Machaj: Dopalacze

7 października 2010 Interwencjonizm komentarze: 27

Autor: Mateusz Machaj
Wersja PDF

W ostatnich dniach byliśmy świadkami brawurowej i gwałtownej akcji rządowej skierowanej przeciwko legalnym handlarzom tak zwanych dopalaczy. Co najmniej z „pominięciem” przepisów prawa organy państwa polskiego postanowiły z dnia na dzień zamknąć legalnie prowadzony biznes (co prawdopodobnie będzie się wiązało z wypłaceniem z podatków odszkodowań dla właścicieli tego biznesu). Postanowienie to zostało zaimplementowane błyskawicznie i skoordynowane z odpowiednim przekazem medialnym. Nawet osoby unikające środków masowego przekazu nie były w stanie ominąć doniesień o truciznach, handlowaniu śmiercią i wszechobecnej panice. Trudno było się oprzeć wrażeniu, że sklepy trzeba zamknąć od zaraz, ponieważ kiedy wyglądamy przez okno na ulicę, raz na jakiś czas możemy wypatrzyć człowieka umierającego na chodniku po spożyciu dopalaczy. W akcję zaangażowano dzieci, które niewinnymi głosami wykrzykiwały hasła przeciwko szkodliwym dopalaczom. Informacje momentami przypominały podwórkowe plotki o tym, jak to ktoś gdzieś zasłyszał, że ktoś powiedział, że ktoś przedawkował i zmarł. Działanie organów państwa polskiego było nawet bardziej imponujące niż w przypadku delegalizacji znacznej części branży hazardowej – wtedy przynajmniej zadbano o zmianę prawa, mimo że była to podejrzanie ekspresowa zmiana.

Nie chcę w tym komentarzu rozstrzygać, czy ludzie powinni mieć prawo do sprzedawania i korzystania z tak zwanych dopalaczy, czy należy im to prawo odebrać. To, co jest jednak niesłychanie uderzające, to sposób, w jaki postanowiono rozwiązać tę kwestię. Chodzi o zignorowanie przepisów prawnych i zaangażowanie tanich środków propagandowych, po to by osiągnąć cel. W trochę podobny sposób postąpiono z hazardem. Nikt nie pokusił się o dokładną i gruntownie przeprowadzoną analizę hazardu w Polsce (np. nikt nie sprawdził, ile ludzi jest naprawdę od hazardu uzależnionych i jakie sumy na niego „marnują”), tak jak nikt nie pokusił się o dokładną i gruntowną analizę rynku dopalaczy.

Zdrowy rozsądek podpowiada na przykład, żeby przed delegalizacją określonej branży sprawdzić zakres jej działań. Należałoby zatem zbadać między innymi szkodliwość społeczną takiej działalności, czyli sprawdzić liczbę osób kupujących, uzależnionych, zachęconych do zakupów legalną formułą działalności, osób, które pod wpływem tych substancji popełniają przestępstwa, doznają uszczerbku na zdrowiu (natychmiastowego lub objawiającego się w długim okresie). Takie analizy są przeprowadzane w odniesieniu do palenia papierosów i picia alkoholu. Dlaczego zatem w podobny sposób nie zbadano rynku dopalaczy? Panika w mediach dotycząca tego, że ponoć ktoś coś przedawkował (bez jakiejkolwiek dokumentacji), ma rzekomo uzasadniać zmianę prawa. Zresztą jaką „zmianę” prawa? Raczej złamanie prawa w imię wyższego dobra. Propaganda opiera się na grze na emocjach i odstawieniu na bok chłodnej rozumnej analizy. W ostatnich dniach osiągnęliśmy tego lokalne maksimum.

Co więcej, rozsądna analiza ekonomiczna nie zatrzymałaby się tylko na stronie popytowej procederu sprzedaży dopalaczy. Objęłaby również strony podażową i instytucjonalną. Analitycy mogliby na przykład rozstrzygnąć kwestię tego, jak legalna sprzedaż dopalaczy wpłynęła na rynek nielegalnej produkcji używek. Mogliby wykazać, że w sytuacji dostępności dopalaczy zmniejsza się sprzedaż ciężkich narkotyków w podziemiu, których zawartość jest nieznana. Podjęliby się analizy kontrfaktycznej tego, czy kryminalizacja produkcji doprowadzi do radykalnego spadku spożycia; czy nie pociągnie za sobą kosztów społecznych w postaci wzmocnienia struktur mafijnych; czy nie wpłynie na to, że proceder chemicznej produkcji będzie przeprowadzany bez kontroli, przez co jakość używek się pogorszy, a tym samym zwiększy się ich szkodliwość.

Te wszystkie pytania są ważne i należałoby je zadać, zanim zmieni się (albo złamie) prawo. Sam nie znam na nie odpowiedzi. Zdrowy rozsądek podpowiada jednak, że każdy ruch na poziomie aparatu władzy powinien być poprzedzony odpowiedziami na podobne pytania. Przyjmując taki sposób działania, można zniszczyć i skryminalizować bardzo wiele branż; nie mówię tylko o rynkach papierosów i alkoholu, ale także kawy czy fast foodów.

Władze państwa polskiego, zgodnie z medialnym obrazkiem, który spontanicznie, nieświadomie i ze szczerą pasją wykreowali dziennikarze głodni sensacji, pochwaliły się swoim misjonarstwem i szczytną wizją uporządkowania społeczeństwa. Matki mogą wreszcie spać spokojnie, a dzieci śpiewać radosne pieśni tryumfalne o tym, jak to udało się pokonać rynek dopalaczy. Fakty są jednak takie, że bez racjonalnej, pozbawionej emocji i rzeczowej odpowiedzi na powyższe pytania nie mamy podstaw, by uważać, że spożycie groźnych używek spadnie pod wpływem tych działań.

Prawdziwi zwycięzcy ostatniej akcji nalotowej państwa polskiego piją gdzieś teraz szampana. I nie są nimi ani osoby uzależnione, ani osoby zagrożone uzależnieniem, ani ich rodziny. A szampana pośrednio sponsoruje państwo polskie z podatków, z których prawdopodobnie zostaną wypłacone odszkodowania za prawnie wątpliwe akcje nalotowe.

W świetle zaniedbania obowiązku przeprowadzenia rzetelnej analizy przed zmianą prawa tradycyjne pytanie Cui bono? nie mogłoby być bardziej na miejscu. Czy aż tak bardzo zagrożona została pozycja lokalnych dealerów nielegalnych używek, że konieczna była delegalizacja dopalaczy? Czy też może chodziło o odwrócenie uwagi od bieżących spraw politycznych i istotniejszych problemów? Czy jest to jakaś personalna biznesowa rozgrywka, w którą wmanewrowano instytucje państwowe?

A może odpowiedź tkwi w projekcie ustawy, którą przygotowano i którą być może przepchnie parlament trybem „hazardowym”, czyli ekspresowo i przy poparciu wszystkich? Nowa ustawa ma zapewnić inspektoratowi sanitarnemu dodatkowe prerogatywy władzy, które pozwalają na łatwe zamknięcie placówki, sklepu, czy hurtowni na podstawie podejrzeń szkodliwości dla zdrowia. Zwróćmy zatem uwagę, że nie wprowadza się po prostu zakazu sprzedaży substancji psychotropowych, lecz udostępnia się organowi rządowemu dodatkową możliwość manipulowania rynkiem i nękania przedsiębiorców. Pozostaje tylko czekać, jak w najbliższych latach okaże się, że nowe prerogatywy będą pewnym grupom zdecydowanie bardziej przydatne niż do walki z „dopalaczami”.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

27 Komentarze “Machaj: Dopalacze

  1. Możemy mieć jedynie nadzieję, że sądy administracyjne stwierdzą nieważność środków administracyjnych podjętych przez Inspekcję Sanitarną. Wykwit emocji premiera nie może stanowić stanowić podstawy do łamania rządów prawa w tym kraju.

    Problem dopalaczy wymagał w moim przekonaniu reakcji organów państwa (ze względu na swobodną sprzedaż osobom małoletnim), jednak państwo ignorowało ten problem – tolerowało sprzedaż dopalaczy – przez bardzo długi okres czasu. Pierwsze sklepy powstały już przecież kilka lata temu.

  2. W tej akcji chodzi o powagę państwa, serio. Państwo przecież nie mogło sobie pozwolić na taką sytuację, że nielegalna jest MDMA („oryginalna” extasy), a legalny metylon, jej podobnie działający analog; nielegalna metamfetamina, a legalny zastępujący ją mefedron. Gdyby taka sytuacja się utrzymywała dalej, to przecież dawałoby to mocny i sensowny argument przeciwnikom penalizacji narkotyków w ogóle! Także premieru Donaldu „3 głosowania” Tusku coś musiał zrobić i udowodnić ludziom, że państwo jest poważne, działa, chroni, broni i ratuje. A że ktoś tam z kimś tam o tej sprawie wcześniej dyskutował na jakimś cmentarzu, to się może dowiemy za parę miesięcy, a może w ogóle. No bo rynek o oficjalnych obrotach 5 mln rocznie i przepięknej wizji eksplozywnego wzrostu to nie w kij dmuchał, prawda? A podziemna cena metamfetaminy w ciągu paru ostatnich lat, mimo ewidentnej jednak inflacji, spadła z 80 do poniżej 30 zł za gram. No to musiało komuś pojechać po marżach, nie?

    Niestety (niestety dla waadzy) coś mi się wydaje że tak, jak piszesz, Mateusz, akcja okaże się jednak kompromitacją rządu i premieru Donaldu „malarza” Tusku, bo legalność dopalaczy wynika z prawa EU, które jest nadrzędne wobec priwiślańskiego, także Dawid Bratko et consortes mają sprawę praktycznie wygraną w Strassburgu i sowite odszkodowania jak w banku, nie tylko z powództwa cywilnego, ale też zapewne za nękanie i przekroczenie uprawnień przez waadzę… A jeśli nastąpi ekspresowa nowelizacja prawa znacznie rozszerzająca penalizację substancji psychoaktywnych (już nasz premieru rozmawia o tym z Barozem), to nie miejcie złudzeń, rok nie minie a rynek wymyśli, jak tą penalizację obejść. Bo to jest walka paru tępych biurokratów i lobbystów przeciwko dziesiątkom tysięcy bardzo błyskotliwych i zmotywowanych chemików i finansujących ich przedsiębiorców.

  3. a ja czekam na jakiś oświecony rząd, który pozwoli ludziom się truć wedle woli i do woli. no ale aż tak postępowego rządu to nie widać nawet na horyzoncie.

    @Michał Górecki

    „Problem dopalaczy wymagał w moim przekonaniu reakcji organów państwa”

    „problem” nie wymagał żadnej reakcji żadnych organów państwa. to obywatele – przynajmniej w normalnym państwie – donoszą o popełnieniu przestępstwa. jeśli jakiś sprzedawca leciał w kulki i ludzie o tym wiedzieli, idą do sądu.

    jednakże III RP nie jest normalnym państwem. aby odwrócić uwagę plebsu od podatków i astronomicznego zadłużenia, walczy się bohatersko ze Złem, tj. dopalaczami.

    marginesem, jak donoszą „prywatne” (tj. koncesjonowane) media III RP, Policja odniosła pierwszy znaczący sukces w walce ze Złem – aresztowany został KRÓL DOPALACZY, Al Capone III RP, niejaki Dawid Bratko, pseudo Bratek.

    grozi mu milion lat więzienia i trylion godzin prac społecznych!

    walka o zdrowie obywateli trwa.

    pamiętaj: ZAŻYWASZ – PRZEGRYWASZ!

  4. Aha, jeszcze w ramach uzupełnienia dodam, że nie ma co dorabiać do sprawy wielkiej ideologii. Chłopakom, którzy kręcą tą krainą, spadła sprzedaż heroiny. Trzeba było wiec coś z tym zrobić. Telefon do Donka. Jednocześnie urobienie opinii publicznej relacjami „dziennikarskimi” o kilku przykrych przypadkach niby po zażyciu dopalaczy, jakby po wypiciu, dajmy na to wódki, nic podobnego się nie działo, i mamy konkretne „decyzje prawne”.

    Macieju Miąsik: http://www.miasik.net/archive/2010/10/dopalacz-czy-muchomorek/

    Jacek Sierpiński: http://sierp.libertarianizm.pl/?p=431

  5. Większe sieci sprzedawały produkty sprawdzając dowód, chociaż troszkę dziwne to sprzedawać nawóz albo kadzidełko wyłącznie pełnoletnim 🙂
    Prawdopodobnie będą mogą ich pociągnąć do odpowiedzialności za oszukiwanie klientów.

    Nawet w socjalnej europie legal highsy się jakoś trzymają.Żyjemy w dziwnym kraju.

  6. Bardzo bym prosil autora lub komentujących o wskazanie mi konkretnych przepisow prawa, które zostały złamane przez Inspektorów Państwowej Inspekcji Sanitarnej

  7. Nie zebym byl prawnikiem, dlatego nie napisalem zdecydowanie, ze prawo zostalo zlamane (choc wedlug mojego ogladu sprawy tak wlasnie jest). Moi znajomi prawnicy maja tego jednoznaczna ocene.

    1. Wg internetowego wycieku rzekomej „decyzji” o zamknieciu sklepow, jest to decyzja bez oznaczenia strony. Zgodnie z prawem i wieloma orzeczeniami sadow decyzja bez oznaczenia strony jest NIEWAZNA z mocy prawa. „Niewazna” to dosyc mocne okreslenie – zostala wydana z razacym naruszeniem prawa. Nie oznacza to, ze bedzie „uchylona”, ale to, ze jest niewazna i sad tylko jej niewaznosc potwierdzi.

    2. W zwiazku z tym plomby sa zalozone nielegalnie. Rowniez nielegalnie zatrzymano sprzedawce dopalaczy. Nie istnieje podstawa prawna jego zatrzymania, wiec obecnie Bratko bedac nekanym przez panstwo zbiera naprawde niezla forse na swoja emeryture (przyszle odszkodowanie).

    3. Zakladajac, ze decyzja jest wazna (a nie jest), organ administracji ma obowiazek przeprowadzic postepowanie dowodowe przed wydaniem decyzji. To postepowanie nie moze opierac sie na doniesieniach mediow i skrotach informacyjnych. Jak podal Dziennik Gazeta Prawna inspektorat nie dysponowal ZADNA ekspertyza toksykologiczna. Odeslal wiec Dziennik do ministerstwa zdrowia. Kopacz powiedziala, ze tez takiej ekspertyzy nie ma, ale „musieli” to zrobic, bo mieli doniesienia od roznych szpitali, ze ludzie sie truja.
    To tez oczywiscie nie jest zaden dowod.

    Stad postepowanie ma razace uchybienia, a „decyzja” nie spelnia formalnych wymagan do bycia decyzja.

    Do tego oczywiscie dochodzi cala masa innych spraw, charakterystycznych w krajach burzuazyjnych, gdzie obowiazuja szczatki rule of law, takich jak domniemanie niewinnosci, mozliwosc obrony, swoboda dzialalnosci gospodarczej etc., na ktore polski sad byc moze przymknie oczy, ale brukselski mysle, ze juz nie.

    Jak mowie, prawnikiem nie jestem, ale konsultacja z prawnikami (takze takimi, ktorzy sa przeciwko dopalaczom) i moj ogolny oglad sytuacji sklaniaja mnie raczej jednoznacznie ku tezie, ze to, co obserwujemy, to skandaliczne lamanie prawa. Choc murem za tym nie bede obstawal, byc moze sie myle.
    W calym spektaklu brakowalo tylko premiera mowiacego z mownicy „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie!”

    Przy okazji – czy nie jest ciekawym zbiegiem okolicznosci, ze od 1 pazdziernika nastapila dymisja szefa Glownego Inspektoratu Sanitarnego Andrzeja Wojtyły, a decyzje wydal pelniacy obowiazki zastepca? Andrzej Wojtyla stwierdzil, ze „woli sie zajmowac nauka”. Jesli ktos ogladal jeden z najlepszych seriali w historii tv „The Wire” to wie, ze to kod na stwierdzenie „nie podpisze sie pod tym paszkwilskim dzialaniem”.

  8. @M.Machaj

    „Jesli ktos ogladal jeden z najlepszych seriali w historii tv “The Wire””

    jeden z najlepszych?

    NAJLEPSZY!

    w dodatku wymyślony przez zadeklarowanego socjaliste – Davida Simona.

  9. Żebyście słyszeli przerażenie w głosie dziennikarza TOK FM, gdy zaproszony do studia specjalista od leczenia uzależnień pojechał mu bezczelnie i antyreżimowo — grzecznie zasugerował, że najlepszym sposobem zwalczenia dopalaczy byłaby legalizacja miękkich narkotyków!!

    Niepokojący jest ten sojusz niemal wszystkich mediów i niemal wszystkich polityków przeciwko zdrowemu rozsądkowi, przeciwko elementarnej uczciwości i przeciwko przestrzeganiu prawa.

    O wolności nie wspominając.

  10. Jeżeli decyzja faktycznie została z naruszeniem przepisów KPA to racja Mr Bratko ma rację.

    Jeżeli zaś chodzi o merytoryczne zarzuty to administracja nie musi mieć twardych dowodów. Wystarczy, że ma uzasadnione podejrzenia (vide doniesienia z różnych szpitali, że ludzie się trują), żeby czasowo sklep zamknąć i zbadać środki toksykologicznie.
    A co do sądownictwa to europejskie nie jest wcale lepsze od polskiego i moim skromnym zdaniem w razie gdyby sprawa wogole tam trafila to ETS stiwrdzi, że nie narusza to wymiany wewnątrzwspólnotowej, więc to sąd krajowy powinien się wypowiedzieć.

  11. Sorry, a jeżeli by ktoś sprzedawał rakiety i trotyl jako owalne zbiorniki i związki azotowe w celach rozrywkowych to byłoby to legalne, czy nie.
    Na mój chłopski rozum sprzedaż dopalaczy od początku była nielegalna bo sprzedawano środki psychoaktywne kamuflując je jedynie innym przeznaczeniem, a liczne wypowiedzi cytowane przez prasę owego „króla” dopalaczy dowodzą niezbicie, że robił to świadomie. Tylko bezwładności i niekompetencji aparatu biurokratycznego zawdzięcZa, że trwało to tak długo, co niestety skończyło się tragicznie dla wielu.
    A poza tym uważacie, że ten „król” i cała reszta faktycznie działali bez pozwolenia i ochrony narkotykowego podziemia, któremu ogałacali kieszenie? Spróbujcie otworzyć konkurencyjny „salon masażu”, a przekonacie się, że ci ludzie nie patrzyli by biernie jak ktoś im zabiera klientelę. Według mnie to zwykłe słupy, a prawdziwi właściciele tego biznesu są gdzie indziej.
    Jestem zdecydowanym przeciwnikiem popularyzacji narkotyków pod każdą postacią. Mówienie o świadomym wyborze dorosłych ludzi to zwykłe mrzonki, gdy w grę wchodzi fizjologia i biochemia.
    Nikt nie zna na tyle swojego organizmu by być pewnym, że pierwsza próba skończy się jednorazowym odlotem, a nie nałogiem, długotrwałym ciągiem lub zgonem. Te dwa lata funkcjonowania tych sklepów to nieodwracalna szkoda, dla wielu ludzi. Wolność tak ale nie za każdą cenę.
    Pozdrowienia Mergiel

  12. Mergiel, mylisz się. Na rakiety i trotyl są potrzebne zezwolenia – są odpowiednie ustawy, na narkotyki też. Natomiast dopalacze to były substancje nieklasyfikowane jako narkotyki i nie objęte zakazem sprzedaży. Oczywiście musiały być sprzedawane jako „nie do konsumpcji”, bo inaczej podpadałyby pod inne prawo. A że są szkodliwe… no cóż… wapno jest też szkodliwe (spróbuj zjeść łyżkę wapna, nie, sorry, żartowałem), a jakoś nie jest zakazane w handlu, co więcej, od ręki kupisz go tonę w każdym składzie budowlanym. Wyobrażasz sobie, JAK GIGANTYCZNA ILOŚĆ OFIAR może być skutkiem zażycia tony wapna? 😀

    PS. Pierwsza próba prawie nigdy nie kończy się nałogiem. Wbrew pozorom, trzeba chcieć.

  13. Ad. Panika 2008
    Właśnie dlatego napisałem o opieszałości i bezwładności biurokracji, gdyż już dobrych 20 lat temu było wiadomo, że prawo nie nadąża za chemią i już wtedy należało je zmienić, właśnie tak jak aby na produkcję i obrót substancji psychoaktywnych potrzebne było zezwolenie. Czy jak ktoś napisze na płocie dupa to znaczy, że ona tam jest? Wszyscy kupowali te środki właśnie do konsumpcji i urzędasy czy też posłowie najczęściej o tym wiedzieli.
    Przykład z wapnem jest dla mnie idiotyczny, bo nie spotkałem się aby ktoś je używał do konsumpcji, poza może węglanem wapnia, który jest normalnym lekiem np. na zgagę. Wapno gaszone i palone ma wiele pożytecznych zastosowań i na tym polega racjonalność ludzkich zachowań, że używa się go zgodnie z przeznaczeniem. Przeznaczeniem dopalaczy była i jest wyłącznie konsumpcja, a nie wypisywane na ich opakowaniach bzdury. Trzeba oddzielać rzeczywistość od fikcji.
    Już pierwsze użycie substancji psychoaktywnej działa już na mózgowy system nagrody i kary, który w zależności od osobnika wytwarza w mózgu asocjacje działające na zasadzie odruchu warunkowego, tzn kojarzenia z przyjemnością lub nie. Dlatego staramy się powtarzać przyjemne doświadczenia i większość dopalaczy tak jest selekcjonowana, aby klient wrócił po więcej. Nie jest to jeszcze oczywiście fizyczne uzależnienie ale psychiczne, emocjonalne na pewno. Tak, że to „chcenie” o którym piszesz wynika z osobniczo zmiennej aktywności enzymów metabolizujących dopalacz i czynności receptorów w mózgu, czyli od wolnej woli niewiele tu zależy.
    Często porównuje się szkodliwość dopalaczy do alkoholu, wskazując na jego negatywne skutki, ale dzięki Bogu, jeszcze w Polsce nie konsumujemy rocznie 9 kg dopalaczy na łebka z niemowlakami włącznie, dlatego trzeba to oceniać proporcjonalnie.
    Chyba tylko raz się zdarzyło, kiedy jedna zaraza wypleniła drugą, średniowieczna dżuma wyniszczyła w Europie leprezoria i zlikwidowała trąd. Nie sądzę aby w tym wypadku tak się zdarzyło w przypadku dopalaczy, marychy i alkoholu. Będziemy mieli trzy różne.
    Pozdrowienia Mergiel

  14. Mergiel napisał
    „Często porównuje się szkodliwość dopalaczy do alkoholu, wskazując na jego negatywne skutki, ale dzięki Bogu, jeszcze w Polsce nie konsumujemy rocznie 9 kg dopalaczy na łebka z niemowlakami włącznie, dlatego trzeba to oceniać proporcjonalnie.”

    Czyli, że co? Jak osiągniemy 9 kg na głowę to zalegalizować czy co? Co to znaczy oceniać proporcjonalnie?

    Nie bardzo rozumiem jakie kryteria chciałbyś przyjąć? Zakazywać wszystkiego co szkodzi, wszystkiego co uzależnia, czy wszystkiego co komuś się wyda, że szkodzi lub uzależnia.

    Mój znajomy jest uzależniony od coca-coli, lekarz mu zabronił spożywać bo mu bardzo szkodzi, ale on nie może się powstrzymać. Zatem zakazać sprzedawać coca-cole?
    Wolność ma swoją cenę m.in. konsekwencje ulegania własnym słabościom, które przeważnie nam szkodzą. Zakażmy więc ulegać słabościom, stwórzmy urząd, który się tym zajmie – zmierzamy do absurdów!

  15. Mergiel, a jakie racjonalne zastosowanie widzisz dla gry w kasynie albo zakładów LOTTO? Na tym przecież prawie wszyscy tracą. Ba, niektórzy sobie kompletnie rujnują życie przez hazard (uzależnienie!) – tak samo, jak od narkotyków.

    To co, hazardu i LOTTO też zakazać, tak?

  16. Co do dawek to masz jakieś spaczone pojęcie, efekty 200 g etanolu (circa about pół litra wódki) wywołasz kilkoma miligramami THC (jeden „buch” to trochę mniej, niż mg), także musisz skorygować rozważane przez Ciebie liczby 🙂 Ktoś, kto by spożywał 9 kg THC czy innego jakiegoś mocnego towaru rocznie, miałby nieźle usmażony mózg, heh, a raczej po prostu by nie żył. Weź też pod uwagę np. indeks terapeutyczne, który dla THC wynosi 1000, dla większości opioidów minimum 100, a dla alkoholu zaledwie 10.

  17. To znaczy że nawalisz się 200 gramami etanolu, a już od 2 kg umrzesz. W przypadku THC nawalisz się 2-3 mg, a umrzesz dopiero po ładnych paru gramach. Morfina ma indeks terapeutyczny 70; fentanyl 200-400; carfentanil 10000 (ale testowane tylko na szczurach); LSD tak wysoki, że niemierzalny (aktywne w dawce kilkaset mikrogramów, wiarygodnie udokumentowanych przypadków zgonu od samego LSD w literaturze brak).

  18. Faktycznie palnąłem to 9 kg bez sensu, a chodziło mi o powszechność użycia. Indeksem terapeutycznym nie ma się co czarować, co to w ogóle jest dawka terapeutyczna LSD? Szkodliwość narkotyków polega przecież na czym innym. To zupełnie normalne, że nowsze narkotyki dają mniej ostrych stanów zagrażających życiu. Typowa ewolucja pasożyta, tasiemiec czy glista też nie są zainteresowane śmiercią swojego żywiciela. Mówienie o wolności w odniesieniu do narkotyków to zwykła zgubna pycha rozumu. neurobiolodzy dopisują obecnie następne rozdziały do tekstu Hayeka, na czym polega ta „wolna” wola w rzeczywistości. Ja nie mogę spokojnie patrzeć jak grupka cynicznych facetów wykorzystuje ułomności ludzkiej fizjologii aby sobie nabijać kasę. Czy mamy im pozwolić aby korzystali przy tym ze wszystkich dobrodziejstw wolnego rynku? Narkotyk to typowa pułapka.
    Mamy swoje stare nałogi (ja czytam strony IM nałogowo) czy to znaczy również, że mamy stwarzać sprzyjające warunki do tworzenia nowych, mocniej uzależniających?
    A może skoro LSD czy THC są według Ciebie Panika takie bezpieczne to automaty z prochami do szkół lub przynajmniej sklepik na każdym rogu?
    Pozdrowienia Mergiel

  19. Jeszcze odnośnie samego tekstu. Dziwię się, że autor się pyta tyko czemu nie przeprowadzono analizy całościowej przed zamknięciem sklepów z dopalaczami czy likwidacją drobnego hazardu, ja bym wolał, żeby taką analizę przeprowadzano przed otwarciem takich sklepów i włączeniem automatów do gry . To jest absolutny brak odpowiedzialności władz i na to nie znajduję usprawiedliwienia.

  20. Mergiel – gdyby każdy nowy produkt należało tak kontrolować , to po pierwsze aparat biurokratyczny kontrolujący rozrósłby się jeszcze bardziej marnując nasze podatkowe pieniądze. Poza tym wszyscy wiemy jakby to wpłynęło na rynek i jego innowacyjność oraz możliwość spełnienia oczekiwań konsumentów.

  21. Ad Krzysztof Rozbicki
    Po pierwsze w chwili gdy dopalacze wchodziły na polski rynek to nie były to nowe produkty, osoby zainteresowane dokładnie wiedziały co to jest i do czego służy. Pamiętam zresztą dyskusję jaka się odbyła w trójce w 2008 roku. Tak, że ten argument w sprawie dopalaczy odpada.
    A tak ogólnie to nie wyobrażam sobie aby nowoczesne państwo nie monitorowało samo lub za pośrednictwem prywatnych instytucji rynku chemii zarówno spożywczej jak i przemysłowej. W interesie nas wszystkich to aby tak jak sanepid monitoruje sytuację epidemiologiczną kraju tak odpowiednia instytucja powinna monitorować produkcję i sprzedaż chemii. Problem nie polega na tym czy to robić, tylko jak. Obecna biurokracja zajmuje się pierdułami, a umykają jej rzeczy istotne, będą sprawdzać centymetrem wysokość lamperii w gabinecie stomatologicznym, a nie zainteresują się ile zestawów narzędzi ów stomatolog posiada. Zwykły człowiek nie jest w stanie orientować się i dokonywać właściwych wyborów we wszystkich dziedzinach. Uboczne skutki stosowania określonych substancji mogą się pojawiać po wielu latach, wtedy gdy już firma, która je wypuściła może nie istnieć, rynek tutaj nie zadziała, po ilu latach np. od wprowadzenia do sprzedaży, ludzie dowiedzieli się o szkodliwości palenia tytoniu. Podobnie jest np. z zakażeniem wirusem żółtaczki typu C, możesz się o tym dowiedzieć po 10 latach od infekcji i sprzedaniu jej żonie i kochance. Jak wtedy znaleźć winnego? Niestety nasze państwo nie uznaje gradacji problemów i przykłada jednakowa wagę do wszystkiego. Monitorować rynek oczywiście mogą firmy prywatne, ale ktoś to musi robić i publikować informacje. Takie jest moje zdanie.
    Pozdrowienia Mergiel

  22. Marihuana to nie tylko kadzidło, ale również olej konopny , włókno itp.
    Poza tym:
    * w „Księdze Wyjścia” starego testamentu, istnieje fragment (błędnie przetłumaczony w obecnych wydaniach nowej, międzynarodowej biblii jak i Biblii Króla Jakuba)

    „I tak powiedział Pan do Mojżesza: (23)

    Weź sobie najlepsze wonności: pięćset syklów obficie płynącej mirry, połowę tego, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnego cynamonu i tyleż, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnej trzciny, (24) wreszcie pięćset syklów kasji, według wagi przybytku, oraz jeden hin oliwy z oliwek. (25) I uczynisz z tego święty olej do namaszczania. Będzie to wonna maść, zrobiona tak, jak to robi sporządzający wonności. Będzie to święty olej do namaszczania”

    [3] gdzie zamiast właściwych kwiatów konopi występuje wonna trzcina. Hebrajski tekst tego zwrotu קְנֵה-בֹשֶׂם “Kuph, Nun, Hé Bet, Shin, Mem,” przetłumaczony na alfabet łaciński tworzy ¹aneh-bosm, kaneh-bosm lub kineboisin.

    Co po raz pierwszy zostało zinterpretowane jako „kwiat konopii” przez Sarę Benetową w 1936 roku. [4][5] Później interpretacja ta została potwierdzona przez Uniwersytet Hebrajski w Izraelu[6]

    Zwrot ten pojawia się jeszcze kilka razy w biblii:
    o Księga wyjścia 30, 23.
    o Salomon 4, 14.
    o Izajasz 43, 24.
    o Jeremjasz 6, 20.

    Delegalizacja marihuany nastąpiła na zlecenie koncernu Du Pont http://spliff.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=498&Itemid=25

    To właśnie delegalizacja marihuana spowodowała rozwój rynku dopalaczy.

    Zabranianie komuś użycia konopi jest wbrew X – ciu przykazaniom

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy