Jaskulski: Rachunek Dochodu Narodowego a Pozostały Produkt Prywatny na przykładzie gospodarki Polski w latach 1995-2007

22 kwietnia 2010 Prace Dyplomowe komentarze: 7

Prezentujemy pracę dyplomową autorstwa Dominika Jaskulskiego na temat koncepcji Pozostałego Produktu Prywatnego M.N.Rothbarda.

Zapraszamy do działu Prace dyplomowe, gdzie znaleźć można więcej tekstów  dotyczących austriackiej szkoły ekonomii oraz wolnego rynku. Zachęcamy studentów do pisania prac dyplomowych o podobnej tematyce i zapraszamy do ich nadsyłania.


Praca w wersji PDF.

Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty.

WSTĘP

Rachunek dochodu narodowego jest jedną z najważniejszych kategorii w nowoczesnej ekonomii, zarówno w sferze teoretycznej jak i praktycznej. Media prześcigają się w podawaniu najnowszych danych o PKB oraz porównywaniu krajów między sobą, a ekonomiści starają się jak najdokładniej przewidzieć jego wzrost lub spadek w przyszłości. Wysoki wzrost gospodarczy stał się jednym z najważniejszych postulatów wielu partii politycznych, a czasem nawet narzędziem w walce o władzę.

Zarówno większość ekonomistów jak i nie-ekonomistów nie zastanawia się już nad tym z czego składa się ów rachunek. Bardziej interesujące stały się symulacje, kiedy kraj X dogoni kraj Y przy stopie wzrostu z%, które kraje mają największy dochód na 1 mieszkańca lub jak bardzo rósł dochód przy rządach tej lub tamtej partii politycznej. Czy jednak powinniśmy bezkrytycznie ufać sposobowi, w jaki liczony jest dochód narodowy? Czy jego koncepcja oparta jest na poprawnych fundamentach teoretycznych? Teza niniejszej pracy mówi, że nie jest to takie oczywiste. Ma ona za zadanie pokazać zarówno „znane” niedociągnięcia rachunku dochodu narodowego (o których każdy zainteresowany może poczytać na przykład w Internecie) jak i te „nieznane” lub mniej znane, o których zapominają często także profesjonalni ekonomiści. W niniejszej pracy zostanie więc przedstawiona między innymi krytyka PKB.

Tak zwanych „oczywistych błędów” jest w ekonomii niewątpliwie dużo. Ich wyrugowanie w przyszłości nie będzie zależało jedynie od poziomu prac naukowych ale w dużym stopniu także od podstaw teoretycznych, które przekazują nauczyciele akademiccy kolejnym pokoleniom. Fundamentalne błędy w aksjomatach teoretycznych implikują przecież nieporównywalnie więcej nieporozumień niż błędy popełniane w dalszych etapach dedukcji naukowca.

Właśnie dlatego tak dokładnie została opisana zarówno geneza Szkoły Austriackiej jak i jej podstawy metodologiczne. Większość podręczników ekonomicznych traktuje ekonomię fragmentarycznie. Opisuje ekonomię rynku pracy, ekonomię rolnictwa, finanse publiczne itd. Jest to skutkiem między innymi dość dużego bałaganu panującego w teorii ekonomii. Poszczególne obszary analizy nie wiążą się między sobą, są wzajemnie sprzeczne lub czerpią z różnych teorii. Przewagą podejścia Austriaków nad ekonomistami głównego nurtu jest bez wątpienia bardzo szczegółowe odnoszenie się do konkretnych aksjomatów teoretycznych. Główne dzieła Misesa, Rothbarda i innych przedstawicieli Szkoły Austriackiej zawsze dokładnie opisują pierwotne założenia, z których dedukowane są kolejne prawa ekonomiczne.

Pierwsza część niniejszej pracy opisuje teoretyczny model, który legł u podstaw rachunku dochodu narodowego oraz metody jego obliczania w teorii. Następnie analizie poddano metodologię obliczania dochodu narodowego przez Główny Urząd Statystyczny. Podano także sposób przeliczania dochodu na ceny stałe oraz zarysowano ogólny podział agregatów rachunku dochodu narodowego. W dalszej części pierwszego rozdziału opisano sposoby obliczania udziału państwa w gospodarce oraz przedstawiono krytykę obowiązującej metodologii. Posłużyły temu zarówno źródła Austriackie jak i ekonomistów nie związanych z tą szkołą.

Druga część pracy opisuje Szkołę Austriacką i koncepcję Pozostałego Produktu Prywatnego.  Zostanie przedstawiona geneza tej heterodoksyjnej szkoły, a następnie główne aksjomaty jej teorii. W opisie metodologii przedstawiono zarówno prakseologię, na której oparta jest metoda Austriaków a także najważniejsze kwestie różniące ją od ekonomii głównego nurtu. Ostatnia część drugiego rozdziału to omówienie Pozostałego Produktu Prywatnego według propozycji profesora Murraya N. Rothbarda.

Trzeci i ostatni rozdział pracy implikuje w praktyce zastosowanie alternatywnego miernika dochodu narodowego, jakim jest wspomniany Pozostały Produkt Prywatny. Zostanie on policzony dla Polskiej gospodarki na kilka sposobów i porównany z PKB. Na koniec omówione zostaną różnice między otrzymanymi wynikami, a tymi, które uzyskał Robert Batemarco – ekonomista amerykański, który obliczał PPP dla gospodarki USA.

Praca ma przede wszystkim zaprezentować, że „powszechnie znane prawdy” niekoniecznie muszą być prawdziwe. Innymi słowy mówiąc: nie każda teoria zaprezentowana z naukową gracją (formalizmem) musi być naukowo słuszna.[1]

1.4 Krytyka obowiązującej metodologii

Powszechnie uważa się oraz naucza, że istnieje prosta zależność między wielkością PKB a dobrobytem obywateli. Wystarczy wejść na portal internetowy Narodowego Banku Polski, żeby dowiedzieć się, że: „Jeśli zsumujemy wszystkie dobra i usługi jakie wyprodukował dany kraj, to uzyskamy wynik, który w bardzo prosty sposób podsumowuje jego gospodarkę. Wynik ten nosi nazwę Produkt Krajowy Brutto. Gdy PKB wzrasta – społeczeństwo się bogaci, gdy maleje – biednieje.[2] Jednym z celów niniejszej pracy jest pokazanie, że ta zależność nie jest wcale taka oczywista – a wręcz może być nieprawdziwa w niektórych przypadkach.

Koncepcja Produktu Narodowego Brutto, z której korzysta obecnie większość ekonomistów, występuje w kilku najbardziej spopularyzowanych nurtach ekonomii, między innymi w: keynesizmie, marksizmie oraz monetaryzmie. Jest co najmniej dziwne, że 3 tak bardzo różne szkoły ekonomii korzystają tak naprawdę z tego samego podejścia do analizy gospodarki.

Wykładowcy od dziesięcioleci narzucają swoim następcą ten sposób rozumowania, być może dlatego od tak dawna nie nastąpił w naukach ekonomicznych żaden przełom. Ciężko dokonać przełomu w sytuacji, kiedy analizuje się gospodarkę stosując wadliwe fundamenty tej analizy, czyli, między innymi, rachunek dochodu narodowego.

Podstawową funkcją rachunków narodowych powinno być jak najlepsze i całościowe charakteryzowanie rzeczywistości. Od zawsze w związku z nimi pojawiał się problem: na ile spójne wewnętrznie informacje o gospodarce zbliżają badaczy do lepszego opisu rzeczywistości. Według niektórych badaczy spójność rachunków najbardziej cierpi w przypadku szacunków dynamiki w cenach stałych, ponieważ nie spełniają one warunku addytywności.[3] Poniższy podrozdział przedstawi także inne, poza problemami ze spójnością, wady rachunków dochodu narodowego.

1.4.1 Składniki dochodu narodowego.

Jeśli Produkt Narodowy Brutto ma być wykorzystywany jako miernik dobrobytu społeczeństwa danego kraju to przede wszystkim powinniśmy zastanowić się nad tym, co wliczać do tego dochodu a co nie.

Pierwszą wątpliwością jest to, czy do PNB powinno wliczać się wszelkiego rodzaju broń, gazy bojowe oraz inne przedmioty służące destrukcji. Wystarczy zadać sobie tutaj pytanie, czy podnoszą one zamożność obywateli danego kraju czy nie. Oczywiście dla zapewnienia bezpieczeństwa nakłady na obronę są niezbędne – wiadomo jednak, że nie wszystkie kraje wykorzystają swoje zasoby militarne do obrony terytorium, tylko do niszczenia bogactw innych krajów, często doprowadzając własną gospodarkę do ruiny.[1] Wątpliwości pojawiają się także przy używkach. Część z nich, takie jak papierosy, alkohol czy kawa są uwzględniane w rachunkach PKB, inne, jak na przykład większość narkotyków, nie. Zestawiając więc ze sobą Polskę i Holandię w pierwszym z krajów wartość spożytej przez obywateli marihuany nie będzie tworzyła dochodu, a w drugim już tak – mimo, że (hipotetycznie) wielkość spożycia w obu krajach może być identyczna. Czy możemy powiedzieć, że jeden kraj jest bogatszy od drugiego, bo wlicza się w jego rachunku narodowym spożycie marihuany?

Po drugie, do dochodu narodowego wlicza się dochody z czynszów, których nie otrzymują właściciele domów i mieszkań. Chodzi tutaj o właścicieli mieszkań oraz domów, którzy sami je zamieszkują, wykonując „usługę” wynajmu sami dla siebie. Do PNB wliczana jest także wartość płodów rolnych, które rolnicy nie sprzedają lecz sami konsumują. Oczywiście na uzasadnienie wliczania tych 2 wielkości metodolodzy rachunków narodowych znaleźliby sporo argumentów – czy jednak nie jest to dość absurdalne? Równie dobrze moglibyśmy wliczać do rachunku inne usługi, które sami sobie świadczymy – na przykład sprzątając swój dom czy ogródek lub przyrządzając dla siebie i swojej rodziny posiłek. Do tych argumentów możemy również dodać nieuwzględnianie szarej oraz czarnej strefy – która w różnych krajach ma różną wielkość. Wielkość szarej strefy pokazuje poniższa tabela.

Tabela 3. Wielkość szarej strefy w wybranych krajach i obszarach geograficznych.

Nazwa kraju lub obszaru geograficznego Udział szarej strefy w PKB
Afryka (szara strefa w działalności pozarolniczej) 80%
Ameryka Południowa 50%
Azja 45%-85%
Polska 25%
Szwecja 3%
Wielka Brytania 2%

Opracowanie własne na podstawie Schneider, F., Enste H.D.: Shadow Economies: Size, Causes and Consequence, Journal of Economic Literature, Vol. XXXVIII, marzec 2000

W tym miejscu należy jednak dodać, że w obowiązującym w Polsce ESA 1995 szara strefa jest wliczana do PKB. Nie istnieje jednak na świecie żaden komputer czy umysł ludzki, który byłby w stanie zebrać wystarczającą ilość danych o szarej strefie i wszystkich wymianach dóbr i usług w niech zachodzących, abyśmy mogli przyjąć, że jej wielkość jest szacowana w obiektywny sposób. Tak naprawdę nie wiemy też, czy do wymiany produktów lub usług doszłoby, gdyby wymieniające się nimi osoby robiły to w legalny sposób.[5]

Kolejną wątpliwością jest nie wliczanie do PKB czasu wolnego i efektów zewnętrznych działalności gospodarczej (np. zanieczyszczenia środowiska). Problem określenia ich wartości jest nierozwiązywalny – każdy człowiek inaczej ceni sobie swój czas wolny oraz stratę wynikającą z zanieczyszczonego środowiska w którym żyje. Mimo stworzenia więc „doskonalszych” wskaźników, które takie zmienne biorą pod uwagę nigdy nie będziemy w stanie obiektywnie ocenić wartości tych dwóch czynników.

1.4.2 Krytyka zwolenników subiektywizmu metodologicznego.

Nieco z innej strony koncepcja dochodu narodowego jest atakowana przez zwolenników subiektywizmu metodologicznego, do których zalicza się także Szkoła Austriacka.

Frank Shostak argumentuje, że PKB nie może nic powiedzieć badaczowi o tym, czy dobra finalne lub usługi zostały wyprodukowane w danym czasie jako przejaw prawdziwego wzrostu zamożności czy wzrostu konsumpcji kapitału. Na przykład rząd rozpoczyna budowę piramidy, której budowa mimo, że w żaden sposób nie zwiększy zamożności poszczególnych obywateli, spowoduje wzrost PKB. W rzeczywistości jednak budowa piramidy przesunie tylko realne zasoby kapitału z generujących faktyczny wzrost obszarów aktywności gospodarczej do produkcji czegoś, co wzrost będzie dusiło (będzie zbędne). Podobny argument do Austriaka wysuwa Milton Friedman: „Faraonowie zgromadzili ogromny kapitał, by zbudować piramidy; była to inwestycja kapitałowa na ogromną skalę; z pewnością nie przyczyniła się ona do rozwoju gospodarczego w fundamentalnym sensie wzrostu standardu życia egipskich mas. Rząd współczesnego Egiptu zbudował hutę stali; jest to inwestycja kapitałowa, lecz taka, która niszczy zasoby ekonomiczne Egiptu (…) bowiem koszt wytworzenia stali w Egipcie jest o wiele wyższy niż koszt jej zakupu za granicą; jest to po prostu współczesny ekwiwalent piramid, tyle że jego koszt utrzymania jest wyższy”.[6]

Szymon Kuznets, laureat Nagrody Nobla z 1971 roku (nie był ekonomistą zaliczanym do Szkoły Austriackiej) już w latach ’30 krytykował PKB jako miernik rozwoju gospodarczego. Natomiast w jednym ze swoich artykułów z 1962[7] stwierdził między innymi, że należy zrobić rozróżnienie pomiędzy „ilością” a „jakością” wzrostu, pomiędzy kosztami i przychodami z niego oraz pomiędzy długim i krótkim okresem. Jego zdaniem cel większego wzrostu ekonomicznego powinien przede wszystkim określać więcej wzrostu „czego” i „po co” (w jakim celu).

Wróćmy jeszcze na moment do Austriaków i Franka Shostaka. W swoim eseju na temat słabych stron koncepcji dochodu narodowego dochodzi on także do wniosku, że idea PKB daje złudzenie, że istnieje coś takiego jak produkcja narodu. W rzeczywistości jednak każde dobro jest przez kogoś produkowane i należy do kogoś. Dobra i usługi nie są produkowane i zarządzane przez jednego przywódcę. Autor stara się wyjaśnić tą myśl słowami Misesa, że próba określenia w pieniądzu bogactwa pojedynczego narodu lub całej ludzkości jest tak dziecinna jak próby odkrycia zagadki wszechświata przez obliczanie wymiarów piramidy.  Skoro cała produkcja kraju A jest obliczona na 1 milion jednostek pieniężnych oznacza to, że poszczególne jednostki wchodzące w skład tej gospodarki wyceniają sprzedaż tej produkcji za tyle jednostek.

2.3 Produkt Prywatny według Austriackiej Szkoły Ekonomii

Reprezentantem Austriackiej Szkoły Ekonomii, który przedstawił własny sposób obliczania Produktu Prywatnego był Murray Newton Rothbard. Opisał go w swoim najważniejszym dziele – Power and Market[8]. Rothbard rozpoczyna przedstawiać swoją koncepcję od krytyki stosowanych obecnie wskaźników produktu narodowego jako mierników dobrobytu społeczeństwa. Stwierdza, że wskaźnika produktu narodowego nie można używać do przedstawiania całkowitej produkcji społeczeństwa, a także: tych statystyk nie można wykorzystać do formułowania bądź też testowania teorii ekonomicznych ponieważ po pierwsze, są one niekompletną mieszaniną wartości brutto i netto, a po drugie, nie istnieje obiektywnie mierzalny „poziom cen” umożliwiający wyliczenie dokładnego „deflatora”, dzięki któremu moglibyśmy wyliczyć zagregowany produkt fizyczny.[9] Zaznacza przy tym, że wskaźniki dochodu narodowego mogą być bardziej użyteczne dla historyków gospodarki, lecz te stosowane obecnie mogą prowadzić do błędnych wniosków nawet w tym przypadku.[10]

Najważniejszą wadą wskaźników rachunku narodowego jest to, że ujmują one także wydatki rządu[11], których obiektywna (rynkowa) wycena nie jest możliwa dla ekonomisty. Ciężko też stwierdzić, że państwo wytwarza dobra[12] – według austriaków jedynie je konsumuje. Rothbard stwierdza na przykład, że błędem jest traktowanie rządu jako prywatnego biznesu. Co więcej – „usługi” „produkowane” przez rząd są zmonopolizowane, stąd mniej efektywne ekonomicznie od usług rynkowych. Możemy więc stwierdzić, że usługi świadczone przez rząd są z pewnością mniej warte od ich kosztu pieniężnego. Z ekonomicznego punktu widzenia powinniśmy traktować dochody rządu (zarówno z podatków jak i deficytu) jako obciążenie dla produkcji. Stoi za tym popularyzowana przez Austriaków teza (i nie tylko przez nich), że działalność rządu raczej szkodzi niż przyczynia się do zwiększania produkcji. Rothbard na tej podstawie stwierdza, że odpowiedniejszym byłoby założenie (…) że rząd nie tylko nic nie wnosi do produktu narodowego, ale wręcz przyczynia się do zmniejszenia produktu narodowego przez przesunięcie zasobów do przedsięwzięć bezproduktywnych.[13]

ZAKOŃCZENIE

Pozostały Produkt Prywatny ma, zdaniem jego twórcy, Murraya Rothbarda, być przede wszystkim alternatywną do PKB miarą zamożności obywateli w badanej gospodarce. Porównany jednak z Produktem Krajowym Brutto jest także, jak mieliśmy okazję się przekonać, dobrym wskaźnik do określenia udziału państwa w gospodarce. Niniejsza praca zawiera uproszczoną wersję obliczania PPP – głównie ze względu na metodologiczne trudności w obliczeniu niektórych wielkości, o których wspominał Rothbard. Od PKB (w użytej metodologii) powinny zostać odjęte także pensje pracowników przedsiębiorstw należących do państwa oraz wartość zakupów tych przedsiębiorstw od sektora prywatnego. Abstrahując już od problemów ze znalezieniem niektórych danych, największą trudnością byłoby tutaj określenie definicji „przedsiębiorstwa należącego do państwa”. Czy spółka, w której Skarb Państwa ma 49% udziałów, co pozwala mu ją de facto zarządzać (zakładając, że pozostały akcjonariat jest mocno rozproszony) powinna być zaliczana do wspomnianej kategorii, czy nie? A co z podobną, hipotetyczną spółką, w której SP posiada 40% udziałów i faktycznie decyduje o jej działalności?

Drugim celem niniejszej pracy było przedstawienie, zarówno od strony historycznej jak i metodologicznej, różnic między głównym nurtem ekonomii a heterogeniczną Szkołą Austriacką. Wielu ekonomistów nie zdaje sobie jeszcze sprawy z faktu, że wspomniane podejścia różnią się nie tylko w sferze makroekonomii, ale także, i przede wszystkim, mikroekonomii i filozofii nauki ekonomii. Oryginalne spojrzenie na sferę makro, jak i politykę gospodarczą, wynika u Austriaków przede wszystkim z innego rozumienia teorii wartości, wymiany i wielu innych kategorii ekonomicznych.

Wyniki obliczeń w rozdziale 3 przedstawiają wskaźnik Pozostałego Produktu Prywatnego jako dosyć zbliżony pod względem dynamiki do Produktu Krajowego Brutto. Niewykluczone, że zastosowanie pozostałych podejść metodologicznych w obliczeniach ukazałoby nam PPP jako wskaźnik bardziej dynamiczny – a przynajmniej dynamiczniej zmieniający się w badanym okresie dla gospodarki Polski. Nie trudno było bowiem przewidzieć ogólną tendencję w naszej gospodarce w ostatniej dekadzie: sektor prywatny, rozwijając się szybciej od publicznego, nieznacznie wypierał ten drugi z życia gospodarczego kraju.

Pełna treść pracy w wersji PDF.


[1] Bardzo trafnie temat ten rozwija T. Mayer, Prawda kontra precyzja w ekonomii, PWN, Warszawa 1996

[2] Zobacz: www.nbportal.pl/pl/cw/prezentacje/prezentacje/pkb  (dostęp 03.05.2009)

[3] Porównaj: Rachunki narodowe wczoraj, dziś i jutro, Leszek Zienkowski, Rachunki narodowe – wybrane problemy i przykłady zastosowań, pod redakcją Mariusza Plicha, Warszawa 2007

[4] Dobrym przykładem może być tutaj konflikt pomiędzy Gruzją a Rosją w 2008 roku. Wydatki Gruzji na zbrojenia wynosiły przed konfliktem około 16% PKB – czy wyprodukowana i wliczona do dochodu narodowego broń w tym przypadku przyniosła temu krajowi bogactwo?

[5] Część wymiany dóbr i usług nie zachodziłaby w gospodarce w ogóle w sytuacji, kiedy podmioty musiałyby rejestrować swoją działalność i ponosić koszty administracyjne i podatkowe.

[6] Milton Friedman, Foreign Economic Aid: Means and Objectives, Yale Review, lato 1958, cytat za Rothbard M. N., Ekonomia wolnego rynku tom III, Fijor Publishing, Warszawa 2007, strona 374 i 375.

[7] Simon Kuznets, How To Judge Quality, The New Republic, 20 października 1962.

[8] “Power and Market: Government and the Economy” została wydana w 1970 roku. Jej polski tytuł brzmi: Ekonomia wolnego rynku.

[9] Murray N. Rothbard: Rola wydatków rządowych we wskaźnikach produktu narodowego, http://www.mises.pl/296/296 (dostęp 20 stycznia 2009).

[10] ibidem, podkreślenie własne.

[11] Używam słowa „rząd” zamiennie do słowa „państwo”. Wydatki rządu należy więc rozumieć jako wydatki państwa.

[12] Dobra w sensie ekonomicznym.

[13] Murray N. Rothbard: Rola wydatków rządowych we wskaźnikach produktu narodowego, http://www.mises.pl/296/296 (dostęp 20 stycznia 2009).

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Dominik Jaskulski

Pozostałe wpisy autora:

7 Komentarze “Jaskulski: Rachunek Dochodu Narodowego a Pozostały Produkt Prywatny na przykładzie gospodarki Polski w latach 1995-2007

  1. Niektórzy czytelnicy tej strony mają zdecydowane problemy ze zrozumieniem, czym jest nauka. Mówiąc wprost, nie mają zielonego pojęcia, czym jest nauka. Wyszło to w dyskusji nt. poprzedniej pracy na zaliczenie opublikowanej na stronie IM, którą to dyskusję rozpocząłem. Przybrała ona tak absurdalny kształt, że stwierdziłem, że nie warto choćby próbować przekonać dyskutantów do prawdy. No i proszę, kolejna praca (tym razem Szanownego Kolegi Dominika) i od razu na początek komentarz Uśmieszka, który prawi 10 razy bardziej absurdalne i godne pożałowania stwierdzenie niż szefostwo Uniwersytetu Nevady w Las Vegas w czasie afery Hoppego (Zob. np. http://mises.pl/193/193/ ).

  2. ad 4)

    Można wziąć Biblie i wykazać że ewolucja nie istnieje – ale nie będzie to praca ani z biologii ani z teologii – będą to bzdury
    Podobnie jak studia nad świętymi księgami misesa w oddaleniu od rzeczywistego świata

  3. Jakby uśmieszek zadał sobie trochę trudu, żeby poczytać prace lub artykuły na mises.pl, to by uśmieszek wiedział, że tutaj nic nie dzieje się w oddzieleniu od „odkryć naukowych” mainstreamu, a to co się dzieje, to głównie w polemice z tym co mainstream produkuje (a polemika, jak wiadomo, jest podstawą wolności nauki).

    Niestety jednak uśmieszek nie zada sobie takiego trudu i woli wypisywać pozbawione sensu i odniesienia do komentowanego tekstu komentarze 😉 Cóż, każdy ma jakiś tam sposób na przeżywanie życia, jeden zajmuje się pożytecznymi rzeczami, inny trolluje w internecie 😉

  4. Panie :), czekamy na naukowe opracowanie Pańskich myśli. Pozwolę sobie na drobną wskazówkę: imiona własne pisze się od wielkich liter.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy