Rothbard: Z Bogiem lub bez – prawo naturalne i prawa własności

22 lutego 2011 Filozofia polityki komentarze: 11

Autor: Murray N. Rothbard
Tłumaczenie: Monika Sznajder
Źródło: mises.org
Wersja PDF

[Ustęp z książki An Austrian Perspective on the History of Economic Thought, t. 1, Economic Thought Before Adam Smith]

Fizjokraci byli zwolennikami nie tylko klasycznego liberalizmu, ale również popierali działania wolnego rynku oraz naturalne prawa człowieka i prawa do własności.

prawo naturalneJohn Locke i angielscy lewellerzy przekształcili raczej nieprecyzyjne i holistyczne pojęcia prawa naturalnego w jasne, wysoce indywidualistyczne koncepcje naturalnych praw każdego człowieka. Ale fizjokraci byli pierwszymi, którzy w pełni zastosowali idee praw naturalnych i praw własności do gospodarki wolnorynkowej. W pewnym sensie dokończyli pracę Locke’a i wprowadzili lockeanizm do ekonomii.

Quesnay i pozostali fizjokraci byli również zainspirowani typowo osiemnastowieczną wersją prawa naturalnego, według której prawa jednostki, w tym prawo do własności, były głęboko zakorzenione w korpusie praw naturalnych, nadanych przez Stwórcę i z łatwością odkrywalnych przez ludzki intelekt. W pewnym sensie osiemnastowieczna teoria praw naturalnych była udoskonaloną wersją średniowiecznego, scholastycznego prawa naturalnego. Prawa stały się teraz bardziej zindywidualizowane, nie odnosiły się do całego społeczeństwa lub państwa.

Siedemnastowieczny holenderski protestant i scholastyk Hugo Grocjusz, będący pod silnym wpływem późnych hiszpańskich scholastyków, rozwinął teorię prawa naturalnego, którą odważnie określił jako prawdziwie niezależną od kwestii, czy to Bóg stworzył te prawa. Tę myśl zapoczątkował już św. Tomasz z Akwinu i późniejsi katoliccy scholastycy, ale dopiero Grocjusz nadał jej jasny i dosadny sens.

Pytanie: „Czy Bóg miłuje dobro, ponieważ jest w rzeczywistości dobrem, czy też dobrem jest coś, ponieważ Bóg to miłuje?” fascynowało politycznych filozofów od czasów Platona. Pierwsza część zawsze jest odpowiedzią tych, którzy wierzą w obiektywną prawdę i zasady etyczne, tzn. coś może być dobre lub złe zgodnie z obiektywnymi prawami natury i rzeczywistości. Druga część jest odpowiedzią fideistów, którzy wierzą, że nie istnieje żadne prawo obiektywne czy etyczne, a tylko czysta arbitralna wola boża (którą poznajemy dzięki objawieniu) może czynić rzeczy dobrymi albo złymi dla ludzkości.

Podejście Grocjusza było definitywnym przedstawieniem obiektywistycznej i racjonalnej pozycji, jako że dla niego prawa naturalne były odkrywalne przez ludzki intelekt, a osiemnastowieczne oświecenie stanowiło w gruncie rzeczy kontynuację jego myślenia. Oświecenie dodało do systemu Grocjusza Newtona i jego wizję świata, jako zbioru harmonijnych, mechanicznie współzależnych naturalnych praw.

Podczas gdy Grocjusz i Newton byli zagorzałymi chrześcijanami (podobnie jak prawie wszyscy ludzie tamtejszej epoki), osiemnasty wiek z łatwością popadł w deizm, w którym Bóg — wielki „zegarmistrz” i stwórca owego wszechświata praw naturalnych — zniknął ze sceny, pozwalając, aby jego dzieło kontynuowało się samo.

Jednakże z punktu widzenia filozofii politycznej to, czy Quesnay i pozostali (Du Pont pochodził ze środowiska hugenockiego) byli katolikami czy deistami, nie miało prawie w ogóle znaczenia, ponieważ ich światopogląd oraz podejście do prawa naturalnego byłyby takie same w obu przypadkach.

Mercier de la Rivière w swoim L’Ordre Naturel zwrócił uwagę na fakt, że ogólny plan boskiego stworzenia dostarczył naturalnych praw rządzących wszechświatem, a człowiek nie może być wyjątkiem od tej reguły. Poprzez intelekt człowiek musi tylko poznać warunki prowadzące go do szczęścia i podążać za tymi wskazówkami. Wszystkie ludzkie problemy wynikają z niewiedzy albo nieprzestrzegania owych praw.

Zgodnie z ludzką naturą prawo do podtrzymania życia pociąga za sobą prawo do własności, a każda indywidualna własność produktu pochodzącego z ziemi wymaga posiadania części samej ziemi. Ale prawo do własności byłoby niczym bez możliwości rozporządzania nią, zatem wolność jest następstwem prawa do własności. Ludzie rozwijają się jako społeczne zwierzęta, a poprzez handel i wymianę własności podnoszą poziom swojego szczęścia.

Co więcej, skoro ludzkie zdolności są z natury zróżnicowane i nierówne sobie, to nierówność warunków powstaje naturalnie z równego prawa do wolności każdego człowieka. Tym sposobem prawa własności i wolny rynek, jak podsumował Mercier, są społecznym porządkiem: naturalnym, ewidentnym, prostym, niezmiennym i sprzyjającym szczęściu każdego człowieka.

Albo, jak ujął to Quesnay w swoim Le Droit naturel (Prawo Naturalne): „Każdy człowiek ma naturalne prawo do swobodnego korzystania ze swoich zdolności przy założeniu, że nie krzywdzi siebie lub innych. Następstwem owego prawa do wolności jest prawo do własności”, a jedynym zadaniem rządu jest chronić to prawo[1].

Wielu władców rządzących Europą było albo oczarowanych albo zaintrygowanych tą popularną doktryną fizjokratyzmu i usiłowało dowiedzieć się więcej na jej temat od poważanych teoretyków. Delfin Francji poskarżył się raz Quesnayowi, jak trudno być królem, a lekarz odpowiedział, że to w rzeczywistości dosyć prosta rzecz. Delfin spytał: „Jak byś zatem postępował, gdybyś był królem?”. Dr Quesnay udzielił prostej, dosadnej i zaiste libertariańskiej odpowiedzi: „Nic bym nie robił”. „Ale kto by wówczas rządził?” — zapytał delfin niewyraźnie. „Prawo, to znaczy prawo naturalne” — odpowiedział poprawnie Quesnay, niewątpliwie nie zadowalając tym delfina.

Podobna odpowiedź nie usatysfakcjonowała z pewnością Katarzyny Wielkiej, carycy Wszechrusi, która posłała po prawnika i równocześnie zarządcę Martyniki — Merciera de la Rivière — aby poinstruował ją w zakresie sposobu rządzenia. Na pytanie, na czym powinno być oparte „prawo”, odpowiedział carycy: „Na jednej tylko rzeczy, Madame — na naturze rzeczy i człowieka”.

„Ale skąd zatem może król wiedzieć, jakie prawa nadać ludziom?” — kontynuowała caryca. Mercier de la Rivière udzielił zdecydowanej odpowiedzi: „Nadanie albo stworzenie praw, Madame, jest zadaniem wyłącznie Boga. Ach! Kim jest człowiek, który myśli, że może dyktować prawa istotom mu nieznanym?”. Rząd, dodał prawnik, powinien analizować i rozpoznawać tylko „prawa w widoczny sposób wyryte przez Boga w naturze ludzkiej, z chwilą kiedy człowiek zaczął istnieć”. Mercier de la Rivière trafnie ostrzegł: „Poszukiwanie sposobu przekroczenia tej granicy byłoby wielkim nieszczęściem i destrukcyjnym przedsięwzięciem”.

Caryca była uprzejma, ale z pewnością nie rozbawiona. „Proszę pana” — odpowiedziała szorstko — „Jestem zadowolona, że pana wysłuchałam. Życzę miłego dnia”.


[1] Zobacz parafrazę Henry’ego Higgisa, The Physiocrats (1897), New York: The Langland Press, 1952, s. 45.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Murray N. Rothbard

Murray Newton Rothbard (ur. 2 marca 1926, zm. 7 stycznia 1995) - ekonomista, historyk, filozof prawa i polityki. Uczeń Ludwiga von Misesa. Autor traktatu ekonomicznego "Man, Economy and State" (polskie wydanie: "Ekonomia wolnego rynku") oraz wielu innych książek i artykułów o ekonomii i historii. Jeden z twórców współczesnego libertarianizmu.

Pozostałe wpisy autora:

11 Komentarze “Rothbard: Z Bogiem lub bez – prawo naturalne i prawa własności

  1. „„Proszę pana” — odpowiedziała szorstko — „Jestem zadowolona, że pana wysłuchałam. Życzę miłego dnia”.

    I pa pa wolny rynku.

    Prawda wypływa z luf karabinów i żaden Merciera de la Rivière, choćby stanął na rzęsach, bez karabinu nie przekona pani carycy.

  2. Może przytoczę to co Mises pisał na ten temat.

    „Przykazanie „nie zabijaj” z pewnością nie jest częścią prawa naturalnego. Cechą charakterystyczną środowiska naturalnego jest to, że zwierzęta zabijają się, a wiele gatunków zwierząt musi zabijać żeby przetrwać.”

    „Niektórzy wywodzą zasadność instytucji prywatnej własności środków produkcji z pojęcia prawa naturalnego. Inni powołują się na prawo naturalne, by uzasadnić zniesienie prywatnej własności produkcji. Idea prawa naturalnego jest całkowicie subiektywna, toteż takie dyskusje prowadzą donikąd.”

  3. „Przykazanie „nie zabijaj” z pewnością nie jest częścią prawa naturalnego. Cechą charakterystyczną środowiska naturalnego jest to, że zwierzęta zabijają się, a wiele gatunków zwierząt musi zabijać żeby przetrwać.”

    W tym cytacie jest błędne rozumienie słowa zabijać. Nie zabijaj oznacza – nie zabijaj istot będących podmiotami tegoż prawa. Proszę zauważyć, że zwierzęta (z reguły) nie zabijają się w ramach tego samego gatunku. Ponadto przykazanie nie zabijaj nie zakazuje zabijać zwierząt, tylko ludzi, czyli istot takich jak my. Przypuszczam, że w czasach antycznych przykazanie nie zabijaj nie dotyczyło niewolników lub jeńców – oni nie byli podmiotami tego prawa.

    Prawo naturalne przypomina mi trochę imperatyw kategoryczny Kanta. To znaczy stanowią one minimalne warunki istnienia społeczności. Bez nich społeczność nie ma prawa istnieć. Jako takie są więc obiektywne a także niezależne od wiary w istnienie Boga, jako ich twórcy. Proszę sobie wyobrazić społeczność, w której nie istnieje prawo zakazujące inicjowania przemocy – przy czym nie mówię tu o zaniechaniu przemocy, tylko o dowolności w jej stosowaniu. Albo społeczność w której nie ma prawa zawierania umów oraz obowiązku z wywiązywania się z umów zawartych. Takie społeczności nie mają prawa istnieć. Owszem, prawa naturanle są łamane, ale jako reguły istnieją i są głęboko zakorzenione w naturze człowieka, jako istoty społecznej.

    Na koniec proszę zwrócić uwagę, że prawa naturalne (chyba ?) zawsze są prawami negatywnymi – czyli zabraniają czegoś w odniesieniu do drugiego człowieka. Nigdy nie są pozytywne, czyli nie gwarantują jakiegoś konkretnego przywileju. Piszę chyba, bo dopiero teraz to sobie uświadomiłem i może ktoś, kto ma temat przemyślany wytknie mi tu błąd. Z przyjemnością wtedy z tego ostatniego twierdzenia się wycofam.

  4. Maks, może faktycznie wynika to z różnego rozumienia praw naturalnych. Dla kogoś może to oznaczać prawo do zabijania, a dla innego prawo do życia.
    Mises pisze że powinniśmy wprowadzać rozwiązania które są korzystne dla społeczeństwa, a nie te które są sprawiedliwe, naturalne czy właściwe.

    Może jeszcze jeden cytat z Misesa.

    „Do dziś żywe są mity o pierwotnej – naturalnej – wolności, którą człowiek jakoby cieszył się w bajkowym stanie natury poprzedzającym ustanowienie relacji społecznych. Takie niezależne psychicznie i ekonomicznie jednostki lub rodziny były wolne jedynie do momentu, w którym napotykały kogoś silniejszego. W warunkach bezwzględnej konkurencji biologicznej silniejszy miał zawsze rację, a słabszy mógł się tylko całkowicie podporządkować. Człowiek pierwotny z pewnością nie rodził się wolny.”

  5. W ogóle warto pamiętać, że pierwotne były komuny, w których cel wspólnoty był nadrzędny względem jednostek. Szeroko pisał na ten temat Hayek w „Zgubnej pysze rozumu”. Wolny rynek, a raczej prawo własności zrodziło się później jako tzw. ład rozszerzony.

    Hayek:

    „Ci, którzy „nauczyli się” postępować zgodnie z praktykami rynku funkcjonującego na zasadach konkurencji, wzrastali liczebnie i wypierali innych, którzy postępowali wedle odmiennych obyczajów. Nawiązując do stwierdzenia Johna Locke’a z „Traktatu drugiego”, amerykański historyk James Sullivan zauważył już w roku 1795, iż po wyparciu Indian przez Europejczyków tam, gdzie kiedyś pojedynczy człowiek „niecywilizowany” wiódł życie nękany głodem jako myśliwy-koczownik, w tym samym miejscu mogło żyć w dobrobycie 500 pielgrzymów z Europy. Tubylcze amerykańskie plemiona żyjące w komunach, trudniące się myślistwem i zbieractwem, zostałyby wyparte ze swych terenów bez względu na to, czy rząd federalny użyłby wojska i idącej w ślad za nim siły. W tym sensie tak zwany „kolonializm” nigdy nie był ani jednym z „izmów” ani ideologią, ale jedynie skutkiem działania prawa przyrody: natura abhorret vacuum. Tam, gdzie nie ma władzy, pojawia się ona z zewnątrz. W tym wypadku chodzi o władzę, wynikającą z przewagi, jaką dawało przyswojenie zasad wolnego rynku oraz nieskrepowane korzystanie z indywidualnej wiedzy i zdolności. „

  6. „John Locke i angielscy lewellerzy przekształcili raczej nieprecyzyjne i holistyczne pojęcia prawa naturalnego w jasne, wysoce indywidualistyczne koncepcje naturalnych praw każdego człowieka.”
    Tak oczywiście: „Chociaż Locke był znakomitym teoretykiem zagadnień dotyczących własności, to swojej teorii nie rozwijał i
    nie stosował w sposób całkiem spójny.” Przypis nr 3 w Rozdział 2, Manifest libertariański.
    Zupełnie jak „jasne, wysoce indywidualistyczne koncepcje” Rothbard ‚a, których nigdy „nie stosował w sposób całkiem spójny”

  7. ad Smith
    Jak coś jest jasne, to musi być od razu całkiem spójne? Wyraźnie tu jasność przeciwstawiona jest brakowi precyzji. Mogę woleć A od B, B od C i C od A. Jasne to jest, ale nie jest spójne.

  8. @MB
    Jasne≠niezrozumiałe i tajemnicze.
    „Istnieją tylko dwie zasady, według których człowiek pojmuje rozumowo rzeczywistość, a mianowicie celowość i przyczynowość. To, co nie mieści się w tych kategoriach, jest całkowicie niedostępne ludzkiemu umysłowi. Zdarzenie, którego nie można zinterpretować według jednej z tych zasad, pozostaje dla człowieka niezrozumiałe i tajemnicze. ” (Ludzkie działanie, Mises)

    Spójność = brak sprzeczności.
    „Co więcej, ponieważ prakseologia bierze swój początek z prawdziwego aksjomatu A, to wszystkie twierdzenia, które mogą być wydedukowane z tego aksjomatu muszą także być prawdziwe. Jeżeli A implikuje B i A jest prawdziwe, to B także musi być prawdziwe” (Prakseologia — metodologia Szkoły Austriackiej, Rothbard)

    No i wg. tej jasnej, wysoce indywidualistycznej ale jednak niespójnej koncepcji prawa naturalnego Locke’a to np. człowiek został stworzony żeby służyć Bogu, jako jego poddany i własność. Przede wszystkim powinien być mu posłuszny, zamiast swym partykularnym przyjemnościom.
    Natomiast wg. prakseologii: „Ostatecznym celem działania jest zawsze zaspokojenie jakiejś potrzeby działającego”. ( Ludzkie działanie, Mises)
    A na dodatek jeszcze to:”…najważniejszy jest fakt, iż aksjomat ten [ludzkie działanie] jest prawdziwy sam przez się, oczywisty w o wiele większym i szerszym zakresie niż inne postulaty. Jest tak, gdyż aksjomat ten jest prawdziwy dla wszystkich ludzkich istnień, wszędzie, w każdym czasie i nie można sobie nawet wyobrazić jego uchylenia”. ( In Defense of Extreme Apriorism, Rothbard )

    Przypomnijmy że fundamentalnymi założeniami lbertariańskiej fizolofii Rothbarda są: własność przepisana od Locke’a i ludzkie działanie przepisane od Misesa, co pozostaje dla mnie na wskroś niezrozumiałe i tajemnicze.

  9. Prakseologia siłą rzeczy musi przyjmować jakichś nadrzedny porządek rzeczy, aby w ogole były możliwe zdania syntetyczne a priori. Podobnie dzisiejsza zmatymatyzowana fizyka to robi w przypadku, gdy eksperyment fizyczny jest dopiero finalnym efektem potwierdzenia ciągu wynikań matetmatycznych, które to były głownym podłożem do przewidzenia zjawiska fizycznego.
    Oczywiście skąd pochodzą owe prawa to pytania czysto metafizyczne, jednakże ich istnienie niejako zakłada się, gdy z jednego aksjomatu wywodzi się kolejne i twierdzi się, że zarazem są to zdania syntetyczne w sensie kantowskim. Tak jak dzisiejsza fizyka zakłada, że świat ma strukturę matematyczną, tak prakseologia w niepisany sposób zakłada, że istnieją nadrzędne prawa w rzeczywistości społeczno-ekonomicznej skoro je odkrywamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *