Autor: Maciej Bitner
Wersja PDF

Posłuchaj komentarza w wersji audio (mp3, 8MB).

pseudoliberalne reformyNad wyraz trudno znaleźć partię polityczną, która rzeczywiście byłaby zdolna do przeprowadzenia liberalnych reform. Ostatnio nadzieje budzi połączenie liberalizmu z pewną odmianą populizmu. Niekwestionowany sukces odniosła w tym względzie amerykańska Tea Party, co zachęca do poszukiwania dla niej jakiegoś europejskiego odpowiednika. Całkiem obiecująco prezentuje się węgierski Fidesz. Ugrupowanie premiera Victora Orbána przejęło po kwietniowych wyborach pełnię władzy i już może się pochwalić całkiem imponującymi dokonaniami.

Węgry zakończyły zeszły rok z deficytem budżetowym na jednym z najniższych poziomów w UE (3,8% PKB — prawie dwa razy mniej niż Polska). W tym roku będzie to jeden z dwóch krajów unii, którym uda się obniżyć dług publiczny w relacji do PKB. Taki wynik nie jest przy tym zasługą podwyżek podatków. Wręcz przeciwnie — obciążenia fiskalne zdają się spadać.

Stawkę podatku dochodowego od osób fizycznych obniżono do 16% (dotychczas obowiązywały dwie: 17% i 32%). Podatek liniowy będzie obowiązywał także dla przedsiębiorstw, i to na rekordowo niskim poziomie 10%. Drobne przedsiębiorstwa będą mogły się cieszyć najniższą w Europie stawką już w tym roku, większe firmy muszą poczekać do 2013 roku. Czy można coś zarzucić takiemu rządowi?

Niestety, można i to bardzo wiele. Nim przystąpimy do wypunktowania tych zarzutów, które są najbardziej warte zapamiętania, spójrzmy, jak dotychczasowe rządy Fideszu ocenia rynek. Na wykresie poniżej widać zachowanie indeksów giełdy węgierskiej i polskiej od kwietniowych wyborów. Mimo wyraźnie sprzyjającej koniunktury giełda w Budapeszcie wypadła znacznie słabiej. Czyżby rynki finansowe nie poznały się na „liberalnych” reformach?

Źródło: Bossa.pl, parkiet.com.

Jeśli tak, to nie dotyczy to jedynie rynku akcji. CDS-y (credit-default swaps) na węgierskie obligacje (czyli ubezpieczenie od bankructwa węgierskiego rządu) zdrożały od 9 kwietnia dwukrotnie, a forint stracił w stosunku do złotego. Zakładając, że inwestorzy trafnie formułują oczekiwania odnośnie przyszłości Węgier, można zapytać, co skłania ich do tak daleko idącego pesymizmu.

Zasadniczy problem z programem reform Fideszu polega na tym, że ów program opiera się na micie, niestety ciągle popularnym w niektórych środowiskach w Polsce. Głosi on, że zdecydowana obniżka podatków tak przyspieszy wzrost gospodarczy, że wszystkie problemy same się rozwiążą — na skutek powiększenia się tak zwanego tortu. By jednak rzeczywiście „uwolnić energię gospodarczą” (cytuję klasyka), trzeba dokonać znacznie głębszych zmian, prowadzących do redukcji niewydolnego sektora publicznego oraz przywrócenia rynkowej struktury bodźców. Pomysłów w tym duchu w planach Fideszu nie widać, zaś rządząca partia ma zasób takich, które przyniosą zupełnie przeciwny skutek.

Cechy charakteryzujące problemy z rządem Orbána można tak pogrupować, by ułatwić rozpoznawanie za ich pomocą pseudoreformatorskich rządów działających także w innych krajach. Należą do nich:

Zawdzięczanie spokoju poprzednikom. Orbán przejął władzę nie z rąk skompromitowanych socjalistów, którzy wsławili się okłamywaniem opinii publicznej co do prawdziwego stanu finansów publicznych, lecz od Gordona Bajnaia, kierującego gabinetem bezpartyjnym. Przez rok rządów podjął on, pod naciskiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wiele niepopularnych decyzji, które uporządkowały sytuację budżetową. Kupiono czas na eksperymenty Orbána.

Wcześniejsze mało reformatorskie rządy. Fidesz rządził w latach 1998-2002 i nie wykazał się specjalnymi sukcesami, jeśli chodzi o ograniczanie udziału wydatków publicznych w PKB. W ostatnim budżecie uchwalanym przez partię Orbána wydatki publiczne przekroczyły 50% PKB, znalazły się więc na poziomie wyższym niż przed objęciem rządów. Ilustruje to poniższy wykres.

Źródło: Eurostat.

Zdobywanie dochodów w sposób populistyczny. Zamiast cięć wydatków rząd Orbána uciekł się do niestandardowych metod pozyskiwania dochodów budżetowych, by zapełnić powstałą po obniżeniu podatków dziurę. Zarekwirowano oszczędności emerytalne z prywatnych funduszy i zastąpiono je rządowymi obietnicami. Przez najbliższe 2-3 lata będą obowiązywać specjalne podatki obrotowe nałożone na banki, supermarkety i firmy telekomunikacyjne. Podniesiono też podatki, na które ludzie zwracają mniejszą uwagę (wzrosła akcyza na papierosy, a VAT — do 25%), oraz obniżono progi podatkowe. Planowane jest też podniesienie celu inflacyjnego banku centralnego do 3,5%; niewykluczone, że powiązane z wykupem przez tę instytucję rządowego długu.

Niechęć do prywatyzacji. Nacjonalistyczna retoryka nie sprzyja oddawaniu węgierskich firm w tak zwane obce ręce. Rząd ma przy tym własne plany na efektywniejsze funkcjonowanie państwowych biznesów. Planuje na przykład połączyć w jedną spółkę przedsiębiorstwa obsługujące autobusy i pociągi. Na razie węgierskie koleje uzyskały zwiększenie dotacji i gwarancje kredytowe.

Brak liberalizmu politycznego. Ingerowanie w życie prywatne obywateli na dłuższą metę nie łączy się z powiększaniem szeroko pojętego obszaru wolności. Tuż przed Gwiazdką Orbán zafundował Węgrom nową ustawę medialną, która zakłada między innymi konieczność rejestracji blogów, przewiduje kary dla dziennikarzy za „niezrównoważone politycznie” publikacje i szczegółowo redaguje ramówkę telewizyjną i radiową. Parlament ustalił między innymi minimalny czas poświęcany w radiu na wiadomości (20 minut rano i 15 minut wieczorem).

Jakie płyną stąd wnioski? Po pierwsze należy być ostrożnym, jeśli chodzi o darzenie sympatią polityków imponujących rozmachem działania. Choć w czasie reformatorskiego marazmu, który zapanował w Warszawie, chciałoby się jakichś zmian, to Budapeszt niestety nie dostarcza pozytywnych całościowych wzorów.

Po drugie trudno liczyć na to, że w Europie ruchy populistyczne przysłużą się sprawie liberalnych reform. Amerykański populizm odwołuje się do tradycji ojców założycieli i silnej na prowincji niechęci do rozstrzygania lokalnych problemów na poziomie centralnym. W naszej części świata ruchy populistyczne mają skłonności autorytarne — odwołują się do centralizacji władzy i narodowej jedności. Liberalnych sojuszników trzeba szukać gdzie indziej.

Zachęcamy do wykopania tekstu.

16 odpowiedzi na „Bitner: Pseudoliberalne reformy nad Balatonem”

  • Kurczę, jako żywo Platforma. Identyczny łżeliberalizm.

  • mam pytanie: Krugman odpowiedział na jeden z tekstów Murphy’ego (http://krugman.blogs.nytimes.com/2011/01/19/great-leaps-backward/) który IM kiedyś przetłumaczył i zamieścił. czy – jeśli Murphy napisze ripostę – IM przetłumaczy i zamieści również artykuł Krugmana w celu zachowania ciągłości dyskusji?

  • Mateusz Benedyk

    Jak ktoś przetłumaczy, to pewnie zamieścimy, kolega chętny może?

  • @panika2008 Rzekłbym,że bliżej im do PiSu.PiS obniżył podatki,ale po dziś dzień mają obsesje na punkcie prywatyzacji

  • Nie ma się co łudzić i wypatrywać jakiegoś skowronka liberalizmu przez następne – hmm? – 10 lat? Tendencja jest odwrotna.

  • @2,3 Niestety nie możemy tłumaczyć tekstów z NY Times (prawa autorskie).

  • Moim zdaniem bliżej im do PiSu. Widać to wyraźnie, jak zna się ich retorykę. Jest odpowiednik IV RP – politycy Fideszu mówią, że dopiero teraz Węgry są wolne. Jest narodowa retoryka, agresywne popieranie mniejszości węgierskiej u siąsiadów. Jest też spora obniżka podatków bez redukcji wydatków. Platforma zaś prezentuje całkowity brak jakiegoś głębszego reformatorskiego zapału. (Chociaż elementy populistyczne też są – pamiętamy przecież akcję z dopalaczami).

  • Bardzo dobra i celna analiza. Świetnie ujęte.

  • @Tomasz A, nie wydaje mi się żeby PiS pozował na partię liberalną, ale ja tam się na polityce nie wyznaję.

  • Ad 2, 3, 6
    Chyba jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby artykuł Krugmana krótko zreferować, np. pod ewentualną odpowiedzią Murphy’ego. Zresztą sam Murphy na pewno go zreferuje, bo na tym polega polemika.

  • @panika2008 Nie pozują,ale podatki obniżyli.@Maciej Bitner dokładniej opisał w komentarzu o co mi dokładniej chodzi

  • Ad 2, 3, 6, 10
    No i jest: http://mises.org/daily/4993
    Zarzuty Krugmana ładnie streszczone. Tylko tłumaczyć…

  • Marksiści mieli marksizm, wedle którego dzielili i mierzyli świat. Liberałowie mają liberalizm. Wydawałoby się oczywiste, że nie ma jednych, idealnych rozwiązań, które sprawdzą się w każdych warunkach społecznych, historycznych, geograficznych, etc. Cóż – mimo wszystko liberałowie milsi zdają się być od marksistów 😉

  • Ad 13
    Tu nie chodzi o idealne rozwiazania, tylko o rozwiazania, ktore moga chronic (na ile sie da) ludzkie zycie i wolnosc.

    Zestawienie marksistow z liberalami jest nieuprawnione, tak jak nieuprawnione byloby zestawienie bandytow z filatelistami. Co z tego, że i jedni i drudzy mierza czyms-tam swiat: jedni owocami swojego gwaltu, a drudzy klaserami? Jaka stad plynie nauka?

  • Jestem ciekaw kiedy wreszcie powstanie w jakimkolwiek państwie na świecie liberalny rząd z prawdziwego zdarzenia? Kiedy ludzie dojrzeją i zrozumieją, że socjalizm i nacjonalizm do niczego nie prowadzą?

  • za conajmniej 10 lat dopiero ludzie może coś zrozumieją ale to może być za późno…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Jeśli historia mogłaby nas czegokolwiek nauczyć, to niewątpliwie tego, że żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowania prawa do posiadania własności prywatnej. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lipcu i sierpniu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Tomasz Bethke
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Paweł Bochnowski
Pan Rafał Boniecki
Pan Michał Brański
Pani Dominika Buczek
Pan Przemysław Buszka
Pan Mirosław Cierpich
Pan Szymon Curyło
Pan Maciej Czaplewski
Pan Maciej Czyż
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Daniel Długozima
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Mariusz Dziechciaronek
Pan Tomasz Gaździk
Pan Rafał Główczyński
Pan Sebastian Glapiński
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Marek Górecki
Pan Witold Grabowski
Pan Karol Grodzicki
Pan Tomasz Gruszecki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Michał Idec
Pan Tomasz Jabłoński
Pan Kazimierz Jacoń
Pan Łukasz Jasiński
Pan Piotr Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sylwester Kozak
Pan Mateusz Kozłowski
Pan Krzysztof Kożuchowski
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Krzysztof Krzaczkowski
Pan Wojciech Kukla
Pani Paulina Kurzyk
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Paweł Lewandowski
Pan Sławomir Majewski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Joanna Morawska
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pani Wanda Musialik
Pan Mateusz Musielak
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Wojciech Paryna
Pan Tomasz Pawlak
Pan Paweł Pietrasiński
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Bartosz Pilarski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Arkadiusz Przybyłek
Pan Adrian Przybysz
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dawid Robaczyński
Pan Piotr Różański
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Karol Sobiecki
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Ryszard Staszowski
Pan Mikołaj Stempel
Pan Ryszard Strzelecki
Pan Dawid Szczepański
Pan Łukasz Szostak
Pan Grzegorz Sztemborowski
Pan Dariusz Szumiło
Pan Tomasz Tarczyk
Pan Jarosław Tyma
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Mateusz Wójcik
Pan Adrian Wróble
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pracownik Santander Bank

Łącznie otrzymaliśmy 10 949,39 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>