru ogółu. Kapitalizm to tylko nazwa, z którą zaczęto identyfikować ten system. Jeśli chcesz wolność nazwać „banan”, dobrze, znaczenie mają idee nie słowa.

Wiem, że żadnej z tych błędnych definicji kapitalizmu nie da się obronić przed uważna krytyką. Wy także to wiecie. Ale biorąc pod uwagę cały świat, poważni analitycy ideologii nie są ważnym elementem codziennego życia. Wielu ludzi przywiązuje się do mglistych sloganów.

Do tego, jak wspaniale argumentował Rothbard, wolnorynkowy kapitalizm to tylko symboliczny cel działania Republikanów i konserwatystów. Wolność gospodarcza to utopia, którą przyrzekają wprowadzić, kiedy osiągają swoje priorytetowe cele: wysadzenie w powietrze innych narodów, uwięzienie politycznych dysydentów, zmiażdżenie lewaków na uniwersytetach, rozgromienie Demokratów.

Twierdzą, że, jak tylko tego dokonają, przejdą do wprowadzania wolnorynkowego systemu gospodarczego. Oczywiście, ten dzień, zgodnie z planem, nigdy nie nadejdzie. Kapitalizm służy Republikanom w ten sam sposób w jaki komunizm służył Stalinowi: jako symboliczne odwrócenie uwagi byś nie przestawał wierzyć, głosować i dostarczać pieniądze.

Wszystko to pozostawia kapitalizm – produkt wolnego społeczeństwa, sumę wszystkich procesów wymiany i wspólnych działań – z garstką prawdziwych intelektualnych obrońców. Choć ich liczba rośnie, ogrom czekającej nas edukacyjnej pracy jest przytłaczający. Szczególnie, że stawiamy czoła najpotężniejszym siłom tego świata.

Nie ma w tym nic nowego. W historii świata wolność zawsze była wyjątkiem, nie regułą. Musi być na nowo wywalczana przez każde pokolenie. Jej przeciwnicy są wszędzie, ale jej największym przeciwnikiem jest ignorancja. Dla tego najlepszą bronią jaką mamy jest edukacja.

Edukacja polega między innymi na tłumaczeniu, iż socjalizm jest niewykonalną ideą. Nie ma niczego lepszego niż książka Ludwiga von Misesa pt. Socjalizm, wszechstronna prezentacja błędów socjalistycznej idei. Inną niezbędną pozycją jest Czarna księga komunizmu. Jest to otwierająca oczy praca, tłumacząca że sen o socjalizmie jest właściwie krwawym koszmarem.

Jest też sprawa pozytywnej strony kapitalizmu. Nikt nie napisałby tego lepiej niż Mises w Ludzkim Działaniu, nieprześcignionej rozprawie naukowej o wolnym rynku. To prawda, nie jest ona dla wszystkich. Nic straconego, jest jeszcze dostępnych wiele innych elementarzy.

Moda na socjalizm oraz opozycja do kapitalizmu powinna zaalarmować każdego miłośnika wolności na świecie. Mamy ciężką pracę do wykonania, lecz przy tak złym stanie, nie tak trudno będzie „zrobić różnicę”. Każdy cios wymierzony w obronie wolnego rynku, pomoże chronić wolność przed jej wrogami.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Llewellyn H. Rockwell

Llewellyn H. Rockwell, Jr. (ur. w 1944 r.) - amerykański publicysta, teoretyk libertarianizmu i zwolennik szkoły austriackiej w ekonomii, założyciel i prezes Ludwig von Mises Institute.

Pozostałe wpisy autora:

4 Komentarze “Rockwell: Triumf socjalizmu

  1. moje ulubione cytaty:

    A.Einstein:
    „Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy”

    Schopenhauer:
    „Człowiek może robić co chce. Ale nie może chciec co chce”

    i każdego ceniącego wolny rynek:
    „Socjalizm jest sprzeczny z naturą człowieka”

    🙂

  2. Pewienego rodzaju trutka, może nawet nowotwór został zaszczepiony pierwotnie do artykułu, do prezentowanych idei broniących postaw wolnego rynku, wolności. Jest nim stosowana do niedawna ze względów głównie pragmatycznych nowość. Chodzi badania poglądów wyrażanych w sposób masowy i nadawanie im apriori znaczenia obiektywnej prawdy. To pułapka, w którą wpada jak widać po artykule, także środowisko stosujące odmienne sposoby opisu rzeczywistości, z pomocą opinii tworzonych w oparciu o indywisualne autorytety.

    Wydaje mi się, że walka jaką prowadzić trzeba z lwactwem przesuneła się niepostrzezenie za linię obecnego frontu, przedmiotu sporu.
    Opnie wyrażane w sposób masowy co do zasady skutkowały strasznymi błędami w rozwoju cywilizacji, z których wyrastały onegdaj lewicowe róznego typu ideologie. Nadawanie apriori rozstrzygającego, obiektywnego znaczenia opiniom wyażanym masowo, bo akurat na ich gromadzenie pozwalają na to coraz bardziej sprawniejsze metody badawcze i technologie komunikacji elektronicznej ?
    Nie ma, nie powinno być na to zgody, chyba szczególnie na tym forum:
    „Pospólstwo (nie powiązana ze sobą w żaden sposób zbiorowość, bo o nim mowa), nigdy nie odnosi się w swoich opiniach do jakiegokolwiek systemu watrtości o jego żadania są zawsze nieograniczone”. Tak wyrazane opinie są i zawsze będą istotnym element gry społecznej, ale nadawaą im znaczenie wyroczni, czy obiektynego punktu odniesienia dyskusji ideologicznej?
    Przedstawię to wyraziściej i prowokacyjnie – trzba zrobić coś aby biznes ankieterski przestał decydować o rozwoju cywilizacji. W zakresie badania upodobań konsumpcyjnych – czemu nie, niech sobie ten biznes działa, jak do tej pory.

    Tu, pojawia się „widmo koniecznej regulacji”, co nie przystporzy mi na tym forum poklasku (na samoregulację bym nie liczył bo chodzi tu o wpływy, władzę).
    Dopiero jak rozwiżazanie tego nowego cywilizacyjnego problemu nadejdzie, ugruntuje się, znowu może nabierze znaczenia co myślą na dany temat autorytety. Obserwując rozwoju wypadków, w na świecie i w Polsce, „no future” dla konfrontacji opini autorytetów z opiniami wyrazanymi w sposób masowy.
    Z takimi szansami wchodzi na wstępie polemika zawartości artykułu, na własne życzenie.

  3. rysiek ale belkot….

    np. E=mc^2
    i wszystko w temacie …..po co te głupoty i pisanie, pisanie, pisanie……………………………….

    3×15 9 bez ulg)
    wprowadzic JOW
    zreformowac OFE (pieniadze zgromadzone sa moje)

    i narazie bedzie ok ……..

  4. Może i bełkotliwa prezentacja, więc podsumowując;
    Z jednej strony-
    Powszechnie obowiązująca, uznawana za obiektywną opinia w otzymywana wskutek ankiety, ma coraz większe znaczenie, wpływ na idee, na rzeczywistość niż bywało do lat 70-tych. Od tamtych lat skala i metodyka badania, co na kazdy temat myśli pospólstwo wzmaga się nieprzerwanie i uzyskała przemożny wpływ np. na masowe media.
    Z drugiej strony-
    Nie napawa mnie entuzjazmem sięganie po opinie wynikające z wyników badań społecznych jak do wyroczni,bez odpowiedniego do nich dystansu,w środowisku osób, które inspiracje czerpią z postaw autorytetów, z zasad logicznego myślenia.
    Powszechne nadużywanie, powoływanie się na argument wynikający z badania opinii tworzy nową rzeczywistość, która ja rozpoznaję jako nadużycie, mi nie odpowiada.
    To tylko tyle, choć znowu rozwlekle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *