Murphy: Inwestorzy nareszcie zaczęli obawiać się inflacji

14 marca 2011 Inflacja komentarze: 7

Autor: Robert P. Murphy
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Marta Ehrenfeld
Wersja PDF

inflacjiJuż najwyższy czas… Nagłówek artykułu CNBC z 7 lutego głosi: „Inwestorzy zaczęli wierzyć, że groźba inflacji staje się coraz poważniejsza”.

Od jakiegoś czasu jestem dumnym członkiem klubu nudziarzy przewidujących powrót stagflacji. Jak dotąd nasze przepowiednie spełniły sie w połowie, gdyż gospodarka realna wpadła w potężne kłopoty — i to o wiele gorsze niż te, jakie keynesowscy ekonomiści przewidywali na koniec roku 2008.

Jednakże sprawy na (cenowym) froncie inflacyjnym nie są już tak do końca jasne. Mimo że ceny aktywów i dóbr produkcyjnych poszły w górę w odpowiedzi na ekspansję monetarną Bernankego, ceny w sprzedaży detalicznej (według Biura Statystyk Pracy) nie wzrastały w alarmującym tempie.

Nie jestem pierwszym ekonomistą, który wyjaśnia tę anomalię przez odniesienie się do Wilusia E. Kojota: poważna inflacja nie uderzy, dopóki wszyscy nie będą myśleć, że tak się stanie. Pomimo że fundamenty pod inflację cenową kładzione są już od końca 2008 roku, to dopiero teraz zapora Bernankego, przysłaniająca do tej pory inflacyjną rzeczywistość, zaczyna pękać.

Proste przedstawienie sytuacji

Może wydawać się to uproszczone, ale wciąż nie mogę oprzeć sie wrażeniu, iż poniższy wykres przedstawia to, co rzeczywiście powinniśmy wiedzieć — fakt, że odczujemy ogromną podwyżkę cen.

Mamy wiele wyszukanych argumentów na to, dlaczego powyższy wykres niczego nam nie mówi i powinniśmy wierzyć, że z dolarem będzie wszystko w porządku. Główne z nich głoszą, że popyt na trzymanie bazowego pieniądza równoważy kolejne dawki świeżo drukowanych pieniędzy. Ogromny wzrost ponadnormatywnych rezerw oznacza, że nowe pieniądze nie wyciekają do reszty gospodarki.

Jednak jeśli poważna inflacja cen nadejdzie — w co wciąż wierzę — myślę, że będziemy wtedy zszokowani, patrząc wstecz na powyższy wykres i zastanawiając się, dlaczego ludzie martwili sie o deflację w latach 2008–2010. Mieliśmy już do czynienia z podobnym precedensem — pamiętajmy, że w latach 2005 i 2006 sporo inteligentnych  osób (łącznie z Bernankem) zaprzeczyło istnieniu bańki na rynku nieruchomości.

Nie ufam Bernankemu

Prawdą jest, że jeśli chodzi o siłę nabywczą dolara, to Bernanke może jeszcze odwrócić bieg wydarzeń, zanim będzie za późno. Jednak to z kolei wyrządziłoby potężne szkody w sektorze bankowym, gdyż Fed musiałby zmienić swoją politykę wspierania tonących w długach instytucji. Jeśli Bernanke będzie musiał wybrać pomiędzy udzieleniem pomocy bankierom a ocaleniem dolara, jestem pewien, że wybierze to pierwsze.

Kiedy Bernanke pojawił sie w programie 60 Minutes, większość analityków skupiła sie na absurdalnym stwierdzeniu, że nie drukował on pieniędzy. Moją uwagę przyciągnął jednak inny fragment rozmowy (w podanym filmie rozpoczyna się od momentu 7:20)

BERNANKE: Nie ma naprawdę żadnego problemu związanego z podniesieniem stóp procentowych, zaostrzeniem polityki monetarnej, spowolnieniem gospodarki, obniżeniem inflacji w odpowiednim czasie…

Q: Do jakiego stopnia jest Pan pewien, że może Pan to kontrolować?

BERNANKE: Jestem pewien w stu procentach.

Ten moment powinien nas zaalarmować. W rzeczywistości nie powinien on mieć stuprocentowej pewności nawet odnośnie do kontrolowania własnego tostera. Mam tu na myśli fakt, że może nastawić toster na zbyt długie grzanie, lub że ktoś może wylać wodę na urządzenie. Takie przypadki po prostu się zdarzają.

Tym samym jest wiele innych scenariuszy, w których jego nadzwyczajne interwencje nie będą działać tak, jak to zaplanował. Przykładowo, gdy oficjalny indeks cen konsumenckich zacznie wzrastać powyżej 4 czy 5 procent w skali rocznej, a bezrobocie pozostanie powyżej (powiedzmy) 8 procent, to wtedy będzie jasne, że „strategia wyjściowa” Bernankego zapędzi nas w ślepą uliczkę.

„Martwiłbym się o inflację dopiero wtedy, kiedy Fed zacząłby monetyzować dług…”

Jedną z najbardziej absurdalnych postaw, prezentowanych przez ludzi odrzucających zagrożenie inflacyjne, jest pogląd, iż polityka Banku Rezerwy Federalnej jest całkowicie oddzielona od strategii fiskalnej Departamentu Skarbu. Tacy naiwni analitycy sądzą, iż decyzja Bernankego, aby zakupić obligacje państwowe o wartości biliona dolarów nie miała nic wspólnego z posiadanym przez rząd ogromnym deficytem budżetowym.

Osoby drwiące z obecnej sytuacji przyznają co prawda, że międzywojenne Niemcy, bądź współczesne Zimbabwe, popadły w tarapaty. Jednakże dodają od razu, że były to sytuacje, w których bank centralny „zmonetyzował dług”. Ma to je odróżniać od naukowo prowadzonej polityki monetarnej Rezerwy Federalnej.

W kontekście tych twierdzeń warto podkreślić, że w drugim kwartale 2009 roku dług, jaki Fed pochłonął, wynosił do 48 % nowego długu wyemitowanego na ten okres. ZeroHedge zaprezentował wykres, który pokazuje, że to Fed jest obecnie największym na świecie posiadaczem papierów wartościowych Skarbu Państwa, wyprzedzając nawet Chiny.

Podsumowanie

Nikt nie zna przyszłości, ale opierając się na dzisiejszej polityczno-gospodarczej rzeczywistości nadal jestem pewien, że ceny w dolarach amerykańskich będą wciąż wzrastać i to nie tylko w odniesieniu do surowców, lecz praktycznie w przypadku większości dóbr konsumpcyjnych. W pewnym momencie będzie to tak oczywiste, że nawet Ben Bernanke nie będzie mógł temu zaprzeczyć. Kiedy nastąpi ten przełom? Oczywiście, nikt nie może być tego pewien, ale coraz liczniejsze znaki wskazują, że rynek wkrótce zorientuje się, że Bernanke i spółka zapędzili nas w kozi róg.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Robert Murphy

Amerykański ekonomista i konsultant związany z austriacką szkołą ekonomii. Tytuł doktora uzyskał na New York University, obecnie jest adiunktem na Texas Tech University. Współpracuje z licznymi amerykańskimi think-tankami. W ramach działalności w Independent Institute i Ludwig von Mises Institute angażuje się w liczne inicjatywy edukacyjne – prowadzi wykłady, kursy e-learningowe, pisze książki. To właśnie w ramach współpracy z tymi instytucjami powstały jego przewodniki ułatwiające lekturę najważniejszych dzieł ekonomistów szkoły austriackiej: "Ludzkiego działania" i "Teorii pieniądza i kredytu" Ludwiga von Misesa oraz "Ekonomii wolnego rynku" Murraya N. Rothbarda. Murphy jest także autorem podręcznika z ekonomii dla licealistów "Lessons for the Young Economist" i książki "Choice: Cooperation, Enterprise, and Human Action".

Pozostałe wpisy autora:

7 Komentarze “Murphy: Inwestorzy nareszcie zaczęli obawiać się inflacji

  1. Nad tym samym się zastanawiam. Czy ceny ropy nie idą w górę (lub jeszcze pójdą) z powodu spadku wartości dolara? Ciekawe czy w Polsce czeka nas taka inflacja (importowana na przykład). W zeszłym roku oszczędności w Polsce z tego co wiem zrównały się z udzielonymi kredytami (z grubsza). Ciekawe co myślicie o sytuacji Polski.

  2. Nie, nie, Panowie. Oni eksportują inflację. Przyrost bazy trzeba rozkładać na większy obszar. Może cały świat? Robiaą nas w bambuko.

  3. Piszę tutaj bo dlaczego by nie? Jak wiadomo Yahoo.com wystartowało w Polsce. Internauci piszą, że wyglądem przypominają stronkę pod SEO. Z tego co widać przekierowują do tekstów innych portali. Może warto by było, gdyby Instytut Misesa napisał do nich wiadomość z propozycją prowadzenia jakiegoś kącika ekonomicznego z komentarzami odnoszącymi się do bieżących wydarzeń? Co o tym myślicie?

  4. Niejaki Steeve Keen (zdaje się, że Marksista) w swoim poście: http://www.debtdeflation.com/blogs/2009/01/31/therovingcavaliersofcredit/
    sugeruje m.in., że Austriacy nie do końca rozumieją proces kreacji pieniądza w dzisiejszym świecie.

    Post jest bardzo długi i zaczyna się od cytatu z Marksa 😉 ale zawiera także coś czego próżno szukać w pracach Austriaków – model matematyczny wyjaśniający Wielką Depresję lat 30. oraz obecną deflację. W ujęciu Keena hiperinflacja jest bardzo mało prawdopodobna.

    Czy ktoś z szanownego grona jest w stanie podjąć polemikę z tym co zawarł w swoim poście?

  5. Wyszperane w internecie (odpowiedź Keen’a na pytanie blogera, czy i dlaczego nie jest Austriakiem, skoro ma bardzo podobne od nich poglądy):

    „Hi Karmaisking,

    If by Austrian you meant Schumpeter, then you might classify me as 75% Austrian. Unfortunately most Austrians seem to reject the one I regard as their most brilliant son.

    I am miles from pure Rothbard–I find most of his analysis mediocre at best.

    I have sympathy for the anti-equilibrium side of Austrian thinking–since I’m clearly non-equilibrium in my own analysis–but see their theory of value as a fellow traveller with the neoclassicals.

    Subjectivism works in some domains of economic analysis, but a subjectivist theory of value doesn’t cut it as an analysis of production–for reasons that I explain in the chapter “The holy war over capital” in my Debunking Economics. We need a hybrid theory which can be both objectivist and subjectivist in appropriate domains, and I derive my own from my interpretation of Marx–which annoys Marxists almost as much as my critiques of the theory of the firm annoy neoclassicals.

    There are so many beliefs in Austrian economics that I regard as theoretically or empirically hollow, from Say’s Law to the analysis of money (including the belief that we can have a commodity-based [gold/silver] monetary system), that I could never wear an Austrian cloak (you’ll find that Schumpeter rejects these same points, if you read his Theory of Economic Development).

    In the end, I don’t regard any of the existing schools as adequate–as you’ll see from the post before the one you comment on here where I take a stick to Post Keynesians. My problem with them is that they also refuse to learn new tricks.

    So in that sense it doesn’t matter that I don’t see myself as an Austrian–because I don’t see myself as an (entirely) Post Keynesian either”.

  6. Ad 4

    Chciałem się odnieść do fragmentu: „… ale zawiera także coś czego próżno szukać w pracach Austriaków – model matematyczny …”.
    Dlaczego wymaga Pan od ASE, która opiera się na prakseologii, modeli matematycznych?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy