Murphy: Czy Fed może okazać się niewypłacalny?

22 stycznia 2011 Bankowość komentarze: 4

Autor: Robert p. Murphy
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Paweł Piskorz
Wersja PDF

niewypłacalnyW świetle ostatnich działań Bena Bernankego, który kupuje długoterminowe obligacje USA za 600 mld USD, wielu ekonomistów zaczyna się martwić: czy System Rezerwy Federalnej (SRF) może okazać się niewypłacalny? W tym artykule wyjaśnię podstawy tego niepokoju oraz udowodnię, że SRF wraz ze swoją prasą drukarską nie może zbankrutować, tak jak inne przedsiębiorstwa.

Jednak, jeżeli SRF — patrząc z czysto księgowe punktu widzenia — zbankrutuje, więcej ludzi zacznie wtedy rozumieć, jak bardzo nihilistyczny jest nasz bank centralny ze swoim pieniądzem fiducjarnym. W tym sensie kolejne rundy luzowania ilościowego są w rzeczywistości ryzykowne dla SRF.

Bilans banku centralnego

Aby zrozumieć, jak funkcjonuje SRF, najlepiej zacząć od następującego, uproszczonego przykładu. Załóżmy, że bilans fikcyjnego banku centralnego jest taki jak ten poniżej:

Wstępny bilans banku centralnego
Aktywa Zobowiązania + Kapitał własny
1 bln $ w  rocznych obligacjach rządowych (oprocentowanie 0.25%) 500 mld $ w papierowym pieniądzu posiadanym przez ogół społeczeństwa
150 mld $ w papierowym pieniądzu posiadanym przez banki komercyjne w skarbcach jako rezerwy
250 mld $ w elektronicznych rezerwach banków komercyjnych na rachunkach w banku centralnym
100 mld $ kapitału własnego
Suma: 1 bln $ Suma: 1 bln $

Po lewej stronie naszego fikcyjnego bilansu banku centralnego są aktywa. Dokładniej mówiąc, 1 bln USD (zakładając teraźniejszą wartość rynkową) w obligacjach rządowych, które będą sprzedawane po wartości nominalnej za rok. Zysk jaki osiągniemy do terminu wykupu wynosi 0.25%.

Po stronie zobowiązań są trzy główne pozycje. Pierwszą jest 500 mld USD w gotówce będącej w posiadaniu ludzi, w ich portfelach i torebkach, oszczędnościach trzymanych w domach oraz mniejszych bankach.

Druga kategoria to 150 mld USD w gotówce posiadanej przez banki komercyjne tego fikcyjnego państwa w różnych bankomatach, kasach oraz w skarbcach. Kiedy klient pojawi się, aby wybrać gotówkę z własnego rachunku bankowego, to 150 mld USD w papierowym pieniądzu stanowi pierwszą linią obrony.

Trzecią pozycją jest 250 mld USD w depozytach przetrzymywanych w banku centralnym. Bank centralny jest bankiem banków. Tak jak Joe Smith może mieć rachunek bieżący w Acme banku, tak Acme bank może mieć rachunek w banku centralnym. Powyższa tabela ilustruje sumę wszystkich elektronicznych zapisów na rachunkach banków komercyjnych w banku centralnym — wynosi ona 250 mld USD.

Ważne jest, aby zrozumieć, iż ta ostatnia kategoria zobowiązań nie oznacza (na razie) fizycznej waluty. Te 250 mld USD, które Acme bank i inni posiadają na rachunku banku centralnego są czysto księgowym zapisem. W przeciwieństwie do Acme Banku, który musi posiadać fizycznie pewne rezerwy, aby zaspokoić wymagania swoich klientów, bank centralny nie potrzebuje utrzymywać fizycznych zapasów gotówki.

Powód tego jest bardzo prosty: rządowa prasa drukarska jest do dyspozycji banku centralnego. Jeżeli przykładowo Acme Bank zażąda części swoich wkładów w gotówce, zwróci się do banku centralnego z prośbą: „Chcielibyśmy podjąć 1 mld USD z naszego rachunku”. W tym wypadku bank centralny odejmie 1 mld USD z elektronicznego konta Acme banku i zleci Departamentowi Rytownictwa i Drukowania, aby stworzył 1 mld USD w nowych banknotach.

(W tym prostym scenariuszu — w którym bank Acme podjął 1 mld USD ze swojego rachunku — zobowiązania banku centralnego uległy zmianie, nie wartość ich całości, a jedynie ich części składowe. Dokładniej rzecz ujmując, będzie 151 mld USD w papierowych rezerwach w bankowych skarbcach oraz 249 mld USD w elektronicznych zapisach na rachunkach w banku centralnego).

Ostatecznie warto zauważyć, iż te trzy kategorie zobowiązań sumują się jedynie do 900 mld USD. Ponieważ majątek banku centralnego wynosi 1 bln USD, to brakujące 100 mld USD stanowi kapitał własny należący do udziałowców. (Ważne jest, aby pamiętać, że SRF pomimo powołania go do życia przez rząd jest własnością prywatnych akcjonariuszy). Z księgowego punktu widzenia ten fikcyjny bank jest wypłacalny, gdyż jego majątek przewyższa zobowiązania.

Pierwsza tura luzowania ilościowego

Teraz załóżmy, że prezes naszego fikcyjnego banku centralnego chce wyciągnąć swoją gospodarkę z recesji poprzez zwiększenie sumy bilansowej o 600 mld USD. W normalnej sytuacji przeprowadziłby on operacje otwartego rynku, czyli kupiłby krótkoterminowe obligacje rządowe w celu obniżenia krótkoterminowych stóp procentowych.

Niestety, dla naszego głównego pompującego, krótkoterminowe stopy procentowe są już na samym dnie. Z tego powodu bank centralny decyduje się na zakup dziesięcioletnich obligacji rządowych (zamiast jednorocznych).

Bilans banku centralnego po pierwszej rundzie luzowania ilościowego
Aktywa Zobowiązania + Kapitał własny
1 bln $ w rocznych obligacjach rządowych (oprocentowane 0.25%) 500 mld $ w papierowym pieniądzu posiadanym przez ogół społeczeństwa
600 mld $ w dziesięcioletnich obligacjach rządowych (oprocentowane 2%) 150 mld $ w papierowym pieniądzu posiadanym przez banki komercyjne jako rezerwy walutowe
250 mld.$ 850mld $ w elektronicznych rezerwach banków komercyjnych na rachunkach w banku centralnym
100 mld $ kapitału własnego
Suma: 1,6 bln $ Suma: 1,6 bln $

W jaki dokładnie sposób przebiegł ów zakup? To bardzo proste. Bank centralny wypisał czeki na siebie samego, w celu skupienia dziesięcioletnich obligacji rządowych wartych 600 mld USD z rynku wtórnego.

Kiedy prywatni sprzedawcy obligacji zdeponują nowe czeki (wypisane na bank centralny) na swoich rachunkach w Acme banku i innych, wtedy salda na rachunkach tych instytucji w banku centralnym także wzrosną. W powyższej tabeli wykazałem zmiany po stronie zobowiązań bilansu banku centralnego: elektroniczne rezerwy wzrosły z 250 mld USD do 850 mld USD.

W tej sytuacji akcjonariusze banku centralnego nadal posiadają ten sam majątek. Jednak teraz ich przedsięwzięcie jest wyżej lewarowane, ponieważ stosunek zobowiązań do kapitałów wzrósł z 9:1 do 15:1. W tym sensie — i jest to opis, którego wielu ekonomistów używa od niedawna — zaciągnął pożyczkę na krótki okres, by udzielić długoterminowej pożyczki.

Innymi słowy, bank centralny bezpośrednio użyczył rządowi środki pieniężne na długi okres (przez kupno jego dziesięcioletnich obligacji) poprzez pożyczenie tych pieniędzy na krótki okres od systemu bankowego/społeczeństwa.

Niezależnie od przypuszczalnych korzyści płynących z naszego fikcyjnego zakupu majątku wartego 600 mld USD, możemy być pewni, że w tej sytuacji bank centralny przyjmuje na siebie znacznie większe ryzyko.

Bank centralny bankrutuje?

Załóżmy, że inflacja zaczyna rosnąć w naszym fikcyjnym świecie, czego skutkiem jest wzrost rocznej stopy procentowej do 1%, a dziesięcioletniej do 8%. Powoduje to spadek wartości rynkowej portfela obligacji banku centralnego. Teraz bilans wygląda w ten sposób:

Bilans banku centralnego po wzroście stóp procentowych
Aktywa Zobowiązania + Kapitał własny
993 mld $ w rocznych obligacjach rządowych (oprocentowane 1%) 500 mld $ w papierowym pieniądzu posiadanym przez ogół społeczeństwa
335 mld $ w dziesięcioletnich obligacjach rządowych (oprocentowane 8%) 150 mld $ w papierowym pieniądzu posiadanym przez banki komercyjne jako rezerwy walutowe
850 mld $ w elektronicznych rezerwach banków komercyjnych na rachunkach w banku centralnym
-152 mld $ kapitału własnego
Suma: 1,3 bln $ Suma: 1,3 bln $

Jak pokazuje tabela, wzrost stóp procentowych spowodował stratę 7 mld USD na krótkoterminowych aktywach oraz gigantyczną stratę 245 mld USD na długoterminowych obligacjach. Jest to skutek lekkomyślnej ekspozycji na ryzyko stopy procentowej. Obecnie, technicznie rzecz biorąc, nasz fikcyjny bank jest niewypłacalny. Zobowiązania przewyższają bowiem aktywa o około 152 mld USD.

 

Kogo to obchodzi?

Chociaż nasz bank centralny wygląda na niewypłacalnego, to co może powstrzymać jego działalność? Jego zobowiązania składają się z prawnego środka płatniczego, pieniądza fiducjarnego naszego fikcyjnego państwa. Jeżeli ktoś wejdzie do oddział banku centralnego, wręczy banknot dwudziestodolarowy i powie: — „Chciałbym, żebyście zrealizowali swoje zobowiązanie”, kasjer może spokojnie odpowiedzieć: — „Życzy Pan sobie w dwóch banknotach dziesięciodolarowych czy czterech pięciodolarowych?”.

Sytuacja może być bardziej skomplikowana dla małego banku centralnego, który posiada zobowiązania denominowane w innych walutach. Jednak w przypadku Systemu Rezerwy Federalnej — z zobowiązaniami denominowanymi w dolarach — ciężko określić, jakim konkretnym ograniczeniom jest poddany, oraz czy jego księgowi powinni ogłosić niewypłacalność. Nawet jeżeli wystąpiłby run na SRF i wszystkie komercyjne banki zdecydują się podjąć swoje środki z elektronicznych rachunków w jednym dniu, bank centralny nie musi panikować. Może rozkazać dodruk papierowych pieniędzy, aby podmienić je na zapisy elektronicznych kont. (To jest prosta sztuczka niemożliwa do wprowadzenia dla zwykłego banku komercyjnego)

Jednakże, jeżeli bank centralny byłby zmuszony rzeczywiście ogłosić niewypłacalność, byłby to wielki skandal. Rząd prawdopodobnie przejąłby nad nim kontrolę,  aby opinia publiczna nie dowiedziała się, że ten cały projekt był w rzeczywistości wielkim legalnie zatwierdzonym fałszerstwem.

W mojej opinii jest to największe zmartwienie pracowników banku centralnego. Z pewnością nie chcą oni, aby tysiące ekonomistów pisało na swoich blogach o możliwości zbankrutowania SRF, ponieważ coraz więcej ludzi zaczyna się zastanawiać nad logiką naszego szalonego systemu bankowego.

Podsumowanie

Dla zainteresowanych analizą rzeczywistego bilansu Systemu Rezerwy Federalnej oraz różnymi jego działaniami na rynku od początku kryzysu finansowego będę od stycznia prowadził nowy kurs w ramach Mises Academy, pod tytułem „Anatomia SRF”.

W międzyczasie warto zwrócić uwagę na debatę akademicką, której tematem jest druga tura luzowania ilościowego. Chociaż skupieni jedynie na wąskim aspekcie wypłacalności, ekonomiści i inny analitycy z głównego nurtu powoli zaczynają rozumieć, że strategia Bena Bernankego może upaść, jeżeli stopy procentowe poszybują w górę.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Robert Murphy

Amerykański ekonomista i konsultant związany z austriacką szkołą ekonomii. Tytuł doktora uzyskał na New York University, obecnie jest adiunktem na Texas Tech University. Współpracuje z licznymi amerykańskimi think-tankami. W ramach działalności w Independent Institute i Ludwig von Mises Institute angażuje się w liczne inicjatywy edukacyjne – prowadzi wykłady, kursy e-learningowe, pisze książki. To właśnie w ramach współpracy z tymi instytucjami powstały jego przewodniki ułatwiające lekturę najważniejszych dzieł ekonomistów szkoły austriackiej: "Ludzkiego działania" i "Teorii pieniądza i kredytu" Ludwiga von Misesa oraz "Ekonomii wolnego rynku" Murraya N. Rothbarda. Murphy jest także autorem podręcznika z ekonomii dla licealistów "Lessons for the Young Economist" i książki "Choice: Cooperation, Enterprise, and Human Action".

Pozostałe wpisy autora:

4 Komentarze “Murphy: Czy Fed może okazać się niewypłacalny?

  1. Streścić to można banalnie: Ben ma drukarkę – i co mu zrobisz? 😉

    BTW puszenie się Szalom Bena iż ma on jakąś strategię to blef – a więc IMHO nie ma nawet sensu z tym dyskutować, wystarczy to skwitować litościwym „dobrze, dobrze, Benio, rozumiemy Cię, nie denerwuj się”. On jest tylko urzędniczyną. Ostatni urzędniczyna, który naprawdę miał jakąś długofalową strategię, to był bodajże Stalin. W XXI wieku to już tylko pijar i wieczne markowanie.

  2. Ja nie znam wyjścia z żadnej sytuacji. Poza tym czemu miałbym je proponować? Ja zrobiłem ten burdel? Kto głosował na tych kretynów u steru niech sobie pluje w brodę.

  3. Dzięki deregulacji rynków finansowych od połowy lat osiemdziesiątych wzrosła ilość pieniądza. Ten pieniądz zainwestowaliśmy w tworzenie miejsc pracy w Chinach, Indiach, Europie Wschodniej. Od tamtego czasu przybyło do naszego rynku 2,5mld par rąk do pracy.
    Dzięki naszym pieniądzom oni mają pracę, a my dobrobyt. Każdy z Was bezpośrednio odczuwa jak bardzo mu się polepszyło w okresie ostatnich dwudziestu lat.
    Więc na co Wy się właściwie uskarżacie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy