Rathnam: Grecka tragedia – w trakcie produkcji

7 lipca 2010 Ekonomia międzynarodowa komentarze: 6

Autor: Genesh Rathnam
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Krzysztof Miklaszewski
Wersja PDF

Niedawno zatwierdzony euro-pakiet ratunkowy, zaprojektowany, by takie państwa, jak Grecja, Hiszpania czy Portugalia mogły zyskać na czasie, jest niczym więcej jak globalną grecką tragedią w toku produkcji. Oczywiście, z odmiennego punktu widzenia, wydając osąd na podstawie reakcji globalnych rynków finansowych, ktoś mógłby odnieść wrażenie, że właśnie nadchodzą lepsze czasy. Jednakże ci, którzy rozumieją austriacką szkołę ekonomii, wierzą w wolny rynek i walutę opartą na kruszcu, dostrzegają w nim po prostu kolejny gwóźdź do trumny papierowych pieniędzy fiducjarnych, takich jak euro, dolar amerykański, brytyjski funt czy japoński jen.

W dzisiejszych czasach plany ratunkowe nie zyskują zbyt wiele zaufania, jeśli nie opiewają co najmniej na kwotę biliona dolarów. Jest jednak niemal pewne, że ogłoszony pakiet, któremu niewiele brakuje do owego biliona, w najlepszym przypadku pozwoli odwlec zagrożenie najwyżej o trzy lata. UE i jej państwa członkowskie wydadzą łącznie 500 miliardów euro, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) dorzuci 250 miliardów euro. Ponadto FED zawarł umowę nieograniczonej wymiany walut z Europejskim Bankiem Centralnym (EBC), by pomóc w udźwignięciu wszystkich nieprzewidzianych wypadków europejskiego kryzysu długu. Ostateczny koszt na pewno będzie wyższy niż bilion dolarów — wszak rządy notorycznie zaniżają szacunki deficytów w mijającym roku budżetowym.

Jak zauważył F. Bastiat, dobry ekonomista oceniając skutki konkretnych decyzji uwzględnia nie tylko to, co widać, ale także to, czego nie widać. Bez wątpienia owo rzekomo „pomocowe” marnotrawstwo jest tylko kolejnym pakietem ratunkowym dla największych światowych banków. Większość długów krajów PIIGS (Portugalii, Irlandii, Włoch, Grecji i Hiszpanii) jest w rękach wielkich francuskich i niemieckich banków. A oczywistą klęską dla tych banków byłoby zakwestionowanie ich wypłacalności po raz kolejny w ciągu zaledwie dwóch lat. Poza finansowym wsparciem banków, pakiet ratunkowy daje także nieco spokoju rządom krajów PIIGS, które właśnie doświadczają niepokojów społecznych lub są nimi zagrożone. Zarazem pozwala to krótkowzrocznym i nerwowym rynkom finansowym złapać oddech. Są to tylko najbardziej oczywiste przyczyny powstania tego pakietu.

Jednakże ów pakiet przygotowuje grunt pod katastrofę znacznie większą, niż gdyby pozwolono państwom PIIGS na bankructwo i restrukturyzację długu. Zamieszki greckich związkowców są doskonałym przykładem do naśladowania dla pracowników budżetówki w pozostałych krajach PIIGS. Przyglądając się swoim greckim odpowiednikom mogą śmiało przypuszczać, że, jeśli spłonie wystarczająco wiele budynków i samochodów oraz zginie wystarczająco wielu ludzi, ich tchórzliwe rządy ulegną żądaniom. Pokusa nadużycia ponownie podnosi swój szpetny łeb. Dlatego z góry wiadomym jest, że rzekomo surowe środki kontroli wydatków są skazane na niepowodzenie. Poza tym, gdyby te środki miały szanse powodzenia, użyto by ich pięć lat temu, zanim światowa gospodarka stoczyła się na dno.

Grecki rząd zamierza również obniżyć deficyt podwyższając podatki i wprowadzając surowe środki kontroli, co może uszczuplić przychody podatkowe. Wyższe podatki ograniczą wzrost gospodarczy i przez to wpłyną na obniżenie dochodów budżetowych. Co więcej, wyższe podatki mogą również zepchnąć więcej greckich przedsiębiorstw do szarej strefy. Szacuje się, że 25% greckiego PKB jest wytwarzane poza oficjalną gospodarką. Dlatego też, w dłuższym okresie, negatywne skutki podniesienia podatków zdecydowanie przeważą nad początkowym, nominalnym wzrostem dochodów.

Udział MFW i FED w pakiecie ratunkowym dla strefy euro nie ujdzie uwadze polityków i związkowców z poważnie zadłużonych amerykańskich stanów, takich jak Kalifornia czy Illinois. Gdy nadejdzie sądny dzień dla stanów nie będących w stanie łatać dziur w swoich budżetach i których fundusze emerytalne mają poważne problemy finansowe, one również będą domagać się planu ratunkowego. Jakim sposobem rząd USA mógłby bronić decyzji ratowania Grecji poprzez MFW i FED, jednocześnie odmawiając tego samego własnym obywatelom? Idea, by zezwolono Kalifornii na repudiację (bankructwo), na którą nie zezwolono Grecji, jest nie do pomyślenia. Dlatego pakiet ratunkowy dla PIIGS przeciera ścieżkę podobnym pakietom w bankrutujących stanach czy miastach USA.

Zaangażowanie Systemu Rezerwy Federalnej wymaga dokładniejszej analizy. FED sugerował, że zgodziłby się wziąć udział w umowie wymiany walutowej z Europejskim Bankiem Centralnym, podobnej do tej zawartej w 2008. Nie przebadawszy księgowości FEDu możemy tylko przypuszczać, z czym wiąże się ten swap walutowy. Jednak całkiem prawdopodobna jest wymiana świeżo wydrukowanych przez EBC euro na świeżo wydrukowane przez FED dolary, w przeliczeniu według aktualnego kursu wymiany.

FED użyłby wtedy tych euro, aby pośrednio, bądź bezpośrednio nabyć wierzytelności krajów strefy euro. Z kolei EBC użyłby swoich dolarów do kupienia długów USA. Stąd wynika, że wszystko to jest po prostu monetyzacją rządowych długów, przeprowadzoną w zawiły sposób. Pewnym jest, że środki potrzebne na ten pakiet zostaną raczej stworzone z powietrza niż pozyskane poprzez podatki tudzież zwiększenie długu. Jedynie w świecie centralnej bankowości i nieograniczonej kreacji pieniądza jeden bankrut może ratować drugiego.

Wskutek szalejącej inflacji, która ma nastąpić dzięki ratowaniu Europy i stanów takich jak Kalifornia, zasoby realnych oszczędności na Starym Kontynencie i w Stanach będą zagrożone wyginięciem. Jak dotąd, ich kurczenie się jest najbardziej szkodliwym skutkiem pakietu pomocowego. Niestety,  nie da się poprawnie zmierzyć zasobu realnych oszczędności, toteż trudno jest na bieżąco monitorować ich spustoszenie w czasie szalejącej inflacji. Jesteśmy jednak w stanie dostrzec skutki konsumpcji kapitału, gdy po okresie inflacji następuje nieuchronna recesja.

Realne oszczędności definiuje się jako końcowe dobra konsumpcyjne, na które zgłaszają zapotrzebowanie pracownicy, odłożone i zaoszczędzone przez przedsiębiorców, by płacić robotnikom za udział w bardziej okrężnych metodach produkcji. Są one dla przedsiębiorstw niezbędne jak powietrze. Żeby mogła zostać podjęta większa liczba przedsięwzięć długoterminowych, musi mieć miejsce ciągła akumulacja końcowych dóbr konsumpcyjnych.

Na przykład górnik byłby zniechęcony do swojej pracy, gdyby pod koniec dnia nie był w stanie wymienić jej owoców na dobra i usługi, takie jak żywność, ubiór, schronienie, wypoczynek. Natychmiast zmieniłby ją na inną pracę, w której nie byłby specjalistą, aby tylko móc zaspokoić swoje potrzeby. W skrajnym przypadku, wobec kompletnego wyczerpania realnych oszczędności, byłby zmuszony podjąć się uprawy roli, celem wyżywienia siebie i swojej rodziny. W wyniku tej decyzji zubożałoby całe społeczeństwo.

Druk pieniądza, który ma na celu ratowanie niewydajnych tudzież przepłacanych użytkowników zasobów, takich jak rząd czy związki zawodowe, odbiera realne oszczędności wytwórcom bogactwa. W przeciwieństwie do pieniądza czy bankowego kredytu, które pozostają w obiegu (błędnie uznanych za produktywne w keynesowskiej teorii mnożnika), realne oszczędności mogą zostać skonsumowane tylko raz. Beneficjenci pakietu prześcignęli wytwórców bogactw w dostępie do realnych oszczędności, uniemożliwiając im wydłużenie procesów produkcyjnych. Jeśli zabraknie realnych oszczędności potrzebnych do utrzymania tych procesów i zmniejszenia kosztów przedsięwzięć, to ilość produkowanych dóbr i usług oraz realna zamożność społeczeństwa zacznie się pogarszać. Jest to główna przyczyna tego, że państwa doświadczające wysokiej inflacji, padają również ofiarą słabnącej aktywności gospodarczej.

Najbardziej oburzający jest fakt, że kraje strefy euro, Kalifornia itd. i tak wpadną w te same tarapaty za jakieś trzy lata, gdy przyjdzie im płacić odsetki od ich bieżącego długu, odsetki od owego pomocowego biliona dolarów oraz aby spłacić sam dług. W dodatku prawdopodobnie zaciągną nowe długi, by sfinansować swój nieustanny deficyt. Jest też całkiem spora szansa na to, że kredytodawcy odmówią rolowania starych długów i wtedy cały proces zacznie się od nowa.

Skoro rządy są niechętne przełknięciu gorzkiej pigułki teraz, co im da  odłożenie tego, co i tak trzeba będzie zrobić — natychmiast ogłosić niewypłacalność i zająć się restrukturyzacją długu — o trzy lata, gdy bańka długu będzie znacznie większa, kondycja gospodarki znacznie gorsza a konsekwencje znacznie poważniejsze niż dziś? Wyłącznie słowa takie jak „nic” albo „niewiele” przychodzą mi do głowy. Świat jest na najlepszej drodze ku inflacyjnej depresji.

Cóż zatem począć wobec tak mrocznej perspektywy? Rozkręcenie lub nabycie przedsiębiorstwa, najlepiej mało kapitałochłonnego, które mogłoby funkcjonować w warunkach wysokiej inflacji jest najpewniejszym środkiem, by zachować i być może zwiększyć swoje bogactwo. Dla zdecydowanej większości ludzi, którym przedsiębiorczość nie przychodzi łatwo, wymiana pieniądza papierowego na metale szlachetne, takie jak złoto czy srebro tudzież inne dobra będzie niezłym sposobem na uratowanie swoich życiowych oszczędności. Depresja inflacyjna przenosi bowiem bogactwo posiadaczy aktywów papierowych do posiadaczy aktywów materialnych. Za cenę kosztownego pakietu kraje PIIGS zyskały odrobinę spokoju, zanim pętla zaciśnie się ponownie. Na szczęście zapewnił on też zapobiegliwym i dobrze poinformowanym czas na przygotowanie się do kryzysu i nabycie „twardych” aktywów, póki jeszcze jest to możliwe.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Genesh Rathnam

Pozostałe wpisy autora:

6 Komentarze “Rathnam: Grecka tragedia – w trakcie produkcji

  1. Bardzo dobry artykuł. Z przyjemnością roześlę linka do znajomych.
    Z diagnozą zgadzam się w 100%.
    Co z prognozą?

    Że złoto będzie rosło – to wiadomo. Ale należy się też chyba spodziewać dużej zmienności – po efektownych rajdach będą miały miejsce spektakularne spadki. Kupując złoto dziś, jaką mam pewność, że w dobie inflacyjnego wzrostu różnych aktywów, najlepiej przechowa wartość mojego majątku?

    Czemu nie akcje? W końcu rządy/banki dwoją się i troją, żeby strumień bogactwa trafiał właśnie na rynki finansowe. Czemu się pod tę prawdopodobną hossę nie podłączyć?

    Czemu nie nieruchomości? Wiem, że jesteśmy po hossie w nieruchomościach, ale wcale z tego nie wynika, że w następnych latach ma być bessa – ludzi przybywa, ziemi nie przybywa, oddawanych inwestycji powinno ubywać wraz z kurczeniem się gospodarki.

    Mam wrażenie, że scenariusz, który nas czeka to inflacyjne wzrosty różnych klas aktywów, które będą przyjmować formę baniek spekulacyjnych – człowiek, który nie śledzi rynków ma raczej małe szanse, żeby wyjść z tej gry wielkich tego świata bez szwanku. A rady, że złoto będzie rosło nie mają praktycznej wartości – bo co nie będzie rosło i skąd wiadomo, czy wzrost jest już blisko szczytu bańki spekulacyjnej?

  2. Mam dwa pytania:
    Czy przypadkiem obecna cena złota nie jest częściowo wynikiem bańki spekulacyjnej? Rozumiem, że są realne podstawy do wzrostu ceny złota, ale czy na to nie nakłada się średnioterminowa spekulacja?

    Znalazłem następujący artykuł: http://modaslubna.nazwa.pl/homoeconomicus/index2.php?strona=wolny_rynek&doc=wolny_rynek/zlotyblask
    (Przepraszam za dziwny link: tylko w ten sposób udało mi się odczytać bezpośredni link do artykułu na stronie homoeconomicus.pl)

    Pojawia się w nim „cykl Rothbarda”. Czy mogę prosić o komentarz w kontekście przedstawionych w artykule rozważań?

  3. @ Max.
    1)Rządy dwoją się i troją, ale co z tego, skoro w końcu i tak wszystko się zawali, łącznie z rynkami finansowymi.
    2)A kto będzie kupować nieruchomości w czasie kryzysu, jeśli nie będzie miał na to środków.

  4. @max.
    – dlaczego nie akcje przeczytasz u Grahama (inteligentny inwestor). Potrzeba odnawiania kapitału w warunkach inflacji powoduje, że większość firm nie jest w stanie nadążyć za inflacją ze swoim CF.
    – dlaczego jednak niektóre akcje tak i jakie – przeczytasz u Buffeta np. w sprawozdaniu Berkshire Hathaway. Autor skrótowo podaje ich charakterystykę. (podpowiem – słodycze :))
    – nieruchomości – bardzo mało płynne. W niepewnych czasach płynność ma olbrzymie przełożenie na wartość
    – skąd wiadomo, że złoto najlepiej uchroni wartość? – nie wiadomo. Ale dotychczas zawsze tak było w czasach kryzysu.

  5. słowo klucz „RABUNEK”

    „Jest jednak niemal pewne, że ogłoszony pakiet, któremu niewiele brakuje do owego biliona, w najlepszym przypadku pozwoli odwlec zagrożenie najwyżej o trzy lata. UE i jej państwa członkowskie wydadzą łącznie 500 miliardów euro, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) dorzuci 250 miliardów euro. Ponadto FED zawarł umowę nieograniczonej wymiany walut z Europejskim Bankiem Centralnym (EBC), by pomóc w udźwignięciu wszystkich nieprzewidzianych wypadków europejskiego kryzysu długu. Ostateczny koszt na pewno będzie wyższy niż bilion dolarów”……

    ALE ILE MOŻNA UKRAŚĆ jak to mówi klasyk JKM 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *