Fijor: Zawodność rynku jako fundament teorii dóbr publicznych

7 lipca 2011 Teksty komentarze: 7

Autor: Jan M Fijor[1]
Wersja PDF

I. Wstęp

U podstaw teorii ekonomicznych uzasadniających konieczność interwencji gospodarczych ze strony państwa leży przeświadczenie ich zwolenników o istnieniu zawodności rynku, czyli defektów, które sprawiają, że w pewnych sytuacjach rynek, który ze swej natury ma dążyć do maksymalizacji użyteczności, a jednocześnie optymalnie alokować zasoby, przestaje — w sensie optimum Pareto — funkcjonować należycie. Innymi słowy, rynek obniża użyteczność i marnotrawi zasoby. Dlatego musi wkroczyć rozjemca, mediator — najczęściej jest nim rząd lub organ legislacyjny — który istniejące błędy skoryguje, poprawiając zaistniały stan rzeczy, czyli podnosząc użyteczność i poprawiając alokację.  Interwencja siłowa, a taki charakter mają interwencje ze strony rządu, państwa, ma zatem miejsce wtedy, gdy poddane jej osoby nie uczyniłyby dobrowolnie tego, do czego są przymuszane[2].

Interwencjonizm, a więc system społeczny, w którym interwencje rządu wpływają na rozwój gospodarczy, nazywany jest często trzecią drogą, gospodarką mieszaną, społeczną gospodarką rynkową, państwem opiekuńczym, czy — zwłaszcza w Polsce — państwem solidarnym. Bez względu na nazwę chodzi w nim o wypracowanie rozwiązań ekonomicznych i ustrojowych, będących kompromisem między kapitalizmem — rozumianym, jako leseferyzm i utożsamianym z pełną gospodarką rynkową — a systemem socjalistycznym, zbudowanym na całkowitej rezygnacji z działania wolnego rynku.

Całość w wersji PDF


[1] Jest to pierwsza część większego studium dotyczącego konceptu zawodności rynku i ekonomii dobrobytu, z punktu widzenia głównych przedstawicieli szkoły austriackiej.

[2] Zob. Murray N. Rothbard, Toward a Reconstruction of Utility and Welfare Economics, [W:] Idem, The Logic of Action One: Method, Money, and the Austrian School, Edward Elgar, London 1997, s. 211-255.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Jan M. Fijor

Pozostałe wpisy autora:

7 Komentarze “Fijor: Zawodność rynku jako fundament teorii dóbr publicznych

  1. Witam,

    Swietny opracowanie bardzo waznego tematu. Jako ekonomiscie z wyksztalcenia, zawsze trudno mi bylo zrozumiec koncepcje zawodnosci rynku i potrzebe interwencji panstwa. Rynek zawodzi, tak jak potrafi zawiesc kochanek, ale czy od razu ma go wyreczyc urzednik? W koncu rynek to proces, w ktorym udzial biora prywatni ludzie, ktorzy nie sa idealami. A w rzadzie lub urzedach sa anioly? Robert Heilbroner (autor znanej publikacji pt. „Wielcy ekonomisci”) napisal kiedys, ze wolny rynek potrafi nagrodzic pracowitych i operatywnych, ale moze rowniez doprowadzic do osobistej ruiny. Ale jak to bedzie, jak nie mozna sie odwolac do ministra? Albo odpowiedz noblisty Roberta Solowa dotyczacej szkolnych bonow: “It isn’t for any economic reason; all the economic reasons favor school vouchers. It is because what
    made me an American is the United States Army and the public school system” (Klein, 2005, s. 5). Pan Fijor ma racje, ze czesto w kwestii interwencji wlaczaja sie i biora gore strachy (przed nierownoscia), przesady, sofizmaty itp. dziwadla (duzo na ten temat pisal prof. Thomas Sowell). Ponizej troche literatury na ten temat, ktora mozna przeanalizowac rowniez od austriackiej strony:

    Booth P. (2008), Market Failure: A Failed Paradigm, IEA Discussion Paper, No. 20, Institute of Economic Affairs, London (dostepny w formie pdf na stronie IEA).

    Klein D.B., (2005) The People’s Romance: Why People Love Government (as Much as They Do), The Independent Review, v. X, n. 1, Summer, pp. 5-37 (dostepna na stronie instytutu).

    Lipowski A. (2001), O akademickiej koncepcji zawodności rynku krytycznie,”Ekonomista”, nr 3, s. 303-322.

    Lipowski A. (2002), Ekonomiczna zawodność państwa – krytyczna analiza ujęcia antyetatystycznego, „Ekonomista”, nr 2, s. 165-193.

    Stiglitz J. (2010), Ekonomia sektora publicznego, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.

    Tullock G.,Seldon A., Brady G.L. (2005) Government failure : a primer in public choice, Cato Institute, Washingon, D.C. (ksiazka dostepna na stronie C.I. w formie pdf)

    Winston C. (2006), Government Failure versus Market Failure: Microeconomics Policy Research and Government Performance, American Enterprise Institute for Public Policy Research, Brookings Institution, Washington, D.C.

  2. No i mozna by poruszyc temat znanego brytyjskiego ekonomisty i ideologa lewicy Nicholasa Sterna, ktorego dostepne sa na polskim rynku dwie ksiazki (starsza sprzed kilkunastu lat)o ekonomice panstwa opiekunczego i wspolczesna o zielonym „globalny ladzie” (nowa ksiazka, a winny oczywiscie jest ten sam rynek; jak zawsze u intelektualistow). Obecne interwencje potrzebuja nowych mitow i mamy kolejne – golbalne ocieplenie, globalne zmiany klimatyczne itd. I ich koszty oczywiscie, ktore sa ponoc olbrzymie, jak obliczyl pan ekonom Stern. Sa to jednak predykcje wyssane z palca. Natomiast wniosek jest jeden, jak to u intewrncjonistow – „tylko interwencja panstwa moze nas uratowac”. No coz, na lewicy bez zmian. Na europejskiej prwicy za to coraz bardzie przechyl na lewo. Zob. np. http://www.polityka.pl/nauka/ekologia/278628,1,stern-nicholas–lomborg-bjrn.read

  3. Jak już jesteśmy przy linkowaniu, to zaryzykuję autopromocję i polecę mój artykuł Teoria dóbr publicznych i rynkowe metody ich produkcji, w którym analizuję krok po kroku formalny model dóbr publicznych Samuelsona, od którego „na poważnie” zaczęły się mainstreamowe modele dóbr publicznych i uzasadnienia konieczności aktywności państwa na tym polu.

    Tekst ukazał się w tomie Pod prąd głównego nurtu ekonomii.

    @1. marcinach

    Dan Klein napisał też kiedyś ciekawy tekst, w którym wykorzystuje hipotezę Tiebouta i pokazuje dostarczanie dóbr publicznych przez powiązanie z dobrami prywatnymi; z resztą piszę o tym też swoim artykule, podobne koncepcje rozwijali na austriackim podwórku Block i Holcombe.

    Klein jest ciekawą postacią, wykształcony w GMU i NYU, zna dobrze austriaków z linii Hayek-Kirzner, jednak sam uważa się za klasycznego liberała linii Smith-Hayek…

    10 Harv. J. L. & Pub. Pol’y 451 (1987), Tie-Ins and the Market Provision of Collective Goods; Klein, Daniel

  4. Sprostowanie do mojego kom. nr 2. Pomylilem Sterna z Barr’em. Chodzi o kisazke o opiece socjalnej – Nicholas Barr „Ekonomika Polityki Społecznej” Poznań 1993. Reszta ok. kiedys czytalem – pamiec szwankuje.

  5. Z przykrością stwierdzam, że tekst jest słaby. Język, styl argumentacji, jak i dobór literatury dobitnie pokazują, że autor nie jest profesjonalnym ekonomistą.

  6. @3. Dostarczanie dóbr publicznych poprzez powiązanie z prywatnymi to dość dobrze znana koncepcja. Mniej uwagi poświęcono natomiast w literaturze faktowi, że niestety nie rozwiązuje ona problemu niedostatku dóbr publicznych. A nawet nie da się udowodnić, że go łagodzi (kto nie wierzy – na życzenie służę odwołaniami do odpowiednich źródeł). Zawsze będą wystepowały efekty zewnętrzne, które skutkują „nieoptymalną” alokacją.

    Oczywiście wszystkie powyższe uwagi czynię na gruncie metodologicznym współczesnej mikroekonomii.

    A całe zamieszanie z „zawodnością rynku” wynika w skrócie z porównania jednej nierealistycznej wizji gospodarki, z drugą, niemal równie nierealistyczną wizją. Przy czym sam termin „zawodność rynku” brzmi jak żart, gdyż obie wizje mają z funkcjonowaniem rynku niewiele wspólnego.
    Poza tym (przy niekompletnej informacji) państwo nawet w teorii nie ma narzędzi aby zniwelować efekty zewnętrzne i przywrócić optymalną alokację. Przyzna to każdy dobrze wykształcony mainstreamowy ekonomista pod warunkiem, że nie wciela się właśnie w rolę ideologa lub polityka, czego życzę również Panu Fijorowi.

    1. Jako zawodowy ekonomista powinien pn słyszeć o dość głośnym zjawisku rzadkości dóbr. Dobra publiczne – niestety – też są (najczęściej) rzadkie, dlatego trudno sobie wyobrazić, że nie wystąpi ich niedobór. Powiem więcej, pełne zaspokojenie popytu – zgodnie z paradygmatem dobra publicznego – nie jest możliwe. Nigdy!
      Powiem więcej, państwo jest ostatnim podmiotem, który zna alokację optymalną, i coś takiego dba.
      Zmartwię pana także w kwestii efektów zewnętrznych, które z reguły są albo fikcją, albo czymś pożądanym, co podnosi użyteczność.

      łączę ukłony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy