Terrell: Opowieść o rzeczach

4 grudnia 2010 Ekonomia środowiskowa komentarze: 16

Autor: Sterling T. Terrell
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Michał Żuławiński
Wersja PDF

opowieść o rzeczachPrzed chwilą chodziłem od pokoju do pokoju a teraz rozglądam się po jadalni, w której piszę ten artykuł. Jedno jest pewne: mam mnóstwo rzeczy. W ubiegłym tygodniu pomagałem jednemu z moich najlepszych przyjaciół w przeprowadzce. Jak się okazało, on też ma mnóstwo rzeczy.

Myślałem, że to, jak produkujemy, konsumujemy i rozporządzamy przedmiotami jest raczej proste. Według Annie Leonard, narratorki filmu Opowieść o rzeczach, byłem w błędzie.

Film Leonard stał się hitem na YouTube — obejrzało go ponad milion widzów — a w sklepach dostępna jest już książka pod tym samym tytułem.

Problemem jest to, że Annie Leonard nie mogła się bardziej mylić.

Na początku filmu Leonard oznajmia, że obecna metoda produkcji „rzeczy” — wydobywanie, produkcja, dystrybucja, konsumpcja i utylizacja — jest w kryzysie. Jak to argumentuje?

 

Jest to system linearny, a żyjemy na skończonej planecie. Nie można w nieskończoność przeprowadzać linearnego systemu na skończonej planecie.

Powyższe zdanie jest semantycznym nonsensem. „System linearny” jest wyznaczany w sposób ciągły, zarówno przez komputer, jak i linijkę. To linia prosta jest czymś, co nie może istnieć na skończonej planecie, a nie „system linearny”.

Zostawmy słabo zdefiniowane pojęcia. Leonard, która w następnym fragmencie filmu przelotnie rozważa użycie czołgu jako rysunkowego symbolu rządu, zbliża się do prawdy mówiąc, że w obecnym systemie niektórzy ludzie znaczą więcej niż inni. Brnie jednakże dalej i lamentuje nad wzrostem rozmiarów i znaczenia korporacji, ignorując fakt, że powstanie korporacji było często wynikiem preferencji konsumentów.

Film trwa dalej i choć to tylko 20-minutowe nagranie, jest w nim tak wiele  błędów, nieścisłości i kłamstw, iż trudno byłoby je wszystkie wyliczyć. Oto czołowa dziesiątka.

 

Dziesięć głównych kwestii, w których Annie Leonard myli się w filmie Opowieść o rzeczach.

1. Cofając się do początku swojego diagramu, Leonard zmienia nazwę fazy „wydobywania” na „eksploatowanie zasobów naturalnych”.

„Co jest jedynie ładnym określeniem niszczenia planety” — kontynuuje. „Wycinamy drzewa, wysadzamy góry, by wydobywać z nich metale, zużywamy wodę i wybijamy zwierzęta… Kończą się nam surowce. Używamy zbyt wielu rzeczy”. Naprawdę? „Używamy zbyt wielu rzeczy”? W porównaniu do czego? Jak bardzo maltuzjańska może być Leonard? Przywoływanie w kółko koncepcji tragedii wspólnego pastwiska tym, którzy nie potrafią przewidywać dwa kroki naprzód, bywa męczące.

 

2. „W USA zostało mniej niż cztery procent naszych lasów pierwotnych”.

Znów źle. Według Global Forets Watch, około 24,7 procent powierzchni ziem Stanów Zjednoczonych jest zalesionych. To czyni statystykę Leonard mało wiarygodną[1].

3. Według Leonard to, że Stany Zjednoczone zużywają za dużo zasobów oznacza, iż zabierają je komuś innemu: „[Oto trzeci świat], niektórzy uważają, że to są nasze zasoby, które dziwnym trafem znalazły się w innych krajach”.

Kto tak mówi? Proszę o przykład. Czy wchodzenie w dobrowolne transakcje z innymi krajami, gdzie praca i surowce kosztują mniej, prowadzi do takich wniosków? Nie sądzę.

4. „75 procent światowych łowisk jest eksploatowanych szybciej niż się regenerują”.

Ponownie, byłoby dobrze, gdyby Leonard zrozumiała tragedię wspólnego pastwiska.

5. „W obecnym systemie, jeżeli nie posiadasz lub nie kupujesz zasobów, nie masz wartości”.

Po pierwsze, wartość jest subiektywna. Po drugie, jeżeli nie będziesz produkował tego, czego twój bliźni chce i ceni, będziesz miał prawo do mniejszej części tego, co on wyprodukował. Czy to jest złe?

 

6. „Tutaj [w czasie produkcji], z pomocą energii, mieszamy trujące chemikalia z surowcami, tworząc toksyczne produkty.”

Już? To wszystko, co potrzebujemy wiedzieć o produkcji „rzeczy”? Według jakiej definicji wszystkie te chemikalia są toksyczne? Jak szybko wpływają na zdrowie? Jak mocno wpływają na zdrowie? Wątpię, aby prawdziwie trujące produkty były powszechnie produkowane i sprzedawane w Stanach Zjednoczonych. Co więcej, wątpię w to, że wiele korporacji utrzymywałoby się przez lata z ich sprzedaży.

7.  „Jak [dystrybutorzy] utrzymują niskie ceny? Nie płacą pracownikom zbyt wiele, skąpią na ubezpieczenie zdrowotne. Chodzi tylko o eksternalizację kosztów”.

„Nie płacą pracownikom zbyt wiele” — w porównaniu do czego? Lekceważąc krańcową produktywność pracy, Annie Leopard ujawnia swoją ignorancję dla podstawowych twierdzeń ekonomicznych.

8. „Naszą podstawową tożsamością jest tożsamość konsumenta — nie jesteśmy matkami, nauczycielami czy farmerami, ale konsumentami”.

Czy to prawda? Jakie Leonard ma podstawy Leonard, by tak twierdzić? Osobiście nie znam nikogo, kto identyfikowałby się przede wszystkim w ten sposób. A nawet jeżeli tak właśnie by było, to co z tego? Czy to nie aby osąd moralny?

 

9. „Przewodniczący rady doradców ekonomicznych prezydenta Eisenhowera powiedział, że celem amerykańskiej gospodarki jest produkowanie większej liczby dóbr konsumpcyjnych”.

Leonard lamentuje, ale doradca miał rację! Wszystko jest produkowane dla konsumpcji. Rezultatem końcowym wszystkich działań ekonomicznych jest konsumpcja!

10. „Szczyt pomyślności naszego narodu przypadł na lata 50., w tym samym czasie eksplodowała mania konsumowania. Hm. Interesujący zbieg okoliczności” — mówi z uśmiechem Leonard.

Post hoc ergo propter hoc. (łac. po tym, więc wskutek tego — przyp. redakcji) Używając tej samej błędnej logiki, mógłbym powiedzieć, że wybór Dwighta Eisenhowera spowodował przejęcie Kuby przez Castro.

Odpierając wszystkie 10 punktów, możemy powiedzieć, że produkcja, używanie i utylizacja zasobów nie są jedynie niepotrzebnym i szkodliwym przetwarzaniem surowców naturalnych. Leonard brakuje zrozumienia dla korzyści dobrowolnych transakcji, zalet tkwiących w produkcji i wartości akumulacji kapitału. Wszelkie dobrowolne transakcje są korzystne. Z definicji! Jeżeli ktoś nie sądzi, że wraz z wejściem w transakcję jego sytuacja się polepszy, to po prostu w niej nie uczestniczy[2].

W ciągu „dziesięciu lata studiów” Annie Leonard nauczyła się jedynie jak być ekologicznym panikarzem, politykierem i kłamcą. To smutne.

Sęk nie tylko w tym, że film jest nieuczciwy, ogólnikowy i unikający powoływania się na źródła, lecz w tym, że wasze dzieci mogą oglądać go w szkołach. Strona internetowa donosi, że Opowieść o rzeczach jest wyświetlany w szkołach w całym kraju i na całym świecie. W ofercie są nawet nawiązujące do religii programy dla nastoletnich chrześcijan i żydów.

Podsumowując, z Opowieści o rzeczach można się jedynie dowiedzieć, że Annie Leonard i Tides Foundation, w imieniu której się wypowiada, potrzebują tygodnia na Mises University — i to nawet bardziej niż Paul Krugman.


1 Z technicznego punktu widzenia, statystyka Leonard może być jedynie bardzo myląca. Jeżeli kiedyś lasy porastały 60% powierzchni Stanów Zjednoczonych, a jakiś czas po przybyciu osadników zalesienie osiągnęło historyczne dno dwóch procent, to nawet jeżeli obecnie zalesionych jest 24,7 procent powierzchni, Stany Zjednoczone mogą mieć „mniej niż cztery procent naszych pierwotnych lasów”.

2 Bardziej elokwentne zobrazowanie tej tezy można znaleźć w artykule Jeffreya Tuckera Społeczeństwo dobroczyńców.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Sterling T. Terrell

Pozostałe wpisy autora:

16 Komentarze “Terrell: Opowieść o rzeczach

  1. „Używamy zbyt wielu rzeczy”. Naprawdę? „Używamy zbyt wielu rzeczy”? W porównaniu do czego?”

    W porównaniu z resztą świata, system nie wyczerpał jeszcze swoich możliwości tylko dzięki temu że niewielka część populacji świata żyje na „full” poziomie.

    „Przywoływanie w kółko koncepcji tragedii wspólnego pastwiska tym, którzy nie potrafią przewidywać dwa kroki naprzód, bywa męczące.”

    Tragedia wspólnego pastwiska to niepotwierdzona rzetelnie bzdura.

    „Znów źle. Według Global Forets Watch, około 24,7 procent powierzchni ziem Stanów Zjednoczonych jest zalesionych.”

    Przecież tam pisze „lasów PIERWOTNYCH”

    „Kto tak mówi? Proszę o przykład.”

    „”We [The U.S.] have 5% of the world’s population but we’re consuming 30% of the world’s resources and creating 30% of the world’s waste.” She cites Seitz (2001), who says, „…in 1990 the United States, with about 5 percent of the world’s population, was using about one-quarter of the energy being used by all nations.”[13] and a chapter in Global Environmental Issues that puts the US production of waste at around 10 billion tons per year before the turn of the millennium.”

    Za wikipedią.

    „Czy wchodzenie w dobrowolne transakcje z innymi krajami, gdzie praca i surowce kosztują mniej, prowadzi do takich wniosków?”

    Dobrowolność często nie wystarcza, szczególnie w sytuacjach gdy jedna za stron ma silniejsza pozycję przetargową a druga żadnej alternatywy.

    „Po pierwsze, wartość jest subiektywna.”

    Pani Leonard chodziło chyba o to że status społeczny wyznaczany jest ilością konsumowanych dóbr. W skrócie: masz i-poda jesteś cool, nie masz nie jesteś cool.

    „Według jakiej definicji wszystkie te chemikalia są toksyczne?”

    Problem dotyczy chyba tworzyw sztucznych składających się z tysięcy substancji o nieznanych konsekwencjach dla zdrowia.

    „Wątpię, aby prawdziwie trujące produkty były powszechnie produkowane i sprzedawane w Stanach Zjednoczonych.”

    Pierwszy z brzegu: bisfenol A http://pl.wikipedia.org/wiki/Bisfenol_A

    „Co więcej, wątpię w to, że wiele korporacji utrzymywałoby się przez lata z ich sprzedaży.”

    Autor mało wie o świecie.

    „Lekceważąc krańcową produktywność pracy,”

    A są jakieś empiryczne dowody potwierdzające tą teorię ??? Jej teoretyczne podstawy też są wątpliwe (Cambridge capital controversy).

    „Rezultatem końcowym wszystkich działań ekonomicznych jest konsumpcja!”

    Problemem jest hiperkonsumpcja przerastająca możliwości naszej planety.

    „Wszelkie dobrowolne transakcje są korzystne. Z definicji! Jeżeli ktoś nie sądzi, że wraz z wejściem w transakcję jego sytuacja się polepszy, to po prostu w niej nie uczestniczy”

    A jak ktoś niema innego wyjścia i musi w niej uczestniczyć bo inaczej zemrze z głodu ???

  2. @lolo
    „A jak ktoś niema innego wyjścia i musi w niej uczestniczyć bo inaczej zemrze z głodu ???”

    a jeśli ktoś umarłby z głodu z powodu niepodjęcia tej transakcji to znaczy że jest to niekorzystna transakcja?

  3. może uściślę o co mi chodzi. jeśli ktoś zgadza się dobrowolnie na ofertę np. pracy i to poprawia jego obecną sytuację to jest to oczywiście korzystna oferta.
    czy w takim razie transakcja która wybawia od śmierci głodowej może być niekorzystna?

  4. „A są jakieś empiryczne dowody potwierdzające tą teorię ??? ”

    Jaki sens jest udowadnianie empirycznie że przedsiębiorca nie stworzy stanowiska pacy jeśli przychód z tego stanowiska jest niż koszty jego utrzymania?

  5. @Balcerek:

    „czy w takim razie transakcja która wybawia od śmierci głodowej może być niekorzystna?”

    Jak ci mafiozo przystawia spluwę do głowy i mówi: płać haracz albo kulka w łeb, to oczywiście też jest korzystna transakcja.

    „Jaki sens jest udowadnianie empirycznie że przedsiębiorca nie stworzy stanowiska pacy jeśli przychód z tego stanowiska jest niż koszty jego utrzymania?”

    Jaki sens w udowadnianiu empirycznie że Ziemia kręci się wokół Słońca, jak każdy widzi że jest na odwrót 🙂

  6. „Jak ci mafiozo przystawia spluwę do głowy i mówi: płać haracz albo kulka w łeb, to oczywiście też jest korzystna transakcja.”

    halo, jest tam kto? rozróżniasz dobrowolną transakcję do przymusowej? Bo ja mówiłem o dobrowolnej transakcji, jakbyś nie zauważył.

    „Jaki sens w udowadnianiu empirycznie że Ziemia kręci się wokół Słońca, jak każdy widzi że jest na odwrót :)”

    ale jaki to ma związek z pytaniem które zadałem?

  7. @Balcerek:

    „halo, jest tam kto? rozróżniasz dobrowolną transakcję do przymusowej? Bo ja mówiłem o dobrowolnej transakcji, jakbyś nie zauważył.”

    A jak odróżniasz dobrowolną transakcję od tej przymusowej ???

    „ale jaki to ma związek z pytaniem które zadałem?”

    Taki sam jak twoja odpowiedź na moją obiekcję – żaden.

  8. @lolo
    „A jak odróżniasz dobrowolną transakcję od tej przymusowej ???”

    Brak użycia przemocy. Inaczej poszanowanie prawa własności i życia drugiej osoby przy zawieraniu umowy.

    „Taki sam jak twoja odpowiedź na moją obiekcję – żaden”

    Zdanie: „przedsiębiorca nie stworzy stanowiska pacy jeśli przychód z tego stanowiska jest niż koszty jego utrzymania”
    ma oczywiście bezpośredni związek z krańcową produktywnością pracy. Którą ty podważasz.

  9. Jak w takim razie rozwiązać problem „hiperkonsumpcji”? może ustalić pewnego rodzaju próg punktowy, który obliczalibyśmy z góry określonego wzoru, ile sa warte dane rzeczy i jeżeli ktoś przekroczyłby go szedłby do więzienia na tak dlugo, jak bardzo przekroszył ten próg, w momencie przyłapania go na tym haniebnym czynie… wiazałoby sie to z wyszkoleniem slużb, które kontrolowałyby konsumpcje, ale to szłoby dopracować czyż nie? Jeżeli mówie źle, posiłbym o inne rozwiąnia problemu? jakieś sugestie?

    Status spoleczny mierzony rzeczą… to chyba też związane z hiperkonsumpcją? tylko nie wiem za bardzo kto to mierzy i jak to mierzenie sie odbywa i czy w Polsce tez jest hiperkonsumpcja? i kiedy to odczuje, doprawdy myslalem, że tylko dzieci chwalą sie zabawkami, ale widać byłem w blędzie? kto mógłby przyswoić tym dzieciom nowe wartosci i jak? bo rodzice też bedą przecież w to uwikłani wynika z tego? nic nie rozumiem prosze o naprowadzenie mnie…

    „A jak ktoś niema innego wyjścia i musi w niej uczestniczyć bo inaczej zemrze z głodu ???”-odnośnie transakcji dobrowolnych
    powiem szczerze, ze dało mi to dużo do myslenia, bo oczywiste, ze smierć glodowa jest okropna, a ludzi nam potrzeba wielu na świecie do rozwoju i szczescia, póki co cieszmy sie z wyżu demograficznego w slabo rozwinietych krajach, czy paradoksalnie nie mniej trujących i szkodzących naszą piękną planetę niż kraje rozwiniete z niżem demograficznym?

    Tylko mam pytanie i wątpliwość zarazem jedną, skoro dobrowolna transkakcja jest w zalozonym wypadku jednoczesnie niedobrowolna i nieszczesnik jest w sytuacji patowej, i inne rozwiazanie powoduje smierc glodową, to chcialbym poznac rozwiazanie, bo dlugo sie zastanawialem i nie znalazłem takiego, bo przecież przy powyższych zalozeniach, ktore czytelnik Lolo sam zaaprobował chcąć nie chcąc, wprowadzenie zakazu dobrowolnej transakcji dobrowadzi to rychłej śmierci naszego „handlarza” dlatego prosiłbym o rozwiniecie myśli i zaproponowanie alternatywy dla naszego nieszczęśnika, bo sam jakoś nie moge wpaść na to….

    Z poważaniem
    Grzegorz

  10. @Balcerek:

    „Brak użycia przemocy”

    Ale przemoc czy też przymus nie muszą być realizowane tylko w bezpośredni sposób. Wiele zależy też od szerszego kontekstu w jakim to wszystko się dzieje. Jakiś wybór mamy zawsze i wszędzie (nawet w obozach koncentracyjnych), ale to nie to samo co wolny wybór.

    „Inaczej poszanowanie prawa własności i życia drugiej osoby przy zawieraniu umowy.”

    W sytuacji pracuj albo zdychaj, trudno o poszanowanie drugiej osoby. Aż się kusi wykorzystać jej sytuację i niestety w realu tak się dzieje.

    @Grzegorz:

    „Jak w takim razie rozwiązać problem hiperkonsumpcji?…jakieś sugestie?”

    No na pewno nie taka którą proponuje przedmówca (klasyczne walenie w słomianego luda własnej roboty). Hiperkonsumpcja nie działała by bez eksternalizacji kosztów tego procederu na innych.

    „i kiedy to odczuje, doprawdy myslalem, że tylko dzieci chwalą sie zabawkami, ale widać byłem w blędzie?”

    Dorośli niby nie mają swoich „zabawek” którymi się lubią chwalić przed innymi ???

    „kto mógłby przyswoić tym dzieciom nowe wartosci i jak?”

    Proszę włączyć telewizor i obejrzeć kilka reklam, i nie dotyczy to tylko dzieci.

    „, ktore czytelnik Lolo sam zaaprobował chcąć nie chcąc, wprowadzenie zakazu dobrowolnej transakcji”

    Litości, gada Pan ze mną czy ze swoimi urojeniami ???

    „i zaproponowanie alternatywy dla naszego nieszczęśnika, bo sam jakoś nie moge wpaść na to….”

    Chodzi o stworzenie warunków dla równych szans, można to uczynić na dwa sposoby: albo znieść przywileje dla jednej strony albo zrównać w przywilejach obie.

  11. @lolo
    “Brak użycia przemocy”

    „Ale przemoc czy też przymus nie muszą być realizowane tylko w bezpośredni sposób.”

    w jaki inny sposób jeszcze mogą być realizowane?

    „nawet w obozach koncentracyjnych”

    Tam stosowano przemoc. Po co ciągle przywołujesz przykłady, które z definicji wykluczają dobrowolną umowę.

    „W sytuacji pracuj albo zdychaj, trudno o poszanowanie drugiej osoby. „

    w takim razie jeśli ten ktoś nie zaproponuje drugiej osobie żadnej pracy to znaczy że ją szanuje? Tak by wynikało z twojej logiki.
    Twój pogląd wygląda następująco:
    a) oferujesz ludziom pracę które polepsza ich obecną sytuację, np. pozwala uniknąć śmierci głodowej – JESTEŚ WYZYSKIWACZEM,
    b) nie podejmujesz żadnej działalności gospodarczej czyli nie oferujesz żadnej pracy a przez to pośrednio pozwalasz głodować ludziom – JESTEŚ PORZĄDNYM CZŁOWIEKIEM, SZANUJESZ DRUGĄ OSOBĘ.

    Podam ekstremalny przykład.
    Załóżmy że gdzieś w Afryce istniej wioska w której ludzie żyją w bardzo prymitywnych warunkach. Głównym zmartwieniem mieszkańców jest woda pitna. W tym celu 5 osób wyrusza codziennie w teren aby zdobyć dla wioski jak najwięcej wody. po cały dniu poszukiwań przynoszą średnio 5 litrów.
    Któregoś dnia w pobliże wioski osiedla się bogaty farmer z europy. Postanawia uprawiać pole kukurydzy. W tym celu za pomocą specjalistycznego sprzętu kopie studnie aby nawadniać pole. Potrzebuje jednak ludzi do uprawiania kukurydzy. Proponuje osobom poszukującym wodę następujący układ: za ten sam czas pracy na moim polu jaki poświęcacie na poszukiwaniu wody zapłacę wam 5 litrów na głowę.
    Według naszych europejskich standardów jest to głodowa pensja. Co na to mieszkańcy wioski? Dla nich to czysty zysk. Mogą teraz za tą samą prace zdobyć tyle wody ile nigdy im się nie śniło. Jak zawsze obie strony zyskały by na takiej dobrowolnej współpracy.
    Gdyby ktoś tym mieszkańcom zaproponował taką ofertę pracy na pewno byli by wniebowzięci. Niestety nikt o coś takiego się nie pokusi, zapewne w obawie przed falą krytyki ze strony takich ignorantów jak ty.(patrz wyżej – twoja logika)

    Wycofujesz się już z negowania prawa malejącej produktywności krańcowej?

  12. @Balcerek:

    „w jaki inny sposób jeszcze mogą być realizowane?”

    O przymusie ekonomicznym kolega nie słyszał ??? Ograniczasz innym alternatywy tak że nie mają wyjścia i sami do ciebie przychodzą.

    „Tam stosowano przemoc.”

    Gdybyś o tym nie wiedział to pewnie wszystko uznał byś za normalne. Po za tym na rynku też można stosować przemoc i przymus – prywatni właściciele robią to nieustannie.

    „Po co ciągle przywołujesz przykłady, które z definicji wykluczają dobrowolną umowę.”

    Próbuję ci uzmysłowić że rozpatrywanie dobrowolności bez kontekstu w jakim ona występuje jest zwodnicze.

    „w takim razie jeśli ten ktoś nie zaproponuje drugiej osobie żadnej pracy to znaczy że ją szanuje?”

    Nie szanuje jej jak wykorzystuje sytuację w której ona się znalazła by zwyczajnie wycisnąć ją jak cytrynę.

    „Podam ekstremalny przykład.”

    To jest typowa ahistoryczna bzdura, z góry zakładasz obecne warunki jako dane i naturalne, w ogóle nie zastanawiasz się dlaczego tak jest że te osoby nie ma kapitału na zbudowanie studni u siebie ??? dlaczego te osoby żyją w prymitywnych warunkach ??? dlaczego nie mają własnej ziemi ??? skąd ten bogaty europejczyk ją nabył ??? Radzę poczytać trochę o historii kolonializmu i imperializmu, i potem opowiadać bajeczki o dobrym białym człowieku niosącym kaganek postępu głupiemu murzynowi.

    „Według naszych europejskich standardów jest to głodowa pensja.”

    Żołądki wszyscy mamy jednakowe, a podstawowe potrzeby każdego organizmu są takie same.

    „Gdyby ktoś tym mieszkańcom zaproponował taką ofertę pracy na pewno byli by wniebowzięci.”

    Skoro to takie super to czemu większość takich zakładów rygorem przypomina obozy pracy i jest zakładana w krajach gdzie przymyka się oko na prawa człowieka lub co gorsza aktywnie tłamsi wszelkie bunty i strajki.

    „Jak zawsze obie strony zyskały by na takiej dobrowolnej współpracy.”

    Taa…świat nie jest tak cukierkowy jak w bajkach Misesa i Rothbarda.

    „Wycofujesz się już z negowania prawa malejącej produktywności krańcowej?”

    Nie, przedstaw mi dowody na działanie tego prawa, twoja wcześniejsza odpowiedź nie wiąże się ściśle z tą teorią ekonomiczną.

  13. @Balcerek:

    „O przymusie ekonomicznym kolega nie słyszał ???”

    Przymus ekonomiczny istnieje zawsze. Tak już człowiek został stworzony że musi jeść, ubrać się i zamieszkać. W takim razie żadna umowa nie jest dobrowolna. Każda praca jaką wykonuje człowiek jest spowodowana przymusem ekonomicznym. Gdyby go nie było to nie trzeba było by pracować.

    „Ograniczasz innym alternatywy tak że nie mają wyjścia i sami do ciebie przychodzą.”

    Niby w jaki sposób ograniczam alternatywę tworząc nowe miejsce pracy? Przecież w ten sposób tworzę dodatkową alternatywę. Bzdura pogania bzdurę.

    „Po za tym na rynku też można stosować przemoc i przymus – prywatni właściciele robią to nieustannie.”

    Znaczy się że naruszają życie i prawo własności drugiej osoby?

    „Próbuję ci uzmysłowić że rozpatrywanie dobrowolności bez kontekstu w jakim ona występuje jest zwodnicze.”

    Rozumiem, chodzi ci o kontekst użycia przemocy i dlatego takie przykłady dajesz?

    „Nie szanuje jej jak wykorzystuje sytuację w której ona się znalazła by zwyczajnie wycisnąć ją jak cytrynę.”

    Czyli jak nie wykorzysta ciężkiej sytuacji materialnej drugiej osoby przez niezaproponowanie jej pracy, która przyczyniła by się do poprawy losu to będzie ją szanować?

    „To jest typowa ahistoryczna bzdura, z góry zakładasz obecne warunki jako dane i naturalne„

    To jest właśnie naturalne że cywilizacja człowieka zaczynała się właśnie do takich warunków.

    „w ogóle nie zastanawiasz się dlaczego tak jest że te osoby nie ma kapitału na zbudowanie studni u siebie ??? dlaczego te osoby żyją w prymitywnych warunkach ???”

    Bo kapitał nie spada z nieba i trzeba go wytworzyć?

    „skąd ten bogaty europejczyk ją nabył ???”

    Osiadł na niczyjej ziemi.

    „Radzę poczytać trochę o historii kolonializmu i imperializmu,”

    Co ten europejczyk ma wspólnego z kolonializmem?
    Jeśli przeszkadza ci kolonializm to wyobraź sobie że całe zdarzenie ma miejsce w czasach przed kolonializmem, albo słowo „Afryka” zastąp „nowo odkryty ląd”.

    „i potem opowiadać bajeczki o dobrym białym człowieku niosącym kaganek postępu głupiemu murzynowi.”

    Problem w tym że celowo uciekłeś od prostego eksperymentu myślowego, próbując zepchnąć dyskusje na inny tor.

    „Żołądki wszyscy mamy jednakowe, a podstawowe potrzeby każdego organizmu są takie same.”

    I co to zdanie zmienia? Spowoduje że ci mieszkańcy przestaną mieć problemy wodą pitną?

    „Skoro to takie super to czemu większość takich zakładów rygorem przypomina obozy pracy i jest zakładana w krajach gdzie przymyka się oko na prawa człowieka lub co gorsza aktywnie tłamsi wszelkie bunty i strajki.”

    Kolejne bzdury.
    http://www.youtube.com/watch?v=0VaHmgoB10E

    „Taa…świat nie jest tak cukierkowy jak w bajkach Misesa i Rothbarda.”

    Zechcesz odnieść się merytorycznie do przykładu który podałem? Nie potrafisz zaprzeczyć że wybudowanie studni i zaproponowanie pracy mieszkańcom będzie korzystne dla obu stron.

    „Nie, przedstaw mi dowody na działanie tego prawa, twoja wcześniejsza odpowiedź nie wiąże się ściśle z tą teorią ekonomiczną.”

    Rozumiem że również negujesz prawo popytu i podaży. Ono także nie zostało empirycznie udowodnione a wywodzi się z właśnie w prawa malejącej produktywności krańcowe(podaż) i z prawa malejącej użyteczności krańcowej(popyt)

  14. Jestem mocno zaskoczony artykułem Terrell, a jeszcze bardziej zadziwiła mnie dyskusja w komentarzach. Potrzebowałem dobrej chwili zastanowienia, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego w ogóle polemika z banalnym w sumie filmem znalazła się na forum Instytutu Misesa?

    Załóżmy, że p. Terrell ma absolutna rację. Co chce nam powiedzieć??
    – Że eksploatacja surowców zwiększa ich ilość na naszej planecie?
    – Że ilość lasów w USA rośnie?
    – Że Stany eksportują zasoby do krajów trzeciego świata?
    – Że ilość ryb w oceanach rośnie?
    I tak dalej …

    Wolne żarty. Przecież nie może chodzić o podważanie istnienia w sumie banalnych i od dawna obserwowanych problemów… więc dlaczego „Annie Leonard nauczyła się jedynie jak być ekologicznym panikarzem, politykierem i kłamcą”? Naprawdę, kłamcą?? I dlaczego najgorsze według Terrell jest to, że „wasze dzieci mogą oglądać go w szkołach”.

    Do czego takiego złego może nasze dzieci przekonać ten film?? Hmm…

    Starałem się zrozumieć co tak bardzo wzburzyło Terrell i znalazłem to: „Leonard brakuje zrozumienia dla korzyści dobrowolnych transakcji, zalet tkwiących w produkcji i wartości akumulacji kapitału. Wszelkie dobrowolne transakcje są korzystne. Z definicji!”

    Co ma piernik do wiatraka?? Piętnowanie degradacji środowiska przeciwstawiać wolności….?? Wtedy zrozumiałem – to właśnie Terrell, bardziej niż Leonard, uważa, że konsekwencją nieskrępowanej wolności gospodarczej jest zniszczenie planety, konsumpcjonizm, wyzysk. Tak bardzo boi się tej myśli, że jedynym wyjściem jest wyparcie się tych myśli. Za wszelką cenę. Nawet, jeżeli będzie trzeba zaprzeczać oczywistościom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *