Marek Belka na prezesa NBP? Zobacz komentarz eksperta IM na fronda.pl!

28 maja 2010 Aktualności komentarze: 10

Z naszego punktu widzenia wolelibyśmy na tym stanowisku widzieć innego kandydata, o wiele lepsi zasiadają obecnie w Radzie Polityki Pieniężnej bądź się przez nią przewijali. Dobrymi kandydatami byliby Dariusz Filar, Dariusz Grabowski czy sam Leszek Balcerowicz – mówi Maciej Bitner.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Maciej Bitner

Ekonomista, znawca rynków finansowych. Autor licznych artykułów publicystycznych na stronie mises.pl i wykładowca na konferencjach organizowanych przez Instytut Misesa w latach 2005-2013. Obecnie główny ekonomista Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych.

Pozostałe wpisy autora:

10 Komentarze “Marek Belka na prezesa NBP? Zobacz komentarz eksperta IM na fronda.pl!

  1. Mnie na żadnym spotkaniu Komitetu bazylejskiego nikt nie jest w stanie skompromitować. Nie chcę mieć żadnego prezesa banku centralnego.
    Bez urazy, ale naprawdę oczekiwałbym od eksperta Instytutu Misesa o wiele bardziej stanowczych wypowiedzi niż mało mówiąca wzmianka: „jesteśmy za bardziej restrykcyjną polityką w tym zakresie.” Jeżeli zrezygnuje się z mówienia pewnych rzeczy wprost, bardzo łatwo będzie wpaść w nurt, który prezentuje np. Centrum Adama Smitha. Tylko po co ich kopiować?
    Na stanowisko szefa NBP żadna osoba nie jest odpowiednia, gdyż sama instytucja jest nieodpowiednia.
    Często mierzi mnie JKM wypowiadając rozmaite dziwaczne opinie, ale on przynajmniej pewne rzeczy mówi wprost.
    Na dodatek ankieta była na Frondzie, gdzie, uwierzcie mi, istnieją użytkownicy, którym nie trzeba za bardzo owijać w bawełnę w pewnych tematach.
    Szkoda.

  2. „Na stanowisko szefa NBP żadna osoba nie jest odpowiednia, gdyż sama instytucja jest nieodpowiednia.”

    I to jest właśnie droga prowadząca do „wejścia w nurt” niebytu. I skali oddziaływania pana Mikkego.

  3. Lepiej być w „nurcie niebytu” politycznego i medialnego niż w mainstream’ie pędzącym do przepaści. Np. taki Schumpeter też był out i jakoś przetrwał.

  4. Wybór jest tylko dwojakiego rodzaju. Albo stoimy w okowach trójcy świętej i dumnie trzymamy sztandar naszej własnej pryncypialności, albo próbujemy szukać rozwiązań może nie najlepszych, ale przynajmniej idących w dobrym kierunku. Nie jest prawdą, że wszystkie osoby na stanowisku szefa NBP są jednakowo złe. Są osoby lepsze i gorsze. Nikt Maćka Bitnera nie pytał o jego, tudzież Instytutu Misesa zdanie na temat całego systemu finansowego. Pytanie było o osobę. Maciek skomentował kandydaturę Marka Belki i wskazał, kto lepiej by się nadawał, o ile taka osoba musi być. Moim zdaniem o lepszą odpowiedź nie sposób.

  5. „Wybór jest tylko dwojakiego rodzaju. Albo stoimy w okowach trójcy świętej i dumnie trzymamy sztandar naszej własnej pryncypialności, albo próbujemy szukać rozwiązań może nie najlepszych, ale przynajmniej idących w dobrym kierunku. Nie jest prawdą, że wszystkie osoby na stanowisku szefa NBP są jednakowo złe.”

    Bo dobrą jest taka osoba, która nic nie robi, czyli sumując – samo stanowisko i instytucja NBP są zbędne. Taka, która robi cokolwiek (robi co należy do jej kompetencji, to za co jej płacą, to do czego zostało wyznaczona) jest szkodliwa.

    „Wybór jest tylko dwojakiego rodzaju. Albo stoimy w okowach trójcy świętej i dumnie trzymamy sztandar naszej własnej pryncypialności, albo próbujemy szukać rozwiązań może nie najlepszych, ale przynajmniej idących w dobrym kierunku.”

    W jednym masz rację. Wybór jest dwojakiego rodzaju: albo trzymamy się pewnych zasad, które głosimy albo nie trzymamy się zasady, jakie głosimy, a robimy co innego, ba, kolokwialnie – sprzedajemy „się”.

  6. Myślę, że Okopy Świętej Trójcy są ważne i niezbędne. Równie ważna jest świadomość, że za okopami toczy się codzienne życie. Jeśli się o tym życiu zapomni, Okopy staną się okowami (jak trafnie to ujął Karol).

    Wsród Austriaków jednym jest bliżej do okopów, innym do życia codziennego. Są Rothbardowie i Hayekowie. Lubię okopy, ale nie potępiałbym codzienności.

  7. Nie rozpętujmy dyskusji na temat personaliów. Maciej odpowiedział na pytanie. Kto ma uszy, niech słucha, a Kartagina powinna być zburzona.

  8. Kilka osobistych uwag na biezaco:

    1. Chyba nie Dariusz Grabowski, niemal luddysta z ROP, tylko Bogusław Grabowski?

    2. Nawet uznajac ten naciagany paradygmant „golebia i jastrzebia”, to przygladajac sie glosowaniom RPP nie widac wcale, zeby Leszek B. byl „jastrzebiem”.

    3. Chcialbym bardzo zobaczyc „skompromitowanie” na Komitecie Bazylejskim. A czemu by nie. Im wiecej szumu wokol bankow centralnych, tym lepiej.

    4. Rozumiem, ze uznajemy teorie cyklu Misesa-Hayeka, ale trzeba uwazac z twierdzeniem, ze dobrzy kandydaci to ci, co nie chca obnizac stop. Czy to znaczy, ze glosujacy zawsze za podwyzka i przeciwko obnizce to dobrzy kandydaci? Czy naszym czlowiekiem jest ktos, kto chce wprowadzic 40% stopy? Oczywiscie nie, bo o stopach ma decydowac rynek. Nie kartel bankowy, dokonujacy ciagle redystrybucji dochodu. Tak wiec „jako Instytut Misesa” nie jestesmy wcale za „bardziej restrykcyjna” polityka w tym zakresie, lecz jestesmy za swoboda rynkowa. I to moim zdaniem nalezy podkreslac.

    I kiedy przychodzi dziennikarz pytac co miesiac o to, czy RPP podjela „dobra” decyzje w sprawie stop, to trzeba odpowiadac tak jak bysmy zyli w czasach regulacji ceny chleba przez Urzad Planowania. Odpowiedz nie brzmi, ze skoro chleba malo, to dobrze by bylo podniesc cene i prowadzic restrykcyjna polityke. Odpowiedz brzmi: niech urzad da sobie spokoj z planowaniem cen i uwolni rynek.

    Tak samo ze stopami.

    5. Moja osobista odpowiedz o personalia kandydata na NBP raczej bylaby „seriously… a kogo to obchodzi?”. No powaznie – jakie to ma znaczenie, czy byl to Balcerowicz, sp. Skrzypek, czy Belka? In my opinion very niewielkie, a wszelkie roznice miedzy nimi sa nie bardzo istotne.

  9. Mateuszu,

    Co do zasady się zgadzam. Rzeczywiście nie zależy nam, żeby stopy były na poziomie 40 proc. tylko, żeby decydował o nich rynek. Ale w obecnej sytuacji mamy do czynienia ze sporem między monetarystami a keynesistami. I spośród tych dwóch grup lepsi są monetaryści, czyli w naszej ułomnej nomenklaturze „jastrzębie”. Nie dostrzegasz takiego problemu, że RPP w którymś momencie może zechcieć postymulować gospodarkę spychając stopy procentowe powiedzmy do 1 proc.? Nierealne? Spójrz co wyprodukowali z siebie profesorowie Katedry Polityki Pieniężnej SGH, z których wielu zasiada w obecnej RPP:

    http://www.sgh.waw.pl/katedry/kpp/nowe ;

    zwróć uwagę na materiał wprowadzający, jaki przygotowali:

    http://www.sgh.waw.pl/katedry/kpp/nowe/stopa_procentowa.pdf

    Cytuję wycinek, żebyś miał małą próbkę:

    „Jeśli np. jedziemy przez Górną Bawarię i widzimy malowane freski na ścianach wielkich zasobnych budynków wiejskich, to pewnie w jakimś stopniu jest to potwierdzenie gospodarności ich właścicieli i faktu, Ŝe nadwyŜka jaka zatrzymywali starczała nie tylko rozwój ale i na piękno, a pewnie w jakimś stopniu dlatego, Ŝe w Bawarii działali tylko rodzimi, niemieccy bankierzy.”

    Uważam za w pełni uzasadnione, żeby oprócz bronienia naszych racji przeciwdziałać również ekonomii keynsowkiej wspierając ekonomistów, którzy nawet jeśli nie są austriakami, to przynajmniej można mieć do nich zaufanie, że nie wywołają inflacji i kolejnego bujnięcia cyklu koniunkturalnego. A myślę, że taką gwarancję w większym stopniu daje Balcerowicz niż Belka, czy Glapiński.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy