Fedako: Nauka w służbie państwa

10 listopada 2010 Etyka komentarze: 0

Autor: Jim Fedako
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Michał Żuławiński
Wersja PDF

Czasami może się wydawać, że każdy reżim chce znaleźć w nauce uzasadnienie swojego istnienia. Ideologia jest dobra, ale do czasu. Ostatecznym sędzią jest — a przynajmniej za takiego obecnie uchodzi — nauka.

Ideologiczne korzenie Związku Sowieckiego tkwiły w materializmie dialektycznym — metodologii łączącej, jak się domyślacie, dialektykę i materializm. Istotą tej teorii było twierdzenie, że materia przechodzi z jednego stanu w drugi, w nieskończonym porządku rosnącym.

Tak, wiem, bla, bla, bla. To tylko masa mętnych bzdur. Ale to była sowiecka religia i wszystko musiało się na niej opierać.

W latach 20. swoje teorie przedstawił po raz pierwszy szarlatan nazwiskiem Łysenko. Według Wikipedii, porzucił on

genetykę mendlowską na rzecz teorii hybrydyzacji rosyjskiego sadownika Iwana Władymirowicza Miczurina i zaadaptował ją na potrzeby potężnego ruchu polityczno-naukowego nazwanego łysenkizmem.

Helena Sheehan przedstawia historię Łysenki, przypominając, że

stał się on sławny za sprawą wynalazku „jarowizacji”, techniki rolniczej pozwalającej na przemianę jarych odmian zbóż w ozime pod wpływem nawilżania i schładzania kiełkujących nasion przez określony czas.

Więcej mętnych bzdur. Jednak skoro Łysenko i jego brednie — ekhm, teorie — pasowały do nonsensu, jakim był materializm dialektyczny, stał się on oczkiem w głowie państwowej biurokracji.

Podczas gdy wzrastały wpływy i prestiż łysenkizmu, nasilała się też presja na tych, którzy ośmielali się mieć odmienne zdanie. Teorie alternatywne były odrzucane, a ich twórcy pozbawiani zajmowanych stanowisk i wtrącani do więzień, a czasami nawet skazywani na śmierć. Genetycy podzielający poglądy Mendla byli usuwani z uczelni i odsuwani w cień, gdzie nie słuchał ich nikt poza państwowymi szpiclami.

Były jeszcze dwa inne efekty łysenkizmu: braki żywności i marnotrawstwo. Jednak cóż znaczyło kilka rozbitych jajek, zwłaszcza że omlet miał być dla państwa?

Kluczową tezą wstępu do mojego artykułu jest fakt, że to nie nauka potrzebuje państwa. To państwo potrzebuje znaleźć teorię naukową, która będzie uzasadniała jego istnienie.

Zatem państwo tworzy usprawiedliwiającą je naukę, która następnie uzasadnia istnienie państwa. Słowami samego Łysenki:

Niech żyje partia Lenina i Stalina, która odkryła dla świata Miczurina i stworzyła w naszym kraju wszelkie warunki dla rozwoju zaawansowanej biologii materialistycznej.

Chwała wielkiemu przyjacielowi i bohaterowi nauki, naszemu przywódcy i nauczycielowi, towarzyszowi Stalinowi!

 

Czyż nie brzmi to znajomo? W latach 30. państwo zaadaptowało ekonomię keynesowską. Nie zrobiło tego, ponieważ była ona sensowna. Państwo przyjęło ekonomię keynesowską, ponieważ usprawiedliwiała ona rząd i jego rozrzutną politykę.

Keynes był Łysenką administracji Roosevelta. Rząd ogłosił Keynesa geniuszem i starało się kontrolować jego przeciwników. Nie w syberyjskich, a w uniwersyteckich gułagach. Jednak rezultat był taki sam jak w Związku Sowieckim. Państwowa nauka stała się jedyną nauką i wraz z samym państwem żyła długo i szczęśliwie. Przynajmniej przez jakiś czas.

Gdy umarł Stalin, Łysenko początkowo został zdyskredytowany przez Chruszczowa.

Mimo to Łysenko wrócił do łask, tym razem Chruszczowa, dzięki swoim badaniom w zakresie kompostowania oraz żywienia krów mlecznych masłem. Do obu kwestii Chruszczow przywiązywał wielką wagę, ponieważ chciał zwiększyć produkcję mleka w ZSRR.

 

Ostatecznie Sowieci zorientowali się, że Łysenko był oszustem. Zajęło im to pół wieku.

W Stanach Zjednoczonych minęło niemalże tyle samo czasu, zanim zaczęto kwestionować keynesizm. Tak jak łysenkizm, keynesizm wypadł z łask tylko po to, by natychmiast do nich powrócić — nie ma to jak więcej masła pobudzającego apetyt klasy politycznej.

Oczywiście Keynes nie żyje — jego długa perspektywa zakończyła się lata temu. Jednak dzięki jego zwolennikom keynesizm przetrwał. Paul Krugman jest dziś najbardziej z nich widocznym.

Krugman to jednak tylko kolejny Łysenko — człowiek rozpowszechniający brednie, które usprawiedliwiają działania rządu. Jako jeden z jego najbardziej prominentnych orędowników, Krugman jest wpływowym aktywistą klasy politycznej optującym za utrzymaniem status quo. Ma przez to, rzecz jasna, błogosławieństwo państwa.

Co najważniejsze, Krugman gotów jest rozbić więcej niż kilka jajek, aby przygotować omlet odpowiedni dla państwa — myślę, że nazywa swój specjalny omlet Laureatem Nagrody Nobla, lecz nie jestem tego pewien.

Każde państwo potrzebuje uzasadnienia swojego istnienia. Uzasadniający są przez rząd zawsze przyjmowani z otwartymi ramionami. Nie powinniśmy więc być zszokowani tym, że fałszywa nauka — nauka wspierającą państwo — jest popierana przez to państwo i związanych z nim pochlebców.

Musimy jednak zawsze pamiętać, że w końcu prawda ujrzy światło dzienne, a głosiciele bredni zostaną należycie zdyskredytowani. Jak długo będziemy musieli czekać? Jaki będzie rezultat? Czas pokaże.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Jim Fedako

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy