Hutt: Pseudobezczynność siły roboczej

10 lutego 2012 Ekonomia pracy i demografia komentarze: 0

Autor: William H. Hutt
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Mikołaj Haich
Wersja PDF

Tekst stanowi część książki The Theory of Idle Resources

bezrobociePseudobezczynność to przypadek powszechny i wielopostaciowy; stanowi ona zarazem zjawisko o niezwykłym znaczeniu w badaniu braku zatrudnienia siły roboczej bądź „nadmiernej ilości” środków materialnych.

Pseudobezczynność ma miejsce, kiedy wartość kapitałowa zasobu jest wyższa od wartości likwidacyjnej, przy równoczesnej zerowej wartości wynajmu.

Jedną z najbardziej powszechnych form pseudobezrobocia jest ta, która występuje, gdy zasoby przetrzymywane są w swojej wyspecjalizowanej postaci (tzn. nie są likwidowane), ponieważ trwa proces pracy produkcyjnej na nich w obecnym czasie. Taka sytuacja zdarza się, gdy ich wartość kapitałowa jest większa niż dodatnia wartość likwidacyjna netto, przy natychmiastowej zerowej wartości wynajmu.

Ostatni zwrot wymagać może pewnych wyjaśnień. Zasobom przypisuje się zerową wartość wynajmu nawet wówczas, gdy mogą być wynajęte, ale a) oferowana cena jest niewystarczająca dla pokrycia spadku wartości (deprecjacji) i utraty specjalizacji; oraz b) wywołuje to większą stratę bądź relatywnie mniejszy zysk w wartości kapitałowej zasobu. Oznacza to, że przyjmujemy wartość wynajmu netto za równą wartości wynajmu brutto minus deprecjacja. Bowiem jeśli deprecjacja nie jest pokryta, domyślna cena wynajmu jedynie w części pokrywa wykorzystanie zasobów po ich likwidacji.

Zatem, przyjmując oczekiwania odnośnie wzrostu popytu za niezmienne, dla pozostawania części zasobów w stanie pseudobezrobocia niezbędne jest, żeby przedsiębiorca nie był w stanie wykorzystać ich dochodowości, a jednocześnie utrzymywał ich fizyczną wydajność. Zyski z komplementarnego sposobu ich wykorzystania muszą być niewystarczające dla finansowania deprecjacji, aby możliwe było zaklasyfikowanie ich do społecznie produktywnej kategorii, zwanej pseudobezrobociem.

 

(1) Jako że zdolność raz nabyta rzadko jest utracona, pseudobezczynność pracy z powodu obawy przed utratą specjalistycznych zdolności jest rzadkim zjawiskiem

Pseudobezczynność pracy jest ważna. Jednak jej manifestacja różni się od innych zasobów, bowiem rzadko wyrasta z obecności wyspecjalizowanej zdolności. Co więcej, nie jest łatwo zastosować w odniesieniu do ludzi kryterium tak łatwo stosowalne w przypadku wyposażenia — a mianowicie tego, że wartość kapitałowa pracowników powinna być wyższa od ich dodatniej wartości likwidacyjnej netto, przy natychmiastowej wartości wynajmu równej zero.

Pojęcie „likwidacji zdolności” nie można odnieść do jednostki ludzkiej, a zatem nie istnieje także coś takiego jak wartość likwidacyjna ludzi. Usprawnienie i specjalizacja człowieka nie przypominają specjalizacji w fizycznych właściwościach różnych maszyn. Są one wynikiem środowiska i wychowania, gdzie istotną rolę odgrywają świadome szkolenie i edukacja. Co raz zostało zapamiętane, może utkwić w umyśle na całe życie. Specjalizacja człowieka może nie być wykorzystana i może pogorszyć się (podobnie jak zdeprecjonować się w maszynie), jednak nigdy nie jest świadomie zniszczona.

Dla większości typów zdolności nie ma powodów podejrzewać, że praca w innym zawodzie wywoła utratę umiejętności lub utratę adaptacyjności do głównej pracy szybciej niż bezczynność. Nie jest też rozsądne niszczyć poprzednie zdolności, by zastąpić je nowymi. Ogólnie rzecz biorąc, wykształcony pracownik, którego umiejętności są wykorzystywane, ma możliwość zatrudnić swoje zdobyte zdolności ponownie, jeżeli sytuacja znowu okaże się sprzyjająca. Jeśli zatem operator linotypu stanie się pracownikiem sklepowym, jest to oznaką znacznie mniejszej utraty kapitału niż ta, kiedy maszyna do linotypu jest zlikwidowana, a stal przekształcona w armaturę sklepową. Nie możemy powiedzieć, że specjalizacja operatora linotypu jest tak dobra jak ta „zlikwidowana”, bowiem jego stawka płacy w tym przemyśle spadła poniżej tego, co zarobić może jako sprzedawca (bez specjalnego przeszkolenia). Zamienia on pracę maszynowego składania tekstu na ladę sklepową, jednak jeśli zaistnieją oczekiwania ponownego wzrostu popytu na drukowanie, nie ma niczego w jego chwilowym zatrudnieniu, co powstrzymałoby go przed wykorzystaniem swojej specjalizacji w przyszłości. Praca znajduje się zatem przeważnie w dość odmiennej sytuacji od tej fabryk i sprzętu.

 

(2) Niszczenie umiejętności

Zdarzają się jednak przypadki, niezmiernie rzadkie, kiedy zdobycie nowych umiejętności osłabia te obecnie istniejące. By spojrzeć na przykład skrajny, muzycy przeniesieni do pracy przy budowie dróg mogą utracić swoje wyczucie subtelności dotyku. Tam gdzie taki spadek specjalizacji jest istotny, może pojawić się pseudobezczynność. Osoba może w takiej sytuacji odmówić podjęcia pracy tymczasowej, bowiem jej akceptacja oznaczałaby utratę zdolności bądź stopnia przystosowania do głównego zawodu szybciej niż fizyczna bezczynność. Jej przypadek powinien być zatem uznany za pseudobezczynność. Jest on opłacany, jednak zapłata za ochronę swojej specjalizacji przed zniszczeniem jest opóźniona aż do pojawienia się na rynku pracy miejsca dla jej specjalnych umiejętności (jako muzyka).

 

(3) Ważne przypadki pseudobezczynności pojawiają się, gdy dodatkowe zatrudnienie zniweczy gotowość do podjęcia pracy na bardziej korzystnych stanowiskach

Jest jednak pewna bardzo istotna sfera, w której występuje pseudobezczynność. Jej istnienie może czasem przejawiać się w przypadku pracy tymczasowej — i najlepiej jeśli połączymy go z naszym problemem. Esencją bezczynności jest dostępność do ponownego użycia, mimo iż specjalistyczne umiejętności nie są normalnie rozumiane jako czynnik w tej sytuacji. „Rezerwy siły roboczej” istnieją, ponieważ ci tworzący je nie mają natychmiastowej wartości wynajmu. Akceptacja dodatkowego zatrudnienia wywoła więcej niż przeciwny spadek długoterminowych oczekiwań zarobków z powodu spadku dostępności dla relatywnie bardziej dochodowych stanowisk. Dostępność jest — jak wspomnieliśmy wyżej — formą specjalizacji.

 

(4) Pracownicy w stanie pseudobezczynności są opłacani, by utrzymać się w branży

Aby rozważyć „rezerwę siły roboczej”, która dąży do tego, aby być bardziej związana z konkretnymi zawodami, zignorujmy przez chwilę możliwości: a) pojawienia się rezerwy siły roboczej w wyniku ustalenia stawki płacy minimalnej powyżej stawki rynkowej; oraz b) preferowania przez pracowników pracy tymczasowej nad zwykłe zatrudnienie. Jeżeli rezerwa istnieje, bezczynni pracownicy są opłacani, by utrzymać się blisko zawodu. W takim zakresie, w jakim każdy fach uznawany jest za ryzykowny z punktu widzenia kontynuacji zatrudnienia, tak i podwyżka, by zrównoważyć tę przejściową bezczynność dla pracowników, powinna być traktowana jako część wynagrodzenia. Jest to klasyczny element teorii zatrudnienia jeszcze od czasów Adama Smitha. Jednak jego istotność wymaga dalszej dyskusji.

 

(5) Płaca za pseudobezczynność w pracy nie jest opłatą za utrzymywanie dostępności, a raczej premią zawartą w oczekiwanych zarobkach

Aby myśleć realistycznie o „rezerwie” pracy przy jakimkolwiek stanowisku, musimy wyobrazić sobie usługę dostępności. W przypadku prawdziwej rezerwy siły roboczej korzystnym jest opłacić ją podczas faktycznego okresu zatrudnienia za obowiązującą stawkę płacy. Męczący i kosztowny proces pozyskania pracy dla tymczasowych stanowisk czyni opłacanie ciągłej dostępności korzystnym ekonomicznie. Przy zatrudnieniu tymczasowym, premia za dostępność jest osiągana przez pracowników nie w formie opłaty za utrzymanie dostępności jako kompensaty wartości ich szansy tymczasowych zarobków w innym miejscu, ale jako szacowana korzyść netto bycia związanym ze stanowiskiem lepszym niż takie, które można znaleźć w zamian[1]. Równowaga jest osiągana przez równość „oczekiwań płacowych”, które mogą być określone jako „stawka płacy pomnożona przez szansę zatrudnienia”. Z punktu widzenia pracownika pozostaje on „związany” z zawodem (a w skrajnych przypadkach odmawia innych ofert pracy), ponieważ natychmiastowa dostępność w każdym momencie jest warunkiem ich zatrudnienia w ich głównym fachu, ze względu na formy zatrudniania uznawane za najbardziej ekonomiczne w praktyce.

 

(6) Jeśli „niestabilna praca”, niezwiązana z żadnym konkretnym zawodem, jest konieczną konsekwencją techniki produkcyjnej, to jest to przykład pseudobezczynności wynagradzanej „oczekiwaniami zarobków”

„Rezerwy siły roboczej” oparte na takiej dostępności mają nawet większe znaczenie, niż ostatni akapit by to sugerował. Istnieją zarówno ogólne, jak i specjalne (tzn. związane z konkretnym miejscem zatrudnienia) rezerwy. Dokładnie te same rozważania odnoszą się do tych, którzy pozostają bez pracy przez to, co nazywa się przeważnie „nieuchronnymi opóźnieniami”, spotykanymi przy zmianie z jednej pracy do następnej. Jest to grupa, która — kiedy jest bezczynna — nie jest specjalnie przywiązana do żadnej branży. Tacy pracownicy mogą nie mieć motywacji do chowania się na słabszych stanowiskach, gdyż mogłoby to uniemożliwić im bycie dostępnymi dla bardziej wartościowych stanowisk, które prędzej czy później zostaną ujawnione w wyniku działania dynamiki społeczeństwa. A wynagrodzeniem jest dla nich dodatkowa wartość ich usług na stanowiskach, które oczekują znaleźć.

Przypuszczalnie najlepszym przykładem tej sytuacji jest „niestabilne zatrudnienie” w przedwojennych Stanach Zjednoczonych osób, które nie były związane z żadną pracą. Mogło to być dość rozsądnie uznane za podlegające pod kategorię pseudobezczynności. Skala takiej bezczynności powinna być mniejsza — przy danej technologii — tam, gdzie konkurencja będzie największa. Jak sir Sydney Chapman napisał w 1908 r.: „by zwiększyć ilość przemieszczeń (siły roboczej), nie należy zwiększać ilości długich okresów bezrobocia, ponieważ te same siły, które tworzą dodatkowe przemieszczenia, jednocześnie powodują ponowną absorpcję przemieszczonej siły roboczej. A nie jest zbyt prawdopodobne, że więcej konkurencji oznaczać będzie lepsze rozmieszczenie starszego procentu społeczeństwa normalnie zatrudnionego bez jego zwiększania”[2].

O ile jednak „niestabilne zatrudnienie” jest niezbędną konsekwencją współczesnej techniki, jest to zdecydowanie produktywne zajęcie, które jest wynagradzane. „Rezerwa” reprezentuje takie wykorzystanie zasobów, które, zakładając dany zestaw instytucji rynkowych, jest najbardziej produktywnym zatrudnieniem. I z tego powodu towarzysząca temu „rezerwa” musi być uznana za przypadek pseudobezczynności.

 

(7) Realność wynagrodzenia za pseudobezczynność może być łatwo zademonstrowana

Sugestia, że te „nieuchronne opóźnienia” mogą być „opłacone” wydaje się z początku mało realistyczna — i nieuważny czytelnik może łatwo popaść w oburzenie z tego powodu. Jednak jego prawdziwość może być łatwo zaprezentowana. Ulepszone instytucje, które skróciłyby opóźnienie transferu siły roboczej (na przykład komercyjne pośrednictwo pracy), z pewnością uczyniłyby siłę roboczą tańszą. To znaczy, ilość produktywnego wysiłku nabywanego za płace byłaby większa. Osiągnięte oszczędności reprezentowałyby lepszą ekonomizację w stosunku do poprzednich płatności za dostępność (niewykorzystanie w innej formie) większej ilości. Rezerwy siły roboczej w konkretnych przypadkach, lub rezerwy w ogóle, stałyby się bardziej ekonomiczne. Średni czas zatrudnienia każdego pracownika byłby dłuższy — i w świetle zasad równości oczekiwań zarobków — stawki płac nie musiałyby być tak wysokie, aby przyciągnąć określoną liczbę faktycznych pracowników do dowolnego zawodu, który wymagałby ich wysiłków.

 

(8) Typowe ubóstwo tymczasowego pracownika nie wpływa na problem zagadnienie pseudobezczynności

Błędne przekonania wciąż jednakże będą wywoływać oburzenie, kiedy czytelnik rozważy przypadek, w którym pracownicy tymczasowi są dramatycznie biedni. Wszelako fakt, że ich średnie zarobki w zatrudnieniu tymczasowym są często żałośnie niskie, nie może pozwolić nam na zaburzenie racjonalnego myślenia w tym punkcie[3]. Typowe ubóstwo tych pracowników jest spowodowane innymi czynnikami. Praca tymczasowa po prostu stanowi bezpieczny port przejściowego schronienia dla tych, którzy zostali wykluczeni lub wyrzuceni z innych branż przez monopol siły roboczej. Pomimo że praca tymczasowa oferuje niewielkie możliwości zatrudnienia, stanowi ona jedyny znaczący środek uśmierzający niesprawiedliwość społeczną.

Imigranci z krajów, gdzie możliwości zatrudnienia są wciąż mniej korzystne, niemniej jednak mogą poprawić swoją sytuację przez osiąganie relatywnie wysokich zarobków nawet na najgorszych rynkach pracy lepiej sytuowanych krajów i ich konkurencja może dalej pomniejszyć stawki zarobków dla niewykwalifikowanej i tymczasowej siły roboczej. W książkach na temat bezrobocia występuje zadziwiająca i zapewne znacząca niechęć, by choćby wspomnieć, nie mówiąc o wprowadzeniu do dyskusji, o tym istotnym fakcie. Jednak okazjonalnie zostało to wspomniane. W roku 1908 Charity Organization Society Committee on Unskilled Labor wytknęło, że: „wykwalifikowane związki zawodowe ograniczyły rynek pracy w swoim fachu. Nieunikniony rezultat to utrzymanie ciągłego zatoru na słabo wykwalifikowanym końcu rynku pracy”[4]. Jest jednak powszechnie przyjmowane, że istnieje oczywista niesprawiedliwość w systemie pracy tymczasowej.

 

(9) „Rezerwy siły roboczej” są nabywane za pomocą płacy — nie mogą być więc „przymuszone”, o ile monopol pracodawców nie może zniszczyć mobilności siły roboczej

Tym niemniej, „wymóg dla rezerwy siły roboczej w każdej branży do dostosowywania się do fluktuacji zachodzących nawet w czasach prosperity”[5] jest często uznawany za zło samo w sobie. Niektóre dyskusje na ten temat pisane są nawet w tonie, który sugeruje, że pracownicy zamiast być opłacani za bycie w ten sposób dostępnymi, są raczej zmuszani przez „pracodawców” do wyniszczającej psychicznie, okrutnej i marnotrawnej bezczynności.

Jednak, o ile ta część kapitalistów, która zyskuje na istnieniu „rezerw”, nie ma jakichś środków innych, aniżeli wynagrodzenie dla powstrzymania pracowników związanych z zawodem przed uzyskaniem alternatywnego zatrudnienia, ciężko dostrzec, jak byłoby to możliwe. Nikt nigdy nie sugerował, o ile nam wiadomo, że taka możliwość kiedykolwiek istniała bądź była wykorzystana[6]. „Rezerwy” siły roboczej przy zatrudnieniu tymczasowym są, w rzeczywistości, opłacane z korzyścią dla tych pracowników, którzy je tworzą. Udostępniona siła robocza jest często nieuchronnie siłą tanią, a będąc takową, często może opłacać się zatrudniać ją ekstensywnie, aniżeli intensywnie.

A jeśli standard życia, który może być zapewniony przez ten zarobek, jest żałośnie mały, wówczas należy winić przyczyny „taniości” ceny tej pracy, a nie metody, jakimi opłaca się ją wykorzystywać. A praca jest tania, ponieważ inne możliwości zatrudnienia są niedostępne dla tych, którzy ją świadczą.

 


[1] Adam Smith dodał tutaj dodatkową sugestię, aby wyjaśnić element wynagrodzenia w zatrudnieniu tymczasowym. „To, co pracownik zarabia” — napisał Smith — „gdy jest zatrudniony, ma utrzymać go nie tylko wówczas, gdy jest bezczynny, ale zapewnić mu formę kompensacji za te niepewne i przygnębiające momenty, kiedy konstatacja niebezpiecznej sytuacji musi niekiedy się pojawić” (Wealth of Nations, Cannan Edition, vol. I, p. 105. Kursywa dodana). Jest to naturalnie istotny czynnik determinujący przewagę netto pośród tych z konkretnym podejściem psychologicznym i tradycją. Jednak pośród najuboższych warstw, niepewność jest przypuszczalnie bardziej niż zrekompensowana poprzez korzyści powracającego wypoczynku, typu tego przedstawionego w rozdziale V, paragrafy 6 i 7. Klasyczne zapewnienie Adama Smitha na temat wpływu ryzyka również jest prawdziwe dla tej klasy, jednak nie czyni to analizy w tym tekście nieistotną.

[2] L. Brassey i S.J. Chapman, Work and Wages (London: Longmans, Green, 1904), vol. 11, s. 349.

[3] Nikt nie sprzeciwia się pracy tymczasowej w dobrze płatnych zawodach, jak na przykład wśród prawników.

[4] Cytat za: P. Alden and E. Hayward, The Unemployable and the Unemployed (London: Headley Brother, 1907), s. 78.

[5] W.H. Beveridge, Unemployment: A Problem of Industry (London: Longmans, Green, 1909), s. 13.

[6] J.S. Poyntz mówi (w Seasonal Trades, wydane przez S. Webb i A. Freeman [London: Constable, 1912], s. 60): „Jest wiele rodzajów prac, gdzie pracodawca bez wątpienia uznaje za korzystne dla siebie utrzymywać szeroki pas rezerwowy pracy niestabilnej, związanej z tym biznesem w przypadku wyjątkowo zmiennego popytu”. Jednak skoro to zjawisko powinno być specjalnie istotne w przemyśle eksploatującym pracowników, gdzie są oni regularnie nieuzwiązkowieni, zarzut jest naturalnie źle postawiony. „Armia mężczyzn i kobiet na każde skinienie pracodawców” — mówi ten sam autor — „nie kosztuje go nic więcej ponad godziny, kiedy faktycznie pracują”. (s. 7 wydania angielskiego — przyp. tłum.) Ten typ zamieszania jest przypuszczalnie odpowiedzialny za rozległy zakres ubóstwa możliwy do uniknięcia.


podatku dla Instytutu Misesa, to więcej wolności w Polsce!


Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

William H. Hutt

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy