Rothbard: David Hume i teoria pieniądza

30 sierpnia 2011 Historia myśli ekonomicznej komentarze: 1

Autor: Murray Rothbard
Źródło: mises.org
Tłumacz: Agnieszka Marciniak
Wersja PDF

Ten artykuł stanowi część An Austrian Perspective on the History of Economic Thought, vol. 1, Economic Thought Before Adam Smith.

HumeDavid Hume (1711-1776) to znany filozof szkocki, bliski przyjaciel Adama Smitha, znajomy Turgota, jak i innych zwolenników idei leseferyzmu oraz przedstawiciel umiarkowanego szkockiego oświecenia.

Urodził się jako syn szkockiego lorda w Edynburgu. Studiował na kontynencie; tam też — mając 28 lat — opublikował swoją przełomową rozprawę filozoficzną pt. Traktat o naturze ludzkiej (1739-1740). Dzieło Hume’a było przełomowe w swoim destrukcyjnym sceptycyzmie. Co więcej, niesprawiedliwie dyskredytowało filozofię prawa naturalnego. Celem tej rozprawy było stworzenie sztucznego podziału pomiędzy faktem a wartością i okaleczenie w ten sposób idei prawa naturalnego. A wszystko to w imieniu utylitaryzmu oraz po to, aby podważyć odwieczną, klasyczną analizę przyczynowo-skutkową.

Hume odegrał kluczową rolę w procesie w procesie dyskredytowania tradycji klasycznej filozofii realizmu prawa naturalnego. Tradycji, która trwała od czasów Platona, Arystotelesa aż do co najmniej czasów  Tomasza z Akwinu i późnych filozofów scholastycznych. Swoją publikacją Hume dokonał niszczycielskiego dzieła rozpoczętego przez siedemnastowiecznego francuskiego filozofa Kartezjusza, który zakładał, że jedynie dokładne rozumowania matematyczne oraz analityczne dostarczają pewną wiedzę. Sceptycyzm Hume’a oraz jego wątpliwy empiryzm stanowią drugą stronę kartezjańskiego medalu.

Traktat o naturze ludzkiej, choć wpływowy w późniejszych czasach, początkowy był raczej ignorowany. Hume po jego napisaniu skupił się na pisaniu krótkich rozprawek o tematyce politycznej i ekonomicznej. W późniejszych latach powstała jego słynna, wielotomowa Historia Anglii, napisana z perspektywy Torysów.

Hume — po tym, jak został odsunięty od środowiska akademickiego za swój sceptycyzm oraz rzekomą niereligijność — dołączył do korpusu dyplomatycznego. Tam służył jako sekretarz brytyjskiego ambasadora we Francji — Lorda Hertforda. W 1765 roku Hume został szefem misji dyplomatycznej w Paryżu. Dwa lata później otrzymał posadę podsekretarza stanu. Ostatecznie w 1769 roku odszedł na emeryturę i osiedlił się w Edynburgu.

Wkład Hume’a w ekonomię jest fragmentaryczny oraz składa się z około stu stron esejów znajdujących się w jego dziele pt. Political Discourses (1752). Rozprawki te są rozpoznawalne dzięki przejrzystemu, błyskotliwemu stylowi, który wyróżnia się pośród drętwych utworów uczonych z tamtego okresu.

Największym wkładem Hume’a w teorię pieniądza było przedstawienie mechanizmu zmiany cen i przepływu kruszców, który równoważy narodowe bilanse płatnicze oraz poziomy cen. Innymi słowy, Hume ożywił ilościową teorię pieniądza sformułowaną przez Locke’a. Przedstawił ją za pomocą wspaniałej ilustracji, podkreślając fakt, że ilość pieniędzy w danym kraju jest bez znaczenia. Każda ilość — nieważne jak mała lub duża — jest wystarczająca do ułatwiania wymian. Hume dowodził prawdziwości tej teorii na przykładzie, rozważając, co stałoby się, gdyby ilość gotówki, jaką każda osoba posiada, podwoiła się w tym samym czasie.

 

Przypuśćmy, że w jakiś cudowny sposób w portfelu każdego obywatela Wielkiej Brytanii pojawiło się dodatkowe 5 funtów. Byłoby to więcej niż podwojenie pieniędzy znajdujących się na terenie Królestwa. Jednakże, ani następnego dnia, ani za jakiś czas nie mogłoby się pojawić więcej pożyczkodawców ani też żadne wahania w kwestii odsetek.

 

W wyniku tego zdarzenia — zgodnie z teorią ilościową pieniądza Locke’a — ceny wzrosłyby proporcjonalnie.

Mechanizm zmiany cen i przepływu kruszców stanowi efekt rozciągnięcia teorii ilościowej na przypadek wielu krajów. Wzrost podaży pieniądza w kraju A spowoduje wzrost cen. Jednakże, produkty kraju A nie będą już konkurencyjne względem produktów z innych krajów. W konsekwencji eksport produktów z kraju A spadnie, a import z krajów, w których produkty są tańsze, wzrośnie.

Bilans handlowy kraju A stanie się w ten sposób niekorzystny, a pieniądz kruszcowy wypłynie z kraju A, by pokryć powstały deficyt. Jednakże, odpływ pieniądza kruszcowego doprowadzi w końcu do gwałtownego skurczenia się podaży pieniądza w kraju A, co w konsekwencji spowoduje proporcjonalny spadek cen i, w końcu, odwrócenie się niekorzystnego bilansu.

Gdy ceny w kraju A wrócą do poprzedniego poziomu, pieniądz kruszcowy będzie tam napływać, dopóki równowaga handlu nie zostanie przywrócona, oraz dopóki ceny w stosunku do gotówki nie staną się takie same w każdym kraju. W gospodarce wolnorynkowej działa zatem mechanizm, który równoważy płace oraz ceny, a także zapobiega rozprzestrzenianiu się inflacji w danym kraju.

Co prawda teoria Hume’a jest przejrzysta i wciągająca, jednak jest ona znacząco gorsza od wersji przedstawionej przez Richarda Cantillona. Po pierwsze, Cantillon nie wierzył w zmianę cen proporcjonalną do zmiany podaży pieniądza. Zamiast tego, przedstawił złożoną, mikroekonomiczną analizę procesu przechodzenia pieniądza przez ręce kolejnych osób, na podstawie której doszedł do wniosku, że ceny nie wzrosną proporcjonalnie do wzrostu podaży pieniądza nawet w przypadku osiągnięcia nowego stanu równowagi.

Po drugie, Cantillon do swoich rozważań włączył „efekt dochodowy” większej podaży pieniądza w kraju. Natomiast Hume zakończył rozważania na zagregowanym efekcie zmian cen. W skrócie, jeśli podaż pieniądza w kraju A wzrośnie, zrównoważy się to nie tylko dzięki wzrostowi cen w kraju A, a także dzięki temu że aktywa pieniężne oraz dochody są większe w państwie A. Dzięki temu więcej pieniędzy będzie wydawane na import. Ten efekt dochodowy, a bardziej dokładnie: efekt salda gotówkowego, będzie działał szybciej niż efekt cenowy.

Jest więcej problemów z analizą Hume’a — i nie chodzi tutaj o pominięcie wcześniejszych odkryć. Chociaż Hume przyznawał, że nie jest istotne dla produkcji lub dobrobytu, jaki będzie poziom podaży pieniądza, to jednakowoż stwierdził, że ogromnie ważne są zmiany podaży. Oczywiście, jest prawdą, że te zmiany mają istotne konsekwencje — niektóre z nich były przedmiotem analizy Cantillona. Kluczowe jednak jest spostrzeżenie, że wszystkie zmiany tego typu są destrukcyjne i zaburzają działania rynku oraz alokację zasobów.

Niestety, Hume — według protokeynesowskiego podejścia — wskazywał na rzekomo pozytywne efekty wzrostu ilości pieniędzy dla gospodarki. Co więcej, wzywał rząd, by ten utrzymywał stopniowy wzrost podaży pieniądza. Dwa wykluczające się zalecenia Hume’a odnoszące się do podaży pieniądza są przedstawione w dwóch następujących po sobie zdaniach:

 

Można wnioskować, że to, czy ilość pieniądza będzie większa czy mniejsza, nie przekłada się na dobrobyt kraju. Dobra polityka rządu polega na  utrzymaniu, na ile jest to możliwe, wzrostu [podaży pieniądza], ponieważ w ten sposób utrzymuje przy życiu ducha przemysłu w narodzie.  

 

Hume poszedł dalej w protokeynesowskim duchu i stwierdził, że ten ożywiający efekt wzrostu podaży pieniądza pojawia się, ponieważ zatrudnienie robotników oraz innych zasobów wzrasta wcześniej, niż ceny zaczynają rosnąć. Jednakże Hume zatrzymał się (tak jak Keynes) w momencie, gdy problem zaczął być interesujący. Dlatego muszą paść dwa pytania: Dlaczego ludzie nie byli zatrudnieni wcześniej? W jaki sposób wzrost podaży pieniądza może wpłynąć na zatrudnienie?

Jak zauważył W.H. Hutt w latach trzydziestych, głębsza refleksja nad tym tematem ujawniłaby, że jedyną możliwą przyczyną niechcianego bezrobocia jest sytuacja, w której właściciel zasobów żąda zbyt wysokiej ceny (pensji) za ich użycie. Zwiększona podaż pieniędzy mogłaby zmniejszyć bezrobocie jedynie w sytuacji, w której ceny produktów wzrosłyby, zanim stałoby się to z pensjami, w wyniku czego robotnicy pracowaliby za niższą realną stawkę.

Co więcej, dlaczego wolne zasoby miałyby —  jak to postuluje Hume — pojawiać się po tym, jak zwiększona podaż pieniędzy przełoży się już całkowicie na wyższe ceny dóbr? Jedyna odpowiedź może być taka, że po wzroście cen dóbr, płace i wynagrodzenia innych czynników produkcji dogonią wzrost cen sprzedaży, co zlikwiduje tzw. iluzję pieniędzy. Tym samym realne ceny zasobów wrócą do nadmiernie wysokiego poziomu dla ich pełnego zatrudnienia[1].

Wewnętrzne sprzeczności Hume’a dotyczące ilości pieniędzy oraz inflacji całkowicie zapełniły jego skromne dzieła na temat ekonomii. Z jednej strony, inflacja trwająca nieprzerwanie przez kilka wieków jest przedstawiona jako sytuacja powodująca wzrost gospodarczy. Z drugiej strony, Hume stanowczo opowiadał się za solidnym pieniądzem. Ponadto, Hume przeprowadził demaskatorski atak na bezproduktywną oraz inflacjogenną naturę istnienia cząstkowej rezerwy bankowej.

Pisał m.in. o:

 

bankach, funduszach i tanich kredytach, którymi Wielka Brytania jest tak zauroczona. Emitowany przez banki pieniądz fiducjarny krąży w gospodarce, zastępując srebro i złoto, podnosząc ceny pracy oraz artykułów. Tym samym albo powodują wypływ kruszcu, albo przynajmniej nie dopuszczają do dalszego wzrostu jego ilości. Co może być bardziej krótkowzrocznym posunięciem? Cieszymy się, ponieważ stajemy się bogatsi, gdy nasze zasoby pieniężne ulegają podwojeniu. Jednakże nie bierzemy pod uwagę, że nastąpi podwyżka cen dóbr, która zmniejszy nasze dochody realne do stanu pierwotnego.

 

W innym miejscu Hume zauważył, że ze wzrostu podaży kruszcu wynikają niedogodności, jednak na szczęście są one „rekompensowane korzyściami płynącymi z posiadania tych drogocennych metali”, łącznie z mocniejszą pozycją przetargową w negocjacjach z innymi narodami. Jednakże dodał, że: „nie istnieje żaden powód, by używać fałszywych pieniędzy, których nie przyjmą obcokrajowcy jako zapłaty i których wartość spadnie do zera w przypadku jakiegokolwiek większego niepokoju w państwie”. Próba „sztucznego zwiększenia podaży kredytu fiducjarnego” spowodowałaby, że podaż pieniądza wzrosłaby „ponad swoje naturalne proporcje w stosunku do pracy oraz towarów”, zwiększając jedynie ich ceny.

Na podstawie swojej analizy, Hume rekomendował prowadzenie twardej polityki pieniężnej, czyli opowiadał się za stuprocentową rezerwą bankową. Pisał: „musi zostać nakazane, by żaden bank nie miał przewagi nad takim, który trzyma zamknięte całe kwoty, które otrzymuje i nigdy nie powiększa obiegu”. Dodał, że do tej zasady stosuje się słynny Bank Amsterdamski.

Hume’owi można zarzucić także jego skłonność do przeskakiwania w analizie z jednego długoterminowego stanu równowagi do następnego — bez zważania na dynamiczne procesy rozciągnięte w czasie, poprzez które w rzeczywistym świecie zachodzą zmiany. Takie zachowanie, Smith oraz Ricardo podpatrzyli od szkoły klasycznej a potem wzmocnili tę tendencję. To dotkliwe zaniedbanie (lub, jak to określają inni, ta „statyczna analiza komparatywna”) spowodowało — w odróżnieniu od Cantillona — pominięcie przez Hume’a analizy mikroekonomicznej zmian w saldach pieniężnych jednostek oraz ich dochodach. Tym samym, Hume pominął także efekt dochodowy w analizie mechanizmu przepływu kruszców w transakcjach międzynarodowych[2]. Ponadto, co może wydać się ironiczne, przez takie podejście, które nie brało pod uwagę „efektów dystrybucji” zmieniających się zasobów oraz dochodów w trakcie procesu, Hume — tak jak wielu innych naśladujących go ekonomistów — błędnie opisuje to, co dzieje się w samym stanie równowagi. Dlatego też nie jest w stanie zobaczyć, że nowy stan równowagi będzie inny od poprzedniego. Co więcej, gdy zmienia się podaż pieniądza, nie następuje wcale proporcjonalna zmiana wszystkich cen.

Profesor Salerno ujmuje to następująco:

 

Jest trochę prawdy w oświadczeniu Keynesa, że: „Hume zapoczątkował podejście wśród ekonomistów polegające na podkreślaniu stanów równowagowych, zamiast na analizie procesów prowadzących do równowagi”. Czytając Hume’a, można znaleźć zapowiedź poglądu, według którego gospodarka pozostaje większość czasu w stanie długookresowej równowagi. Zmiany pomiędzy tymi stanami Hume pojmuje jako gwałtowny zbieg wydarzeń, który dobiega końca, zanim inne zmiany danych gospodarczych staną równowadze na przeszkodzie lub popchną gospodarkę w stronę nowego stanu równowagi. Ten pogląd często prowadził Hume’a do okrojenia pełnej analizy kolejnych zmian danych — i tym samym do pominięcia wszystkich krótkoterminowych efektów — i skupienia się raczej na statycznej analizie porównawczej[3].

 

W rzeczywistości, jak to podkreślają Austriacy, sytuacja jest odwrotna do tego, co zakładają Hume’a oraz brytyjscy klasycy. Długoterminowy stan równowagi nigdy nie istniał. Rynek zmierza w kierunku takiego stanu, jednak nigdy nie jest on osiągany, gdyż dane dotyczące popytu i podaży, które determinują ostateczny punkt równowagi, podlegają nieustannym zmianom.

Dlatego też dogłębna analiza zmian danych jest dokładnie tym, co jest konieczne, by wytłumaczyć proces następujących po sobie krótkotrwałych stanów, które zmierzają w kierunku równowagi, której jednak nigdy nie osiągają. W prawdziwym świecie „długi okres” nie oznacza równowagi, lecz serię krótkotrwałych stanów, które będą się zmieniać pod wpływem modyfikacji danych.

Ostatnim problemem z poglądami Hume’a na temat pieniądza jest fakt, że — w przeciwieństwie do reprezentantów francuskiego leseferyzmu — uważał on, że pieniądze nie muszą być użytecznym, rynkowym towarem, lecz że stanowią jedynie pewną konwencję. W liście do Abbé Andre Morellet’a (1727–1819), który był uczniem Gournay’a oraz wieloletnim przyjacielem Turgota, Hume wyraził opinię, że istnienie pieniędzy opiera się wyłącznie na przekonaniu, że inni je zaakceptują w wymianach rynkowych. Jest to oczywiście prawda, jednak nie oznacza to, że pieniądze powstały, bazując jedynie na zaufaniu. Z drugiej strony, Hume zdawał sobie sprawę, że pieniądzem powinno być coś, co „ma wrodzoną wartość” — w przeciwnym wypadku „będzie można zwiększyć ich podaż praktycznie nieskończenie razy, co zniszczy ich wartość”.

Poglądy Hume’a dotyczące procentu stają się bardziej zrozumiałe dzięki ekspozycji Turgota która pojawiła się 20 lat później. Skoro wpływ pieniędzy ogranicza się jedynie do poziomu cen, Hume utrzymywał, że procent musi być zjawiskiem związanym z realnym kapitałem, a nie zjawiskiem czysto pieniężnym. Omówił także relację pomiędzy wysokością odsetek a stopą zysku (stopą zwrotu z inwestycji). Zwracał również słuszną uwagę na fakt, że „nikt nie zaakceptuje niskich zysków w przypadku, gdy może mieć wysokie odsetki. Co więcej, nikt nie zaakceptuje niskich odsetek, gdy może mieć wysokie zyski”. W skrócie: w gospodarce istnieje tendencja, aby wysokość rynkowych odsetek oraz zysków były sobie równe.

To oczywiście prawda, ale co jest tego przyczyną? Hume, co jest dla niego charakterystyczne, porzucił poszukiwanie przyczyny i stwierdził, że: „jedno i drugie powstaje z rozległego handlu i wzajemnie idzie do przodu”. Böhm-Bawerk z pewnością miał rację, gdy stwierdził, że ten pogląd jest „w pewien sposób płytki”[4]. Jednak, co ważniejsze, odwraca on przyczynę i skutek, stwierdzając, że: „rozległy handel, produkując wielkie kapitały zmniejsza zyski oraz odsetki”. Nie ma powodu, by wielkie kapitały zmniejszały odsetki lub stopę zysku. To, co naprawdę zostaje obniżone, to ceny środków produkcji oraz dóbr konsumpcyjnych.

Poprawny łańcuch zależności jest odwrotny. Obniżenie poziomu preferencji czasowej, co zwykle, choć nie zawsze, idzie w parze z wyższym standardem życia oraz większym dobrobytem, spowoduje akumulację kapitału i obniżenie stopy procentowej oraz stopy zysku. Te dwa zjawiska, jak to zauważyła szkoła austriacka, stanowią dwie strony tego medalu[5].

Przechodząc do innych obszarów ekonomii, jest możliwe, że niektóre z ogromnych błędów w teorii wartości Adama Smitha były wynikiem wpływu Davida Hume’a. Hume nie dysponował żadną systematyczną teorią wartości oraz nie miał pojęcia o użyteczności, jako czynniku warunkującym wartość. Podkreślał on także często, że źródłem wartości jest praca.

Z punktu widzenia ekonomii politycznej David Hume może być uznany za zwolennika wolnego handlu oraz przeciwnika merkantylizmu. Przyjaciel i mentor Adama Smitha od ich pierwszego spotkania w 1752 roku, Hume wszedł w krąg osób związanych z francuskim leseferyzmem podczas pobytu w tym kraju. Sam Turgot przetłumaczył Political Discourses Hume’a na francuski.

 

 


[1] Profesor Salerno próbuje usprawiedliwić ciekawe założenie Hume’a o permanentnej tendencji do występowania niezatrudnionych zasobów przez zastosowanie analizy kosztu informacji wg podejścia Alchiana-Allena. Jednakże, to podejście wyjaśnia jedynie utrzymywanie zapasu, który — jak to pokazuje Salerno — nie jest zbędny, lecz pełni ważną funkcję dla przedsiębiorców borykających się z niepewnością. Jednakże, takie podejście nie wyjaśnia bezrobocia ludzi oraz niechcianego stanu niewykorzystania innych zasobów. Oczywiście, jeśli — tak jak zakładamy — bezrobocie jest skutkiem zbyt wysokich cen żądanych za użycie zasobów, wtedy jest ono wynikiem działań samych właścicieli zasobów, jako niechciana konsekwencja ich działań. W głębszym znaczeniu to bezrobocie jest zatem dobrowolne. Zobacz: Joseph T. Salerno, The Doctrinal Antecedents of the Monetary Approach to the Balance of Payments (rozprawa doktorska, Rutgers University, 1980), s. 160–2, i W.H. Hutt, The Theory of Idle Resources, (2. wyd., Indianapolis: Liberty Press, 1977).

[2] Niestety, dla rozwoju brytyjskiej szkoły klasycznej oraz ekonomii, Hume zawiódł i nie wziął pod uwagę krytyki swojego przyjaciela — Jamesa Oswalda z Dunnikier (1715 — 1769), który był także przyjacielem z dzieciństwa Adama Smitha. Oswald, — jako ważny członek brytyjskiego parlamentu, który nawet mógł zostać Kanclerzem Skarbu i o którego opinie na tematy gospodarcze zabiegał zarówno Hume, jak i Smith — napisał do Hume’a, że: „zwiększająca się ilość pieniędzy niekoniecznie musi spowodować wzrost wszystkich płac oraz cen towarów, ponieważ wzrost w ilości, który nie będzie ograniczał się do krajowego zasobu pracy oraz towarów, może, a nawet na pewno będzie, wpływać na zakup towarów z innych krajów”. Mimo że Hume odpowiedział na ten zarzut, przyznając, że efekt sald gotówkowych musi być uwzględniony w mechanizmie dostosowania bilansu płatniczego, nie udało mu się włączyć tego spostrzeżenia do pełniejszej prezentacji procesu przepływu kruszców. Zobacz Salerno, op. cit., przypis 6, s. 252–253.

[3] Salerno, op. cit., przypis 6, s. 165–6.

[4] Eugen von Böhm-Bawerk, Capital and Interest (South Holland, 111.: Libertarian Press, 1959), I, s. 30.

[5] Spiegel pochwalił analizę Hume’a jako zapowiedź „nowoczesnej teorii ekonomii z podejściem funkcjonalnym”, która zastąpi staromodne podejście przyczynowo-skutkowe. Co więcej, stwierdził, że Hume zapowiedział „późniejsze zainteresowanie nauki ekonomicznej funkcjonalnymi, a nie przyczynowymi zależnościami, co nie było powszechne aż do XX wieku”. Tym gorzej dla Hume’a i dwudziestowiecznej teorii! Matematyczne, funkcjonalne, niekauzalne relacje nie są odpowiednie do analizy ludzkiego działania, gdyż ludzkie preferencje oraz wybory są przyczyną oraz mają określony skutek. Co ciekawe, największy niszczyciel analizy przyczyno-skutkowej posłużył się tą metodą przy formułowaniu swojej teorii odsetek. Niestety, błędnie (tj. odwrotnie) zdefiniował przyczynę i skutek, twierdząc, że akumulacja dóbr kapitałowych powoduje niskie odsetki oraz zyski. Cf. Henry W. Spiegel, The Growth of Economic Thought (Englewood Cliffs, NJ: Prentice-Hall, 1971), s. 211–2.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Murray N. Rothbard

Murray Newton Rothbard (ur. 2 marca 1926, zm. 7 stycznia 1995) - ekonomista, historyk, filozof prawa i polityki. Uczeń Ludwiga von Misesa. Autor traktatu ekonomicznego "Man, Economy and State" (polskie wydanie: "Ekonomia wolnego rynku") oraz wielu innych książek i artykułów o ekonomii i historii. Jeden z twórców współczesnego libertarianizmu.

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Rothbard: David Hume i teoria pieniądza

  1. Kiedy można się spodziewać całości tego dzieła po polsku? Czyli An Austrian Perspective on the History of Economic Thought?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy