Carswell: Przemówienie w Izbie Gmin nt. propozycji ustawy o depozytach i udzielaniu pożyczek

9 października 2010 Bankowość komentarze: 34

Autor: Douglas Carswell
Źródło: theyworkforyou.com
Tłumaczenie: Grzegorz Trzonkowski
Wersja PDF
Link YouTube

Zapraszamy do obejrzenia (lub przeczytania) polskiego tłumaczenia wystąpienia w Izbie Gmin p. Douglasa Carswella, który przedstawiał swój projekt reformy prawa bankowego. Poseł powołał się m.in. na Mises Institute i J. Huertę de Soto.

Kto jest właścicielem pieniędzy na twoim rachunku bankowym? To proste pytanie ma głębokie znaczenie. Według ankiety przeprowadzonej przez Ipsos MORI, ponad 70% ludzi w Wielkiej Brytanii uważa, że pieniądze, które składają w banku, należą do nich — ale w rzeczywistości tak nie jest. Pieniądze zdeponowane na rachunku bankowym są, zgodnie z prawem uchwalonym ponad 200 lat temu, prawną własnością banku, a nie właściciela konta. Gdyby którykolwiek z Szanownych Posłów zdeponował 100 funtów w swoim banku dziś wieczorem lub, choć to mało prawdopodobne, jeśli Kancelaria Sejmu miałaby zająć się tym w imieniu któregoś z Posłów, bank mógłby wówczas swobodnie udzielić z tej kwoty pożyczki w wysokości około 97 funtów. Nawet uwzględniając nowe wymogi kapitałowe, bank mógłby pożyczyć ponad 90% z tego, co zostało zdeponowane. Zatem, bank A mógłby pożyczyć 97 funtów, z uprzednio zdeponowanych w nim 100 funtów, innemu bankowi — bankowi B — który następnie mógłby z nich udzielić pożyczki do wysokości 97% ich wartości. Pożyczanie takie odbywałoby się w kółko dopóki, co widzieliśmy w szczycie boomu kredytowego, na każdego 1 zdeponowanego funta banki wytworzyłyby ponad 40 funtów zakumulowanego kredytu w takiej czy innej formie.

Banki korzystają z pewnego rodzaju przywileju prawnego, niedostępnego dla żadnej innej znanej mi dziedziny biznesu — i to jest prawnie usankcjonowane. Jestem pewien, że któryś z Czcigodnych Posłów, postępując w zgodzie z zasadami Kancelarii Sejmu, mógł wynajmować dla siebie mieszkanie — i nie potrzeba ani mnie, ani tym bardziej Kancelarii Sejmu, żeby wiedzieć, że nie można go na ogół podnajmować komuś innemu. Każdy, kto próbowałby to zrobić, przekonałby się, że właściciel najprawdopodobniej by go wyrzucił. Więc dlaczego bankom pozwala się wielokrotnie podnajmować czyjeś pieniądze bez zgody ich właścicieli?

Moja ustawa przyznałaby właścicielom kont prawo własności do ich depozytów, o ile nie wskazaliby inaczej podczas otwierania konta. Innymi słowy, od tego czasu dostępne byłyby dwie kategorie kont bankowych: konta depozytowe do celów inwestycyjnych i konta depozytowe do celów związanych z przechowywaniem. Banki mogłyby nadal swobodnie udzielać pożyczek z pieniędzy zdeponowanych na kontach inwestycyjnych, ale nie z pieniędzy zdeponowanych w kontach służących do przechowywania. Ten pomysł, w obecnym kształcie, nie różni się bardzo od pomysłu zabezpieczania w 100% obligacjami skarbowymi kont służących do przechowywania, co proponują inni Czcigodni Posłowie i Prezes Banku Anglii.

Moja ustawa jest nie tylko środkiem zabezpieczającym konsumentów. Ma również na celu usunięcie kuriozalnego wyjątku prawnego wobec banków, który niesie ze sobą poważne implikacje dla całej gospodarki. Właśnie dlatego, że mogą posłużyć się czyimś depozytem, inwestując go w gigantyczną piramidę kredytową, banki są w stanie wyczarować środki na udzielanie kredytów. Kiedy popyt rośnie, to przedsiębiorstwa większości branż w odpowiedzi produkują więcej. Prawny przywilej udzielony bankom przeszkadza w funkcjonowaniu tego podstawowego mechanizmu rynkowego, powodując katastrofalne konsekwencje.

Gwoli wyjaśnienia: gdyby mechanizm rynkowy działał tak jak powinien, to wraz ze wzrostem popytu na kredyty w gospodarce, banki podniosłyby cenę środków, z których ich udzielają — stopy procentowe — żeby przyciągnąć większą sumę oszczędności. W rezultacie, więcej ludzi oszczędzałoby, gdy stopy by wzrosły. To umożliwiłoby bankom zwiększenie wartości udzielonych kredytów do wysokości pozyskanych oszczędności. Gdyby banki działały jak każdy inny biznes, to odkryłyby, że kiedy popyt na to, co dostarczają, zwiększa się, to ich zdolność do udzielania kredytów jest ograniczona przez mechanizm cenowy. Tak, niestety, nie dzieje się w naszym obecnym systemie cząstkowych rezerw bankowych. Mając możliwość traktowania pieniędzy ludzi jak swoje własne, banki mogą prowadzić z nich akcję kredytową, bez koniecznego podnoszenia ceny za te środki. Mechanizm cenowy nie ogranicza wzrostu ilości kredytów, tak jak to powinien robić. Przez brak ograniczenia nałożonego przez mechanizm cenowy, otrzymujemy zatem bańki kredytowe. Aby zaspokoić wzrost popytu na kredyty, banki produkują wielkie ilości, sztucznych jak wata cukrowa, środków do ich udzielania. Ten pęd na cukier wzrasta przez jakiś czas, ale udzielone w tym czasie kredyty prowadzą do wzrostu zdolności wytwórczych w gospodarce, który nie jest jednak poparty realnymi oszczędnościami. Nie dokonuje się on bowiem poprzez odłożenie przez kogoś konsumpcji na później, a zatem boom kredytowy tworzy nietrwałą nadkonsumpcję.

Ludzie odpowiedzialni za politykę, nie tylko w tej Izbie, niezależnie kto sprawował urząd, musieli stawać przed wyborem nie do pozazdroszczenia, wyborem pomiędzy przyzwoleniem na upadek tej budowli oligarchii finansowej, z katastrofalnymi tego konsekwencjami dla reszty populacji, lub przyzwoleniem na drukowanie większej ilości realnych pieniędzy, żeby wesprzeć ten schemat Ponziego — i ludzi, którzy go zbudowali — a w ten sposób zdewaluować naszą walutę, żeby utrzymać tę piramidę przy życiu.

Od czasu, gdy dotknął nas krach kredytowy, nieskończenie wielu ekonomistów, z których większość nie przewidziała jego nadejścia, występuje w telewizji, żeby rzetelnie wyjaśnić jego przyczyny. Większość skłania się ku poglądowi, że brak kredytów był problemem, a nie objawem. Może zamiast nich, powinniśmy zacząć słuchać tych ekonomistów, którzy dostrzegli, że to właśnie nadmiar udzielanych kredytów, który poprzedził krach, stanowił problem. The Cobden Centre, the Ludwig von Mises Institute oraz Huerta de Soto — wszyscy oni zauważyli, że nadprodukcja spreparowanych, sztucznych środków kredytowych przed krachem przyczyniła się do jego powstania. Najwyższy czas, żeby poważnie potraktować ich pomysły na uczciwe pieniądze i sprawny system bankowy.

Keynesowsko-monetarystyczni ekonomiści mogą zadrżeć z przerażenia na wieść o tym pomyśle, ponieważ ich dominujący pogląd jest taki, że bez wspomnianych prawnych przywilejów wobec banków będzie niewystarczająco dużo środków na akcję kredytową. Twierdzą oni, że olej, który podtrzymuje pracę silnika kapitalizmu, wyschnie i maszyna będzie tak trzeć, że się zatrzyma — ale to nie jest tak. Według mojej ustawy, akcja kredytowa nadal by istniała, ale byłyby to kredyty mające pokrycie w oszczędnościach. Innymi słowy, byłby to kredyt, który mógłby napędzić wzrost możliwości gospodarczych, któremu odpowiadałyby oszczędności lub odłożona na później konsumpcja. Byłoby to, używając modnego obecnie frazesu, zrównoważone.

Ministrowie mówili o swoich wzniosłych ambicjach przekształcenia gospodarki bazującej na konsumpcji w taką, która opiera się na produkowaniu rzeczy. Dobrym początkiem mogłoby być przyjęcie prawa, które dopuszcza istnienie w bankach rachunków przechowalniczych, które nie pozwalają bankom na masową produkcję sztucznych środków do udzielania kredytów w sposób, który ostatecznie faworyzuje konsumentów i dłużników, kosztem tych, którzy tworzą bogactwo. Z uczciwym pieniądzem, zamiast być narodem zadłużonych konsumentów, którymi się staliśmy, Brytyjczycy mogą ponownie stać się producentami i posiadaczami, którymi kiedyś byliśmy.

Mając wybór pomiędzy nowymi kontami przechowalniczymi i kontami inwestycyjnymi, prywatne osoby już nigdy nie znalazłyby się wbrew własnej woli — a nawet nieświadomie — w grupie inwestujących w zwariowane transakcje na instrumentach kredytowych, których istotę zdają się rozumieć nieliczni, nawet w zarządach banków.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Douglas Carswell

Pozostałe wpisy autora:

34 Komentarze “Carswell: Przemówienie w Izbie Gmin nt. propozycji ustawy o depozytach i udzielaniu pożyczek

  1. „dlaczego bankom pozwala się wielokrotnie podnajmować czyjeś pieniądze bez zgody ich właścicieli” – wszystkie umowy o prowadzenie kont zawierają takie informacje. Bicie piany.

  2. Mam odczucie, że zawieranie umów z nabitym pistoletem przy skroni nie jest właściwym standardem zawierania umów. Są to w każdym razie jakieś “standardy” i zrozumiałe jest, że są osoby, którym one odpowiadają. Jednak nie powinna być blokowana droga zawierania umów na innych warunkach, jakiś mniej “postępowych”.

    Ciekawe ile osób by korzystało z dobrodziejstw obecnego systemu, gdyby dowolna osoba mogła emitować własny pieniądz, mający pokrycie w nieposzlakowanej opinii(np takich jakie mają banki centralne…) lub dowolnym kruszcu, lub czymkolwiek.
    A może można to zrobić? Na przykład nazywając swój banknot, produktem kolekcjonerskim?
    U Pratchetta znaczki pocztowe były solidniejszą walutą niż ta zwykła i nawet lepiej widziana… ale to Świat Dysku w końcu:)

  3. Mam też przeczucie, że jeśli taki prywatny pieniądz odniósłby sukces, to stałoby się to kosztem “prawdziwego” pieniądza, wiec ktoś mógłby nie być zadowolony. Rząd byłby jednak tym “równiejszym” konkurentem. Patrząc po ostatnich aferach dopalaczy, to taki pieniądz stałby się zagrożeniem dla ładu społecznego. Emeryci, wasze emerytury są niskie z ICH powodu… służba zdrowia bo CI bandyci obchodzą prawo… itp:) Potrzebna byłaby szybko ustawa gospodarcza ściśle zakazująca jakichkolwiek wymian bez udziału państwowego pieniądza.
    Oczywiście obecny system monetarny byłby całkowicie niewinny.

  4. @grundge
    Hehe,
    jak sądzę, pijesz do paniki, ale bez przesady. Porównanie paniki do monetarystów?
    Panika taka zniewaga krwi wymaga!
    Hm…
    Przeglądałem umowę o mój ROR i nie znalazłem uwag o sposobie dysponowania moimi środkami. Trochę dziwne.
    pzdr.

  5. Piotr T., ktoś Ci przystawiał pistolet do głowy jak podpisywałeś umowę z bankiem?

    „Ciekawe ile osób by korzystało z dobrodziejstw obecnego systemu, gdyby dowolna osoba mogła emitować własny pieniądz, mający pokrycie w nieposzlakowanej opinii” – ależ MOŻE. W każdej chwili możesz wyemitować dowolną ilość weksli. Drobny problem możesz mieć tylko z tym, żeby kogokolwiek przekonać do ich akceptowania.

    „Mam też przeczucie, że jeśli taki prywatny pieniądz odniósłby sukces” – doświadczenie różnych walorów wirtualnych opartych o złoto (np. egold) każe podchodzić co najmniej ostrożnie do takich wniosków.

  6. Panika, nie rozumiesz prostej rzeczy. Abstrahujemy od tego czy jest to zawierane pod przymusem czy nie. Problemem jest czy stosujemy się do teorii austriackiej tak więc standardu złota i nie mamy kryzysów, czy też robimy tak jak jest teraz i przeżywamy cykliczne krachy?

  7. “W każdej chwili możesz wyemitować dowolną ilość weksli.”

    Nikt też nie przystawiał mi pistoletu, była całkiem dobrowolna. Problem w tym, że ktoś może swoją działalność objąć ramami prawa, a nie powinien. Bo to trochę tak, że każdy może, ale ktoś może bardziej.
    Owo “bardziej” nie wynika jednak z jakiś szczególnych umiejętności, czegoś co w naturalny sposób dawałoby przewagę. W moim odczuciu, jeśli coś się reguluje prawnie, czy przyznaje przywileje, to niemal z definicji nie może to być naturalne.

    W tym sensie jest to zakamuflowane przystawianie pistoletu do skroni. To nie jest normalne aby pieniądz był znacjonalizowany.

  8. grudge, używając liczby mnogiej w 1szym przypadku popełniasz nadużycie. Może Ty dyskutujesz o teorii austriackiej czegośtam i standardzie czegoś innego. Ja raczej nie.

  9. Ad 10
    Oczywiście używając liczby mnogiej nie miałem na myśli Ciebie i siebie, tylko dyskusję pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami rezerwy cząstkowej ogólnie.

  10. grudge, tu się znowu mylisz. Ja jestem zwolennikiem rezerwy cząstkowej, ale nie jestem ani za, ani przeciwko standardowi złota. Co więcej, wbrew temu, co napisałeś wcześniej, uważam że nie można abstrahować od swobody i dobrowolności zawierania umów, bo jest to sednem sprawy.

  11. A gdyby wszyscy n.p. jutro poszli do swoich banków i zażądali wypłacenia swoich pieniędzy z kont a’vista [nie z kont lokacyjnych na określony czas]? Oczywiście większość [ok. 90%] nie dostałaby swoich pieniędzy bo ich w banku nie ma. Czy to jest zdrowy system bankowy?

  12. @15 Dziękuję za link!

    ” 7.2 Obowiazki Banku
    Bank obowiazany jest do prowadzenia Rachunku oraz przeprowadzania operacji
    z nim zwiazanych zgodnie z Warunkami Rachunku, z zachowaniem standardów starannosci wymaganej od podmiotów uczestniczacych w profesjonalnym obrocie
    bankowym. ”

    AA i wszytko jasne.

    W tym sensie Multibank jest uczciwszy bo kłamie prosto w oczy:

    „Bank zobowiązuje się wobec Klienta do przechowywania gromadzonych przez niego środków pieniężnych (..) ”

    Z „Umowa o prowadzenie rachunku bankowego – Multikonto JA ” .
    ?

  13. Ad 12
    Panika znowu nie zrozumiałeś. Jeżeli jesteś za rezerwą cząskową co jest jedną stroną problemu to jesteś przeciwny drugiej stronie problemu czyli standardowi złota. To było po pierwsze, po drugie dyskusja dotyczy większej ilości osób niż tylko Ciebie (dlatego nie napisałem, że to jest dyskusja między zwolennikami i przeciwnikami). W tej chwili jestem poza domem ale po powrocie przytoczę fragment książki „Króla opcji” Victor’a Sperandeo, w której to opisał jaki wpływ ma system rezerw cząstkowych na całą ekonomię. Przez analogię, Ty się możesz dogadać z fabryką, że wyleje ścieki do Twojej części rzeki, jednak Ci którzy mają posiadłości w dole jej biegu będą przeciwni, a Twoja decyzja wpływa na wszytkich.

  14. grudge, proponuję wrócić do historii i doczytać, czym był standard złota i czy naprawdę wyklucza się on z rezerwą częściową.

    Twoja analogia do rzeki jest całkowicie błędna. Kwestie umów pomiędzy mną a bankiem są naszą prywatną sprawą. Tworzenie przez bank pieniądza tworzy efekty zewnętrzne (externality) w ten sam sposób, jak wydobycie przez kopalnię złota i wprowadzenie go w obieg przez mennicę.

  15. grudge, albo produkcja komputerów. Nie wkurza Cię, że te przeklęte firmy hardware’owe narzuciły takie tempo produkcji, że dosłownie w oczach topnieje Ci wartość twojego komputera? Inflacja prima sort!

  16. Ad 19
    Są Waszą prywatną sprawą ale psują ekonomię. Moje porównanie jest jak najbardzie trafne, natomiast Twoje porównanie banku produkującego makulaturę (jej nieograniczoną ilość) do kopalni (ograniczona ilość) śmieszne.
    Ad 20
    Samochody też są coraz nowsze, a ceny starych spadają. No cóż postęp technologiczny. Masz nowe doskonalsze technologie, dzięki, którym możesz więcej osiągnąć. Ciężko więc oczekiwać aby przestarzałe technologie miały taką samą cenę jak starsze.

  17. grudge, mylisz emisję pieniądza bez pokrycia („nieograniczona ilość makulatury”) z uzasadnioną i sensowną emisją pieniądza kredytowego przez prywatne banki dla prywatnych kredytodawców i kredytobiorców. Poza tym pieniądza nie można produkować nieograniczonych ilości, w terminach realnych zawsze będzie go relatywnie mało (bo zbyt szybka emisja powoduje szybki spadek wartości jednostki).

    Pieniądz bankowy tworzony w trakcie udzielania kredytu (i jednocześnie jego lustrzanej części – depozytu) jest tym samym, co nowy samochód czy komputer… są nowe potrzeby ludzi co do koordynacji kapitałowej: inwestorzy/sprzedawcy szukają zwrotu z odsetek, pożyczkobiorcy/kupujący poszukują zaufania, by ktoś im coś dał za obietnicę spłaty w przyszłości.

    @MB: może…

  18. Ad 23
    Nic nie mylę, zdziwisz się jak zaczną być wykupywane obligacje ile pieniędzy trafi na rynek i jaka będzie inflacja. Oto chodzi, że jak robisz sensowną akcję kredytową to na starcie jesteś przegrany z tymi co robią bezsensowną. To tak jak zły pieniądz wypiera dobry, tak samo jest z akcją kredytową.

    Tylko, że nowe inwestycje powinny być z nieskonsumpowanego kapitału (oszczeności), a nie z kredytu. Proponuję poczytaj najpierw o Ekonomii Austriackiej i wtedy wrócimy do dyskusji. W innym przypadku pomyliłeś forum.

  19. grudge, to nie forum. A że inwestycje z kredytu doskonale działają, świadczy przykład USA czy Japonii. Siła faktów versus piękne teorie…

  20. Ad 25
    Jeżeli jest możliwość swobodnego przystąpienia do dyskusji to jest forum.
    Siła faktów: Japonia czy Stany ogromne zadłużenie. Kredytowanie i wspieranie zaibatsu zaczął rząd japoński już w latach 50 i 60- tych XX-wieku. Dzień dzisiejszy Nikkei 25% wartości z 1990 roku i powrót do poziomu z 1984 roku.Siła faktów przeciwko pięknym teoriom …
    PS. Jak ktoś myśli, że Chiny minie ten scenariusz to niech zakupi długie pozycje na …

  21. Już się mylisz bo nie Stany i Japonia tylko Stany i Chiny ale to szczegół. Co do Stanów to ich siła drzemie w kapitalizmie z XIX wieku (co wiąże także ze standardem złota). Co do Japonii to akurat moja dziewczyna studiuje filologię japońską i czytając jej materiały potwierdziły się słowa Peter’a Lynch’a (cytuję z pamięci, książka „Pokonać giełdę”): „Gdybyście pojechali do Japonii to przekonalibyście się, że ten ich cały cud gospodarczy to pic na wodę.Ludzie zadłużają się na 30 lat aby kupić sobie kawalerkę za milion dolarów” (cena metra kwadratowego kosztowała w Tokio w 1990 toku 100 tys. dolarów). Szczerze mówiąc to jakbym chciał Ci przekazać cała swoją wiedzę na temat ekonomii Japonii (trzeba także brać pod uwagę mentalność i uwarunkowania kulturowe Japończyków)to bym musiał o wiele więcej czasu stracić niż to jest warte. Tak jak obiecałem co o akcji kredytowej w USA i Reaganomice (no i jej odpowiednikowi w Wielkiej Brytanii za M. Thatcher)pisze Victor Sperandeo (jak dla mnie geniusz giełdowy i wielki zwolennik Austriaków)zacytuję jak będę miał dłuższą chwilę.
    Co do tego, że ceny akcji nie mają znaczenia …, no cóż giełda wyprzedza gospodarkę i wszyscy zawodowcy o tym wiedzą.

  22. grudge, ale w XIX w. w USA nie było ani standardu złota, ani 100% rezerwy. Co do Japonia vs Chiny – szacunki za 2009 z trzech głównych źródeł: IMF, WB, CIA dają Japonii jeszcze lekką przewagę nad Chinami.

  23. grudge, poza tym sorry, ale anegdotki z obserwacji tego i owego przez znajomych mają się nijak do twardych faktów, takich jak chociażby to, że Toyota produkuje najwięcej samochodów z wszystkich koncernów na świecie i bynajmniej nie jest to badziew typu chińskie koszulki trzepane na miliony 😉 a Toyota jest tylko jednym z wielu, wielu doskonale funkcjonujących, przodujących na rynkach japońskich firm…

  24. A co np. pisze ten Sparandeo o poziomie podatków i zadłużenia za idola neokonii, pana Ronalda R.? Dalej tłucze dyrdymały, że spadły? 😀

  25. Ad 31
    „A co np. pisze ten Sparandeo o poziomie podatków i zadłużenia za idola neokonii, pana Ronalda R.? Dalej tłucze dyrdymały, że spadły? :D”
    Ostatnie zdanie sugeruje, że czytałeś tę książkę. Jeżeli czytałeś (w co wątpię bo byś wiedział, że krytykował Reagan’a), napisz to podam Ci numery stron z jego opinią. Jeżeli nie czytałeś to podtrzymuję obietnicę zacytowania Pana Sperandeo.

  26. Ad 33
    Przykro mi lecz wycofuję się z obietnicy zamieszczenia cytatów. Po przejrzeniu książki stwierdziłem, że aby przytoczyć te fragmenty co chciałem musiałbym przepisać kilkanaście stron.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *