Howden: Inflacyjne źródło deflacji

6 marca 2012 Deflacja komentarze: 53

Autor: David Howden
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Paweł Kot
Wersja PDF

deflacjaCzęsto słychać dziś głosy ― i to po obu stronach Atlantyku ― że poziom inflacji jest niebezpiecznie niski. Podczas gdy większość banków centralnych zakłada inflację cenową na poziomie około 2–3 procent, ogólne indeksy cen w większości krajów Zachodu spadły poniżej dolnej granicy zakładanego przedziału. Pojawia się strach przed deflacją ― apoplitoryzmofobia — jak nazywa to zjawisko Mark Thorton.

Nie wchodząc w to, czy deflacja jest dobra, czy zła, korzystna czy niekorzystna, powinniśmy określić, skąd się w ogóle bierze. (Zainteresowany czytelnik może sięgnąć po: Less than Zero: The Case for a Falling Price Level in a Growing Economy George’a Selgina i Who’s Afraid of Deflation? Philippa Bagusa, gdzie zapozna się z pozytywną stroną obniżania się poziomu cen).

Mówiąc ściśle, inflacja i deflacja mogą wynikać tylko ze zmiany w ilości pieniądza w obiegu. Zwiększenie ilości dolarów, przy niezmienionych innych czynnikach, powoduje wzrost cen. Zmniejszenie ilości dolarów będzie miało odwrotny efekt. Podczas gdy okresy inflacji mogą zdarzać się w każdym systemie monetarnym, deflacja występuje tylko w jednym ― bankowości z rezerwą cząstkową.

Dawno, dawno temu istniał system zbudowany na koncepcji utrzymywania 100-procentowej rezerwy. Osoba zanosiła swoje ciężko zarobione pieniądze do banku, składała do sejfu, zaś bank obiecywał chronić je, aż wróci po ich odbiór. Ponieważ pieniądze są w pełni zamienne (tj. nie umiemy odróżnić jednego banknotu od drugiego, tak jak ziaren kukurydzy), bank obiecywał trzymać u siebie tantundem — ilościowy i jakościowy odpowiednik zdeponowanego dobra. Innymi słowy, jeśli zdeponowałbyś jednego dolara, bank obiecałby trzymać jednego dolara w sejfie, ale niekoniecznie tego samego.

W pewnym momencie branża bankowa przerzuciła się na coś, co znamy dziś pod nazwą bankowości z rezerwą cząstkową. Bank nie był już prawnie zobowiązany do trzymania wszystkich depozytów. W końcu przecież rzadko zdarzało się, żeby wszyscy zgłosili się po swoje depozyty w tym samym czasie. Banki pożyczały część przechowywanych przez siebie depozytów i w ten sposób tworzyły większą liczbę roszczeń do pieniędzy, chociaż w sejfach nie było tylu uncji złota.

Rezerwa Federalna nakłada dzisiaj na banki wymóg utrzymywania rezerwy, minimalnego odsetka wszystkich depozytów, która musi znajdować się w skarbcach banku. Jeśli więc deponent otwiera konto w amerykańskim banku, żeby wpłacić 100 USD, wymaganą rezerwą jest kwota, którą bank musi zgodnie z prawem na stałe trzymać w skarbcu. Z resztą tej sumy bank może zrobić, co tylko chce. Zazwyczaj są to pożyczki dla innych ludzi.

Obecnie Fed wymaga rezerw na poziomie bliskim zera procent. Oznacza to, że amerykańskie banki nie są zobowiązane do trzymania żadnych depozytów. Nasz deponent mógłby więc teoretycznie zobaczyć, jak wszystkie jego zdeponowane pieniądze są pożyczane komuś innemu w tym samym momencie, gdy powierzył je bankowi.

Wielu ludzi uważa, że jest to kwestia dyskusyjna. Banki utrzymują na wszelki wypadek małe rezerwy, by mieć pod ręką pieniądze, gdy ludzie przyjdą wycofać swoje depozyty. W czasach koniunktury, gdy na rynkach istnieje duża płynność, to nie widać większych problemów w tym systemie. Zapytaj jednak deponenta jednego z 92 amerykańskich banków, które stały się niewypłacalne w 2011 roku, czy system „rezerwy cząstkowej” to kwestia dyskusyjna. Gdy banki tracą płynność, niezwykle trudno jest honorować wszystkie depozyty, a w niektórych przypadkach jest to wręcz niemożliwe.

Jest to najlepiej rozpoznany problem dotyczący systemu rezerwy cząstkowej — problem dostrzegany przez wszystkich ekonomistów — ale jest jeszcze jedna, nie mniej ważna sprawa.

Wymagając by tylko część depozytów była trzymana jako rezerwa, pozwala się bankom stworzyć więcej środków wymiany (albo bardziej poprawnie, fiducjarnych środków wymiany), niż może pokryć podaż pieniądza bazowego. Ten wzrost podaży pieniądza uruchamia siły inflacyjne, które banki centralne próbują ograniczyć do omówionego wyżej zakresu 2–3 procent.

Nie rozumie się tego, że każda deflacja może wynikać tylko z wcześniejszej inflacji. Rzeczywiście, jak pisze Murray Rothbard w swoim traktacie Ekonomia wolnego rynku:

 

Jasne jest, że inflacja to główny punkt i główny cel interwencji monetarnej. Nie może być deflacji, jeśli wcześniej w jakimś okresie nie było inflacji.

 

Zjawisko, które przeraża bankierów na całym świecie i z którym walczą z całą swoją mocą ― deflacja ― powstaje jako dzieło ich własnych rąk. Bez okresu inflacji prowadzącego do obecnej sytuacji nie byłoby zagrożenia deflacją. System bankowości z rezerwą cząstkową pozwala na ekspansję podaży pieniądza, co wytwarza warunki dla zaistnienia deflacji. Jeśli ta deflacja ma być postrzegana jako coś złego (a chciałbym podkreślić słowo „jeśli”), to sensownym byłoby jej wyeliminowanie. Powstrzymując system bankowości z rezerwą cząstkową, zlikwidowalibyśmy źródło deflacji: inflację.

Jeśli działania Fedu i wszystkich innych banków centralnych przez ostatnie trzy lata wydawały się bezładne, to nie powinno nas to dziwić. Walczą z wrogiem ― deflacją ― którego sami stworzyli. Uciekając przed przyznaniem się do winy, próbują zasłonić prawdę, dokonując coraz bardziej niepewnych i nieprzekonujących działań. Może sensowne jest teraz porzucenie systemu rezerwy cząstkowej, który jest odpowiedzialny za cały ten bałagan?


 

<ahref=”http://mises.pl/wsparcie/1-procent/”>1% podatku dla Instytutu Misesa, to więcej wolności w Polsce!


Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

David Howden

Pozostałe wpisy autora:

53 Komentarze “Howden: Inflacyjne źródło deflacji

  1. „Może sensowne jest teraz porzucenie systemu rezerwy cząstkowej, który jest odpowiedzialny za cały ten bałagan?” – a może nawet sensowniejsze jest pozwolić ludziom samemu decydować, czy chcą ryzykować swoimi depozytami…

  2. ad.1 Widzę panika2008, że jesteś jednym z tych gorących apologletów rezerwy cząstkowej którzy albo kompletnie nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć jakie patologie wiążą się z tym rodzajem bankowości nie tylko w sensie gospodarczym ale i prawnym a argument który przytoczyłeś jest irracjonalny i bardzo łatwo go obalić.
    Jeżeli czytałeś De Soto „Pieniądz, kredyt bankowy i cykle konionkturalne” to wiesz o czym mówie a jeśli nie czytałeś to gorąco polecam bo ta lektura to gwóźdź do trumny wszystkich zwolenników tego rodzaju rezerwy.
    Argument który przytoczyłeś jest błędny w sensie prawnym.Chodzi o to, że nawet jeśli obie strony czyli deponent i depozytariusz zawrą dobrowloną umowę, że jeden może korzystać z pieniędzy drugiego w każdej chwili i bez powiadamiania o tym drugiej strony to taka umowa jest nieważna z punktu widzenia prawnego ponieważ w wyniku takiej umowy straty ponoszą osoby trzecie! Jak Ci zapewne wiadomo system rezerwy cząstkowej umożliwia poprzez sprzeniewieżenie umowy depozytu nieprawidłowego dóbr zamiennych kreację „pieniądza ex nihilo” co powoduje efekt redystrybucyjny w postaci obniżenia się siły nabywczej jednostek pieniężnych osób które są krańcowymi odbiorcami w ten sposób stworzonego pieniądza.Poza tym pompowanie do gospodarki środków fiducjarnych nie mających pokrycia w realnych oszczędnościach bezpowrotnie zniekształca strukturę kapitałową tym samym bezsprzecznie przyczyniając się do kreacji sztucznego boomu i nieuchronnie nastepującej po nim recesji której koszty społeczne są ogromne. Reasumując:
    Jakikolwiek system nie oparty na 100% rezerwie nie tylko dla banknotów ale i depozytów na żądanie jest z góry skazany na porażkę i walnie przyczynia się do powstania cykli koniunkturalnych.
    Poza tym jak błednie sądzi wiele osób wymóg 100% rezerwy nie jest przejawem jakiegos rodzaju interwencjonizmu lecz poprostu wynika z obowiązku poszanowania tradycyjnych zasad prawnych i praw własności. I na koniec jeszce jedna rzecz. Ośmiele się stwierdzić , że osoby które dalej uparcie obstają za rezerwą cząstkową nie mogą być de facto zwolennikami wolnego rynku ponieważ głównym jego założeniem jest poszanowanie praw własności a w przypadku rezerwy cz. mamy do czynienia z pogwałceniem tych praw.
    To tyle na ten temat, więcej u De Soto w „Pieniądz, kredyt……”
    Pozdrawiam

  3. Nie jestem apologetą rezerwy częściowej. Osobiście za swój prywatny ideał uważam sejf ze sztabkami złota. Ale czy to znaczy, że mam od razu innym przymusem narzucać swoje poglądy?

    „umowa jest nieważna z punktu widzenia prawnego ponieważ w wyniku takiej umowy straty ponoszą osoby trzecie!” – desotowski bełkot*. Dokładnie ta sama analiza, bez zmian, stosuje się do kasyn. Kasyna też są evil?

    *w sensie stricte to jest prawda [jest to bełkot w sensie propagit], tylko co mnie to obchodzi, wolnoć Tomku w swoim banku.

  4. „obowiązku poszanowania tradycyjnych zasad prawnych” – a to już jest po prostu przegięcie. Tradycyjne zasady prawne (w wielu, prawie wszystkich kulturach) przecież np. w bardzo szerokim zakresie regulują stosunki pan-niewolnik, prawda? Czy mamy je wszystkie bezrefleksyjnie akceptować, tylko dlatego, że wykminił to jakiś brodacz we wczesnym średniowieczu (zapewne zupełnie przypadkiem beneficjent istniejącego systemu), a potem przez kalkowanie (z braku laku) stały się „kanonem”?

  5. @tomasz mieszkowski #2

    „Widzę panika2008, że jesteś jednym z tych gorących apologletów rezerwy cząstkowej […]”

    Co ty wiesz? Byłeś choć raz na jego blogu?

  6. Ad Tomasz Mieszkowski
    Już dawno zostało ustalone, że panika to socjalista, zresztą pewnie zaraz wpadnie balcerek i go „pojedzie” jak zawsze. To wszystko było już tu maglowane wielokrotnie.

  7. „Ale czy to znaczy, że mam od razu innym przymusem narzucać swoje poglądy?”

    Panika. Szanuj swój nick i zastanów się zanim coś takiego napiszesz.

  8. Drogi paniko,
    Jeżeli idę do kasyna to ze świadomością, że mogę wygrać bądź przegrać. Jeśli wygram to fajnie jeśli przegram to tracę pieniądze i już, zupełnie nie rozumiem tej analogii. W przypadku rezerwy cząstkowej mamy do czynienia z sytuacją „contradictio in se” ponieważ dwie strony na raz mają roszczenie do tej samej kwoty depozytu czyli de facto tego samego dobra a to jest alogiczne. Poza tym w przypadku kasyna nie tracą strony trzecie. Co do tradycyjnych zasad prawnych to oczywiście jest to pojęcie szerokie i nie czas tu i miejsce, żeby ten temat roztrząsać może nie wyraziłem się precyzyjnie, ale chyba się ze mną zgodzisz, że na kradzież nie może być przyzwolenia w żadnym systemie nawet jeśli bankowo-rządowy kartel twierdzi, że jest inaczej a w przypadku rez.cz. mamy właśnie do czynienia z kradziażą bo jak inaczej nazwać „pożyczenie” czyjejś rzeczy bez zgody właściciela? Tak więc nawet jak to jest mój bank to nie daje mi to przywileju popełniania przestępstwa tylko dlatego, że jestem takim cwaniakiem, że obliczyłem sobie jaka rezerwę wystarczy mi utrzymywać,żeby zaspokoic na bieżąco roszczenia deponentów.Przestępstwo staje się przestepstwem w momencie jego popełnienia a nie jak niektórym się wydaje wykrycia. Ale oczywiście nie każdy musi się z tym zgadzać podobnie jak nie każdy musi się zgadzać, że 2+2=4. A tak na marginesie to trochę więcej szacunku dla Desoto bo chyba okreslenie bełkotem jego twórczosci to delikatnie mówiąc lekka przesada.

    @ad.5
    Nie, nie byłem ani razu na jego blogu(takie mam spostrzezenia po przeczytaniu jego komentarza) ale obserwując sposó jego retoryki to nie bardzo mam na to ochotę

  9. Ale panika2008 może mieć rację. Bo co stanowi problemem: rezerwa cząstkowa czy monopol walutowo-bankowy?

  10. Monopol walutowo-bankowy może być bardzo korzystny dla gospodarki, ale może powodować uprzywilejowanie pewnych instytucji/osób w stosunku do innych. Używając metafory, jest jak nóż. Można go użyć do ukrojenia kromki chleba i posmarowania jej masłem, ale można nim również zabić człowieka.
    Natomiast rezerwa cząstkowa istnieje jedynie w celu umożliwienia bankierom pożyczania pieniędzy, których nie mają i brania za to zapłaty w postaci oprocentowania. Stanowi więc przywilej pewnej grupy w stosunkach gospodarczych i narzędzie preferowania innych grup, których działalność bankierzy uznają za korzystną dla siebie. Jest więc jak pistolet skonstruowany w celu strzelania do ludzi, a w innych przypadkach kompletnie się nie sprawdzający.

  11. @8:

    Gdzie jest błąd w poniższym rozumowaniu?

    Kupując banknot zyskujemy dwa dobra:
    – kartkę papieru o pewnych wymiarach i z odpowiednim nadrukiem
    – umowę dotyczącą traktowania dóbr, którymi zapłaciliśmy za banknot

    W zależności od tej umowy, prawo własności do dóbr, którymi zapłaciliśmy, może pozostać albo w naszych rękach (wówczas staje się depozytem), albo przejdzie na eminenta pieniądza. Nie ma wtedy żadnej sprzeczności – kupując walutę w systemie rezerwy cząstkowej, depozytem jest tylko fragment naszej opłaty. Pozostała część należy do eminenta.

    Można argumentować, że w takiej sytuacji przestajemy mówić o pieniądzu, a zaczynamy mówić o innym rodzaju papieru wartościowego. Jaką jednak przyjmujemy definicję pieniądza? Kto broni używać tego perwersyjnego papieru wartościowego jako medium wymiany dóbr?

  12. @tomasz mieszkowski, charakterystyczną cechą wywodów zwolenników delegalizacji rezerwy częściowej jest to, że ostatecznie, pod niemożliwość wskazania osób które bez swojej winy cierpią w takim systemie (o ile oczywiście jest to system dobrowolny – na co słusznie wskazuje kawador), zmuszone są odwołać się do ezoterycznych argumentów typu „contradictio in se”. Do mnie niestety ta ezoteryka nie przemawia.

    @cetes, „w celu umożliwienia bankierom pożyczania pieniędzy, których nie mają” – sugerujesz Waść, że bankier powinien móc pożyczać tylko i wyłącznie kapitały własne? yyyyyy….

  13. Ad panika2008
    Tak sobie kiedyś dyskutowalismy o inicjowaniu agresji. W świetle tamtejszych Twoich wywodów czy Ty jako zwolennik inflacjogennej rezerwy cząstkowej nie inicjujesz agresji wobec mnie zwolennika standardu złota, jako temu, który straci na inflacji?

    Ps Czy jak budujecie dom to żądacie żeby się nie zawalił czy też zawieracie w umowie zapis, że gdy w waszym domu pojawi się cztery osoby więcej to musicie biec do piwnicy żeby podstawić stemple aby konstrukcja się nie zawaliła?

  14. @14:

    Czy nazywanie zwolennika wolnej bankowości zwolennikiem rezerwy cząstkowej nie jest czasem tożsame z nazywaniem militarystą osoby przeciwstawiającej się zakazowi posiadania broni?

  15. grudge, doskonale przecież wiesz, że jestem zwolennikiem standardu złota, prawdopodobnie nawet w tym samym stopniu, co Ty. Co do tego, że Twoje złoto traci na wartości na skutek uskuteczniania rezerwy częściowej – no cóż, o to musisz mieć pretensje do tych, którzy uważają, że papier fiducjarny jest tyle samo wart, co Twój fizyczny kruszec. To jest gra percepcji, nikt tu nikogo fizycznie nie okrada. Osobiście uważam też, że jest to uzasadnione i w pewnym sensie normalne, a nawet chwalebne, że grupa ludzi stosuje w handlu między sobą system rezerwy częsciowej, co powoduje spadek popytu na rezerwy fizyczne. Zamiast bez sensu uganiać się za metalem w ziemi po to, by go złożyć jako całkowicie pasywną rezerwę w skarbcu banku, mogą np. tego złota mniej wydobywać i zaoszczędzony czas przeznaczyć na czytanie mądrej literatury (np. de Soto, Rothbard, hehehehehe) albo, alternatywnie, tyle samo czasu poświęcać na wydobywanie kruszcu, ale większą jego proporcję przeznaczać na ozdoby, a mniejszą skazywać na leżenie w ciemnych lochach. Wiesz, to trochę dziwne podejście, czuć się oszukanym, bo nagle ktoś niżej wartościuje Twoje dobra – ponieważ znalazł dla nich jakąś funkcjonalną alternatywę (nawet jeśli, np. wg Ciebie, ta alternatywa jest ryzykowna/głupia). Równie dobrze można się np. obrażać na świat, jeśli wartość Twojej 1000-metrowej działki spadnie, bo obok ktoś uzbroił i przygotował do zabudowania tysiąc podobnych działek, zalewając rynek tanim towarem…

  16. @tomasz mieszkowski

    Pieniądz to nie tylko papier,zloto $ €.. ogólnie przyjmuje sie ze to towar..
    Cenie sobie umysł prawnicze za logikę o ile idą stale w swoich wywodach i nie kończą gdy widać koniec argumentów.

    Dlatego chcę zapytać..

    „kradziażą bo jak inaczej nazwać „pożyczenie” czyjejś rzeczy bez zgody właściciela? ”

    Jeśli skutkiem dużej transakcji na rynku:złota,ropy,cukry,prsenicy dojdzie do przeceny dobra, która z automatu wyceni „rynkowe” dobra innych uczestników, którzy cenią niejako inaczej (zwykle wyżej) wartość tak owych to też mamy do czynienia z kradziejstwem? 😀

  17. @cetes, coś mi nie gra w Twoich warunkach, 50% sumy kapitałów własnych i depozytów… a jak ktoś nie przyjmuje depozytów? Nie może 100% SWOICH WŁASNYCH pieniędzy komuś pożyczyć???

    Obawiam się, że idąc tą drogą („doskonała regulacja bankowości”) doszedłbyś do systemu co najmniej tak opresyjnego, nieefektywnego, niesprawiedliwiego i głupiego, jak nasz obecny.

  18. Mój post numer 14 to był żart, który był nawiązaniem do innej dyskusji z paniką.

    Teraz na poważnie. Czy złożenie depozytu to jest inwestycja jak choćby kupno akcji czy obligacji?

  19. ad13@ paniko to, że nie można wskazać osób które ucierpiały wskutek tego ohydnego procederu nie zmienia zupełnie faktu, że jest to przestepstwo i powinno być karane. Posłuże sie analogią – jak powszechnie wiadomo coraz więcej ludzi umiera na choroby nowotworowe. Weźmy dla przykładu właściciela fabryki tworzyw sztucznych, który wrzuca do rzeki toksyczne odpady wskutek czego 500 osób zachorowało na raka. I teraz idąc twoim tokiem rozumowania wszystko jest jak najbardziej ok. ponieważ nie można wskazać osób które zachorowały wskutek tego skażenia a które z innych przyczyn.Jeśli to jest twój tok rozumowania to gratuluję. A tak na marginesie to nie jest żadna ezoteryka tylko czysta logika, która widać, że jest ci obca.

    @ad19 reptile
    Nie, w tym przypadku nie mamy do czynienia z „kradziejstwem” tylko z czynnikami popytu i podaży. Na tym polega cała „zabawa” w rynek raz mamy zysk a raz stratę.

  20. Nie rozumiem tego artykułu. Oczywiście, przy braku zmiany innych warunków zwiększenie ilości pieniądza powoduje inflację, czyli wzrost przeciętnego poziomu cen. Jednak inflacja jak i deflacja nie są wyłącznie spowodowane zmianami w podaży pieniądze, ale również innymi czynnikami, takimi jak postęp technologiczny, katastrofy naturalne itp. Przy niezmiennej ilości pieniądza deflacja następuje wskutek pojawiania się nowych technologii (np. branża komputerowa). „Podczas gdy okresy inflacji mogą zdarzać się w każdym systemie monetarnym, deflacja występuje tylko w jednym ― bankowości z rezerwą cząstkową.” – niby czemu? Jeśli ustanowię 100% rezerwę i podaż pieniądza spadnie, to ceny również spadną.

    Pewnie się mylę, więc proszę o wyjaśnienie tego zjawiska. Pozdrawiam.

  21. Nie jestem specjalnym fanem rezerwy cząstkowej, ale że uwielbiam bawić się w advocatus diaboli, to pozwolę sobie napomknąć o paru rzeczach:
    1) Depozytariusz w banku de facto zarabia na złożonym depozycie. Jak? Ano taki depozyt jest oprocentowany lub jak w znanym banku internetowym oprocentowania nie ma, ale przelewy są za darmo, karta jest za darmo etc. itd. Czyli to NIE jest tak, że depozytariusz zrzeka się własności kasy za nic – on składa pieniądze w banku podejmując pewne ryzyko za ścisłą, określoną premię. Przypomnę, że alternatywa – złoto złożone w sejfie – procentów nie przynosi (może co najwyżej zyskać na wartości)
    2) Argument o tym, że rezerwa cząstkowa narusza prawa osób trzecich jest szyty cokolwiek grubymi nićmi. W końcu osoba, która nie chce tracić na tym, że inni ‚bawią’ się pieniędzmi może trzymać swój kapitał w złocie i codziennie chodzić do złotnika, wymieniać porcję złota po to by zrobić zakupy. Nikt jej nie broni. To, że posługuje się pieniądzem to jawny fakt, że chce brać udział w ‚grze’.
    3) Pieniądz NIE jest własnością osoby go posiadającej, tylko jednostki, która go emituje. Tak gwoli uściślenia. Osoba posiadająca aktualnie pieniądz jest właścicielem li tylko wartości, którą on reprezentuje – a to ciut insza inszość.
    4) Możemy psioczyć na rezerwę obowiązkową, ale to dzięki niej możliwa jest szeroka akcja kredytowa. Akcja ta jest przyczyną ciągłego podnoszenia zysków poprzez obniżanie kosztów i maksymalizację profitów, czyli de facto o to czym jest kapitalizm. Także (to będzie kontrowersyjne, wiem) rezerwa cząstkowa jest jednym z motorów kapitalizmu

    Tyle ja, z przyjemnością czekam na polemikę

  22. @26:

    2) Mógłby w ramach „wolnej bankowości”. W świecie „prawnego środka płatniczego” nie może.

    3) To zależy. Jeśli podpisuje umowę, która mówi, że bank utrzymuje 100% rezerwę, wówczas deponent jest absolutnym właścicielem depozytu (a więc faktycznego „pieniądza”). To, że powierza swoje dobra osobie trzeciej, nie znaczy, że się ich zrzeka. Poczta nie staje się właścicielem przesyłek.

    4) To akurat ten rodzaj „kapitalizmu”, na którego poparcie nie możesz tu raczej liczyć. 🙂 Dobra wyprodukowane dzięki akcji kredytowej to jest to, co widać. Możliwości odebrane społeczeństwu przez wysysanie jego kapitału – tego nie widać.

    Ja też miałem nadzieję na polemikę z moim postem nr 12. :/ Naprawdę, chciałbym zostać przekonany przez przeciwników wolnej bankowości.

  23. Ad pampalini 12 i 27
    „… kupując walutę w systemie rezerwy cząstkowej, depozytem jest tylko fragment naszej opłaty. Pozostała część należy do eminenta”.
    W takim razie ja zapłacę eminentowi za banknot o wartości 100 zł dobrami o wartości 3 zł (przy 3% rezerwie)i będzie to uczciwa wymiana.

    Powtarzam pytanie do wszystkich czy złożenie depozytu to jest inwestycja jak choćby kupno akcji czy obligacji?

  24. @20.

    Jeśli ktoś pożycza tylko swoje pieniądze, nie korzysta z rezerwy cząstkowej i nie przyjmuje depozytów, to nie jest bankiem.

  25. Uzupełnienie @28.

    Jeśli tym „ktosiem” jest grupa osób/firm/mieszana, to w takim przypadku dalej nie są bankiem, a treść umowy o podziale ryzyka pomiędzy nimi, wcale mnie nie interesuje.

  26. @24, w przypadku fabryki ofiary można wskazać bardzo łatwo i rutynowo robi się to na całym świecie przez np. pomiary stężenia metali ciężkich w okolicznych glebach – których właściciele z reguły nie piszą się na żaden deal, którego elementem jest wyrzucanie im ich na działki. W przypadku systemu rezerwy częściowej takich ofiar (podkreślam: ofiar NIEŚWIADOMYCH tego, że straciły; że są ofiary świadome to jasne, w kasynie też są, prawda?) nie można wskazać nawet przez logiczny wywód – czego dowodem jest regularne uciekanie się oponentów częściowej rezerwy właśnie do określeń typu „naruszenie istoty prawa” – co dla mnie jest ezoteryką, ale to już oczywiście kwestia punktu widzenia, mi się jednak wydawało że teologia nie ma miejsca w ekonomii.

  27. @28, pewnie że złożenie depozytu to inwestycja – w aktualnym znaczeniu słowa „depozyt” i znaczeniu przyjmowanym przez większość finansjery za wyjątkiem wąskiej grupy ortodoksyjnych przeciwników tradycyjnej bankowości.

    Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewa się, że bez poniesienia ryzyka (zainwestowania) bank zapłaci mu za trzymanie pieniędzy odsetki?

    @29, a jeśli ma milion kapitałów własnych i dopiero sto tysięcy depozytów (bo jest początkującym bankiem)? Ponawiam apel: nie idźcie tą drogą, bo na jej końcu jest kilkusetstronicowa ustawa prawo bankowe 😉

  28. @ad26.Piotr Koziołkiewicz

    1)Chodzilo ci zapewne o deponenta.Powiedz mi jednak jak sie maja te tkwz. zyski z oprocentowania depozytów i „darmowych” usług bankowych z kosztami wynikającymi z ciagle obniżajacej sie siły nabywczej pieniadza i powtarzajacymi sie etapami recesji?
    2)oczywiscie każdy ma wybor gdzie może przechowywać swoje pieniadze może to robic i w przysłowiowej „skarpecie” ale co w sytuacji gdy masz ich sporą ilosć i istnieje niebezpieczenstwo że możesz paść ofiarą rabunku. Dlatego właśnie istnieją min. banki, żeby pełnić funkcje depozytowe, pobierać jak najbardziej zasłużenie za to opłaty i utrzymywać 100% tantundem czyli taką samą ilość i jakość pierwotnie zdeponowanej sumy, która muszą Ci zwrócić na każde twoje żądanie.Banki które oferują oprocentowanie dla depozytów a’vista i tkzw. darmowe usługi robią to tylko po to, żeby zwabić cię do siebie i móc kreować pieniądz „ex nihilo” poprzez sprzeniewierzenie umowy depozytowej, ponieważ zyski jakie dzięki temu osiągają są nieporównywalnie większe od tych jakie by osiągały pobierając tylko opłaty za ww. usługi i będąc jednocześnie zobligowanym do utrzymywania 100% rezerwy.
    3)Nie rozumiem czyli jak kupię sobie rower to jego właścicielem pozostaje producent a ja jestem tylko posiadaczem jego wartości?
    4)Rez.cz. nie ma nic wspólnego z kapitalizmem jest jego całkowitym przeciwieństwem, przejawem interwencjonizmu, przywilejem udzielonym bankom przez rządy w celu dla pierwszych generowania potężnych zysków kosztem reszty społeczństwa dla drugich finansowania swojej utopijnej, walącej się obecnie wizji pańswa opiekuńczego.

    @ad.25 Krzyszof Szczucki
    Całe zamieszanie wynika z wieloznaczności pojęć inflacji i deflacji. Mainstream interpretuje je w swój sposób a austriacy w inny (nota bene nawet wsród austriaków istnieją różnice w interpretacji tych pojęć a temat jest skomplikowany i zawiły) ). Według mainstreamowców inflacja to poprostu ogólny wzrost cen towarów i usług a deflacja to ogólny spadek cen natomiast według austriaków np.Miesa nie wdając się tu w detale to wzrost podaży pieniądza(wzrost cen jest dopiero efektem wtórnym do wzrostu podaży pieniądza), który nie jest wynikiem wzrostu popytu na pieniądz a deflacja to spadek podaży pieniądza niezrównoważony przez spadek popytu.Mówiąc prościej według Misesa wzrost cen, który jest spowodowany czynnikami nazwijmy to realnymi jak np. wzrost popytu na jakieś dobra bądź spadek ich podaży w wyniku np. jakiejś katastrofy nie jest inflacją, podobnie jak nie jest deflacją spadek cen spowodowany np. wzrostem produktywności(nowe technologie) bądź wzrostem podaży jakiegoś dobra lub spadkiem popytu na niego.Dlatego właśnie jeżeli założymy, że w gospodarce funkcjonuje pieniądz towarowy który jest dostarczany przez rynek i istnieje obowiązek 100%rezerwy dla substytutów pieniądza(banknotów i depozytów na żądanie), to w takim systemie nie może występować ani inflacja (dlatego nie zgadzam się tutaj z autorem artykułu, że w każym systemie może występować inflacja) ani deflacja ponieważ wzrosty lub spadki podaży pieniądza są poprostu wynikiem wzrostu lub spadku popytu na niego.Natomiast w systemie rez.cz. „dzięki” polityce ekspansji kredytowej banków kreujących i nadmuchujących tą „pieniężną bańkę” dochodzi do powstania sztucznego boomu który niechybnie musi skończyć się recesją, upadkami firm i banków co z kolei wiąże się z ograniczeniem akcji kredytowej i drastycznym zmniejszeniem podaży pieniądza w obiegu. Oczywiście taką sytuację można przez jakiś czas odwlekać różnymi magicznymi sztuczkami typu dostarczanie płynności i operacje otwartego rynku których koszty ponosi całe społeczeństwo jednak w niczym nie zmienia to faktu, że uzdrowienie w postaci recesji bądź depresji nadejdzie niechybnie.Mam nadzieje że chociaż częsciowo rozwiałem twoje wątpliwości.
    Pozdrawiam

  29. @28:

    „czy złożenie depozytu to jest inwestycja jak choćby kupno akcji czy obligacji?”

    Złożenie depozytu nie. Ale przecież nie każdy zakup banknotu musi być równoznaczny ze złożeniem depozytu. To zależy od konkretnej waluty. Jeśli zaczniemy używać obligacji jako medium wymiany dóbr, wtedy obligacje staną się walutą.

  30. Ad pampalini 34
    Skoro złożenie depozytu nie jest inwestycją to bank powinien ponosić ryzyko nieudanej inwestycji.

    Ad panika2008 32
    Bank płaci mi odsetki za to, że wraz z innymi osobami zgromadziliśmy w nim środki, które on pożycza na wyższy procent przedsiębiorcom. Jest pośrednikiem i inicjatorem pozyskania i pożyczania środków, tak więc to na nim spoczywa ryzyko nieudanej inwestycji.

    Ad wszyscy zwolennicy reerwy cząstkowej
    Powiedzmy, że ja używam banknotów banku, który używa standardu złota i przyjmę od ciebie pieniądz fiducjarny, a następnie w wyniku akcji inflacyjnej straci na wartości, to jest to oszustwo.
    Nie mam obowiązku sprawdzać wartości i stanu każdego banku na rynku, tak jak kupuję samochód to ma on działać, jak nie działa to chcę zwrotu o wartości jaką za niego zapłaciłem.

  31. PS wszyscy
    Żeby system rezerwy cząstkowej był „sprawiedliwy” to do banku z rezerwą cząstkową w wysokosci 3%, powinienem włożyć złoto o wartości 3 zł i pobierać odsetki od wartości 100 zł.

  32. @33, nie jest przejawem interwencjonizmu proceder opierający się wyłącznie na umowach zawieranych bez przymusu. Skoro deponent podpisuje się pod papierkiem, gdzie oświadcza, że daje bankowi pieniądze na przechowanie z warunkową gwarancją wycofania – to gdzie tu jest interwencjonizm? Jest to całkowicie czysty, dziki kapitalizm. Tak, dziki, tak, klient może stracić. Kasyno to też dziki kapitalizm. Burdel też (zakładając że nikt pracownic nie przymusza do procederu – wiem wiem, w praktyce wątpliwe założenie).

  33. @35, ależ oczywiście że to bank ponosi ryzyko. Kolejność uszczuplenia kapitałów jest następująca: kapitały własne, deponenci, finansowanie hurtowe. Kolejność dwóch ostatnich jest może kontrowersyjna, ale kapitały banku są uszczuplane w pierwszej kolejności.

    Przyjmując banknot musisz być poinformowany o jego naturze, tak samo jak w przypadku każdego innego towaru. Jeśli na skutek akcji inflacyjnej, jak to nazywasz, stracisz, a się tego nie spodziewałeś, to oszustem jest nie bank, tylko ten, kto wręczył Ci banknot. Tak samo np. jak kupujesz samochód i lejesz do niego benzynę. Po paru kilometrach pada silnik, bo to diesel. Winny jest sprzedawca samochodu, sam produkt ani jego producent nie są.

  34. @35:

    OK, widzę, że nie wyraziłem się jasno. Uważam, że to wszystko zależy od konkretnej waluty i od tego, czym jest „banknot” w konkretnej walucie. Jeśli dostaję banknot w zamian za zdeponowanie dobra i jakąś opłatę menniczą, to banknot oznacza po prostu prawo do schowka w jakimś magazynie. I, oczywiście, eminent musi mi oddać depozyt w całości, jeśli tego zażądam. Ale pieniądzem może być cokolwiek, co stanie się spontanicznym medium wymiany. Niekoniecznie musi to być bilet do schowka. Może być obligacja, zwykły kawałek papieru z napisaną cyfrą, bitcoin itp itd. I wtedy zakup takiego pieniądza może wiązać się z ryzykiem.

    „Nie mam obowiązku sprawdzać wartości i stanu każdego banku na rynku, tak jak kupuję samochód to ma on działać, jak nie działa to chcę zwrotu o wartości jaką za niego zapłaciłem.”

    Wartości i stanu nie, ale charakteru otrzymywanego pieniądza – owszem. Jeśli np. pieniądzem jest ryba, musisz wziąć pod uwagę ewentualność, że się zepsuje.

  35. @35

    Jeszcze tylko gwoli ścisłości:

    „Ad wszyscy zwolennicy reerwy cząstkowej”

    Nie sądzę, żeby na tym forum ktokolwiek był zwolennikiem rezerwy cząstkowej. Śmiem przypuszczać (poprawcie mnie, jeśli się mylę), że wszyscy, którzy się tu wypowiadają, przedkładają „prawny środek płatniczy” ze 100% rezerwą ponad „prawny środek płatniczy” z rezerwą cząstkową. Pytanie jedynie, czy powinien w ogóle istnieć taki twór jak „prawny środek płatniczy”.

  36. Drogi paniko,
    @ad18.
    między zalaniem rynku tanim towarem a defraudacją przy pomocy rez.cz. jest jedna subtelna różnica.
    Jeżeli ktoś jak podajesz wybuduje kolo mnie 1000 dzialek to zgadza jak najbardziej poniosę tutaj stratę ale zauważ, że tylko na dzialce.Natomiast z powodu rez.cz. tracę na wszystkim ponieważ sila nabywcza moich pieniędzy ogólnie spada a razem z nią mój standard życia bo wszystkiego mogę sobie kupić teraz mniej.
    ad.31
    Nie wziąles tylko pod uwagę, ze aby przeprowadzić jakiekolwiek badania ktoś musi być świadomy bądź chociaż podejrzewać, ze zachorowal wskutek skażenia a w tym przypadku mamy osoby które kompletnie nie zdają sobie z tego sprawy, jednym slowem ludzi, którzy są kompletnie nieświadomi faktu, że zostal przeprowadzony zamach na ich życie.

    ad.37
    oczywiście w tym przypadku chodzilo mi o rez.cz. w obecnej postaci jako przywilej nadany przez rządy.
    Rezerwa cz. w wolnym systemie bankowości oczywiście niej jest przejawem interwencjonizmu ale nadal pozostaje przestępstwem.

    Pozdrawiam

  37. Linia obrony zwolenników rezerwy częściowej jest następująca:
    klient deponując złoto w banku zrzeka się prawa własności w zamian dostaje kwit który jest wekslem. Złoto przechodzi na własność banku.
    Tylko dlaczego weksel nazywa się banknotem? Jednym słowem następuje zmiana definicji tego pojęcia, nie oznacza ono już tytułu własności tylko zobowiązanie.
    I na tym właśnie polega oszustwo. Banknoty–zobowiązania są nie do odróżnienia od prawdziwych banknotów–tytułów własności.
    Nawet najwięksi zwolennicy rezerwy częściowej sprzeciwili by się podobnym praktykom w sferze monet. Co by się stało gdyby pewna mennica zmieniła sobie definicję monety i zaczęła produkować monety z dowolną zawartością kruszcu? Ewidentnie mielibyśmy do czynienia z fałszerstwem.
    Jeśli w obiegu pojawiają się obok prawdziwych banknotów, banknoty-weksle czyli pieniądz gorszy to łatwo zgadnąć jakie prawo zacznie działać.
    Zastanawiające się jest że rynek inaczej traktuje banknoty oraz weksle wyemitowane przez ten sam bank, pomimo że banknoty w rezerwie częściowej to też weksle.
    Według mnie dzieje się tak dlatego że państwo nakazuje traktować banknoty-weksle na równi z gotówką oraz gwarantuje wypłacalność banków poprzez bank centralny, po drugie w celu zmyłki pomieszano pojęcia, czyli pod nazwą banknot zaczęto emitować weksle.

    @Piotr Koziołkiewicz
    „Także (to będzie kontrowersyjne, wiem) rezerwa cząstkowa jest jednym z motorów kapitalizmu”

    kontrowersyjne? Delikatne powiedziane. To jest bzdura 🙂
    To może podam analogiczną bzdurę. Gdyby zalegalizowano praktykę psucia pieniądza przez prywatne mennice to mielibyśmy jeszcze jeden motor rozwoju kapitalizmu.

  38. Ad panika 2008 38
    Podany przez Ciebie przykład z samochodem jest błędny, gdyż w przypadku pieniądza fiducjarnego to jego eminent jest winny dopuszczenia się akcji inflacyjnej, a nie osoba, która dała mi banknot.

    Ad pampalini
    Spontanicznie medium wymiany (cokolwiek to znaczy) stało się złoto, a banknoty jako kwity przewozowe służyły jedynie bezpieczeństwu.
    Dla mnie medium wymiany mogą być choćby i gwoździe, a pieniądz fiducjarny jak i bitcoin mają wadę, która je dyskwalifikuje.
    Istota tkwi w możliwości produkcji środka płatniczego. Gdy będę chciał obniżyć wartość czyjegoś kapitału (czy na przykład moich zobowiązań wobec kogoś) mogę wydrukować za 1 zł banknot 100 zł (w przypadku bitcoin stworzyć „z powietrza” bitcoinplus o takich samych parametrach), ze złotem już się tak nie da.

    „Jeśli np. pieniądzem jest ryba, musisz wziąć pod uwagę ewentualność, że się zepsuje”
    Ależ uważam na pieniądz, żeby go nie podrzeć. Taka jest bowiem waga Twojego porównania.

    Ad wszyscy
    Szanowna redakcjo IM i czytający na forum. Skoro już jesteśmy przy temacie tworzenia pieniędzy „z powietrza”, to ostatnio przeczytałem o takim terminie jak „shadow banking”. Czy ktoś wie coś więcej na ten temat i mógłby przybliżyć ten proceder?

  39. @43:

    Jeśli faktycznie ludzie chcą wymieniać się złotem i będą przyjmować jako zapłatę jedynie złote monety albo bilety do złotego depozytu, czy jak to tam nazwać, wówczas w systemie wolnej bankowości wygra 100% rezerwa. Nikt nie przyjmie waluty opartej na rezerwie cząstkowej.

    „Ależ uważam na pieniądz, żeby go nie podrzeć. Taka jest bowiem waga Twojego porównania.”

    Nie no, mi chodzi o to, że każdy pieniądz ma swoją naturę. Ryba np. (niezależnie od tego jak traktowana) szybko traci na wartości. Waluta oparta na rezerwie cząstkowej też. Na tym polega porównanie. Za towar ktoś może chcieć Ci zapłacić biletem do depozytu ze złotem, obligacją, akcją KGHMu, żetonem do ruletki, rybą, kartką papieru. Musisz wiedzieć, co dokładnie przyjmujesz jako zapłatę, jaką naturę ma dany pieniądz.

    @42

    „Banknoty–zobowiązania są nie do odróżnienia od prawdziwych banknotów–tytułów własności.”

    Jak to nie do odróżnienia? Muszą być do odróżnienia, tak jak obligacja jest odróżnialna od akcji itd. Na jednych będziesz miał napisane, że są biletem do depozytu, a na innych nie. Jeśli ktoś próbowałby Ci wcisnąć banknot fiducjarny mówiąc, że to bilet do depozytu, wówczas byłoby to przestępstwo.

  40. Ad pampalini 45
    No właśnie mylisz się. Pieniądz musi być powszechnie akceptowany. Wszystkie wymienione przez Ciebie rzeczy zmieniają wartość wyrażoną w pieniądzu. Proponowane przez Ciebie rozwiązanie to powrót do barteru. Niedawno na mises.pl był artykuł dlaczego akurat złoto stało się powszechnie uznanym pieniądzem. Ryby by się nie nadawały właśnie z powodu krótkiej trwałości.

  41. @pampalini
    „Na jednych będziesz miał napisane, że są biletem do depozytu, a na innych nie”

    to niech to się nie nazywa banknot i niech nie przypomina banknotu.

  42. @46:

    No i tutaj właśnie pojawia się problem, co rozumiesz pod pojęciem „powszechnie akceptowany”? Chcesz z góry narzucić, co ma być powszechnie akceptowane? Jeśli tak, to czy wymiany, w których bierze udział inne dobro (możemy je nazwać, jeśli chcesz, wymianami barterowymi), byłyby zakazane? Jeśli nie, to skąd pewność, że ludzie jako „banknotów” będą chcieli używać akurat biletów do depozytu, a nie jakiegoś innego rodzaju papieru wartościowego?

  43. @47:

    Aha, no to jest kwestia definicji. Ja pojęcie „banknot” rozumiem szerzej jako „papierowy pieniądz”, a niekoniecznie „bilet do depozytu”. Załóżmy, że przyjmiemy Twoją definicję. Wtedy, faktycznie, jeśli ktoś powie, że płaci Ci „banknotem”, a daje fiducjarny świstek, jest to przestępstwo. Ale to nie znaczy, że jako „pieniądz” nie mogą krążyć też inne papiery wartościowe.

  44. Ad pampalini 48
    Jakoś złoto stało się pieniądzem, a ryby nie. Różnica pomiędzy złotem, a wymienionymi przez Ciebie rzeczami jest taka, że np. KGHM czy państwo emitujące obligacje mogą paść, złoto natomiast jest wieczne.

  45. @pampalini
    ” Ja pojęcie „banknot” rozumiem szerzej jako „papierowy pieniądz”, a niekoniecznie „bilet do depozytu”.”

    ja pojęcia monety traktuję szerzej, jako przedmiot, który po prostu wygląda jak inne moneta. czyli to nie znaczy że pieniądze-monety muszą mieć zawartość kruszcu zgodne z nominałem, mogą zatem krążyć monety z mniejszą ilość złota.

  46. @Balcerek, grudge:

    Nie podjęliście żadnego z moich argumentów / pytań, zamiast tego dyskutowaliście z poglądami, które mi sami imputowaliście. Nie widzę sensu dalszej dyskusji. Odmeldowuję się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwolnij
KRS: 0000174572
 
KRS: 0000174572