Leary-Hanebrink: Steve Jobs – ktoś więcej niż innowator

24 stycznia 2012 Biografie komentarze: 10

Autor: Devin Leary-Hanebrink
Źródło: mises.org
Tłumacz: Aleksandra Konatowska
Wersja PDF

JobsW ciągu ostatnich kilku miesięcy od czasu śmierci Steve’a Jobsa media konsekwentnie chwaliły zmarłego za jego wiele talentów. Często opisywano go jako jednego z największych innowatorów w historii i stawiano na równi z Einsteinem, Leonardem da Vinci i braćmi Wright. Jednak kiedy takie stwierdzenia o talencie Jobsa nie są fałszywe, z pewnością nie oddają istoty sprawy.

„Wprowadzać innowacje” znaczy „wprowadzać lub robić coś nowego”. Jobsowi rzadko udawało się to osiągnąć. W rzeczywistości słynął z plagiatowania wspaniałych pomysłów. U firmy Xerox podejrzał na przykład pomysł systemu graficznego (GUI). Studio Pixar kupił od Georga Lucasa, zaś walkmana skopiował od firmy Sony. W zasadzie to był nawet słabym programistą — w okresie, kiedy powstawała Apple, był w dużym stopniu zależny od talentu Steve’a Wozniaka. Co więcej, w 1996 roku w wywiadzie dla serii PBS (Public Broadcasting Service) Triumph of the Nerds, Jobs przyznał — „zawsze byliśmy bezwstydni w kwestii kradzieży świetnych pomysłów”.

Jednak w latach 70., kiedy członkowie jego komputerowego klubu byli szczęśliwi, spotykając się raz w tygodniu, przedstawiciele IBM byli zadowoleni, sprzedając komputery mainframe, zaś Microsoft działał dopiero od niedawna jako mała firma  w Nowym Meksyku, Jobs poznał już możliwości tej nowej technologii i przewidział istnienie osobistego komputera w każdym domu na świecie.

 

Jobs jako przedsiębiorca

Jobs uosabia kogoś znacznie bardziej istotnego niż innowatora w wolnym społeczeństwie — a mianowicie przedsiębiorcę. Przedsiębiorca to ktoś, kto „podejmuje przedsięwzięcia z własnej inicjatywy i na własne ryzyko”. On dokonywał tego wyczynu z nawiązką.

Jobs cieszył się darem, który posiadło niewielu: umiejętnością przemiany nowo powstałego pomysłu w arcydzieło. Rzadko zaczynał od zera, ale był w stanie rozpoznać, czego „potrzebowaliśmy” — na długo przed tym, zanim sami w ogóle zdaliśmy sobie z tego sprawę. Jak Mises wymownie stwierdza w traktacie Ludzkie działanie:

 

Tymczasem różnica między dobrze prosperującym przedsiębiorcą i organizatorem a innymi polega właśnie na tym, że nie kieruje się on tym, co było bądź jest, lecz planuje swoje działania na podstawie własnej oceny przyszłości. Przeszłość i teraźniejszość widzi tak samo jak inni, lecz przyszłość odmiennie[1].

 

Podobnie jak w przypadku Rzymian i Greków, Jobs zdał sobie sprawę, że wspaniałe wynalazki już istniały, tylko nie zostały wykorzystane stosownie do ich potencjału. W odpowiedzi na ten stan rzeczy stał bezwstydnie na barkach gigantów, dzielnie wykorzystywał ich kreatywną energię oraz zuchwale zmaksymalizował potęgę systemu wolnorynkowego, przekuwając wielkie pomysły w praktyczne produkty.

Przykład potwierdzający powyższą tezę: napisałem ten artykuł na komputerze osobistym.

 

Rynki nie okazują współczucia

W przeciwieństwie do popularnego przekonania nie wszystko, czego dotknął Jobs, zamieniało się w złoto. Pamiętacie najazd Lisy czy Pippina (platformy komputerowe) na rynek konsoli do gier video? A może telewizję Apple, nad którą wciąż trwają prace?

Być może największa klapa firmy Apple — Newton Message Pad — obróciła się w wieńczące całą karierę wspaniałe osiągnięcie Jobsa. Dla przypomnienia, Newton to zarówno tablet systemu operacyjnego, jak i palmtop (komputer kieszonkowy). System operacyjny Newton datuje się na lata 80., a palmtop Newton Message Pad zadebiutował w roku 1993. Cały pakiet wyprzedzał swoje czasy, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę obecnie wymarły rynek urządzeń PDA.

Niestety pomysł nie wypalił. Przykre.

Narzekania były nieustanne: cena za wysoka, żywotność baterii zbyt krótka, interfejs niezbyt wygodny. Ponadto trudno było znaleźć pomoc techniczną. Lista ciągnie się i ciągnie. Nawet Simpsonowie wyśmiewali się z urządzenia.

Jednak Apple było na właściwej ścieżce i Jobs o tym wiedział. Pomimo że nie był w stanie dokładnie jej określić, ostatecznie okazał się zwycięzcą. Jobs schował swoją dumę  i poniósł straty, ale nie zrezygnował. Jak wszyscy wielcy przedsiębiorcy, podwoił swoje wysiłki, obserwował rynek, przerobił produkt i czekał na właściwy moment, aby udostępnić swój pierwszy przenośny megahit — iPoda. Brak samozadowolenia spowodował, że Apple ciągle wyznacza nowe standardy iPhonów i iPadów.

 

Duch nadal wśród nas

Jobs jest dla ducha przedsiębiorczości tym, czym Michael Jordan dla koszykówki lub Beethoven dla muzyki. Jest on duchowym następcą wielkich przemysłowców z ubiegłego  wieku. Od Corneliusa Venderbilta i Jamesa Hilla do Phila Knighta i Billa Gatesa przedsiębiorcy zawsze ulepszali nasze życie. Dzisiaj pochodnia przedsiębiorczości, świecąca tak samo jasno jak w minionym wieku, przeszła w ręce nowych potentatów przemysłowych, takich jak Mark Zuckerberg.
Co prawda Jobsa nie ma już wśród nas, ale w każdym z nas płonie duch przedsiębiorczości. Niestety, niewielu potrafi wykazać się podobną inicjatywą i bez lęku pójść w nieznane. Fakt, że większość świata dowiedziała się o odejściu Jobsa poprzez urządzenie, które stworzył, potwierdza tezę, że jego prawdziwy wkład w rozwój cywilizacji okaże się trwały.


[1] Ludwig von Mises, Ludzkie działanie, tłum. W. Falkowski, Warszawa 2007, s. 496..

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Devin Leary-Hanebrink

Pozostałe wpisy autora:

10 Komentarze “Leary-Hanebrink: Steve Jobs – ktoś więcej niż innowator

  1. „Kreowanie popytu” wbrew obiegowym opiniom nie jest niczym złym, bo oznacza po prostu poszerzenie pola ludzkich możliwości (wyboru rynkowego). Każda nowa działalność w pewien sposób kreduje popyt, bo kreuje podaż. Jedynie od preferencji konsumenta zależy, czy przedsiębiorca odniesie sukces.

  2. @martwebóległowy
    A ja się zastanawiam na ile Ford zaspokoił popyt na swoje samochody a na ile go wykreował.

  3. „wkład w rozwój cywilizacji” chyba sobie ktos jaja robi, bdb przedsiebiorca nic ziecej, zaden guru mistrz prorok juz napewno nie geniusz… jak można wywyższać do tej rangi czlowieka ktory nieco ulepsza obecny rynek robiac na tym gigantyczne pieniadze.. nie dając tak naprawde nic w zamian poza rozrywką…

  4. Jedna drobna poprawka – tłumacz się zagalopował. W ustępie pod śródtytulem „Rynki nie okazują współczucia” jest napisane „telewizji Apple”. Jestem przekonany, że chodzi tu o konkretny produkt, czyli o Apple TV. Poza tym artykuł całkiem ciekawy.

  5. W tekście jest niejasność. Czasy, kiedy powstawał Newton i Pippin to okres, kiedy Jobsa nie było w Apple. Odszedł z firmy w 1985 po premierze pierwszego Macintoscha, a jego powrót to już era iMaca, którego stworzył. Polecam biografię napisaną przez Isaacsona.

  6. Parę konkretów o „przedsiębiorczości” Jobsa:

    „Apple employs 43,000 people in the United States and 20,000 overseas, a small fraction of the more than 400,000 American workers at General Motors in the 1950s, or the hundreds of thousands at General Electric in the 1980s. Many more people work for Apple’s contractors: an additional 700,000 people engineer, build and assemble iPads, iPhones and Apple’s other products. But almost none of them work in the United States. Instead, they work for foreign companies in Asia, Europe and elsewhere, at factories that almost all electronics designers rely upon to build their wares.

    “Apple’s an example of why it’s so hard to create middle-class jobs in the U.S. now,” said Jared Bernstein, who until last year was an economic adviser to the White House. (NYTimes)”

    I to ma być „inowator”?? Ja bym mu ręki nie podał.

  7. Najbardziej rewolucyjne produkty to te, ktorych istnienie z perspektywy krotkiego juz nawet czasu traktuje sie jako oczywistosc. Rynek muzyczny ery iTunes, rynek telekomunikacyjny ery iPhonow, rynek komputerow osobistych i interfejsow graficznych ery iPadow sa juz traktowane jako naturalne fory tychze rynkow, i trudno juz mentalnie nawet wrocic do czasow wczesniejszych. Nie, Jobs ani tych produktow nie zaprogramowal, ani nie zlozyl, ani nie opracowal graficznie, ale poki nie bylo Jobsa, to nie bylo tez tych produktow, pomimo ze byli wystarczajaco kompetentni graficy, inzynierowie i programisci. Pojawil sie Jobs – pojawily sie produkty. To jest wlasnie geniusz przedsiebiorczosci. Jobs byl idealna wrecz egzemplifikacja kogos, kogo Mises opisuje jako „tworczego geniusza”, i bardzo mnie cieszy, ze w swiecie, w ktorym tlumy w swoim zbiorowym szalenstwie wiwataja na czesc roznych Obamow, Kaczynskich, Gorow czy ksiazat Williamow sa wciaz ludzie naprawde na wiwaty zaslugujacy – ludzie doslownie tworzacy cos z niczego. I to jakie cos! Uwazajacych inaczej uwazam za zwyklych malkontentow albo zazdrosnikow.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *