Pogorzelski: Zarabianie na żałobie narodowej

28 kwietnia 2010 Etyka komentarze: 8

Autor: Karol Pogorzelski
Wersja PDF

Zapewne jeszcze przez długi czas będziemy wspominać tragedię, która nie tak dawno wydarzyła się w Smoleńsku. Na temat tego, co się stało, o ludziach, którzy zginęli, o tych którzy przeżyli oraz o samej katastrofie powiedziano już wiele i pewnie usłyszymy jeszcze niejedno. Mało kto jednak, a jeżeli już to w samych najgorszych słowach, mówi o tych, dzięki którym możemy wspólnie przeżywać tę żałobę narodową. Mam na myśli ludzi, którzy dostarczyli lub wyprodukowali te wszystkie znicze, flagi, proporce, czarne wstążki i kiry, których używaliśmy przy wspominaniu zmarłych. Często traktuje się ich z pogardą, mówiąc że żerują na ludzkiej tragedii. Oskarża się ich o cynizm, mówiąc że są mroczną stroną kapitalizmu i nawet w żałobie dostrzegają jedynie okazję do zysku (patrz: wcale nie odosobniony artykuł w serwisie bankier.pl).

Ocena ta jest jednak bardzo krzywdząca. Prawdą jest, że nie wszystkie interesy wyrosłe wokół żałoby narodowej były uczciwe, jak na przykład pośrednictwo w zamieszczaniu wpisów w księdze kondolencyjnej płatne SMS-em za jedyne 35 zł. Nieuczciwi sprzedawcy, oszuści oraz najzwyklejsi cwaniacy pojawiają się jednak w każdej branży. Ludzie ci nie powinni nam przysłaniać ogromu pożytecznej pracy, jaką wprawdzie nie bezinteresownie, ale również bez jakichkolwiek złych intencji, wykonali liczni drobni przedsiębiorcy, którzy prowadzili działalność w miejscach pamięci o smoleńskiej katastrofie. Gdyby nie oni, nie moglibyśmy tak naprawdę obchodzić żałoby: zapalić zniczy, wywiesić flag, przypiąć do ubrania czarnej wstążki ani nawet złożyć zmarłym kwiatów w kolorze biało-czerwonym. Innymi słowy, dostarczyli wszystko to, co było potrzebne. Pracy, którą wykonali nie należy lekceważyć. Jak donosi m.in. tvn24 tylko z Krakowskiego Przedmieścia wywieziono ponad 330 ton wypalonych zniczy i kwiatów, a przecież miejsc żałoby było znacznie więcej.

Jest coś fascynującego w tym, jaką inicjatywą i obrotnością wykazali się ci wszyscy uliczni przedsiębiorcy. Wielu z nich zabrało się do działania już w momencie, gdy dowiedzieli się o tragedii. Zamiast celebrować ją przed telewizorem, woleli wsiąść w samochód, pojechać do hurtowni, wykupić zapas zniczy i zorganizować naprędce stoisko przy pałacu prezydenckim, przy sejmie, itp. Nie należy zapominać również o tych, którzy w tych dniach nie robili nic innego, tylko zwozili materiały, uruchamiali zastałe maszyny, skrzykiwali i doglądali pracowników, by dzień i noc wytwarzać flagi, kiry i znicze, bo kolejna taka okazja może się nie powtórzyć. W tym właśnie przejawia się potęga przedsiębiorczości. Nie w wielkich, ociężałych koncernach, ale w trafnym odgadywaniu potrzeb konsumentów i w szybkim ich zaspokajaniu. Swoją drogą, to zastanawiające, że ci, którzy najbardziej krytykowali ulicznych przedsiębiorców, czyli dziennikarze i publicyści, sami w analogiczny sposób zarabiali na żałobie narodowej, relacjonując ją i zamieszczając nekrologi.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Karol Pogorzelski

Pozostałe wpisy autora:

8 Komentarze “Pogorzelski: Zarabianie na żałobie narodowej

  1. Cieszę się, że nie jestem sama w tego typu przemyśleniach 🙂 Zbyt często zapominamy, że medal ma dwie strony i dajemy zmanipulować się „Obrońcom Moralności” którzy nie próbują nawet ukrywać schizofrenicznego dysonansu hipokryzji…

  2. Zabrakło tu jawnej krytyki organów miejskich.
    Pamiętam jak niespełna tydzień temu w „Dzień dobry TVN” Była jakaś dyrektorka inspekcji handlowej czy jakiegoś podobnego dziwnego organu (niestety nie pamiętam dokładnie) i z radością i dumą prosto w kamere chwaliła się jak to ona i jej pracownicy FIZYCZNIE usuwali stragany z flagami i zniczami. a nawet z termosami poduskami do siedzenia itp itd. Oczywiscie wszystko to w imie sprawiedliwosci i walki z ludzmi „żerującymi na tragedii”. A prowadzący program oczywiscie przytakiwali i nie mogli wyjsc z podziwu ze w ciagu 2 dni taka mala ilosc ludzi mogla zlikwidowac FIZYCZNIE ponad 70 straganow i zarekwirowac ilestamset zniczy flag itp itd na wartosc kilkunastu tysiecy zlotych.

    Jak to oglądałem to nóż mi się w kieszeni otwierał.

  3. Właściwie każdy handel jest żerowaniem na nieszczęsciu, bo jeśli jeśli koś coś kupuje, to po to, żeby zmniejszyć swój dyskomfort (czyli zminimalizować nieszczęście). Najjaskrawszymi przykładami żerowania są sklepy spożywcze i przychodnie lekarskie, nie mówiąc już o zakładach pogrzebowych. Powinni tego zabronić i już.

  4. „Ludzie ci nie powinni nam przysłaniać ogromu pożytecznej pracy, jaką wprawdzie nie bezinteresownie, ale również bez jakichkolwiek złych intencji”

    Tego jakie mieli intencje to akurat nie wiemy,o ile nie siedzimy w ich głowach.

  5. Chcialem tylko zwrocic na okreslenie „nielegalny handel” . Nie jest on uzywany np do handlu dziecmi, narzadami, czy handlu bronia, ale do handlu najzwyklejszymi przedmiotami tylko BEZ PRZYZWOLENIA organow panstwowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy